Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: polszymon w 08 Stycznia 2007, 10:56:32
-
W sobote zmieniałem akumulator na nowy - poprzedni miał podobno zwarcie na celi , nie działał w każdym razie. Po wymianie wszystko jest niby ok, tylko...po włączeniu wskazówka obrotomierza podnosi się do poziomu jaki poprzednio była na wolnych obrotów. reszta działa normalnie, ale obrotomierz cały czas pokazuje te +600-800 obrotów. Niby można się przyzwyczaic, ale jaka jest tego przyczyna? I co trzeba by zrobić żeby wszystko znowu było normalnie? Autko to corolla e11 200r, 1.4 vvt-i.
-
U mnie bylo tak... Samochod stal kilka godzin bez aku. Po ponownym podlaczeniu dzialy sie podobne cuda.
Wyzsze obroty na luzie i chwilowy wzrost obrotow przy zmianie biegow.
Po przejechaniu kilku kilometrow wszystko sie ustabilizowalo.
Przejedz sie troche i zobacz czy wrocilo do normy.
Jesli nie, to daj znac. Bedziemy myslec dalej...
I jeszcze cos... W mojej instrukcji jest wzmianka:
"Nie odłączać zacisków akumulatora bez uprzedniego skontaktowania się z ASO Toyoty".
A w Twojej ? He he :wink:
-
no u mnie własnie z obrotami jest raczej ok, tylko z tą wskazówką nie. Też stał kilka godzin bez akumulatora. Nie zmieniałem w ASO (nie dzwoniłem nawet, bo terminy to raczej tydzień naprzód trzeba umawiać, a moja stara bateria była całkiemdo....), ale w warsztacie specjalizjącym się w samochodach japońskich. Byłem u nich dzisiaj, sprawdzili napięcie ładowania i mówią ze nie ma to jedno z drugim nic wspólnego i to prawdopodobnie jakiś czujnik.
Cwilowy wzrost obrotów przy zmianie biegów to standard, gdzieś już czytałem o tym, ze to chroni katalizator.
Ile ych kilometrów przejechałes od wymiany do pwrotu do normy? Bo "komputerowy" wariant wydaje mi się najbardziej prawdopodobny. No i mam nadzieję, ze to nic poważniejszego...
-
ja to zrobiłem tak... miałem podobną sprawe.. może to identyczne..
http://www.forum.corollaclub.org/viewtopic.php?t=2524&highlight=licznik
a tu masz mój opis znaczy taki FAQ
http://www.corollaclub.org/index.php?s=porady&id=1139958641&sid=
-
Dzieki za tego posta, uspokoiłeś mnie. Fakt, ze przeskalowanie to dyskomfort, ale jakoś się z tym nauczę żyć - na rozebranie zegarów nie odważę się, jeszcze całkiem zepsuję ;-)
Dla mnie najważniejsze, ze nie ma jakiegoś zwarcia, przebicia, czy czegoś takiego, czyli że będzie zył. Przy okazji: mechanik - podobno spec od japończyków - chciał mi rozbierać pół samochodu (czujniki itp), ale sam nie był pewien co to może być...
-
polszymon - no co Ty - nie bój się, rozebranie zegarów jest bardzo proste i niczego tam nie możesz popsuć - chyba, że wśród narzędzi będziesz miał młotek... :grin:
Jeśli sam nie jesteś jednak przekonany co do własnych umiejętności manualnych, to może jakieś namiary na to gdzie Cię można spotkać - TKP pomoże... :wink:
-
spotkać mnie można we Wrocławiu :-). ale ja ledwie mam kiedy jechać zatankować, co dopiero majsterkować(praca i 6-miesięczny synek szczelnie wypełniają mi czas)... Ale dzięki za pomoc i dobre chęci :-)