Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Camry => Wątek zaczęty przez: blakblak w 28 Czerwca 2009, 23:21:25
-
witam,
mam pytanie zwiazane z czyszczeniem silnika. jakie srodki polecacie?
pozdrawiam
-
Pędzel dobrze się sprawuje.
Tylko wcześniej trzeba wyjąć silnik, co trwa chwilę...
Ostatnio odkrywam zalety Brudpuru, ale nie gardzę też Akrą ( K2 ), czy innymi środkami rozpuszczającymi tłuszcze.
pzdr
-
Trzeba byc bardzo ostroznym podczas mycia silnika.Rezczywiscie najlepsza metoda jest pedzlowanie i nastepnie splukiwanie woda z naczynia poprzez rurke malym strumyczkiem bez cisnienia.Pozniej najlepiej jest uzycie odrazu sprezonego powietrza i dokladne wydmuchanie wody ze wszystkich szczelin a najwazniejszy jest aparat zaplonowy i kable w starszych modelach 92-. Mozna sobie bardzo latwo zatwic cewke zaplonowa z modulem zaplonu ,jest to jedna calosc zamontowana w aparacie zaplonowym.
Pzdr.Camry 2.2
-
Silnika nie myję...lat kilka.
-
Z tym myciem silnika to jest różnie,można sobie dodać dodatkowe koszta, lepiej zostawić jak jest :-)
-
Karcher.
Bez problemów.
-
Nie radze uzywac Kärchera. Raz tak umylem 9 lat temu mimo ze wysuszylem silnik sprezonym powietrzen to nie wystartowal. Dobrze ze mialem przyrzad uniwersalny w aucie i natychmiast pomierzylem napiecia na wtyku kontrolnym pod literkami IG i co bylo? Tak napiecie bylo a to oznacza wysiadka modulu zaplonu.Zona mnie sciagnela swoim autem do domu natychmiast zamowilem wToyocie nowy a to jest komplet z cewka zaplonowa.Po trzech dniach przyszlo,zamontowalem i rakieta odpalila.Chodzi do dzisiaj,w Toyocie sie smieli i powiedzieli a co zes nie wiedzial ze samochodow z elektronika silnikow sie nie ,myje pod cisnieniem? teraz juz wiemn ,ta wiedza kosztowala mnie wtedy 1000sek.
Pzdr.Camry 2,2
-
Karcher.
Bez problemów.
Tiaaaa, i potem woda w oleju.
Jeśli już piszesz takie coś, to dodaj może, że przy minimalnym ciśnieniu, służącym raczej do delikatnego spłukania, niż do mycia.
U mnie przejść nie było, ale kilka kropel wody w kopułce napędziło mi niezłego stracha <diabel>
pzdr
-
To fakt ale jechalem na pelen gaz uprzednio osloniwszy kopulke plastikiem ale to nie pomoglo.Jedno co bylo fantastyczne to czystosc silnika ktora do dzisiaj sie zachowala.Myje silnik pod cisnieniem ale tylko od spodu i to stroznie,niema zadnego problemu i nic nie oslaniam.
pamietam ze wtedy to juz zmienilem te nieszczesna cewke ale i wszystkie kable kopulke rotor,no chodzi do dzisiaj.Toyota powiedziala mozesz miec przyczyne w zwarciu uzyskana na kablach od wody dlatego lepieuj wszystko zmienic bedziesz mial gwarancje ze drugi raz nie strzeli.
Faktycznie tak sie stalo i chodzi bez zazutu dodzisiaj ale z woda z gory to sie nie zblizam do silnika.
Pzdr.Camry 2.2
-
Jak już było pisane wcześniej, pędzel i dobry preparat i do dzieła ja raz umyłem silnik i jechałem do domu z myślą czy dojadę heheh :-)
-
codziennie myje silniki w Toyotach i Lexusach i nie ma problemu z odpaleniem czy pózniejszą eksploatacją przed myciem warto sprawdzić czy wszystkie kabelki nie są popękane lub nadgryzione przez jakieś szkodniki zasłaniamy woreczkiem np syrenę alarmu lub komputer i działamy <brawo>
-
Ja myłem Akrą - K2, do tego oczywiście pędzel w różnych długościach aby wszędzie dotrzeć.
Później karcher - osłoniłem kopułkę oraz bezpieczniki. Lałem jak idzie, miejsca bardziej niebezpieczne - nie aż tak blisko, ale reszta to z "grubej rury".
Jedyne o czym zapomniałem... komputer od gazu osłonić.
Wygląd końcowy - rewelacja. Odpalił bez problemu.
Później zrobiłem to samo w kanale.. ale powodzenia życzę każdemu, kto odpali karchera w kanale :D i z Akrą w kanale (radzę coś na oczy założyć - do tego długie rękawice) dość szybko wchodzi w reakcję ze skórą. Psika dość dobrze, ale od spodu rozpylanie jest trudniejsze.
3 godziny postoju z podniesioną maską, silnik centralnie na słońce postawiony (temperatura ok 30 stopni w cieniu), w międzyczasie grill i do domu :)
Polecam takie mycie latem, zimą ciężko z suszeniem i nie odważyłbym się na karchera.
-
Ja niestety stoję przed koniecznością (przez swoją głupotę, ale o tym za chwilę) umycia silnika.
Uzupełniałem płyny, między innymi olej, w międzyczasie zadzwonił telefon pogadałem, sprawdziłem na bagnecie, że poziom OK, trzasnąłem maską, rozłączyłem się i w drogę...
Niestety zapomniałem zakręcić korek od oleju <zalamka>
Przejechałem tak sobie 200km i coś mi zaczęło śmierdzieć z nawiewów przypalonym olejem, zatrzymuję się otwieram maskę i już wiem dlaczego <zolta>.
Wychlapało się po silniku z tyłu na kolektor, na wygłuszenie maski, na podszybie...
Na szczęście poziom oleju jeszcze był w normie, korek elegancko sobie leżał tam gdzie go odłożyłem.
To co mogłem to wytarłem od góry, ale jak zajrzałem od spodu to sporo tego jest i trzeba to umyć.
Bo mimo kilkukrotnego wytarcia, jak się zatrzymam w korku i silnik jest już nagrzany to lekko jeszcze czuć ten zapaszek przypalającego się oleju dobiegający spod maski, zdjąłem tłumienie maski, bo też było zabryzgane.
I teraz pytanie, czy mycie od spodu jest bezpiecznie, myślałem żeby podjechać na myjnię, gdzie samochód wezmą mi na podnośnik i od spodu zmyją to jakąś myjką wysokociśnieniową.
Czy tylko ręcznie, K2 Akra pędzelek szmatka i jedziemy ?
-
Weź sobie podnieś auto na jakimś równym terenie, zabezpiecz przed zwaleniem się na Ciebie, kup jakieś środki myjące oraz benzynę ekstrakcyjną. Zaopatrz się w szmaty i pędzle. Potem, jak wszystko będzie już ZIMNE, odpinasz i odstawiasz gdzieś aku.
Czyszczenie zaczynasz najpierw spłukując zabrudzenia benzyną (polecam ciśnieniowe zraszacze do kwiatków - pompujesz wajchą a potem już tylko pozostaje Ci naciskać spust) i wycierając to od razu szmatą. Potem benzyna na czystą szmatę i myjesz dalej...
W ten sposób olej pięknie schodzi i nie zostaje po nim śladu. W trudno dostępnych zakamarkach poprawiasz pędzlem.
Na końcu jakimś środkiem myjącym czyścisz te same powierzchnie za pomocą pędzla i od razu spłukujesz wodą (z tego zraszacza na przykład). Natychmiast wycierasz do sucha. Uważasz, żeby nie zalać elektryki i elektorniki. Jeśli trzeba, użyj sprężonego powietrza by wysuszyć to i owo (polecam puszki ze sprężonym powietrzem do czyszczenia komputerów). Tylko pamiętaj, że w ten sposób też można "wepchnąć" wodę w nieporządane miejsca!
Następnie opuszczasz auto na ziemię, przestawiasz je w inne miejsce i czekasz sobie, aż ewentualne resztki benzyny odparują (benzyna paruje bardzo szybko, ale lepiej dmuchać na zimne w tym przypadku). Potem podpinasz aku i gotowe.
Tak właśnie czyściłem ze swoim kuzynem jego wehikuł, gdy zrobił dokładnie to samo co Ty <diabel>
A jak Ci ktoś to umyje myjką ciśnieniową, to licz się z tym, że albo nie odpalisz silnika, albo będziesz musiał coś wymienić a w najgorszym przypadku dojdzie do jeszcze większej awarii...
I jeszcze taka moja mała uwaga.... Nigdy nie oddałbym auta do myjni na czyszczenie silnika. Nie raz widziałem jakie jest podejście tych ludzi i jak przebiega taki zabieg. Załamać się można...
-
Dagonie, benzyna ekstracyjna to bardzo dobry i skuteczny pomysl.Doskonale usuwa zabrudzenia i momentalnie paruje.Wiec pedzelek troche benzyny i do dziela tak jak ja to zrobilem u siebie po nieudolnej probie mycia karcherem i mocna chemia(przewody na smietnik mimo ze byly zasloniete):)
-
Dzięki za rady, zaopatrzę się więc w benzynkę ekstarkcyjną i jeśli pogoda dopisze to spróbuję powalczyć w sobotę.
-
Mam małą szajbe na punkcie czystości silnika i ja.Do niedawna powoziłem "Niezawodnymi,bezawaryjnymi" dojczlandami.Ostatni(Passat z silnikiem 9a,automat wersja U.S.A) doprowadził mnie do takiego stanu że piana waliła mi uszami.Nigdy więcej glupia niemniecka samochoda! Od paru dni jestem w posiadaniu kamraka v6 z 93r,wersja U.S.A.Mycie silnika przetestowałem na niemcach. Kabelki które wchodzą do różnej maści wtyk są na ogół popękane przy wejściach do nich .Czarny silikon k2,na kabelki przy wejściach do wtyk nakładam jego nie wielką ilość,tworząc coś w rodzaju kapturka.Żmudne,pracochłonne,ale spełnia swoją role znakomicie.Następnie 10l..rozcieńczalnika,pędzle krzywiki,zraszacz do kwiatów i wio.Zero wody,i jej pochodnych,zero szmat,i zero problemów z elektroniką.Wstawię fotkę ostatniego szkopa,przedstawia początki doprowadzania silnika do wyglądu.
-
Az sie prosi aby na to postawic patelnie zjajami na boczku,czysciutko i apetycznie.
Pzdr.camry 2,2
-
Coś w tym stylu mam zamiar zrobić z silnikiem kamraka. Długa droga do tego jednak. Na razie walcze z wyciekami,jeden spod dekla zaworów drugi na uszczelce wspornika oleju.Poprzedni właściciel ciut kamraczka zaniedbał.Ale ogólnie silnik i skrzynia ok. Zawiecha też niczego sobie.Blachy mają rudą tylko na drzwiach kierowcy,dolny róg,i trochę purchli nad przednią szybą. Wszystko do ogarnięcia.
-
Mam małą szajbe na punkcie czystości silnika i ja.
Lubimy czyste silniki <glodny>
-
Marcin,masz na uwadze te kable "do nikąd"? Post dotyczył czujnika w bloku silnika.Jak byś się nudził <kawusia>to może poszperasz w tym temacie. Pozdrowienia.
-
Mam, ale nie mam zielonego pojęcia, od czego mogą być.
Z przodu silnika jest jedynie kompresor klimy ( 3 kable ), alternator ( 3 kable ), czujnik ciśnienia oleju ( 1 kabel ), w EU czujnik poziomu oleju ( 2 kable ).
Może być tak, że Twoje auto miało wymieniany silnik, wraz z wiązką, i ktoś wsadził z EU, więc te dwa kable mogą być od czujnika poziomu oleju.
-
Dzięki za info.