Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Verso => Wątek zaczęty przez: maro22 w 31 Stycznia 2013, 22:08:14
-
Tydzień temu na osiedlowej drodze "cmoknąłem" się z fordem transitem. Zdziwiłem się bo w fordzie zderzak praktycznie się rozleciał i odpadł a u mnie jest tylko małe pęknięcie i głęboka rysa na zderzaku.
(http://images49.fotosik.pl/1782/c81d3d0234b53f24m.jpg) (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=c81d3d0234b53f24)
(http://images44.fotosik.pl/578/64af97daab74b69cm.jpg) (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=64af97daab74b69c)
Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do serwisu z zapytaniem co i jak mam zrobić by "zlikwidować szkodę z OC sprawcy". Dowiedziałem się że muszę przyjechać do serwisu spisać trochę papierów natomiast co do samego zderzaka to zamówią nowy, polakierują i podjadę by mi go wymienili... i tu mam pytanie do Was bo pan na serwisie twierdził, że wymiany zderzaka dokonają "na poczekaniu" co mnie ucieszyło a gdy przyjechałem do serwisu dopełnić formalności rozmawiałem z panią od ubezpieczeń ale ona już szła w kierunku "auta zastępczego" i zostawienia mojego w serwisie. Więc jak to jest z tą wymianą i czasochłonnością tej wysoce złożonej procedury demontażu i montażu przedniego zderzaka ? Zderzak oglądał też mój sąsiad-laweciarz. Poklepał pooglądał od góry i od dołu i eksperckim tonem stwierdził: "Eee ku...a pod zderzakiem h...a się stało" co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że ucierpiał jedynie zderzak.
-
no bo zapewne ucierpiał tylko zderzak (chociaż zdjęcie robione kalkulatorem chyba)
widzę tylko pęknięcie w okolicy rogu reflektora i mocne zarysowanie, pęknięcie przy zaślepce "do holowania"
jak mocno jest zniszczony okaże się po demontażu, zapewne dałoby się go naprawić, ale w ASO nikt się nie będzie w to bawił
zdejmą, popatrzą, w lakierni trysną nowy surowy i zamontują
może to trwać spokojnie i z tydzień jak mają obłożoną lakiernię, a nie są elastyczni
-
Z pełnym szacunkiem, ale takich "..uja się stało" już było wielu. Dopiero po demontażu zderzaka okazywało się, że np. reflektor też do wymiany (bo pęknięty zaczep), bo jakaś belka wzmacniająca albo styropian spełniły swoją rolę i... już nie spełnią, czyli też do wymiany itp. itd.
Być może u Ciebie tak nie jest - ale bez demontażu NIE DA SIĘ tego dokładnie stwierdzić. :song:
Na marginesie, uważam, że byłoby to (światła) w Twoim interesie, bowiem Toyota zmieniła numer reflektorów przednich, nowe (te stare, rzecz jasna, a nie po liftingu) mają nowe numery. I miejmy nadzieję większą wytrzymałość odbłyśników...
A tak swoją drogą.... nowy zderzak, nowe światła, to by było prawie jak lifting:
(http://img.interia.pl/motoryzacja/nimg/p/k/Tozota_verso_5907149.jpg)
a tutaj do poczytania (głupoty niestety też):
http://www.autocentrum.pl/raporty-z-jazd/toyota-verso-to-samo-ciastko-inne-opakowanie/ (http://www.autocentrum.pl/raporty-z-jazd/toyota-verso-to-samo-ciastko-inne-opakowanie/)
-
u mnie np. zderzak był jedynie draśnięty, a jak rozebrałem przy okazji malowania okazało się, że ślizg jest rozsypany, i blacha przy ślizgu wgięta delikatnie
także niech rozbiorą i ocenią
-
Skutki uderzenia mogą być różne jak pisali koledzy - będzie widać jak zdejmą. Z małego oparcia wychodzą poważne szkody - w końcu po to są strefy zgniotu, styropiany, ślizgi i belki w zderzakach itp. Całość ma kiedyś uratować Ci tyłek - WIEC NIE OSZCZĘDZAJ na czyimś OC.
Samochód zastępczy należy Ci się z ubezpieczenia sprawcy - koszta serwis ściągnie bez problemu.
Ja bym bardzo się nie przejmował że będziesz miał "nowe" auto na tydzień czy dwa - ma być tylko ubezpieczone i mieć jasną umowę użytkowania, bo w przypadku szkody z Twojej winy są problemy.
-
kkuligowski - a co Ty masz za auto, że w podpisie jest "Verso 2.0"? :-o Przecież nie ma takiego. :cheesy: Avensis Verso czy jakie...? :cool:
-
Dzięki za odpowiedzi. Zdjęcia kiepskie bo robione telefonem po ciemku. Natomiast na "elastyczność" serwisu nie nalegam bo mi się nie śpieszy. Mogą ten zderzak sprowadzać i lakierować jak długo chcą (lub mogą) a mi zależy tylko na szybkiej wymianie. Oczywiście macie rację z tym, że nie ma co nalegać... Niemniej jednak radca prawny, z którym współpracujemy w związku z prowadzoną działalnością już mnie oświecił w temacie samochodów zastępczych i szczodrobliwości w ich udostępnianiu. Poza tym dowiedziałem się, że umowę z ubezpieczycielem sprawcy ma też drugi krakowski serwis Toyoty więc zapytam jeszcze tam.
-
kkuligowski - a co Ty masz za auto, że w podpisie jest "Verso 2.0"? :-o Przecież nie ma takiego. :cheesy: Avensis Verso czy jakie...? :cool:
A przecież jest klekot 2.0 :-P
-
z tym użyczaniem pojazdów to trzeba uważać co się podpisuje :)
znajomego załatwili kompleksowo i potem wystawili fakturę ładną
-
A racja :oops: Ja już wychodzę z założenia, że są tylko benzyny i hybrydy, sorki :cheesy:
Moja wina. :cry:
-
kkuligowski - a co Ty masz za auto, że w podpisie jest "Verso 2.0"? :-o Przecież nie ma takiego. :cheesy: Avensis Verso czy jakie...? :cool:
A przecież jest klekot 2.0 :-P
OBURZAJĄCE ! :czerwona:
2 litry i 126 koników to całkiem żwawa jednostka i jaka oszczędna w porównaniu do waszych benzynowych " strucli". Poza tym tańsze przeglądy, brak paska rozrządu to tylko plusy. Vat z paliwa to miła niespodzianka zwłaszcza przy mojej ilości km. Ograniczenie prędkości to jedyny minus ale coś ostatnio słyszałem o nagonkach na kierowców organizowanych przez odpowiednie służby.
Polecam diselka dla wszystkich !
-
No niby tak, dodam, że to jeden z najlepszych diesli (tzw. "nowoczesnych") w sensie trwałości nie tylko Toyoty, ale ogólnie wszystkich.
Niby tak, ale... nawet automat CVT zostawia klekotka w tyle, poza tym klekocze (szczególnie mocno na zimnym), trwałość w porównaniu z benzyną (jakąkolwiek tutaj) - niższa. Spalanie rzeczywiście wyraźnie mniejsze, ale co się nie zapłaci dzisiaj, to się zapłaci z nawiązką jutro - tyle że czasem to jest obecny, a czasem przyszły właściciel.
Akustyka to inna sprawa, że MIMO zastosowania przedniej szyby z warstwą akustyczną, czego benzyniaki nie mają na stanie w żadnej z wersji, to... głośno. No i ledwie się doda gazu, to trzeba następny bieg :cheesy:
Ale każdy ma co lubi - ja uważam (bez urazy!), że kupowanie diesla w dzisiejszych czasach, mija się z celem i jest po prostu nieopłacalne i problematyczne. A jak ze mną się zgadzają nawet pracownicy Toyoty ("no chyba, że Panie, na 2-3 lata jak jest gwara i potem do żyda"), to COŚ w tym jest i poza nielicznymi przypadkami (nie wiem, czy się do nich zaliczasz :) )... jak napisałem wyżej.
Bez urazy :)
-
Dzięki za odpowiedzi. Zdjęcia kiepskie bo robione telefonem po ciemku. Natomiast na "elastyczność" serwisu nie nalegam bo mi się nie śpieszy. Mogą ten zderzak sprowadzać i lakierować jak długo chcą (lub mogą) a mi zależy tylko na szybkiej wymianie. Oczywiście macie rację z tym, że nie ma co nalegać... Niemniej jednak radca prawny, z którym współpracujemy w związku z prowadzoną działalnością już mnie oświecił w temacie samochodów zastępczych i szczodrobliwości w ich udostępnianiu. Poza tym dowiedziałem się, że umowę z ubezpieczycielem sprawcy ma też drugi krakowski serwis Toyoty więc zapytam jeszcze tam.
Tu jest firma, która zajmuje się profesjonalnie ściąganiem należności za samochód zastępczy z OC sprawcy.
http://pl.sixt.com/php/reservation?language=pl_PL (http://pl.sixt.com/php/reservation?language=pl_PL)
W serwisie KIA sąsiad przerabiał. Dzwonisz po nich i podstawiają Ci samochód do serwisu. Nie przejmuj się tym co mówi ubezpieczyciel że Ci się samochód "nie należy", bo jest na przegranej pozycji.
A tak a propos stłuczki kolega miał samochód wgnieciony na parkingu z przodu (ktoś cofał do tyłu nie patrząc i wjechał w samochód stojący na zaciągniętym ręcznym - samochód przesunęło o 1 metr do tyłu). Facet się przyznał, zaczekał powiedział, że oczywiście nawet pokryje szkody z własnej kieszeni, żeby nie uruchamiać ubezpieczyciela. Wyglądało z wierzchu tylko na zderzak. Dopiero jak kolega pojechał do serwisu okazało się, że w starym Punto jest w środku powykrzywiane pełno elementów na kilka tysięcy złotych.
Ostatecznie poszło z OC sprawcy (a nie z jego kieszeni). Tak, że uważaj z tą oceną na oko z zewnątrz.
-
Poza tym tańsze przeglądy, brak paska rozrządu to tylko plusy. Vat z paliwa to miła niespodzianka zwłaszcza przy mojej ilości km.
Tańsze przeglądy gdzie? W klekocie czy benzynie bo nie łapię. W benzyniaku też nie ma paska rozrządu a vat od paliwa to też sobie odliczę jak zatankuję na ciężarowego żuka. Klekot nie daje żadnego bonusa fiskalnego, chyba że jak napisałem - fakturujesz paliwo na tira.
Jesli chodzi o niższe spalanie to cóż. Przy mojej jeździe jak mi 1.8 wychodzi widać w sygnaturce. Opel 1.9 cdti (150 koni) palił mi 1 (jeden) litr mniej. Oszczędności brak. :-P
-
W piątek dostałem "decyzję o przyznaniu odszkodowania" a w zasadzie serwis dostał bo upoważnilem serwis do rozliczenia się z ubezpieczycielem w moim imieniu. Przyznano 1400 złociszy a uzasadnienie decyzji brzmi tak: "Odszkodowanie przyznano na podstawie Ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych,
Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z dnia 16 lipca
2003 r.).
Jednocześnie wyjaśniamy, że wyliczona kwota stanowi bezsporną część odszkodowania i w przypadku
udokumentowania poniesionych kosztów fakturami (z wyszczególnieniem cen części, robocizny i lakierowania)
ponownie powrócimy do weryfikacji złożonych roszczeń."
Orientuje się ktoś ile kosztuje zderzak z lakierowaniem i usługą wymiany ? Z ciekawości pytam bo wszelkie dyskusje z ubespieczycielem sprawcy (Allianz) będzie prowadzić serwis.
-
Jak ja wyjechałem tyłem w inny samochód to wymiana lampy tylnej, zderzaka na nowy z lakierowaniem kosztowała 4800 z VATem. Samą lampa to 1000 PLN na fakturze.
Ubezpieczyciel musi pokryć 100% kosztów a chcą Cię zrobić w balona niestety.
* wytaptane tapatalkiem.
-
chcą Cię zrobić w balona niestety.
Samo życie... Nie na darmo statystyki mówią, że 98% decyzji o odszkodowanie kończy się odwołaniem. Serwis wziął też ode mnie upoważnienie do występowania w moim imieniu w przypadku gdyby Allianz sobie jaja robił :-)
Kolega za uszkodzenie tylnego zderzaka, lampy i błotnika (lekkie wgięcie) w Avensis dostał 6800 zł ze dwa lata temu.
-
To jest standardowa procedura, jakbyś chciał kasę schować do kieszeni i wyjść :)
Naprawa stawiam będzie kosztować 2x tyle (co najmniej), ale bez problemów powinni aso wypłacić, o ile będą mieć dalej Twoje upoważnienie :)
-
Nawet wtedy to jest robienie w balona bo ubezpieczyciel musi naprawić szkodę niezależnie od tego czy samochód naprawisz czy weźmiesz kasę do kieszeni.
* wytaptane tapatalkiem.
-
No i zderzak już zrobiony. Napiszcie proszę czy pod zderzakiem a ściślej pod dolną krawędzią zderzaka jest jest czarna listwa z gumy lub plastilku ? bo wydaje mi się, że tam była a nie ma jej ?
-
Chyba nie ma. U mnie to tak wygląda:
(http://lh5.googleusercontent.com/-s7ajDPGNx3c/UThUu5HdmZI/AAAAAAAAEEM/LhJFx4a6oYI/s800/2013-03-07%252009.37.23.jpg)
-
O! Chromowany mgenek :cheesy:
A czemu Wy wszyscy (czytaj: dwie osoby :cheesy: ) macie niebieskie i z chromami? To ja jestem w mniejszości. I kolor inny i chromu brak. :-P
-
Allianz pewnie sobie wyliczył koszty naprawy po cenie najtańszych zamienników. Ja kilka lat temu miałem podobną sytuację z AXA. To standardowy chwyt ubezpieczycieli. Nie należy se absolutnie godzić na to wyliczenie bo jeśli to zrobisz to pozamiatane. Napisz im, że nie zgadzasz się z decyzją i żądasz odszkodowania na podstawie faktur przedstawionych przez serwis z faktycznie poniesionymi kosztami. Oni zresztą w serwisie na pewno dobrze wiedza jak z ubezpieczycielem gadać. Ale i tak wszystkie decyzje musisz podjąć ty i ty podpisujesz wszystkie dokumenty.
Faktyczny koszt naprawy z uwzględnieniem oryginalnych części serwisowych był ponad trzykrotnie wyższy niż odszkodowanie zaproponowane przez ubezpieczyciela na początku.
-
(http://images44.fotosik.pl/620/33b8d9a07782348am.jpg) (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=33b8d9a07782348a)
U mnie jest tak samo. Wydawało mi się, że pod tą listwą w kolorze nadwozia na dole zderzaka jest jeszcze na całej szerokości taka guma. W innym aucie tak mam i pewnie dla tego mi się wydawało... Jak widzisz sanczopan na moim zdjęciu też chromu brak. Jeśli chodzi o Allianz to ja nic z nimi nie miałem do czynienia bo zadeklarowałem chęć "bezgotówkowej" likwidacji szkody i wszystko załatwiał ASO z mojego upoważnienia więc liczę, że zderzak był oryginalny a nie "podrabiany". W mojej ocenie wszystko gra natomiast żona stwierdziła, że kolor jest inny niż na aucie... Może wkleję fotkę i zagłosujecie czy ma rację.