Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: 3ev w 12 Marca 2013, 18:17:51
-
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów.
To mój pierwszy post na tym forum. Powód - planuję zakup Toyoty. Myślałem o Avensis ale coraz bardziej ciągnie mnie w kierunku Corolli.
Obecnie mam Civica 1,5 Vtec w sedanie (wersja Japan). Śmigam nim już ponad 5 lat i złego słowa nie powiem. Bezawaryjność 5ka z plusem. Silnik bardzo fajny itd ale ... chciałbym kupić coś nowszego a dodatkowo potrzebuję kombiaka (dwójka dzieciaków).
W grę wchodzi tylko benzyna! Czyli tak naprawdę 1,4 i 1,6.
1,6 występują rzadziej a dodatkowo są droższe.
I tu pytanie do Was - czy 1,4 da rady przy kombi?
Jeżdzę głównie po mieście (W-wa) odległości 20-30km. Weekendowo wypad na działkę 50-60km. No i wakacje - tu już więcej bo albo kraj albo "zagramanica" typu Chorwacja itd.
Nie mam już 18 lat ;) więc nie mam jakiegoś wielkiego ciśnienia na osiągi ale ważne dla mnie jest to żeby to nie był jakiś mega muł.
Chodzi mi głównie o zbieranie się tak do 120-140 bo więcej to i tak praktycznie nie jeźdzę.
Uprzejma prośba do posiadaczy (obecnych i ex) o podzielenie się opiniami.
Z góry bardzo dziękuję!
-
Miałem okazję podróżować E12 1.4 VVT-i w wersji hatchback. Na co dzień jeżdżę 1.6 i dla mnie różnica mocy była odczuwalna chociaż też nie jeżdżę od świateł do świateł do odcinki.. ;)
Jeśli ma to być kombi, które (nawet raz w roku) ma jeździć załadowane za granicę to szukałbym 1.6 :-)
Fakt, z tego co widzę jest tylko jedna strona na allegro z autami w takiej konfiguracji ale na pewno coś znajdziesz ;)
A! No i przy 1.6 łatwiej o bogatą wersję SOL, której raczej nie uświadczysz przy motorze 1.4 :)
-
Tak jak mówi Damian - bierz pod uwagę tylko 1,6. Mam E12 kombi 1,6 i jechałem raz 1,4 i różnicę jednak czuć mocno.
Od 0 do 140 idzie wyjątkowo żwawo, potem już powolutku :-P
Przy około 160000-180000 wysiada katalizator. Nasza od 2004, kupiona nowa, zrobiła już prawie 400 000km bez (tfu tfu) żadnej awarii.
Do tej pory tylko lanie paliwka i wymiana płynów. Zawieszenie nadal fabryczne, ze sprawnością 86%. Silnik chodzi pięknie i równiutko.
-
1,6 jak najbardziej ale po lifcie czyli po 2004 , ja posiadam z 2002 i tak jak wiadomo bierze olej oraz uwaga na kolektor który hałasuje, druga sonda w katalizatorze też mi siedzi ale z tym można jezdzić
Po za tym ok.
-
Co do rocznika a brania oleju w VVTi to chyba nie ma reguły, o poliftowych szamiących olej jak ciasteczkowy potwór ciastka też słyszałem.. :-)
-
Dokładnie. Z tym nie ucelujesz rocznikiem. Każde auto można zakatować.
Jak mówiłem, nasza przedliftowa ma prawie 400kkm na blacie i bierze naparstek oleju od wymiany do wymiany :good:
-
Rocznik ma znaczenie bo przy lifcie poprawiali min blok silnika pierścienie się zapiekały .
Silnik nie jest kolego zarżnięty, stopniowo zwiększa zużycie oleju.
A tak przy okazji 400 000 km i nie wymieniałeś nawet amortyzatorów niezła ściema.
-
znawca się odezwał.
ja tam wierzę w to co mówi. kiedyś ojciec miał avenisa t22fl którego sprzedał po 5 latach z przebiegiem coś ponad 250kkm i amortyzatory były sprawne w 70% (też nie wymieniane). Zważając na to że nowe mają sprawność pomiędzy 80 a 90 to 400 000km w toyocie z tamtych lat na jednych amortyzatorach jest realne
-
sprawność amortyzatorów ze stacji nie powie wszystkiego o ich kondycji :roll:
przybastujcie deko, nie ma się co kłócić
-
Jeździłem Corollą 1,4 VVT-i z 2003 roku jakiś czas, kiedy inne auta służbowe odmawiały współpracy a zdarzało się to często.
Jest to zwykły tyłkowóz bez żadnych rewelacji.Przy wyprzedzaniu daje radę ale trzeba mieć większy zapas drogi.
Plastiki trochę trzeszczały, w środku było znośnie, przy wyższych prędkościach.
Przy 280kkm do wymiany były przednie łożyska a biorąc pod uwagę, że właściciel jej jest syfiarzem to jak na jego ręce, auto było w bardzo dobrym stanie mechanicznym. Tylna klapa się czasami tłukła ale wystarczyło ją mocniej pchnąć i był spokój.
Z tego co pamiętam, przez pół roku jej użytkowania dolałem pół litra oleju.
Szef miał też E11 z silnikiem 1,6 VVT-i w Liftbecku i lepiej mi się nią jeździło.
-
Z amortyzatorami to różnie jest, ja sam przy 110k km musiałem wymieniać bo jeden załapał luz, podejrzewam że musiał oberwać raz wpadając w jakąś dziurę czy coś bo nawet w Toyocie się dziwili że przy takim przebiegu się zepsuł. A że 400k km wytrzymują, co to dla Toyoty? :cheesy:
-
A tak przy okazji 400 000 km i nie wymieniałeś nawet amortyzatorów niezła ściema.
Miśku jestem pierwszym właścicielem i nie ściemniam. Jak nie wierzysz, zapraszam do Smardzewic.
Oleju też nie bierze i pracuje jak pierwszego dnia. Dlatego też mimo, że jesteśmy już nią z nudzeni, to jej za nic nie sprzedamy.