Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Camry => Wątek zaczęty przez: miki.joe w 07 Lipca 2014, 19:59:56
-
Dziś Camry dostała strzała w tył. Podłoga w bagażniku wydaje się cała, tylko plastiki pogiętę, odległość między kołem a nadkolem tylnym prawym jest inna niż po lewej stronie. Możliwe że zawias dostał i geometria. Od spodu raczej wygląda okej. Resztę widać na zdjęciach. Do końca tygodnia będę wiedział wszystko.
Czy jest możliwa szkoda całkowita w tym wypadku? Czy w przypadku szkody całkowitej (czyli kiedy naprawa koszt przekroczy 70% wartości pojazdu) opłaca się naprawiać Toyotkę?
Mechanior powiedział że sama robocizna i malowanie auta pochłonie 3 tyś złociszy...
(http://i.imgur.com/viCDfjL.jpg) (http://i.imgur.com/gtYvzop.jpg) (http://i.imgur.com/yvtsiGH.jpg)
-
Czy się opłaca, to zależy od Ciebie.
Z tego, co widać (a widać naprawdę niewiele), to do zrobienia masz błotnik, który się pogiął i stąd zapewne różne odległości między nadkolem a kołem. Wątpię w jakiekolwiek uszkodzenia geometrii podwozia przy takim uderzeniu, aczkolwiek fakt, że IVgen jest miękka i ładnie się składa przy byle ocierce.
Bardzo prawdopodobne, że zrobią Ci z tego całkowitą i wtedy - jak już pisałem - od Ciebie zależy, czy za to, co Ci wypłacą, będziesz chciał naprawiać to auto, czy kupić sobie inne.
-
Raczej będę chciał tylko wszystko zależy od rzeczoznawcy na ile wyceni wartość auta...
Wszystko się otwiera i zamyka, w Scudo który mnie uderzył drzwi kierowcy nie dało się otworzyć... Ćwiartka jest pogięta ale bez tragedii... Klapa od bagażnika odstaje z prawej strony ale się zamyka. To chyba tyle ze szkód na świeżo.
-
Wszystko wyjdzie po ściągnięciu zderzaka,wzmocnienia, plastików w bagażniku i nadkola.
Oby jak najmniej rzeczy wyszło :good:
-
W sumie to 16lat, wtym wieku sie juz nie inwestuje.Wez co daja doloz i kup cos nowszego.Podwozie to co innego latwo zmienic i nie rdzewieje.Roboty blacharskie to wymiana elementow a o te to tylko mozna pomarzyc.Bedzie pozniej wychodzila tylko rdza i problemy.No i koszty.
Jesli chodzi o wychodzenie roznych problemow to pierwszy powazny problem zauzwazysz kiedy zacznie wychodzic na oponie scinanie.Jezeli nie wyjdzie to mozna sie pokusic o naprawy,najprosciej to zalozyc klosz i jezdzic do przegladu a potem sie pozbyc ,albo zainkasowac ile daja i tez sie pozbyc.
Pzdr.
Camry 2,2.
-
W sumie to 16lat, wtym wieku sie juz nie inwestuje.Wez co daja doloz i kup cos nowszego.Podwozie to co innego latwo zmienic i nie rdzewieje.Roboty blacharskie to wymiana elementow a o te to tylko mozna pomarzyc.Bedzie pozniej wychodzila tylko rdza i problemy.No i koszty. Jesli chodzi o wychodzenie roznych problemow to pierwszy powazny problem zauzwazysz kiedy zacznie wychodzic na oponie scinanie.Jezeli nie wyjdzie to mozna sie pokusic o naprawy,najprosciej to zalozyc klosz i jezdzic do przegladu a potem sie pozbyc ,albo zainkasowac ile daja i tez sie pozbyc. Pzdr. Camry 2,2.
Żeby być poprawnym politycznie nie napiszę, co myślę o ludziach o takim podejściu do sprawy.
Jeżeli masz zadbane auto to taka szkoda to żadna szkoda. Bierz ile dadzą i oddaj to ogarniętemu blacharzowi który zrobi to tak jak "Buk przykazał". Przy takiej stłuczce wątpię, żeby geometria była ruszona w jakikolwiek sposób, więc mówienie od rzeczy nt. ścinającej się opony jest conajmniej nie na miejscu. Na początek pojechałbym na zbieżność i dowiedział się tego co najważniejsze. A później tak jak napisałem wyżej, ogarnięty blacharz i lakiernik i masz auto jeszcze na długie lata :good:
-
masz auto jeszcze na długie lata
A jest ich już coraz mniej.Jeśli Camry ci "Leży" to warto postawić ją na "Nogi" Nowsze, nie zawsze znaczy lepsze.
-
Auto już od wczoraj stoi w Wolicy Auto Max. U nich raczej auto będę robił opinie dobre maja, lakiernie bezpyłową, trochę aut stoi i są autoryzowanym zakładem napraw lakierniczo-blacharskich Hyundaia.
Czekam tylko na rzeczoznawce z Ergo Hestii. Naprawa oczywiście bezgotówkowa...
-
Czy jest możliwa szkoda całkowita w tym wypadku? Czy w przypadku szkody całkowitej (czyli kiedy naprawa koszt przekroczy 70% wartości pojazdu) opłaca się naprawiać Toyotkę?
Napisałeś, że dostała strzała czyli rozumiem, że nie byłeś sprawcą tak? W przypadku OC szkoda całkowita jest przy 100% wartości pojazdu, dla AC jest 70%.
-
Sprawcą nie byłem. Czyli jak mam OC to szkoda całkowita w moim wypadku to 100%? Jeżeli tak to lepiej. :good:
-
Jak sprawca ma OC :)
-
Sprawca miał AC i OC. :wallbash: <zalamka> To nie jest tak że z AC naprawiasz swoje auto a z OC pojazdy uszkodzone przez ciebie?
-
jeśli on był sprawcą, to Twoje auto jest naprawiane z OC sprawcy i przysługuje Ci abstrahując od wszystkiego samochód zastępczy za darmo na czas naprawy
sprawca swoje naprawi z własnego AC
Przy takiej stłuczce wątpię, żeby geometria była ruszona w jakikolwiek sposób, więc mówienie od rzeczy nt. ścinającej się opony jest conajmniej nie na miejscu. N
dlaczego?
praca blacharza i lakiernika jest droga, a części nie są dobrze dostępne - tak jak mówi twój brat - zależy czy właściciel ma determinację by auto naprawić
-
AC pozwala Ci na naprawę gdy TY jesteś sprawcą. Twoje OC daje ochroną tym w których TY wjedziesz = czyjeś OC daje ochronę TOBIE gdy to w Ciebie wjechano. Czyli Ty naprawiasz z Jego OC, a On swoje auto ze swojego AC, gdyby nie miał AC zostaje z rozbitym autem i robi za własną kasę.
-
No tak jak myślałem i napisałem. Czyli w jego przypadku (sprawcy) szkoda całkowita wynosi 70% a w moim 100%.
-
tak, tylko na początku o 70% pisałeś w stosunku to Twojej własnej krzywdy, a to nieprawda
http://tinyurl.com/qerpkzg (http://tinyurl.com/qerpkzg)
-
Bo tak mi powiedziano w warsztacie...
-
powoli robi się zupełnie nie na temat :D
Widać że auto zadbane, ja bym robił nawet jakby trzeba było trochę dołożyć do interesu (takie auta to powoli perełki). Ale jak już ktoś napisał, kierownik zdecyduje.
Powodzenia życzę aby udało się wszystko pomyślnie :)
-
dlaczego?
Gdyż mam oczy i resztki mózgu i na pierwszy rzut oka widać, że auto nie dostało strzała do stopnia w którym gnie się belka lub jej mocowania lub miejsce mocowania amora a co za tym idzie są nikłe szanse na przestawienie geometrii, stąd wysnuwam wniosek, że nie została naruszona geometria co kolega może potwierdzić wizytą w warsztacie który to sprawdzi.
praca blacharza i lakiernika jest droga, a części nie są dobrze dostępne - tak jak mówi twój brat - zależy czy właściciel ma determinację by auto naprawić
Dla chcącego nic trudnego, to że praca lakierników i blacharzy jest droga wie każdy i nie od wczoraj, a terminy u dobrych sięgają nawet kilku miesięcy jednakże nie mówimy o szkodzie z pokryciem kosztów z własnej kieszeni tylko z OC. Jeżeli naprawa przekroczy wartość wg.Eurotax'u to wtedy i tak moim zdaniem warto dołożyć do samochodu który już się zna i coś się wie na jego temat(mowa o egzemplarzu).
-
Spokojnie... :song: bez nerwów. Jeszcze tak naprawdę nic nie wiem jakie są uszkodzenia...
Edit: Dziś ma być rzeczoznawca.
-
Gdyż mam oczy i resztki mózgu i na pierwszy rzut oka widać, że auto nie dostało strzała do stopnia w którym gnie się belka lub jej mocowania lub miejsce mocowania amora a co za tym idzie są nikłe szanse na przestawienie geometrii, stąd wysnuwam wniosek, że nie została naruszona geometria co kolega może potwierdzić wizytą w warsztacie który to sprawdzi.
a ja bym nie był taki pewny żeby pouczać co jest na miejscu, a co nie :cheesy:
-
Już wszystko wiem : szkoda całkowita koszt naprawy 14 000 :shock: :song:
(http://i.imgur.com/ofMXrN4.png)
-
Niewielka stłuczka i szkoda całkowita :wallbash: :wallbash: :wallbash:
W sumie u mnie w Corolli też nie wyglądało to najgorzej i też uznano, że jest szkoda całkowita. Także wina nie moja, a konkretnie mojej Siostry, która prowadziła. Tow. ubezpieczeniowe to mega kombinatorzy.
(http://fotoo.pl//out.php?i=840130_corollka.jpg)
-
Przy starszych autach to norma. Moją białą wyceniono wg Eurotaxu, czy innej tabeli, na 1500zł. Mniej więcej tyle kosztuje w ASO reflektor, i mniej więcej tyle gaziwa przepalała do niedawna miesięcznie.
Ubezpieczalnie kombinują z kilku powodów, m.in. dlatego, że większa kasa jest na ubezpieczeniu komuś nowszej fury (wiadomo, że AC+pakiety, bo się klient boi o auto) niż starocia, na którego głównie bierze się OC za kilka stówek. Do tego jakieśtam umowy między TU a ASO, plus jakiś dziwny odgórny przykaz, żeby wypychać auta po stłuczkach i starsze z rynku.
Boli jedynie wtedy, kiedy ktoś jest z autem zżyty, ma je od kilku(nastu) lat, zainwestował w nie worek złotych monet, po czym przychodzi ćwok do wyceny szkody i nawet się zbytnio nie oglądając mówi, że całkowita.
Kolejną kwestią jest chore podejście ubezpieczycieli do wypłaty odszkodowania.
Dla przykładu szkoda z zeszłego roku na 7-letnim Focusie z nikłym przebiegiem: zderzak, pas przedni, reflektor, 3 elementy do lakieru. Przyjeżdża firmowym autem gość o aparycji menela, robi zdjęcia, coś tam daje do podpisu, a po dwóch dniach przysyła maila, że oni mogą wypłacić kwotę X.
Mówię więc, że same części do naprawy (nawet jeśli by je brać z używek, czy zamienników) kosztują co najmniej X, a w ASO około 2,5X. Do tego jest trochę robocizny i lakier, więc X to może sobie wsadzić w buty, żeby był wyższy. Sugeruję, żeby wypłacili 2X do ręki i rozstajemy się w pokoju - akurat starczyło by na kluczowe graty z ASO, robociznę w zaprzyjaźnionym warsztacie i może jakiś fajny obiad. W przeciwnym razie obiecałem wstawić auto do ASO i tam będą musieli zapłacić 4X + VAT. Na to gość puchnie, zaczyna się stawiać i mówi, że jak chcę, to mogę auto stawiać gdziekolwiek chcę, bo oni na żadne ugody z klientami nie idą.
Zgodnie z życzeniem postawiłem do ASO, był samochód zastępczy na dwa tygodnie, była herbatka w poczekalni, była całkiem niezła pani przyjmująca zgłoszenie, a auto jest naprawione na oryginałach i ma lakier lepszy niż z fabryki. Faktura dla ubezpieczyciela opiewała na 4X bez kilkudziesięciu złotych. Oczywiście plus VAT i koszty auta zastępczego :cheesy:
-
Znajomy posiadał Mondeo II w wersji ST200.
Jakiś gość na rondzie obtarł mu zderzak i lusterko.
Oczywiście TU orzekło szkodę całkowitą, bo zamienników zderzaka brak a nowy przedni kosztuje 4500 zł i jest dostępny tylko w ASO :laugh:
-
a ja bym nie był taki pewny żeby pouczać co jest na miejscu, a co nie
Jak tam Twoja pewność?
Miki.Joe co w takim razie z samochodem?
-
autorowi szczerze współczuję użerania się z nimi :-( starsze samochody zawsze obrywają w takich sytuacjach
-
Zrobię ją na tyle ile mogę i zobaczymy...
-
Pewnie, że tak. Przynajmniej wiesz co masz.
-
Tak z ciekawości - na ile Ci wycenili samochód przed i po szkodzie?
Mi dwa lata temu Carinę gostek przytarł od zderzaka do zderzaka + urywając lusterko.
Carina 97 - według Liberty warta przed 7, po 3.
Szkoda całkowita, naprawa ponad 9 koła.
Wziąłem te 4k, kupiłem lusterko na 20 zeta, reszta zmieściła się w 5 stówkach i było na wakacje ;)
-
No i mamy finał sprawy auto odebrane. Kilka uwag co do zakladu mam. Pomalowana jest w miarę ok ale mogli lepiej... Listwy są tak sobie przyklejone jedna nie. Wlew od gazu w bagażniku. Plusy to takie że zrobili dodatkowo parę rzeczy dali Farecle G3 do polerki i farbę na zaprawki ok.400ml.
To tyle. Wstawie foty na forum jak będzie pogoda.
-
Dopiero przeczytałem wątek. Współczuję. Jakby mi w moją babcię Camry ktoś wjechał to @#%!#!!% :czerwona:
Ostatnio jak płaciłem OC to pokazało mi wartość pojazdu 0zł (jeszcze rok temu było 1500zł). A to, że ciężko kupić auto w takim stanie za 5-6k to już nikogo nie obchodzi.
Wkurzająca sytuacja. Po co mi nowe auto, które nie przejedzie nawet pół z tego co moja Camry?
Podobno na żółtych blachach łatwiej odzyskać zainwestowane w auto pieniądze, aż się zaczynam zastanawiać nad tym.
Jak jadę na zakupy to zawsze staję w odległych od wejścia częściach parkingu... Naprawdę niektórzy mają gdzieś czy sobie i komuś porysują auto.
Jestem z tych co uważają, że Twoja Toyota, to jeszcze nowa jest ;)
-
Najważniejsze że jeździ. :-P Z wyceną tej generacji (mojej) nie jest tak źle (jeszcze).
-
Moją spaloną, i po lekkim dzwonie(3-cia generacja), rzeczoznawca wycenił na 4 koła.Więc wycenami nie ma co się sugerować. Widocznie wycena uzależniona jest, od pozycji czapy wyceniającego.
-
Napewno przed dostaniem wyceny rzeczoznawca stwierdził że ładna ta Camry. No i wycenił na 10 tyś czyli jak dla mnie realnie.