Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Verso => Wątek zaczęty przez: Gipsar72 w 31 Marca 2015, 23:23:21
-
Mam dziwny problem. Dziś kilka razy zdażyło mi się że po przekręceniu kluczyka w stacyjce nie nastąpiło tradycyjne odpalenie. Nie przygasły kontrolki, nie zakręcił - nic cisza, a właściwie tylko takie pyknięcie. Próbowałem kilka razy i nic. Zawsze sprzęgło wciśnięte, poczekałem aż pogasną kontrolki i dopiero wtedy do oporu. To raczej nie immobilizer bo nie zakręcił. Wygląda na jakiś przełącznik - sugeruje mi to pykanie ale sam nie wiem, nie jestem mechanikiem, :wallbash:. W końcu zapalił by po chwili znów to samo. Kilka razy nic, potem raz lub dwa zapali i znowu nic.
Samochód jest sprowadzony i nie mam już gwarancji ASO. Zanim się tam wybiorę chciałbym :| :| ocenić czy to poważna awaria czy drobiazg do załatwienia przez kumatego mechanika.
-
Sprawdź akumulator. Może cewka rozrusznika "pykała" ale nie było już siły do rozruchu.
-
Mnóstwo możliwych przyczyn - czasem w niektórych autach nawet immobiliser potrafi się zwiesić plus 20 innych przyczyn.
Nota bene - PISZCIE ludzie drodzy JAKI przebieg i JAKI rocznik auta, żeby dla innych jakiś pożytek był - lub perspektywa pt.: "kiedy mnie to czeka"? :cheesy: :shock:
-
Miałem podobny przypadek w Picasso - skończyły się styki cewki rozrusznika - wymiana cewki.
-
Mam Verso 1,8, 2011 r z przebiegiem 36 tys. :song:
Byłem dziś u zaprzyjaźnionego mechanika. Przyczyna jak na razie może okazać się idiotycznie banalna <zalamka>- nie dociskałem do "dechy" sprzęgła i dlatego nie zaskakiwał. Niestety nie mam tego jak sprawdzić dla "wczorajszych" nieodpaleń, ale dziś palił za każdym razem.
I rzeczywiście jeśli pedał był troszeczkę niedociśnięty samochód miał taki sam objaw tzn nie zapalał tylko coś delikatnie pykało.
Przez ostatnie 10 lat jeździłem ropniakiem i trochę mnie to zdziwiło, że we współczesnych benzynowych do zapłonu potrzebne jest wciśnięte na max sprzęgło. Podobno jest tam jakiś czujnik. Nie wiem czy mechanik robił mi jakiś kawał :laugh: bo dziś 1 kwietnia czy tak jest naprawdę. Zaznaczam że z mojej strony to nie prima aprilis.
-
Toyoty bez sprzęgła wcisnietego nie odpalisz
-
Toyoty bez sprzęgła wcisnietego nie odpalisz
Racja! :good:
...z tym że moja odpala - może dlatego, że fabryka sprzęgła (pedała rzecz jasna - nie gender! :cheesy:) nie dała. :cheesy:
-
Specjalnie zszedłem do garażu i sprawdziłem.
Odpala TYLKO PRZY CAŁKOWICIE wciśniętym sprzęgle!!!!
Bez wciśnięcia i przy częściowym wciśnięciu sprzęgła tylko cicho puka. Mechanik miał racje !!
-
Dzięki - za to sprawdzenie o tej porze :cheesy:
Trochę spokojniej będę zasypiał.
Posłucham sobie audiobooka Marcina Ciszewskiego. Wiem że to nie ten wątek, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał lub nie słuchał to BARDZO polecam serię www.1939 (http://www.1939), Major, 1944 i RU2012 oraz współcześnie Mróz, Upał i Wiatr. Kapitalnie napisane książki i aż miło że autor to Polak.
-
A mnie interesuje tylko czy u tych co maja manuala też taki objaw występuje tzn czy przy nie do końca wciśniętym sprzęgle nie odpala?
Pewnie Ci nie pomogę, ale mnie nigdy nie przyszło do głowy nie wciskać sprzęgła do końca. Jako jeszcze totalnemu laikowi nawet... Ani przy odpalaniu, ani przy zmianie biegu :o
Jest czujnik, który sprawdza, czy sprzęgło jest wciśnięte, a nie pół-wdepnięte. Załapie styk, to pozwala zapalić. Czy zaświecisz w domu światło, jeśli przełącznik tylko do połowy naciśniesz? Przepraszam, to nie jest sarkazm z mojej strony... myślę, że możesz się tylko cieszyć, że to żadna usterka, tylko zwykły human error :-) Nie ma sensu grzebać w manualu. Jeśli wymagane jest wciśnięcie sprzęgła do odpalenia, to ma być wciśnięte.
-
He, he, jeżdżę z zasady tylko i wyłącznie wolnossącymi Hondami lub Toyotami w benzynie i nigdy nie miałem stresu z odpalaniem.... :-) . Patent ze sprzęgłem w Verso występował już w Corolli Verso. Nie pozwala np. zabić rodziców przez dziecko w garażu odpalające silnik ( przypadek autentyczny sprzed paru lat ). Z drugiej strony nie jest możliwy trick z ucieczką z przejazdu kolejowego na rozruszniku, kiedy zgasł silnik ( choć w tym przypadku 99.99 proc. kierowców i tak tego nie zrobi, bo nie wie, a poza tym wpada w panikę...). Tak więc suma summarum - rozwiązanie ok.
-
Ja nie miałam nigdy verso, ale auris w dieslu z 2007 tez potrzebował wciśnięcia sprzęgła do odpalenia. To wciskałam do końca. Ale ja już tak mam, że nic nie robię na pół gwizdka, albo jak trzeba, albo wcale :cheesy:
Nie możesz mówić, że nie palił, jak powinien... bo Twój egzemplarz zapala, jak powinien, kiedy użytkownik zrobi, co powinien :-)
Życzę, by Twoje przyzwyczajenia szybko odeszły w niepamięć i aby współpraca z wersalką była przyjemna i bezawaryjna :good:
Z drugiej strony nie jest możliwy trick z ucieczką z przejazdu kolejowego na rozruszniku, kiedy zgasł silnik ( choć w tym przypadku 99.99 proc. kierowców i tak tego nie zrobi, bo nie wie, a poza tym wpada w panikę...). Tak więc suma summarum - rozwiązanie ok.
\
Przyznam, że nie kumam...
nawet, jeśli nie ma takiego zabezpieczenia... to i tak, żeby ruszyć, trzeba włączyć sprzęgło. Kiedy włączysz silnik na biegu bez wciśniętego sprzęgła, to szarpnie i zgasnie...?
-
Przyznam, że nie kumam...
nawet, jeśli nie ma takiego zabezpieczenia... to i tak, żeby ruszyć, trzeba włączyć sprzęgło. Kiedy włączysz silnik na biegu bez wciśniętego sprzęgła, to szarpnie i zgasnie...?
W autach bez tego zabezpieczenia i wrzucasz bieg puszczasz sprzęgło.przekręcasz kluczyk i go przytrzymujesz.Dopóki akumulator nie padnie, możesz się przemieszczać :good:
Edit:
To w awaryjnych sytuacjach, bo rozrusznik cierpi.
-
W autach bez tego zabezpieczenia i wrzucasz bieg puszczasz sprzęgło.przekręcasz kluczyk i go przytrzymujesz.Dopóki akumulator nie padnie, możesz się przemieszczać
Nadal jak ta głupia żaba nie kumam :cheesy:
Jeszcze raz... Jadę sobie spokojnie na czwóreczce 60km/h i nagle wyrasta mi przejazd kolejowy przed nosem. Załóżmy, że bez pomyślunku w przestrachu hamuję do 5 km/h, a lewa noga zapomniała o sprzęgle i pech chciał, że zdechło mi auto akurat na torach. Niech jest włączona ta czwórka, ale oczywiście w takiej sytuacji nie wiem, jaki mam bieg.
Co robię w aucie bez czujnika na sprzęgle, żeby jak najszybciej opuścić torowisko?
-
Chodzi o to, że jeśli rozrusznik ma wolę życia a silnik już nie i nie chce odpalić, wrzucasz jedynkę przekręcasz kluczyk a rozrusznik robi za dodatkowy silnik i dzięki kołu zamachowemu i skrzyni biegów pozwala Ci opuścić dane miejsce.
-
wrzucasz jedynkę przekręcasz kluczyk
Jestem na czwórce. Żeby wrzucić jedynkę to i tak muszę włączyć sprzęgło.
Czy to zabezpieczenie, które mam, czyli czujnik wciśniętego sprzęgła powoduje, że nie mam szans opuścić torów na samym rozruszniku, tak jak opisałeś?
Gdybym nie miała czujnika, a silnik bezczelnie odmówił współpracy, to mogłabym uciec?
-
Na czwórce istnieje jakaś szansa ale to już zależy od rozrusznika i akumulatora czy udźwignęli by taki opór.
Rozrusznik napędza więc jeżeli on sam bez wciśnięcia pedału nie kręci to nic nie zrobisz.
-
a czy koleżanka Nika kojarzy tzw "żabkę" z czasów nauki jazdy, jak silnik gasł bo było za mało gazu wciśnięte i auto robiło "hoop" do przodu ?
-
wrzucasz jedynkę przekręcasz kluczyk
Jestem na czwórce. Żeby wrzucić jedynkę to i tak muszę włączyć sprzęgło. Czy to zabezpieczenie, które mam, czyli czujnik wciśniętego sprzęgła powoduje, że nie mam szans opuścić torów na samym rozruszniku, tak jak opisałeś? Gdybym nie miała czujnika, a silnik bezczelnie odmówił współpracy, to mogłabym uciec?
He, he.. Myśle, że koleżance trzeba wytłumaczyć sprawę łopatologicznie:
Otóż: przy wciśniętym pedale sprzęgła nie jest możliwa jazda "na samym rozruszniku", bo ten nie jest wtedy połaczony z napędem, tak jak cały silnik ( wciskając pedał sprzęgła wysprzęglasz silnik, czyli rozłączasz go z skrzynią biegów i moment obrotowy nie jest przekazywany na koła, eo ipso - samochód nie jest napedzany );
Jak natomiast nie wciśiesz sprzęgla rozrusznik nie dostanie prądu i nie zakręci, wię "na rozruszniku " tez nie pojedziesz...