Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Auris => Wątek zaczęty przez: fynooh w 25 Marca 2019, 00:11:59
-
Panowie. W środę i w czwartek jeździłem z Janowca koło Kazimierza Dolnego do Lipianki koło Ostrowa Mazowieckiego, trasa w jedną stronę 230 km + powrót. Jazda cały czas drogami krajowymi przez różne miejscowości z ograniczeniami prędkości, 2x niewielkie korki przy rondach w Kołbieli i jeszcze gdzieś, a na trasie Lublin - Warszawa, na odcinku od Żyrzyna do Kołbieli ok. 60 km są roboty drogowe i jazda serpentynami miedzy pachołkami. Jedynie na obwodnicy Garwolina jest odcinek kilkanaście km ekspresówki. I na tej trasie 460 km w środę wyszło mi spalanie 6,4 l/100 km, a w czwartek ta sama trasa 6,03 l/100 km. Spalanie nie w/g komputera pokładowego, tylko po przeliczeniu po zatankowaniu do pełna. Normalnie jak jeżdżę w rejonie miejsca zamieszkania w cyklu mieszanym, ale trasy nie dłuższe, jak 12 km, a bywa, że i 2 - 3 km + małe miasto, spalanie wychodzi mi 7 - 7,5 litra po przeliczeniu na stacji paliw. Macie podobne wyniki na dłuższej trasie drogami krajowymi silnikiem 1,6?
-
Krajówki to zazwyczaj 6,3l (spalanie z kompa), bez jakiegoś oszczędzania , ale tez i bez szaleństw. Ot, normalna jazda.
-
Ukształtowanie terenu, wiatr, ogół pogody jak deszcz czy ciepło i klima. Norma że są różnice w spalaniu
-
Na całej trasie jechałem z włączoną klimą. Wiem, że są różne warunki jazdy, pisałem, że ja przecież też miałem różne warunki na tej długiej trasie, więc tak ogólnie pytam, jakie macie wyniki na długich trasach.
-
Patrząc na dane z motostat można stwierdzić że Auriski z tym silnikiem palą średnio 6,93 l/100 km ( średnia ze 126 pojazdów) ale w zależności od wielu czynników ( głównie stylu jazdy) są też jednostki ze średnią ok 5,8 l/100 km jak również trafiają się egzemplarze ze średnią prawie 9 l/100 km o tu kolega z pokarpackiego osiągnął nawet ponad 14,65 l/100 km na jednej z tras :( ale to pewnie musiał się postarać.
-
@fynooh
Jak ktoś jeździ na krótkich trasach, w mieście, nie dziwią mnie wyniki na poziomie 9l/100. Na takiej trasie, jak opisałeś, wszystko powyżej 6 l/100 to za dużo. Włączone światła mijania zabierają jakieś 0,5 l/100, włączona klima w zimę nie bierze nic. Zostaje obciążenie samochodu i technika jazdy. Na długiej trasie - krajówce, gdzie rzadko przekracza się 100 km/h, wynik średnio ok. 5,5 byłby dla mnie adekwatny. Takie porównania są dość zawodne, za dużo jest czynników zmiennych. Dyskusja do samego rana. Jednak warto analizować i poprawiać swoją technikę jazdy, obserwować wskaźnik spalania chwilowego, i wyciągać wnioski.
-
Mała sprostowanie. Światła biorą Max 0.2l na godzinę przy nieobciazonym silniku.
-
Trochę może przesadziłem z 0,5l/100. Ale jak przeliczysz 0,2 l/h przy prędkości średniej 65 km/h, to już wyjdzie 0,3 l/100. Nie jest to dużo, ale wpływ na spalanie zauważalny jest. Do tego kilka złych nawyków w technice jazdy i pojawi się 1l/100 różnicy "z niczego".
-
nie tak to wygląda - podczas jazdy np autostradowej wpływ świateł jest pomijalny - szczególnie w nowych autach które maja sterowany alternator.
-
Panowie, nikt nie chce powalczyć ze mną na wynik spalania silnikiem 1,6, albo i też 1,33? Nikt sie tym na początku nie zainteresował, tylko pisaliście o ukształtowaniu terenu, zmiennych warunkach jazdy itp., a nic na temat. Nie byłby to ciekawy temat, gdybyśmy podawali tu swoje wyniki spalania na jakichś dłuższych trasach z zaznaczeniem, czy to krajówka, czy ekspresówka? Ja wczoraj znów jeździłem dwukrotnie na tej samej trasie j/w, cała trasa to zwykła krajówka i wywalczyłem wyniki: 1 dzień 6,11 l/100 km, 2 dzień wyszedł mi życiowy rekord Auriską - 5,88 l/100 km, po przeliczeniu, nie z komputera, natomiast komputer pokładowy wskazał średnią 5,9 l/100 km. Cały czas starałem się utrzymywać silnik na ok. 2,5 tys. obrotów, co na 6 biegu daje prędkość ok. 100 km/godz., a przy rozpędzaniu nie przekraczałem 3 tys. obrotów na każdym biegu, przy zjazdach i wytracaniu prędkości obowiązkowo hamowałem silnikiem, nie nadużywając hamulców. Czasami wyprzedzałem ciężarówki, stałem też trochę w umiarkowanych korkach na mijanych rondach, albo światłach, czyli normalna jazda eksploatacyjna na długiej trasie. Gdy ktoś jedzie w trasę, wystarczy zatankować do pełna i wyzerować licznik dzienny. Po powrocie, ponownie tankujemy, najlepiej na tej samej stacji, do pełna i przeliczamy - ilość zużytego paliwa dzielimy na ilość przejechanych kilometrów i mnożymy to przez 100.
-
A jak można powalczyć z Tobą na wynik? Trzeba by przejechać Twoją trasę na dwa samochody, wtedy porównanie byłoby wiarygodne. Już pisałem, że wg mojej oceny wszystko powyżej 6,0 to za dużo na takiej trasie. Chcesz coś do porównania, to masz:
- moja trasa na narty do Czarnej G., 450km, połowa nową S5, prędkości prawie regulaminowe: 5,7 l/100
- trasa nad morze, krajówki i wojewódzkie, 240 km: 5,5 l/100
- trasa do Chorwacji i z powrotem, głównie autostrady, razem 3400 km, kierowca klasy "gaz/hamulec", prędkości regulaminowe wg gps, obciążenie duże: 6,89 l/100
- moja typowa trasa 35 km, krajówka z dużą ilością tir-ów, aktualnie w remoncie, wymuszone eko: 5,2-5,5 l/100
Nie wiem dlaczego przy rozpędzaniu nie przekraczasz 3 tys. rpm na każdym biegu. Wolnossąca benzyna to nie dizel turbo. Duszenie na zbyt niskich obrotach nie obniża spalania. Samochód wtedy jest mułowaty i rozpędza się zdecydowanie wolniej niż przy wyższych obrotach, a spalanie chwilowe i tak jest podobnie duże - ale trwa krócej. Co innego turlanie się czy utrzymanie prędkości. Ale i tu obroty trzeba dopasować, co innego jechać 30km/h i co innego 100km/h. Bardzo przydaje się obserwacja spalania chwilowego.
-
Aby cokolwiek zwiększyć sens takich porównań, należy obok spalania podawać uzyskaną średnią prędkość przejazdu.
-
Racja. Ale jak podać średnią prędkość np. do Chorwacji? Ona się zeruje kilkakrotnie po każdym zgaszeniu silnika. Przy w miarę regulaminowej jeździe przyjmij tak około: autostrady 120 km/h, ekspresówki 100 km/h, krajówki 65 km/h, do tego korekta na warunki lokalne. Pozostałe drogi są trudne do w miarę sensownego oszacowania i uogólnienia. Zresztą średnia prędkość też nie jest decydującym wyznacznikiem. Widać na drogach "szybkich i wściekłych", średnią szybkość mają lepszą o kilka procent, a spalanie o kilkanaście albo kilkadziesiąt. W stopce mam średnią średnich za ponad 50 kkm, można się porównywać, ale jak zrobią S5 do końca - na moje tereny, na pewno średnia mi podniesie się (no chyba, że potrwa to jeszcze lata, to wtedy będę już "dziadkował" i średnia może spaść ;) .
-
A jak można powalczyć z Tobą na wynik? Trzeba by przejechać Twoją trasę na dwa samochody, wtedy porównanie byłoby wiarygodne
No gdzie moją trasą jechać. To niepotrzebne. Tak ogólnie, każdy swoją, jakąkolwiek, dłuższą.
- moja trasa na narty do Czarnej G., 450km, połowa nową S5, prędkości prawie regulaminowe: 5,7 l/100
- trasa nad morze, krajówki i wojewódzkie, 240 km: 5,5 l/100
No widzisz. Można? Można. I nie jechałeś moja trasą. I o to mi właśnie chodziło. Tylko, że coś mi tu nie pasuje. Instrukcja podaje, że spalanie na trasie silnika 1,6 wynosi 5,9 l, więc ciekawi mnie skąd u ciebie takie rewelacyjnie niskie spalanie? Ja w/g obserwacji swojego spalania, niżej, jak np. 5,8 na drogach krajowych z dużym ruchem pojazdów, to już raczej nie zejdę. Chyba że na ekspresówce.
Nie wiem dlaczego przy rozpędzaniu nie przekraczasz 3 tys. rpm na każdym biegu. Wolnossąca benzyna to nie dizel turbo. Duszenie na zbyt niskich obrotach nie obniża spalania. Samochód wtedy jest mułowaty i rozpędza się zdecydowanie wolniej niż przy wyższych obrotach
Bo wydaje mi się, że kręcąc wyżej silnik, wzrasta spalanie. Wynika to z komputera pokładowego i moich obserwacji i pomiarów z poprzednich jazd. Poza tym ja i tak mam taką technikę, że przy normalnej, spokojnej jeździe zmieniam biegi przy 3,25 - 3,5 tys obrotów i nie schodzę niżej, jak 2,25 - 2,5 tys obrotów. Auto wcale nie jest wtedy mułowate, do codziennej, normalnej jazdy jest w sam raz. Są sytuacje, że kręcę wyżej, jeśli chcę mocniej przyspieszyć. Jeśli jeździłem trochę dynamiczniej, to miałem na trasie zawsze spalanie w granicach 6,5 l
-
...Tylko, że coś mi tu nie pasuje. Instrukcja podaje, że spalanie na trasie silnika 1,6 wynosi 5,9 l, więc ciekawi mnie skąd u ciebie takie rewelacyjnie niskie spalanie? Ja w/g obserwacji swojego spalania, niżej, jak np. 5,8 na drogach krajowych z dużym ruchem pojazdów, to już raczej nie zejdę. Chyba że na ekspresówce.
Na ekspresówce będzie problem, bo większe prędkości to większe opory i większe spalanie. W moim rejonie krajówka to stada tirów i nauk jazdy, do tego remonty. Dlatego prędkości wahają się w zakresie 60-90 km/h. Optymalna prędkość dla spalania, to wg moich obserwacji jest 60-80 km/h. Często w to trafiam. Instrukcyjne 5,9 na trasie to też jakaś tam procedura pomiaru, jakaś prędkość, ileś zatrzymań. Chyba mam lepiej.
Bo wydaje mi się, że kręcąc wyżej silnik, wzrasta spalanie. Wynika to z komputera pokładowego i moich obserwacji i pomiarów z poprzednich jazd. Poza tym ja i tak mam taką technikę, że przy normalnej, spokojnej jeździe zmieniam biegi przy 3,25 - 3,5 tys obrotów i nie schodzę niżej, jak 2,25 - 2,5 tys obrotów. Auto wcale nie jest wtedy mułowate, do codziennej, normalnej jazdy jest w sam raz. Są sytuacje, że kręcę wyżej, jeśli chcę mocniej przyspieszyć. Jeśli jeździłem trochę dynamiczniej, to miałem na trasie zawsze spalanie w granicach 6,5 l
Na 6,5 l to musiałbym nieźle zapier!@#$%ać. Jakieś 120 km/h ze zmianami szybkości. Jazdę eko lubię, ale żadnego dziadkowania. Najważniejsze to dobre obroty z uwzględnieniem biegu i chwilowego spalania. Sporo wajhuję biegami. Czasem mam 120 na czwórce, czasem 70 na szóstce. Często rozpędzam się do ok. 4-5k rpm i zmieniam bieg o dwa. Wszystko zależy, czego potrzebuję od silnika w danej chwili. Jest potrzebna moc, to muszą być obroty, zwykle trwa to krótko. Na turlanie nie potrzeba dużo mocy, można odpuścić ale spalanie chwilowe prawdę Ci powie. Tak jeżdżę i działa, nie marnuję bezsensownie paliwa. Krajówka długodystansowa z więcej niż 6 l/100 to znak, że są rezerwy w technice jazdy. Co innego miasto i krótkie trasy, wtedy nie jest już tak łatwo.
Ale ja to mam zawsze z górki ;)
-
No gdzie moją trasą jechać. To niepotrzebne. Tak ogólnie, każdy swoją, jakąkolwiek, dłuższą.
Niestety rację ma KoMarek.
Dla przykładu moje skrajne wyniki w dłuższej trasie:
1. 335km po toskańskich wzgórzach - jazda wolna, leniwa, zwykle około 60km/h - zużycie 15,80l co daje 4,72l/100km
2. 560km niemieckich autostrad - starałem się jechać 130-140km/h, a czasami trzeba było zwolnić więc potem starałem się jechać ten sam czas 160km/h , tak by te około 140km/h było zachowane - zużycie 42,29l, co daje 7,55l/100km
Najniższą średnią po polskich drogach uzyskałem na trasie 682km (głównie krajówki, około 30-40% A i S, jazda nieco poniżej prędkości dopuszczalnych, powiedzmy 5-10% poniżej) - zużycie 34,00l, co daje 4,99l/100km. Oczywiście jazda nastawiona na oszczędność...
I jako ciekawostka najwięcej w trasie na jednym baku zrobiłem 717km, a do baku weszło 44,27l paliwa.
-
KoMarek - lubisz oszczędnie jeździć to hybryda byłaby dla Ciebie odpowiedniejsza bo mógłbyś na niej jeszcze więcej wycisnąć :)
-
KoMarek - lubisz oszczędnie jeździć to hybryda byłaby dla Ciebie odpowiedniejsza bo mógłbyś na niej jeszcze więcej wycisnąć :)
Paradoksalnie hybrydy wcale nie muszą być optymalne dla tych najbardziej oszczędnych. Jak komuś zależy tylko na oszczędności i jeszcze nie jeździ za wiele to doradzam najtańszą benzynę w manualu.
-
Dla mnie "wyciskanie" nie jest priorytetem. Podstawa, to przemieszczać się sprawnie i płynnie. Resztę załatwiają wieloletnie nawyki i elastyczne przystosowanie się do charakterystyki samochodu. HSD podoba mi się, trochę zazdroszczę posiadaczom. Sam się głęboko zastanawiałem, ale mało jeżdżę po mieście i niedużo rocznie. HSD jednak ma wysoko zautomatyzowany napęd, tam od człowieka zależy mniej. Zniknąłbym w tłumie na poziomie 4.xx l/100 ;)
I prawdopodobnie zacząłbym dziadkować, bo HSD podświadomie zachęca do tego.
-
HSD jednak ma wysoko zautomatyzowany napęd, tam od człowieka zależy mniej. Zniknąłbym w tłumie na poziomie 4.xx l/100
I prawdopodobnie zacząłbym dziadkować, bo HSD podświadomie zachęca do tego.
Automatyzacja jest konieczna bo ręcznie byś tego nie ogarnął - trzy silniki pracujące w bezstopniowej konfiguracji. Ale to bynajmniej nie oznacza braku kontroli - tylko to się odbywa na trochę innym poziomie i de facto stanowi wyższe wyzwanie niż manual. Nie wiem do czego zachęca, ale przy dynamicznej jeździe oszczędność względem spalinowego rośnie a nie maleje.
-
Na ekspresówce będzie problem, bo większe prędkości to większe opory i większe spalanie.
Nie będzie problemu, bo na ekspresówce można jechać równo. W/g mnie 100 km/godz. przy 2,5 tys obrotów na 6 biegu i można pobić jakiś nowy rekord spalania. Myślę, że wtedy dałoby się osiągnąć te 5,5 l, z tym że ja nie miałem okazji jechać na dłuższej trasie ekspresówką. Jak wyprzedzam, szczególnie ciężarówki, to daje mocniej w palnik przy niższych biegach, ale wtedy komputer pokazuje wyższe chwilowe spalanie, a tak na co dzień jeżdżę z obrotami najczęściej w granicach 2,5 - 3,5 tys., a jak mi zależy na wyniku spalania, to utrzymuję w momentach stałej jazdy 2,5 obr na 6 biegu. No dobra, zakończymy chyba te wywody, bo każdy jeździ po swojemu, a liczyłem tu na podawanie rekordowych wyników spalania, jakie komu udało się uzyskać, a nie na wywody, 3maj się i szerokiej drogi życzę.
-
Myślę, że to właśnie te wywody są najwartościowsze, a nie suche dane, one są bardzo względne.
Wesołych Świąt!