Witajcie, przygotujcie się na bardzo długą lekturę ode mnie. Chciałbym na samym wstępnie przytoczyć wam historię mojej Camry, przedstawić ją i zadać wam sporo pytań związanych z nią. Bardzo zależy mi na opinii osób, które mają jakieś doświadczenie z tym ponadczasowym samochodem. Przeczytajcie całość i zapraszam do dyskusji!
Od nieco ponad pół roku jestem w posiadaniu Toyoty Camry 3.0 V6 GX 188 km. Co jest ważne, jest ona po moim wujku 70 lat, który dał mi ją w prezencie. Powodem dla którego ją oddał jest to, że przytarł tę Toyotę na parkingu podziemnym po czym wziął sobie nowe auto z salonu. Samochód ten był przez mojego wujka użytkowany w pewnej firmie jako auto firmowe, nowe, wzięte w leasing czy nie wiem jak to działało w latach 90-tych :P Po wygaśnięciu leasingu wujek odkupił ten samochód jako prywatny bo bardzo mu się spodobał i tak stał się jego jedynym właścicielem od nowości, z salonu. Wujek jeździł tym autem po mieście, wykładał na pewnej uczelni (mam na szybie nalepkę z 1999 roku, dzięki której mógł wjechać na teren uczelni - fajny smaczek historyczny). Robił bardzo mało kilometrów w ciągu roku (5-6, czasem mniej), co widać w książeczce gwarancyjnej, którą wam załączę. Aktualnie auto ma ok. 174 tyś przebiegu. Silnik pracuje tak cicho, że kilka razy stojąc, próbowałem go zapalić drugi raz mimo że był odpalony. <zalamka>
Z rzeczy o których wiem, które były przez niego ostatnio wymienione to:
- 4 lata temu wszystkie przewody hamulcowe
- 3 lata temu belka tylnego zawieszenia
- 3 lata temu wymienione progi + konserwacja
- 2 lata temu przednie półosie z przegubami + hamulce
- 2 lata temu nowe sprzęgło
Co niby kosztowało go 15-20 tyś.
Ja sam wymieniłem w nim takie rzeczy eksploatacyjne, których nie warto wymieniać. + linki hamulca ręcznego, harmonijki. bla, bla.
Trochę niepokoi mnie rdza, która znowu wychodzić zaczęła na progach i w okolicy nadkoli + wygnita na wylot lewa strona bagażnika we wgłębieniu koło nadkola, kiedy otrzymałem to auto zobaczyłem, że wężyk odprowadzający wodę z prawdopodobnie szyberdachu był umieszczony w tej wnęce :o Pozostawię to bez komentarza - rdza zjadła tam wszystko, niepokoi mnie również prawa strona, to samo miejsce co z lewej strony jest wygnita, prawa strona wygląda jak nowa, jednak zauważyłem tam podczas deszczu, że woda stała tam również mimo, że wężyk jest wyprowadzony dobrze. Warto nadmienić też, że ja niestety nie mogę zapewnić mojemu samochodowi na dzień dzisiejszy schronienia przed warunkami atmosferycznymi - stoi na dworze :/ I tu pojawia się pierwsze pytanie. Czy patrząc po zdjęciach, które załączę wygląda to tragicznie? Czy warto to robić czy rdza jest zbyt zaawansowana? Jakiś plan co do tego? Proszę o pomoc.
Nie ukrywam, że otrzymując ten samochód, był on bardzo zaniedbany. W środku było wszystko, z zewnątrz był praktycznie biały od soli sprzed chyba trzech zim, widać było, że samochód praktycznie nigdy nie był na myjni, jest on poobijany (przypominam że użytkowany był w dużym mieście), ma przytartą prawą stronę, mianowicie drzwi, podmalowałem je bazą, którą dostałem od wuja, żeby nie rzucało się w oczy.
Następne pytanie mam co do klimatyzacji, jest ona starego typu napełniana freonem, starym czynnikiem R12/R112. Ja jako laik widząc, że jest ona pusta podjechałem do najbliższego warsztatu w którym nabijają klimę. Powiedzieli mi, że takiej przejściówki nie mają i nie mogą mi nabić, odesłali mnie dalej. Pojechałem na kolejny warsztat, tam dowiedziałem się, że ten czynnik nie jest dostępny od dawna w Polsce i że nikt mi go nie napełni i że jest on zbyt niebezpieczny i odradzał mi ten pan żeby to zrobić. Sugerował mi żebym udał się w miejsce gdzie naprawiają urządzenia gastronomiczne typu lodówka i że napełnią mi to może zamiennikiem. I tutaj kolejne pytanie... Czy jest możliwość wymienić końcówki w moim samochodzie te"wentyle" na takie standardowe i nabić to normalnie jak każdy samochód, czy szukać rozwiązania z zamiennikiem? Czy żadna z tych opcji nie jest dobrym wyjściem i nie obejdzie się bez przerobienia klimatyzacji? Co z tym zrobić żeby mieć sprawną, nabitą klimatyzację? Jakieś rady? Nie mogę nic znaleźć na forum. Jest to jedna z najpilniejszych rzeczy, które muszę zrobić na upały!
Jak coś mi się przypomni - edytuję post lub dodam komentarz.
Pytania do was:
1. Co z tą korozją?
2. Co z klimatyzacją?
3. Jakie alufelgi w stylu klasycznym?
4. Robić blacharkę?
5. Okleić czy lakierować jakbym już chciał? (lakier jest w kiepskiej kondycji)
6. Czy warto inwestować pieniądze i trzymać ten samochód pod przysłowiowym kocem?
7. Co z tymi drzwiami? Do wyklepania + lakierowanie czy jak uda się to kupić w kolorze, a jak nie uda to czy kupić inne i dać do lakierowania?
8. W skali od 1 do 10 na ile oceniacie stan auta jaki wam przedstawiłem?
9. Jak z dostępnością części, elementów nadwozia?
Chciałbym utrzymać ten samochód w stylu klasycznym, zrobić jedynie delikatne modyfikacje typu: przyciemnić szyby, zmienić głośniki + jakieś duperele, które nie zepsują smaku tego auta. Tylko pytanie... Czy warto? Czy to zbyt drogie hobby?
Macie jakieś sugestie? Pytania? Zapraszam, liczę że włączycie się do dyskusji, zależy mi na tym. Dziękuję wam i pozdrawiam.
Załącznik do zdjęć: https://imgur.com/a/0gUlIKp
Ps. Administrację proszę o przeniesienie posta w odpowiednie miejsce jeżeli źle go umieściłem.