Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: Koczis w 02 Lutego 2020, 22:39:52
-
Druga trasa, przejechane nieco ponad 4000km i 2 zonki na jednym wyjeździe.
Pierwszy zonk pojawił się kiedy zawracajac na drodze zgasło mi auto i natychmiast odpalilem, pojawil sie komunikat na wyswietlaczu i dzwiekowy, żeby sprawdzic system antykolizyjny. Zatrzymałem się na najbliższym parkingu, zacząłem szukać tel do serwisu ale po kilku minutach uruchomiłem auto i komunikat zniknął i sygnal dźwiękowy też. Nie wiem tylko czy to gdzies z otoczenia, czy cos sie sfajczylo bo bylo czuc spalenizna jak by stopione kable. Jechalem przez wiochy i co chwila walilo palonymi śmieciami i nie mam pewnosci czy to w aucie sie cos cos zjaralo czy z zewnątrz smrod sie pojawial nie mniej jednak smrod spalenizny jeszcze pare razy się pojawial w czasie calej trasy. Ok, skonczylo sie na małym wkurwiu i rozczrowaniu. Dzisiaj wracajac do domu w trasie zatrzymalem sie na przerwę i kiedy juz sie prawie zatrzymalem zaczął piszczeć sygnal dzwiekowy w kokpicie. Żadnych komunikatow ani kontrolek ostrzegawczych. Kiedy ruszylem i nabralem prędkości piszczenie sie wyłączyło. W czasie jazdy rozmyslalem co sie stalo i domyslilem sie ze moze czujnik parkowania. Na miejscu sprawdzilem i faktycznie piszcza czujniki parkowania z przodu. Sensory byly dokupowane i zakladane w ASO w Koszalinie. Chu... wie co sie odjaniepawlilo ale jutro dzwonie do serwisu. Wkurzylem się bo po to kupilem nowe auto zeby jezdzic bezstresowo a tu druga trasa i problemy. Dojechac dojechalem do celu ale wkurw jest.
-
Najlepiej od razu podjedź do serwisu niech sprawdzą.
W każdej marce i aucie coś się zdarzyć może.
Kolega kupił kiedyś nowego Golfa 1,2 i dojechał z ASO na najbliższe rondo gdzieś 1,5 km i error auto zgasło. No to laweta i z powrotem. Naprawili coś tam z elektroniką a za parę dni sytuacja taka sama. później wymieniono mu jakieś wiązki itp i już szczęśliwie parę lat jeździł do momentu sprzedania autka. Teraz ten znajomy kupił Toyotę RAV4 i jak na razie już trzeci miesiąc jeździ bez awarii - może pech go opuścił.
Napisz tu później co Ci wykryli za usterkę i jak naprawili :)
-
Tu poczytaj. Na forum corolli jest taki wątek...
http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,47869.0.html (http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,47869.0.html)
-
W środę jade do ASO, sprawy nie zbagatelizowali, mam jechać na kontrolę.
-
@Koczis - na wstępie napiszę Ci, że bardzo mi przykro bo wiem, jak człowieka bolą takie przypadki kiedy kupuje nowe auto i zamiast się cieszyć chodzi wściekły ...
Nie wiem, czy jakoś Cię pocieszę ale ja przez pół roku z moją Corollą z 2018 roku jeździłem do ASO (zaraz po zakupie). A to wymiana wałka w konsoli kierowniczej bo strzelał, a to wymiana wyjącej skrzyni, która po wymianie dalej wyje przy 80 - 90 km/h ?. Przy okazji 5x ustawiana zbieżność bo Panowie nie potrafili tego zrobić jak trzeba i auto ściągało....
Masakra. Dziś Toyota to już chyba nie to ta Toyota, którą znam z poprzednich lat....
-
lennox a w jakim serwisie toyoty trafiłeś na takich orłów?
-
Panowie czasy się zmieniły... :-)
Ale nie martwcie się te "wrażenia" serwisowe które może zapewnić tojota to i tak jest nic przy tym co dzieje się w innych markach.
-
lennox a w jakim serwisie toyoty trafiłeś na takich orłów?
Katowice.
Ja to opisałem wszystko w skrócie bo już nie chce ulewać sobie żółci :thumbdown: ale uwierz mi to co tam się działo, to nadaje się do TV - na dobrą komedię.
-
W czasie jazdy rozmyslalem co sie stalo i domyslilem sie ze moze czujnik parkowania. Na miejscu sprawdzilem i faktycznie piszcza czujniki parkowania z przodu. Sensory byly dokupowane i zakladane w ASO w Koszalinie. Chu... wie co sie odjaniepawlilo ale jutro dzwonie do serwisu. Wkurzylem się bo po to kupilem nowe auto zeby jezdzic bezstresowo a tu druga trasa i problemy. Dojechac dojechalem do celu ale wkurw jest.
Jak na japońska technologie to te czujniki co dokładają to jest jeden wielki żart, są tak chooyowe, ze szkoda gadać. Ja mam je cały czas wyłączone bo nie da z nimi jeździć, żyją własnym życiem i tak serio to juz nie wiem co one pokazują ale chyba wszystko. Zgłoszę jena pierwszym serwisie i jak sobie nie poradzą z nimi to poproszę o demontaż.
Czujniki w VW to klasa sama w sobie. Tak czasami narzekałem na serwis Skody i później VW ale
Powiem szczerze, ze jak czytam co wyprawiaja w serwisie Toyoty to chyba za chwile wrócę do poprzedniej marki.
-
Powiem szczerze, ze jak czytam co wyprawiaja w serwisie Toyoty to chyba za chwile wrócę do poprzedniej marki.
Też bym wrócił. tyle, że bardzo boję się TSI. To jest dopiero shit. No chyba, że sprzedasz go zanim stuknie Ci 100 tys km.
Generalnie dziś to chyba jest lipa na rynku samochodowym (za powiedzmy jakieś ludzkie pieniądze oczywiście).
-
Myśle o dieslu....
-
Witam
Bylem w ASO i dowiedzialem sie ze alert PCS, byl wywołany zaduszeniem silnika. Faktycznie alert pojawił się pi tym jak mi auto zgasło podczas ruszania. Podobno po czyms takim komputer wyłącza systemy bezpieczenstwa i robi diagnoze. Wystarczy poczekać i odpalić silnik ponownie. Co do czujnikow to w jednym styki nie łączyły i dlatego piszczało. Poki co naprawione, jesli sie problem powtórzy beda wymieniac. Troche mnie martwi że sporo osób ma jednak problemy z Toyotą. Chyba to juz nie ta jakosc co kiedys
Przy okazji wasze caroliny tez są takie czułe na podmuchy wiatru? Moją prowadza po drodze przy podmuchach czasem to wrecz rzuca i sam juz nie wiem czy to takie wujowe zawieszenie, czy uklad kierowniczy z elektrycznym wspomaganiem tak dziwnie dziala czy cos jest nie halo? Poza tym ciężko mi utrzymac auto zeby jechalo prosto. To schodzi w jedna to w druga stronę, kierownica jak by nie ma luzu. Caly czas trzeba sie pilnowac. W zadnym wcześniejszym aucie nie mialem takich wrażeń.
Pozdro
-
W mojej Corolli 2018 też kilka razy bujałem się do serwisu przez czujniki parkowania - były montowane dodatkowo w serwisie: przód i tył. Problem rozwiązali i jest spokój. Skrzynia lekko wyje ale mi to nie przeszkadza i gdyby nie forum <kawusia> to bym o tym zapomniał
-
Przy okazji wasze caroliny tez są takie czułe na podmuchy wiatru? Moją prowadza po drodze przy podmuchach czasem to wrecz rzuca i sam juz nie wiem czy to takie wujowe zawieszenie, czy uklad kierowniczy z elektrycznym wspomaganiem tak dziwnie dziala czy cos jest nie halo? Poza tym ciężko mi utrzymac auto zeby jechalo prosto. To schodzi w jedna to w druga stronę, kierownica jak by nie ma luzu. Caly czas trzeba sie pilnowac. W zadnym wcześniejszym aucie nie mialem takich wrażeń.
Tak niestety jest w tych samochodach. Nic nie poradzisz. Wynika to z wagi i masy całkowitej -> bryły samochodu -> konstrukcji. Weź oprzyj się o Corolle - strach bo tak cieńka blacha. Lakieru też tyle co kot napłakał :czerwona: byle kamyczek i od razu odprysk na masce. (Lakier oczywiście nie ma wpływu na problem o którym piszesz, ale to tak przy okazji).
Szczerze ? gdybym miał jeszcze raz kupić ten samochód bardzo poważnie bym się zastanowił. Za dużo przeszedłem z nim różnych dziwnych rzeczy.
-
to jeżeli legendarna niezawodność toyoty to już tylko legenda to czym jeździć ???
-
to jeżeli legendarna niezawodność toyoty to już tylko legenda to czym jeździć ???
A tym na co się ma w danym czasie ochotę i pieniądze. Niestety ale bez względu na markę, trzeba trafić zwyczajnie w samochód. Jeśli się trafi, to wtedy latami jeździ się bezawaryjnie. Pomimo duuużej ilości niedoróbek, ja bym jednak tak do końca nie skreślał Toyoty czy danego jej modelu.
-
yunior81 masz racje, życie to sztuka wyboru :) a ze swojej corolli jesteś zadowolony ?
-
yunior81 masz racje, życie to sztuka wyboru :) a ze swojej corolli jesteś zadowolony ?
Całe życie jeździłem niemieckimi samochodami, także gdzieś tam w świadomości ma takie psychologiczne przywiązanie do tych samochodów. Plusy jakie ma Corolla to: silnik - najlepszy 1,6 z jakim miałem do czynienia i na hydraulice zaworów, co nie jest takie oczywiste poza niemieckimi samochodami, mam tu na myśli możliwość montażu lpg, zawieszenie - w mojej skromnej ocenie super, jeździ się pewnie, komfortowo ale sprężyście, żadnych odgłosów pracy zawieszenia, wybiera nierówności wzorowo. Natomiast blacha i lakier są z papieru, nie tyle sięboję o jakąś rdzę ale w każdy odprysk do blachy wejdzie rdza w dwa dni ;/ - tu Japończycy dali ciała na maxa - gorzej się już nie da. Środek jak środek, materiały typowo japońskie ;) i plastiki też. System multimedialny Niemcy mają bezkonkurencyjny, nawet najprostsze radio gra lepiej od tego z Toyoty. Bardzo mała lista dodatkowych akcesoriów do samochodu, tu Niemcy znowu dali popis. Beznadziejne ceny niektórych akcesoriów jak np. izomaty pod maskę samochodu, do Skody/VW/Audi 100 pare złoty, do Corolli prawie 600zł. - o jakości się nie wypowiem, bo Niemcy znowu lepiej wypadają. Najbardziej przeszkadza mi brak możliwości doposażenia auta w oryginalne akcesoria, których nie było fabrycznie w moim samochodzie jak np. reflektorów ledowych, climatronica etc. W niemieckim samochodzie można wszystko dołożyć, są nawet firmy czy miłośnicy na różnych forach, którzy się tym zajmują zarobkowo.
Ogólnie uważam Corolle za bardzo przyzwoity samochód, ktorym można bezawaryjnie pojeździć klika lat, ma trochę niedoróbek ale są do zaakceptowania dla mniej pedantycznych osób ;)
Napiszę tak, rozum podpowiada Corolle, serce niemiecką technologię ;)
Pewne japońskie niedoróbki można zaakceptować ale czujniki parkowania tak mi dają w kość, że szkoda gadać ;)
-
to jeżeli legendarna niezawodność toyoty to już tylko legenda to czym jeździć ???
Na pewno jest jakiś wybór.
Mój znajomy geodeta , z którym widuje się 3x w tygodni , 2 lata temu kupił Hondę crv, na wyprzedaży dał 135tys , przejechał 60 tys i nic ,zero problemów, serwis, paliwo itd
Sąsiad z ulicy kupił rok temu nową Hondę Civic 182 km ,automat , ( cena ok 100tys )dużo jeździ , przejechał 40 tys i tez nic się nie dzieje, i zero problemów.
Też myślałem o zmianie auta w tym roku na jesień , podoba mi sie nowa corolla hatchback, ale coraz bardziej jestem skłonny kupić nowa mazdę o choćby taką ;ma wszystko co lubię , napęd 4x4 , automat , mocny wolno ssący silnik 150 km, i bardzo bogate wyposażenie. Ta wersja z ogłoszenia to auto demo ,czyli ok 30tys tańsza niż nowa z salonu.
https://www.otomoto.pl/oferta/mazda-cx-3-autoryzowany-dealer-mazda-mazda-cx-3-skypassion-150-km-ID6CJLj6.html#605382a70a
-
dzięki z odpowiedzi :) pozdro
-
Ja kupujac Corollę przede wszystkim sugerowalem sie niezawodnością. W drugiej kolejnosci postawiłem na komfort, czyli cicho i wygodnie. Systemy bezpieczeństwa i designe nie byly az tak wazne. Waznym elementem byl silnik a mianowicie mozliwie jak najmniej skomplikowana jednostka o najwiekszej pojemnosci na jaka mnie bylo stac. Po wielomiesiecznych poszukiwaniach, porownaniach cen itd, wybor padl na Toyotę. Na poczatku chciałem kupić używanego Aurisa ale nie moglem znaleźć nic ciekawego. Zanim dozbieralem kasy do nowego, to juz go przestali produkować a to co bylo u dilerow rozeszlo sie do cna. I tak w zasadzie z marszu kupilem to co bylo aktualnie u dilera na moja kieszen czyli Corolle. Jeszcze sie wahałem czy wziąć najuboższa wersje TNGA 2019 czy Clasica Plus no i padło na tę drugą. Teraz bym bral ubozszą TNGA i ewentualnie doposazyl ale cóż, madry polak po szkodzie. Ogolnie jestem zadowolony z zakupu, chociaz jest kilka wad, które myslalem ze w tym modelu nie będą wystepowaly. Co mnie zniesmaczylo? Po pierwsze blachy, niestety czuc ze to zyletki,lakier odprysnal kiedy wsiadajac puknalem zamkiem od kiesznie w spodniach, po drugie uklad jezdny, no nie moge sie do niego przyzwyczaic, rzuca tym samochodem jak workiem po cemencie, po trzecie audio, niby gra ale to tylko tyle. Moglo by byc ciszej w aucie chociaż da sie przeżyć, kamerka cofania taka sobie, kiepsciutkie wykonczenie bagaznika. Cos tam by sie jeszcze znalazlo ale to sa rzeczy w zasadzie malo istotne. Autko ma jak najbardziej tez i zalety. Według mnie silnik jest bardzo przyzwoity i spelnia moje oczekiwania i pali mniej niz zakladalem. Dosc wygodne fotele, dobra widocznosc, duzo miejsca z przodu i z tylu, duzy bagaznik. Podoba mi sie sylwetka chociaż w czasie zakupu nie miala wiekszego znaczenia. Nie mam pojecia jak sprawa sie ma w innych markach ale wczesniej jezdzilem golfem2, audi 80, renaultem megane phI, w koncu A3. Niemieckie auta maja to do siebie ze sa pancerne, blachy twarde a drogi sie trzymaja jak przyklejone. Meganka to byl moj najwygodniejszy samochód. Nigdy mnie zadek nie bolal czy plecy w dlugiej trasie. Toyota jest fajna, wygodna choc nie tak jak meganka(chodzi mi bardziej o fotele) przyzwoicie przyspiesza ale jednak pewniej sie czulem za kierownica Golfa czy A3. To sa moje subiektywne odczucia ale tak to u mnie wyglada.
-
Powiem szczerze, ze nie za bardzo wiem o co chodzi z tym zawieszeniem. Dla mnie toyota prowadzi się bardzo dobrze. Gdyby mi brakowało pewności w prowadzeniu, to założyłbym felgi 17?. Na pewno będzie trochę sztywniej i prowadzenie się poprawi.
-
Przesiadłem się na Corollkę z paska B5 to pierwsze skojarzenie było takie, że w Corollce jedzie się trochę tak jak na "kozie" czyli znacznie mniej wygodnie niż w starym pasku. Po prostu w VW byłem jednak wożony a tu po prostu jadę. Że wygłuszenie o wiele słabsze to już wiedziałem po pierwszej jeździe próbnej. Blachy cieniutkie jak sreberka z czekolady a lakier deeeelikatniutki.
Na plusy jeszcze się nic nie zepsuło ( poza skrzypiącymi zawiasami drzwi, które wymieniono na gwarancji na lepsze i ok) a najważniejsze, że zawieszenie jeszcze jest ok i nie ma żadnych luzów, stuków itp. co w pasku w przednim wielowahaczowym zawieszeniu było ciągłym utrapieniem.
U mnie na kolach 16 i 17" toyotka prowadzi się tak samo, chociaż na tych zimowych 16" przy wyższych prędkościach 140+ jest tak jak gdyby "mniej pewnie".
Najważniejsze, że z przypadłości, które mogą wystąpić też na razie spokój. Czyli, manualna skrzynia biegów jeszcze nie haczy i nie wyje głośniej przy pewnych prędkościach. Układ zmiennych faz rozrządu valvematic też ok. Czyli oby tak dalej. :)
No wiem mam starszą generację bo XI ale w nowszej generacji silnik 1,6 ten sam i ogólnie jest podobnie. :)
-
Ja mimo wszystko będę się upierał, że największą wadą tego auta jest skrzynia biegów. To nie jest normalne, że w Prestige za 95 koła wyje skrzynia. Zwłaszcza, że udało mi się załatwić wymianę i nic to nie dało bo wyje dalej - więc jakby sytuacja bez wyjścia.
Mało tego... wyło w przedziale 70-90 a teraz słychać nawet przy prędkości 120. Czyli ten złom z Wałbrzycha (bo stamtąd są te skrzynie) pogarsza swój stan techniczny. Auto ma przejechane 17.000 km. To jest po prostu chore i tym chyba jestem najbardziej zawiedziony.
Blacha itd. - to można było organoleptycznie stwierdzić już na etapie salonu czy jazd próbnych. Skrzynia zaczęła wyć po 1.000 km.
Trudno - trzeba się będzie jakoś do tego przyzwyczaić bo sprzedawać to auto np. po 3 latach nie ma żadnego sensu a i brak w tym logiki.
-
Jak brak logiki ? Ja do czasu Corolli auta sprzedawałem przed końce 1 roku ;). Niestety ale niezawodności Toyoty można juz tylko pomarzyć. Żeby skrzynia wyła w japońskim samochodzie ? Ręce opadają.
-
Prawda. Do tego dochodzi totalna przypadkowość ludzi pracujących w ASO. Pisałem do Toyota Motor Polska. Opisałem daty, fakty, godziny, przypadki bo chciałem by ktoś mi do cholery wyjaśnił co się dzieje z moim autem i czy to jest w takiej Legendzie jak Toyota normalne ? oraz czy by pracować w serwisie Toyota można być z zawodu np. murarzem albo lekarzem (bo oba zawody nie mają nic wspólnego z mechaniką). Odpisali mi coś w rodzaju "o co Ci człowieku chodzi i mnie zlali".
No bo przecież niedokręcona (fabrycznie) śruba w układzie kierowniczym musiała być zdiagnozowana jako:
1. Wymiana przekładni ?. dalej stuka...
2. No to wymieniamy wałek ? dalej stuka ?
3. aaaa śruba niedokręcona ? ok ?. to można założyć tą starą przekładnie ?..
4. Miesiąc później wymiana sprzęgła na również wyjące - bo podobno nie słyszeli o tym problemie, wiec wymieniamy bo pewno wadliwe. Nie k...wa, nie wadliwe. Normalne jak się okazało.
Nie dosyć, że sami naciągają swoją własną firmę na koszty to jeszcze wykazali się kompletną indolencją wykonywanego zawodu.
Geometria ustawiana 7 razy bo ASO nie potrafiło po swojej pracy posprzątać i auto ściągało raz na lewo, raz na prawo.
Olałem temat pojechałem na stację diagnostyczną, zapłaciłem i ustawili za pierwszym razem i auto jedzie prosto.
I to wszystko w 40 dni po odbiorze nowego samochodu za 95 patyków.
No cóż... widocznie mieli racje w TMP, że o co mi chodzi - z ich punktu widzenia. Z mojego punktu widzenia pierwsza i ostatnia Toyota w moim życiu.
-
Przechodziłem podobne sytuacje z serwisem VW. Niestety ale teraz widać, ze firmy maja wyjebane na klientów. Gdybyśmy żyli w innym kraju i realiach, to pewnie i obsługa byłaby inna i samo podejście do klienta. Najgorsze jest w tym wszystkim to, płaci się ogromne pieniądze za olej z beczki i filtr a jak trzeba znaleźć usterkę oczywista, to (https://forum.toyotaklub.org.pl/Smileys/default/evil.gif) i nikt sobie z tym nie radzi.
-
Jakość napewno już nie ta, ale na rynku nie ma już innej alternatywy z silnikiem wolnossącym, bez start-stop, fap, dwumasy itd.
Ostatnie kilka lat jeździłem Fiatem i VW. Przesiadając się teraz do Corolli stwierdzam ponad wszelką wątpliwość, że jakość wykonania jest zdecydowanie wyższa niż u konkurencji. Miałem okazję odbyć rekonesans w fabrykach podzespołów do zawieszenia Toyoty i VAG. Toyota jednak kładzie bardzo duży nacisk na jakość produktów, u konkurencji nikt nie zawraca sobie głowy niuansami.
A to, że lakier już nie ten ? Wszystkie marki obecnie malują chemią ekologiczną i gwarantuję, że u konkurencji lepiej nie ma.
Słyszałem o tych odkładanych czujnikach, że ich praca pozostawia jednak dużo do życzenia i najlepszym rozwiązaniem jest jednak dokupić pakiet z fabrycznymi czujnikami, które pracują bez zarzutu.
-
Możemy się spotkać i porównać jakość wykoncznia Golfa VII i Corolli. Nie wiem gdzie widzisz jakiś standard wykończenia (nie mylić z wyglądem) w Toyocie ? Prosty przykład: ostatnio na forum pojawił się temat o lękającym panelu/dekorze klimatyzacji, ponaciskaj sobie ten element pomiędzy pokrętłem klimy a suwakiem do zamykania nawiewu i juz będziesz wiedział dlaczego tak się dzieje. Sorry ale jakość wykończenia w Toyocie nigdy nie była na jakimś poziomie, zwykły japonczyk i tyle.
-
Przesiadając się teraz do Corolli stwierdzam ponad wszelką wątpliwość, że jakość wykonania jest zdecydowanie wyższa niż u konkurencji.
A siedziałeś w jakimkolwiek współczesnym samochodzie konkurencji ? Zapewniam Cię, że nawet mój Opel Adam jest lepiej wykończony, nie wspominając o Volvo.
-
Być może Opel Adam czy Volvo są super. Nie neguję tego. Jednak koncern VAG produkuje w tej chwili auta nie fo zaakceptowania dla mnie, jeżeli chodzi o jakość podzespołów. To taki szrot, że szkoda mówić. Panelem klimatyzacji się nie jeździ, wiec jak nie w tym to za trzy lata wymienię ( okres gwarancji) ale nie do zniesienia jest praca sprzęgła np. w VW UP! czy Skoda CityGo. Zawieszenie ?się rozjeżdża? itp.
Chyba zacznę filmy kręcić na YT, bo tylu znajomych dookoła ma problemy z tym koncernem, że roboty starczy na parę ładnych odcinków.
-
Największą wadą tych samochodów jest lakier. Rysuje się już od delikatnego dotknięcia palcem. A ptasie odchody zmyte już po 1 godzinie zostawiają trwałe ślady. MASAKRA. Poprzednio miałem kie ceed i fiata stilo i takich problemów nie było. Ptasią niespodziankę można było zmyć na drugi dzień i nawet niezbyt delikatnie i nie było żadnego śladu. Samochód ma 3 miesiące i już wygląda nieciekawie. Po roku to chyba będzie przypominał muchomora. Jak komuś zalezy na estetyce i trwałości lakieru to nich nie kupuje Toyoty, bo się złamie. Totalna porażka lakiernicza !!!