Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: scalop11 w 22 Czerwca 2020, 22:05:39
-
Dobry wieczór,
mam corollę kombi e12 polift końcówka 2004 1.6 benzyna. Od tygodnia mam problem z gasnącym "zasilaniem". Mianowicie sprawa wygląda tak, że przez pierwsze 30-40 minut od odpalenia jest okej, natomiast po tym czasie, podczas wcisnięcia sprzęgła na dohamowaniu ( moment najniższych obrotów), ruszaniu z jedynki, czy czasem nawet przy dohamowywaniu, cała elektryka gaśnie - nie działa wspomaganie, abs, trakcja, wszystkie światła, radio, wyświetlacze itd. Problem dość poważny, ponieważ przy braku wspomagania wiadomo jak się kieruje. Mechanicy średnio mają pomysły, wymieniony regulator napięcia - brak efektu, klemy poprawione, ładowanie jest ok. Macie jakiekolwiek pomysły co to może być?
Z góry dzięki za pomoc.
-
cała elektryka gaśnie
Znaczy silnik też gaśnie? Rzeczywiście trochę niebezpieczne.
Co się dzieje po takim zdarzeniu, czy napięcie wraca, czy silnik odpala, czy trzeba np. doładować akumulator?
Były robione jakieś pomiary napięcia w instalacji?
Najlepiej zrobić w czasie jazdy, np. są takie proste woltomierze do gniazda zapalniczki.
-
Pisze że silnik dalej pracuje, czyli nie cała elektryka siada, no bo świece w takim razie przecież prąd dostają. Dziwne to, ale to może być problem z masą lub coś w tym stylu, trzeba by zacząć od przeglądania pod tym kątem całej instalacji, nie tylko klemy i alternator. Tu trzeba elektryka a nie mechanika.
-
Trochę źle napisałem - zajmuje się tym polecony przez znajomego elektryk i mam powoli szczerze dość. Ładowanie okej - okolice 14 cały czas. Właśnie zadzwonił że zmienił alternator i żebym potestował. Według mnie - będzie nadal tak samo ale zobaczymy. Co najbardziej mnie zastanawia to to, że tą elektrykę odcina zawsze po 30-40 minutach jazdy i jest tak, że wszystko gaśnie na sekunde i wraca do normalnej pracy. Kolejne wciśnięcie sprzęgła - kolejna sekunda bez prądu. Nie ma żadnych błędów. Co najciekawsze to to, że jak wyłącze samochód i odpalę go od nowa to znowu mam na 30-40 minut spokój. Może to komputer pokładowy? Jakby to była masa, to raczej w różnych nie zbliżonych czasowo momentach by o sobie "przypominała".