Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: p_flori w 25 Czerwca 2005, 22:23:54
-
Ostatnio chwaliłem hamulce na tutejszym forum, tymczasem spotkała mnie dziś dziwna przygota zakończona dzwonkiem w krawężnik (na szczęście spodem - straty to wgniecenie katalizatora i oberwanie jednego zaczepu wydechu + odbarcia na podwoziu). Podrzędna krajowa droga, a asfalt przy 31 st. aż szumiał stopiony pod kołami (jak podczas deszczu) i wyjeżdża ciężarówka z stacji benzynowej 200 m przedemną, na budziku ok 100 km/h ( wtym czasie wyprzedza mnie kozak BM-ką) - depnąłem dość mocno obawiając sie że BM-a zajedzie mi drogę- i nie wyhamowałem. 200 m i brakło - musiałem ratować sie czesaniem rowu, przez który przeleciałem i gdzieś spodem zawadziłem o krawężnik na stacji - ale pomińmy straty. Po depnięciu na pedał zaczął działąć ABS - pompa strzelała a auto jechało - jak po lodzie. Dopiero na poboczu jak złapał trochęszutra zaczął hamować. Policja zmierzyła drogęhamowania - 35 m tam na poboczu, gdzie szutr, wcześniej nie było śladu hamowania. (wymigałem się,że zajechano mi drogęi nie przyjąłem mandatu). Przerazony jechałem juz dalej jak z jajkiem, pojechałem do diagnosty - wszystkie koła hamują ok. Opony ok. Żadna kontrolka sie nie świeci. Czy tak ma działać ABS:? Zrobiłem test - wyjechałem na boczna drogęRolką, szwagier Nissanem (bez ABS-u) hamowaliśmy od 100-0 tak by prawymi kołami łapać pobocze gdzie szutr. Nissan - ok 50 m. Rolka - 70 m - przy działającym od samego początku ABS- ie . Co jest nie tak? Przecie ABS ma pomagać a nie wydłużac droge hamowania.
-
ABS nie skraca drogi hamowania jego rola to jedynie zachowanie kontroli nad samochodem na sliskiej nawierzchni. Jednym słowem ma nie dopuścić do zablokownia kół i tym samym utraty panowania nad samochodem. Czasem jak widać powoduje to wydłużenie drogi potrzebnej do zatrzymania sie.
-
Potwierdzam.Ja ciesze sie ze nie mam ABSu.Warto sporo pocwiczyc i wyrobic sobie nawyk hamowania kontrolowanego.ABS ulatwia ale nei zawsze pomaga.Dla tych ktorzy umieja jezdzic jest niepotrzebny.Ale trzeba pocwiczyc pobawic sie by uniknac niespodzianek.Nie mowie juz o oponkach i nawierzchi.Od tego jest zima...pokrecic poszalec a potem moze sie oplaci.....
-
Radze przeczytać instrukcjęautka tam piszą jasno o możliwościach i ograniczeniach ABS. Generalnie auta z abs wymuszają inną filozofięprowadzenia. Autko bez abs hamuje aż zatrzyma sięprzed przeszkodą, autkiem z abs hamujemy sobie mocno ale zachowując sterowność omijamy przeszkodę. ABS nie skraca drogi hamowania na śliskich nawierzchniach on poprostu nie służy do tego. Pozdro :bnono
-
ABS nie skraca drogi hamowania na śliskich nawierzchniach on poprostu nie służy do tego
i tu sie z tobą zgadzam, ale nie może, nie może hamować ze 100-0 - 200m tylko dlatego, że depnąłęm w pedał dość mocno - w lecie, oraz po co mi takie cudo skoro, gdy jedno czy dwa koła złapią szutr i obniża siłęhamowania na pozostałych kołach, które mają znacznie lepszą przyczepność. Nie znam sie na systemach abs - ale postatni przypadek nasuwa wątpliwość - czy aby na pewno ten system u mnie działa prawidłowo. W zimie działał i z racji tego, że na sliskim jeździmy ostrożniej nie miałem odniesienia jaka byłaby droga hamowania z ABS- em czy bez niego - teraz jednak w lecie jest tak, że gdy hamujępłynnie - autko zatrzymuje sie spoko (ale bez abs - u przecież też sie zatrzyma przy spokojnym hamowaniu), nie stety jak depnęmocno włącza sie abs - i droga hamowania jest niebagatelnie dłuższa, bo strzela po pedle, podbija go do góry, a auto pedzi jak pędziło. Czy można to ustrojstwo wyłączyć?, jak? - bo chciałem pohamować tym autem na próbe bez cudów cholernej techniki.
-
Autko bez abs hamuje aż zatrzyma sięprzed przeszkodą, autkiem z abs hamujemy sobie mocno ale zachowując sterowność omijamy przeszkodę. ABS nie skraca drogi hamowania na śliskich nawierzchniach on poprostu nie służy do tego. Pozdro :bnono
Auto bez ABS hamuje do momentu az kierowca nie zdejmie nogi z pedału. To ze samochód nie ma ABS nie oznacza za nie można ominać przeszkody. Nalęzy jedynie wyrobić w sobie odruch puszczenia hamulaca. Niestety z moich obserwacji wynika ze 90% kierowców mających ABS nie potrafi z niego korzystać nie mówiąc juz o omijaniu przeszkody.
-
Niestety z moich obserwacji wynika ze 90% kierowców mających ABS nie potrafi z niego korzystać nie mówiąc juz o omijaniu przeszkody.
Jak bym widział moją żonke, hamulec do deski, zamykać oczka i czekamy co sięstanie :abadgrin :abadgrin a ABS terkocze jak zwariowany :wink:
Osobiście po kupnie mojej rollci a jest to moje pierwsze autko z ABS'em przez pare dni testowałem ten wynalazek na parkingu przed Auchanem i moim zdaniem jest to fajna sprawa jak autko cie słucha i masz nad nim kontrole :wink: :wink:
-
Osobiście po kupnie mojej rollci a jest to moje pierwsze autko z ABS'em przez pare dni testowałem ten wynalazek na parkingu przed Auchanem i moim zdaniem jest to fajna sprawa jak autko cie słucha i masz nad nim kontrole :wink: :wink:
Jasne. Zakładając ze potrafi sie z tego korzystać. Trzeba by zorganiziwać jakis kurs doskonalenia.
-
Wysłany: 2005-06-26, 10:21 Temat postu:
--------------------------------------------------------------------------------
Ja ciesze sie ze nie mam ABSu.Warto sporo pocwiczyc i wyrobic sobie nawyk hamowania kontrolowanego.ABS ulatwia ale nei zawsze pomaga.Dla tych ktorzy umieja jezdzic jest niepotrzebny.
W sresie ciężko panować nad odruchami i ja sie cieszę,że mam ABS i EBD. Koledze proponuje zrezygnować jeszcze z kilku wynalazków np. z poduszek pwietrznych bo zdarzały sięwypadki niekontrolowanego wystrzału. Pasy też bez sensu. Słyszałem,że sięktoś ,kiedyś na nich powiesił.
-
ICE w pełni sie zgadzam, ja po wyjechaniu na srodek skrzyzowania z powodu dzialajacego ABS-u na kostce brukowej - nauczylam sie popouszczac hamulec na roznych takich nawierzchniach... (tak, tak popuszczam a uto z ABSem) i wiem, ze to brzmi jak absurd, ale to dziala - od tamtej pory nie zdarzylo mi sie nic podobnego. Pewnie zostane napadnieta, ze zle korzystam z ABSu, ale trudno, ważne, ze droga hamowania jest ok!
P_flori - współczuję, ale teraz sam widzisz, ze nie przesadzalismy piszac, ze ten ABS jednak moglby byc troszke lepszy (czytaj pozniej reagowac)
I zanim mnie ktos napadnie, ze nie umiem z niego korzystac - to dodam, ze to moje 3-cie auto z ABS, ale ten jest najbardziej dokuczliwy ze wszystkich :asmiliecry
Pozdr
-
W sresie ciężko panować nad odruchami i ja sie cieszę,że mam ABS i EBD. Koledze proponuje zrezygnować jeszcze z kilku wynalazków np. z poduszek pwietrznych bo zdarzały sięwypadki niekontrolowanego wystrzału. Pasy też bez sensu. Słyszałem,że sięktoś ,kiedyś na nich powiesił.
:cwhat :-DD :-DD :-DD dawno sie tak nie usmiałem. ABS powstał po to zeby zwykły człowiek mógł panowac nad samochodem. Kierowca z wiekszym doświadczeniem i umiejętnościami go wyłączy i pokarze ci jak potrafo chmować samochód.
-
Kierowca z wiekszym doświadczeniem i umiejętnościami go wyłączy i pokarze ci jak potrafo chmować samochód.
i znowu człowiek wygrywa nad maszynami :D a to dlatego że jest uniwersalny i potrafi zaadaptować siłęhamowania do faktycznych warunków (zakładając że posiada odpowiednie doświadczenie), a ABS niestety to maszyna, której w głowie tylko kręcące siękółka
-
I zanim mnie ktos napadnie, ze nie umiem z niego korzystac
Goniu tu nikt na Ciebie nie bedzie napadać, tu są sami "Dżentelmeni" :P :P
-
wniosek prosty potrzebny jest wielokanałowy ABS najlepiej z EBD.
A popuszczanie hamulca w momencie łapania ABS na śliskich nawierzchniach jest bardzo dobra techniką hamowania która można wyszkolić na parkingach marketowych zima . Polecam. Pozdro
-
Ja mysle ze bez ABS-u na takim mokrym asfalcie mocne depniecie zatrzymalo by o wiele wczesniej auto pod warunkiem ze nie zlapalo by kurzu i piachu pod kolo.
-
Ja mysle ze bez ABS-u na takim mokrym asfalcie mocne depniecie zatrzymalo by o wiele wczesniej auto pod warunkiem ze nie zlapalo by kurzu i piachu pod kolo.
A ja myśle ze możesz tedy na tym mokrym asfalcie wywinąć oberka :D Zablokowane koła to tylko ostateczność na krótki czas bo w tym momeńcie nie masz kontroli nad tym co sie dzieje i nie ominiesz przeszkody.
-
po co mi takie cudo skoro, gdy jedno czy dwa koła złapią szutr i obniża siłęhamowania na pozostałych kołach, które mają znacznie lepszą przyczepność.
poniewaz gdyby hamowaly z ta sama sila co przed zlapaniem szutru wywinalbys takiego orla ze HEJ!
-
ja mialem na mysli mocne hamowanie pulsacyjne z jednoczesnym korygowaniem toru jazdy podczas kiedy kola nie sa zablokowane
-
Tyle, że ABS jest właśnie po to żeby sięnie pałować z hamowaniem pulsacyjnym. Gadanie, że dobry kierowca ABS nie potrzebuje mnie śmieszy, bo skoro jest dobry to czemu sobie z ABS-em ma radzić gorzej niż ten co jeździć nie umie, bo jak widzęto dla takich niby jest ABS.
-
A kto to jest dobry kierowca :?: :?: :?: Dla mnie dobry kierowca to np. "Hołek"
Czy moze taki który jeżdzi beznadziejnie,ale przez 30 lat nie miał wypadku :?:
-
Potwierdzam.Ja ciesze sie ze nie mam ABSu.Warto sporo pocwiczyc i wyrobic sobie nawyk hamowania kontrolowanego.ABS ulatwia ale nei zawsze pomaga.Dla tych ktorzy umieja jezdzic jest niepotrzebny.Ale trzeba pocwiczyc pobawic sie by uniknac niespodzianek.
Zgadzam sie, ze wprawny kierowca bez elektroniki sobie swietnie poradzi. Dotyczy to sytuacji, w ktorych kierowca decyduje... Niestety na naszych drogach często jesteśmy zależni od "innych". WolęABS i wziąć na siebie ryzyko sytuacji, o których piszesz "nie zawsze pomaga" w codziennym użytkowaniu.
Teraz będzie long story dla wytrwałych:
Wczoraj byłem świadkiem kolizji (takim zeznającym) której nie ustrzegłby sięnawet najlepszy kierowca, jak ktoś z pełną parą wjeżdża na czerwonym to masz marne szanse. Ok. 2 lat temu sam miałem taką sytuację, gość w mieście wjechał ok. 80kmh na czerwonym świetle, zauważyłem go w ostatniej chwili na kolizyjnym torze. I mimo tego, że prowadzęnienajgorzej (wybaczćie nieskromność) to nie byłbym taki szybki jak ABS. Udało się(z wciśniętym hamulcem) skręcić "za niego". Gdyby nie ABS to Astra do kasacji, a i ze mną mogłobyć kiepsko.
Ok. tygodnia temu - kobitka w Oplu Agila, hamowanie z ABS. Ominęłą samochód, który zahamował na skrzyżowaniu przy zielonym świetle i trochęją to zaskoczyło (przepuszczanie karetki). Zatrzymała sięw połowie długości samochodu, który omijała. Bez ABS'u albo garażowanie, albo krawężnik, za mało czasu na wykorzystanie przerywanego hamowania.
Tak więc bez ABS można sobie poradzić jak rządzisz na drodze, na śniegu, aby sprawnie sięporuszać itp. itd. Ale kiedy masz doczynienia z niektórymi tzw. współuczestnikami ruchu ABS nie raz tyłek ratuje.
Jeszcze trochęOT - na potwierdzenie szeroko pojętego debilizmu na drogach. Gość, który mi wjechał na czerwonym nawet niezauważył co zrobił. Skrzyżowania zamarło na dłuższą chwilę, wszyscy stanęli. Dogoniłem kolesia i mówięmu co zrobił. Ten, wioząc małe dziecko w foteliku, mówi, że nie mam co sięburzyć bo on ma zaświadczenie od lekarza, że czasem może czegoś nie załapać bo jest chory na coś tam... no comments.
-
To tak dla równowagi.
Zima droga oblodzona i osnieżona. Prawy pasem jade za merolem. Merc depcze przed skrzyzowaniem bo wyjechał mu facet. ABS terkocze facet nie ma sie gdzie schować wali w gościa. Ja blokuje kola zagrzebuje sie w sniegu staje jakieś 20 cm od merola.
Jesien droga do pracy jak zwykle spieszy mi sie :) Babka lanosem przedemna raptem depcze po hamulcach. Pedał w podłowe lekkie przyblokowanie odpusczam omijam i staje koło niej. Kumpel na fotelu pasarzera w szoku :D
Zima trasa do Poznania. Dojeżdzam do Poznania. Wyskakuje z za górki i widze na pasie busa wyprzedzającego samochody. Ostre hamowanie i ucieczka na pobocze odpuszczam łapie sniegu prawą stroną zaczyna mnie stawiać bokiem kontra i wychodze na asfalt za busem
ABS to fajana sprawa ale czasem preszkadza.
Znam przykład gdzie na tartce przed skrzyżowaniem ABS doprowadził do wypadku. Kolega nie wiedząc o tym ze ta praleczka tam jest poprostu za szybko dojechał i na walącym ABS oporostu wyjechał na czerwonym świetle prosto pod pedzące samochody na skrzyzowaniu pod Rotundą.
-
To tak dla równowagi.
:)
-
ja i tak uwazam ze najwazniejsza w tym wszystkim jest glowa i przewidywanie co moze sie wydazyc i czy moge w takiej sytaucji zareagowac. Kilka razy wybawila mnie juz z opresji taka oto czynnosc o ktorej chyba pisal wyzej ICEK :-)
widze ze zblizam sie niebezpiecznie do czegos przede mna wiec mocno hamuje az do lekkiego zblokowania kol krece kierownica w tym samym czasie w kierunku w ktorym chce jechac , odbic i puszczam hamulec kola lapia droge i zmianiam kierunek jazdy.
-
Dalej uważam, że ABS bardziej pomaga niż przeszkadza. W astrze jest tak zaprogramowany, że na śniegu hamuje sie łatwiej z nim niż bez, wiec o co chodzi? Jak ktoś ABSu nie lubi to jego sprawa, ale teksty w stylu "dobry kierowca radzi sobie bez ABSu" ja wkładam między bajki.
-
ABS pomaga i jest potrzebny. Ma swoje wady i trzeba je znac. Poza tym ja wole mieć kontrole pod noga niz ma zamnie mysleć jakaś elektronika. A co bedzie jak sie nie dogadamy. Skoncze jak erbus który wyrżną w pas bo pilot zmienił zdanie a komp sie z nim nie zgodził.
ABS powstał po to zeby w sytuacji krytycznej zwykly kierowca mógł ominac przeszkode jednocześnie wsciekle cisnąc hebel ot i cała prawda. Nie skrac drogi hamowania a w niektórych przypadkach potrafi znacznie ja wydłużyć. Spróbuj kiedyś zatrzymac sie z ABS na drodze posypanej piaskiem. Z ABS bedziesz hamował i hamował a bez ABS tarzymasz sie szybciej.
Jest to tylko kawałek elektroniki i nic wiecej. :( Im wyzszy model tego systemu tym lepiej i zapewne kiedyś bedzie super. Puki co trzeba pamiętac o ograniczeniach.
EDIT
Po rozmowie na PRIV postanowiłem nie dyskutować dalej z kolegą jami
-
a dzis widzialem topgear i testowali samochody kupione chyba ponizej 100funtow (volvo, audi i rover). w jednym tylko dziala abs i ten zatrzymal sie najszybciej (hamowali z predkosci 100km/h i ten z ABS zatrzymal sie po 30metrach) w tych pozostalych abs nie dzialal i rover zatrzymal sie po 50 metrach. fakt ze to byly gruchoty ale wszystkie mniej wiecej podobnie zrujnowane.
-
hamowali z predkosci 100km/h i ten z ABS zatrzymal sie po 30metrach)
:shock: :shock: :cno :cno
to jakiś ewenement był, bo naprawdędobre wóżki nie mają takich wyników
-
OJOJOJOJOJ chyba robi siętu malutki OT :chmmm i nic nie wnoszace przekomarzanie się :bno
-
a dzis widzialem topgear i testowali samochody kupione chyba ponizej 100funtow (volvo, audi i rover). w jednym tylko dziala abs i ten zatrzymal sie najszybciej (hamowali z predkosci 100km/h i ten z ABS zatrzymal sie po 30metrach) w tych pozostalych abs nie dzialal i rover zatrzymal sie po 50 metrach. fakt ze to byly gruchoty ale wszystkie mniej wiecej podobnie zrujnowane.
Trzeba by porównać ten sam samochód z ABS i bez. Poza tym jak oni hamowali. Bo jak depna do podłogi i zablokował koła to sie nie dziwie.
Poza tym to tez wiele zalezy od samych hamulców no i oczywiscie opon. Program zapewne powtórzą to zobacze co tam wymodzili. Ja u siebie na początku miałem stadard i powiem ze było kiepsko. Blokowały sie koła i samochód leciał dalej. Po wymianie tarcz i klocków i płynu hamulce maja znacznie lepsze czucie i można naprawde szybko stanąć. W sumie róznice zauwazyłem dopiero po jakimś czasie. Zawsze jak jade do domu to hamuje w tym samym miejscu i na stadardzie tak wymierzyłem ze dojedzałem na hamulcu i skręcałem w droge do domu. Na brembosach musiałem odpuscic bo stanołem prawie 2 metry prze droga. To samo dotyczy opon niestety.
Ja nie jestem wrogiem ABS to fajna sprawa poprostu staram sie wam uświadomić ze ABS to nie jest panaceum na wszystkie problemy. Są sytuacje gdzie kierowca poradził by sobie lepiej niż ABS i ze decyzje ABS nie zawsze są słuszne i warto o tych ograniczeniach pamietac.
-
Po przeczytaniu postow nasuwa mi sie refleksja ze Ci ktorzy sa przeciwko ABS'owi to chyba albo go nie maja, nigdy nie jezdzili lub zazdroszcza tym co go maja i wymieniaja jakies powody dlaczego lepiej abs'u nie miec. Jak ktos ma abs i tak na niego narzeka niech wyciagnie bezpiecznik lub zalozy sobie wylacznik za bezpiecznikiem. Ja sie nie raz przekonalem ze abs uratowal moje zderzaki i nie tylko, fakt jest ze nie jest doskonaly ale tak naprawde jazda bez niego tez nie jest cudowna, wszystko oczywiscie zalezy od masy czynnikow ktore ktore zaistnieja w danej sytuacji, pozatym nikt nie ma porownania 2 identycznych zaistnialych awaryjnych sytuacji w przypadku auta z abs'em i bez niego wiec "jak to dalem rade bez" moze bylo bylo by mniej stresujace gdyby jednak ten abs byl. Temat mozna ciagnac bez konca tak jak "najlepszy model Corolli". Radze poczytac troche o tym wynalazku i jesli ktos sie az tak wzoruje na Holku to polecam zapoznac sie z jego wypowiedziami na ten temat, dodam ze nigdy nie mowil ze abs to kicha, a to ze w rajdach go nie uzywa to np. dlatego ze nie za bardzo mozna brac zakrety kontrolowanym poslizgiem z abs'em, itd
-
IMHO prawda jest taka, ze trzeba umiec jezdzic i z ABSem i bez, z kontrola i bez, przede wszystkim posiadanie jakiegokolwiek systemu wspomagajacego w samochochodzie nikogo nie zwalnia od myslenia i brania poprawki na to czy sie ten np. ABS ma czy nie.
na marginesie: w wiekszosci samochodow mialem ABS, no i pewnie teraz juz bede mial we wszystkich, wiec nikomu nie zazdroszcze, ale tez uwazam ze IDEALNY kierowca bedzie lepszy od tych wszystkich systemow, niestety nie kazdy jest takim idealem.
pzdr!
-
grzesiek, lifeson, Idealne podsumowanie tematu :bbravo :bbravo :bbravo
-
Odłączyłem ABS - stwierdziłem, że hamuje co najmnie 2 x lepiej. Zatem wizyta u mechaniora - wpięcie w komputer i wymiana czujnika w prawym kole. Trwało to wszystko nie wiem ile, ale jak odebrałem samochód - wreszcie hamuje - jak należy - oczywiście z działającym ABS-em :aclap . Zastanawia mnie tylko, czemu uszkodzony czujnik nie zapalił kontrolki? Nie byłem przy naprawie, nie wiem co porobił tam jeszcze gostek - W każdym razie odpadło mi dużo stresu - ponieważ to jednak była awaria :shock: , a hamowanie ostatnio było koszmarem.
-
Nie wiem czy te czujniki mają jakąś sensowną autodiagnostykę. Kiedyś bratu rozwarstwił sięklocek w E11. Efekt taki, że auto zatrzymywało siękoszmarnie powoli a ABS ingerował prawie natychmiast. Żadna kontrolka sięnie zapaliła :)
tx
-
no właśnie - mnóstwo zdań już padło o stylu jazdy, technice hamowania itp. To wszystko prawda, jeśli ktoś goni i zatrzymać sięnie może, - nie powinien zwalać na ABS, czy takie tam. No jednak jeśli w lecie na nieco rozmiękczonym asfalcie ze 100 hamuje ponad 200 m i musi zaliczyć jeszcze rów, by sie zatrzymać, a potem prawie przy każdym nacisnięciu hamulca słyszy sięstrzelanie ABS-u, a auto zwalnia jak pociąg - to taki ABS mżna sobie w d... wsadzić. W mieście jeździłem jak "niedzielny kierowca" 40/h zostawiając przed poprzednikiem ponad 100 m odstepu, by w razie czego nie rozwalić mu tyłu. Ale na szczęście już po problemie (przez 2 dni -jak na razie 200 km i spoko), szkoda tylko, że moja Rolka znów dowiodła, że jest gównianym, awaryjnym i niestety - niebezpiecznym autem.
-
Pozwolęsobie wznowić wątek. Dziś miałem takie oto zdarzenie : Jadęok. 60kmh i jest zjazd na drogępodporządkowaną, delikatny łuk. Przede mną 2 auta jedno za drugim (seiczento i escort), odstęp do nich ok20-25m.Na tej drodze stoi kilka aut, które chcą sięwłączyć do ruchu. I nagle z środka tego korka wyjeżdża pani w audi i przemyka przez nasz pas jeszdni na prawe pobocze. :shock: Ci przede mną wyhamowali, a ja na wciśniętym do oporu hamulcu, wyjącym abs-em jakąś resztką świadomości w ostatniej chwili (oczyma wyobraźni widziałem już swój przód na plecach kierowcy escorta) odbiłem w prawo i lądując na poboczu (dobrze, że szerokie) ominąłem przeszkodę:!:
To zdarzenie po raz kolejny podkopało moje zufanie do hamulców w mojej kochanej rolce :adremel
Dodam, że jak kiedyś miałem awaryjne hamowanie reno z prędkości 140 kmh, jak wyjechał mi TIR i nie było gdzie uciekać, tylko można było hamować, zamknąć oczy i czekać na rezultat, to auto zatrzymało siętuż przed przeszkodą, a abs sięnie włączył (nawierzchnia była idealnie sucha jak dziś), jedynie auto tak zanurkowało, że żona mało mi przez przednią szybęnie wyleciała, natomiast w toyocie nie ma żadnego nurkowania , ale praktycznie od razu szaleje abs. Myślę, że żółci inżynierowie ustawili go na zbyt wczesną reakcję:?
-
YogiBabo - jestem w 100% twojego zdania niestety :cry:
Ja o malo tez ostatnio nie rozwalilam rolki z powodu ABS-u, ktory wlaczyl sie zupelnie bez powodu - i niestety nie bylo gdzie uciekac :evil:
Zaraz pojechalm do ASO - a tam stara spiewka, ze podpieli pod kompa i on nie pokazuje zadnych bledow (i to dla nich wyrocznia !!!), bo wg ASO gdyby cos bylo nie tak - to oni mieliby raport, ale to nie jest normalne, ze ABS ingeruje praktycznie w kazde hamowanie. Jak zjezdzam po drodze z kostki brukowej to jade 10 km/h bo sie boje, ze wyladuje w tylku kogos przede mną - jak musze przycisnac na hamulec (bo np. jakis jelop wyjedzie tak jak Tobie) to tez sie modle, zeby ten zakichany ABS nie doprowadzil do kasacji samochodu.
Ciekawi mnie wypowiedz P_flori, ze odlaczyl ABS - ja ostatnio zapytalam w ASO czy mozna go odlaczyc - kategorycznie stwierdzili, ze nie ma takiej mozliwosci... a ja chetnie bym sie go pozbyla (przynajmniej w tym modelu), bo co do innych samochodow z ABSem to mam jak najlepsze doswiadczenia - niestety TOYOTA w tym wzgledzie dala ciala na calej linii :evil: :evil:
-
Yogi i Gonia
Jakie macie wersje silnikowe i co wyczyniacie na drodze??? :shock: :shock:
Przez ponad 3 lata jeżdżenia moją Rollą ABS właczył mi sięmoże z 10 razy, z tego ponad połowa zimą na marnej nawierzchni i lodzie.
W mieście hamujęsilnikiem, ale przecież każdemu zdarza sie kopnąć helbe w podłogę, jak ktoś wyskoczy, mimo to nie narzekam na ABS, wręcz go sobie chwalę, że pozwala na hamowanie bez zbyt wczesnej ingerencji.
-
u mnie w yarku tez ABS zalacza sie niestety zdecydowanie zbyt wczesnie :evil:
-
Przez ponad 3 lata jeżdżenia moją Rollą ABS właczył mi sięmoże z 10 razy, z tego ponad połowa zimą na marnej nawierzchni i lodzie.
Mam identyczne odczucie jak Jackal, a jezdze tak że ludziska siędziwią że jeszcze żyje i to cud że auto mam całe (no prawie hihi) i ABS działa mi w naprawdęawaryjnym hamowaniu.Dlatego albo z waszym jest cosik nie tak, albo przysypiacie podczas jazdy :twisted: :twisted:
Edit: A tak na serio to może oponki nie takie, albo amory już do wymiany :chmmm :chmmm Miałem w Astrze takie Pirellki, które praktycznie piszczały na każdym zakręcie i przy nieco silniejszym hamowaniu :wink:
-
U mnie po w/w naprawach jest zdecydowanie lepiej. Nadmienięjeszcze, że dla poprawnego działania ABS-u musi być i opona jako taka i amorek sprawny i to na każdym kole. Nie próbowałem teraz odłączać ABS-u i robić próby - wtedy kumpel wyjął mi bezpiecznik, pewnie ten w skrzynce pod maską i robiliśmy próbę. póki co na razie OK, abs włącz sie jedynie przy naprawde bardzo ostrym hamowaniu. Przedtem praktycznie działął non stop.
-
Czujecie chlopy jak wam kolo zrywa przyczepnosc bez ABS-u na asfalcie np. ?
-
Ja mam wersje 1.6 sol - ktos kiedys powiedzial, ze ten typ tak ma z powodu reszty dodatkow (trc, vsc i ba), choc (fakt, ze moge sie mylic), ale wydaje mi sie, iz te systemy nie powinny dawac takich reakcji na drodze, bo z zasady dzialaja chyab w troszke innych sytuacjach.
Jackal - powiem Ci, w jakich dwoch sytuacjach mialam takie naprawde podnoszace cisnienie zdarzenia.
1. hamowanie na kostce brukowej - ok - to sliska nawierzchnia, ale ABS zadzialal na tyle "mocno", ze z naprawde niewielkiej predkosci (dojezdzalam juz do skrzyzowania) nie byłam w stanie sie zatrzymac i wyladowalm an srodku skrzyzowania.
2. w poniedzialek pod miom wlasnym blokiem - normalna nawierzchnia, zadnych kostek brukowych, itd - beton - podjezdzam sobie jak zwykle pod klatke (no jaka mozna miec predkosc manewrujac pod domem), chce zahamowac i nagle beng, beng, beng wali sobie ABS - zatrzymauje sie na milimetry przed murkiem (nie mialam gdzie skrecic, bo obok samochody).
P_flori - oponki fabrycznie zalozone dunlopy 200E (jezdza moze jakies 10k) a amorki no chyba sprawne - autko ma przejchane od nowosci cos ponad 20k, wiec jeszcze nie moga byc niesprawne...
Nie wiem - moze naprawde sie czepiam, ale to moje juz chyba 4 -te auto z ABSem (nie liczac tych, ktorymi czasem jezdze, innych marek) i zaden, ale to zaden nie dziala w taki sposob jak ten w rolce ...
Moze ktos jeszcze, kto ma SOLke sie wypowie, bo moze to rzeczywiscie bolaczka tylko tej wersji ?
-
Moze ktos jeszcze, kto ma SOLke sie wypowie, bo moze to rzeczywiscie bolaczka tylko tej wersji
1.6 SOL. przed liftingiem. Przebieg 19kkm, a więc amorki dobre, opony brigstony 195/60 przebieg ok10kkm niezniszczone. Nie śpięza kierownicą, jestem dość twardym człowiekiem (skorpion), a po dzisiejszym hamowaniu wyszedłem z auta na glinianych nogach, a to świadczy, że to nie były przelewki.Wiozłem dziś koleżankęz pracy i mało nie zemdlała z wrażenia. No i ta prędkość - zaledwie 60 kmh. Nie będe siędoszukiwał jakichś defektów, ale uparcie będętrwał przy swoim, ze "żółci inżynierowie ustawili ABS na zbyt wczesną reakcję"
Jackal - nie uważam sięza super kierowcę, w swoim życiu przejechałem dopiero nieco ponad 100kkm ale myslę, że jeżdżęrozsądnie i przede wszystkim bezpieczne, a i umiejętności mam chyba nienajgorsze. Za kółkiem stale od 5 lat, praktycznie codzienna jazda, obecnie po 60km dziennie, bez wypadku z mojej winy. Acha i jeszcze jedno, reno przejechałem trzy zimy na letnich oponach - w duzym miescie bo po Łodzi i okolicach i radziłem sobie nawet nieźle (toyotą bym sięnie odważył).
-
Moze ktos jeszcze, kto ma SOLke sie wypowie, bo moze to rzeczywiscie bolaczka tylko tej wersji
1.6 SOL. przed liftingiem. Przebieg 19kkm, a więc amorki dobre, opony brigstony 195/60 przebieg ok10kkm niezniszczone. Nie śpięza kierownicą, jestem dość twardym człowiekiem (skorpion), a po dzisiejszym hamowaniu wyszedłem z auta na glinianych nogach, a to świadczy, że to nie były przelewki.Wiozłem dziś koleżankęz pracy i mało nie zemdlała z wrażenia. No i ta prędkość - zaledwie 60 kmh. Nie będe siędoszukiwał jakichś defektów, ale uparcie będętrwał przy swoim, ze "żółci inżynierowie ustawili ABS na zbyt wczesną reakcję"
Jackal - nie uważam sięza super kierowcę, w swoim życiu przejechałem dopiero nieco ponad 100kkm ale myslę, że jeżdżęrozsądnie i przede wszystkim bezpieczne, a i umiejętności mam chyba nienajgorsze. Za kółkiem stale od 5 lat, praktycznie codzienna jazda, obecnie po 60km dziennie, bez wypadku z mojej winy. Acha i jeszcze jedno, reno przejechałem trzy zimy na letnich oponach - w duzym miescie bo po Łodzi i okolicach i radziłem sobie nawet nieźle (toyotą bym sięnie odważył).
-
2. w poniedzialek pod miom wlasnym blokiem - normalna nawierzchnia, zadnych kostek brukowych, itd - beton - podjezdzam sobie jak zwykle pod klatke (no jaka mozna miec predkosc manewrujac pod domem), chce zahamowac i nagle beng, beng, beng wali sobie ABS - zatrzymauje sie na milimetry przed murkiem (nie mialam gdzie skrecic, bo obok samochody).
W takich sytuacjach reczny na maksa i by pomoglo , nie ma co czekac czy zrobisz brzdek czy nie
-
Acha i jeszcze jedno, reno przejechałem trzy zimy na letnich oponach - w duzym miescie bo po Łodzi i okolicach i radziłem sobie nawet nieźle (toyotą bym sięnie odważył).
Dokladnie te same odczucia :D
W takich sytuacjach reczny na maksa i by pomoglo , nie ma co czekac czy zrobisz brzdek czy nie
No tak, ale przyznaje, ze tak nie zrobilam :?
YogiBabo moze rzeczywiscie to zaden defekt, tylko zbyt "szybko" dzialajace systemy...
-
Croom napisał/a:
W takich sytuacjach reczny na maksa i by pomoglo , nie ma co czekac czy zrobisz brzdek czy nie
No tak, ale przyznaje, ze tak nie zrobilam
Ja juz od czasu Cinqecento nabralem takiego przyzwyczajenia, hehe
-
O ograniczeniach abs-u nauczyłem sięna innym aucie - pożyczonym kiedys od kolegi na kilka miechów, nie uważam sie za Chołka, zrobiłem róznymi wozami ok 450 kkm i nie uważam sie za super kierowcę, ale wiem kiedy hamulec daje pupy - niezależnie jakie systemy nim sterują, po naprawie - nie jest cudowie, ale jest o niebo lepiej niz przed awarią, tylko czemu żadna kontrolka nie dała znać, że coś nie tak.
Dzieki za Wasze wypowiedzi, myslałem, że przesiadając sie z 15 letniego "grata" na 4 letnie cudo japońskiej techniki, ja po prostu jeździć nie umiem , albo jakoś auta wyczuć nie potrafię, - za to po prostu wolniej jeżdżętym wózkiem - i może tak (bo w sumie też znajomi zdziwieni, że żyjęi jakoś tak bez dzwona odpukać na razie) - ... to ogólnie na zdrowie mi wyjdzie....