Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Terenowe => RAV-4 => Wątek zaczęty przez: Łukasz22 w 21 Czerwca 2021, 19:12:52
-
Dolewając płynu do spryskiwacza odkryłem pod maską mojej Ravki ślady kuny... Nie bardzo mi się to podoba.
Macie zamontowane w swoich samochodach jakieś odstraszacze na kuny?
Czytałem o urządzeniu Kemo M180 i M186, ale nie wiem, czy to działa
Dzięki za Wasze podpowiedzi
Pozdrawiam
łukasz
-
Też mnie odwiedziła, pocięła wygłuszenie maski i przewód od spryskiwaczy, robiła sobie z tej podbitki, z filcu gniazdo na silniku, wygłuszenie wyjąłem, przewód spryskiwacza naszykowali w serwisie, teraz się zastanawiam, jak nie ma materiału na gniazdo-wygłuszenia u mnie, to może poszuka innego lokum.
-
No urządzenie ba ultradźwięki jest najlepsze na gryzonie.
-
Na pewno nie na kuny. Mają w nosie te urządzenia.
Wysłane z mojego J23v przy użyciu Tapatalka
-
Panie i Panowie, na zwierzęta nic nie pomaga :| Wielkich szkód nie doznałem w ciągu wielu lat ale ślady były - wygryzione wygłuszenia, resztki jedzenia, raz przegryzły jakieś przewody a teraz w Ravce dobrały się do górnej osłony silnika i ją nadgryzły. Nie wiem jakie i kiedy. Stosowałem kostki WC, płyny odstraszające i inne i zawsze jakieś ślady były. Nie koniecznie zniszczenia, ale ślady pazurów czy łapek na zakurzonych powierzchniach lub wygryziona tapicerka. W niedzielę rano wyglądam przez okno a tu pod furtką stoi dzik :grin: Zwierzęta przeprowadziły się do miast bo łatwiej o pożywienie.
-
Po zauważeniu śladów łapek pod maską - za radą kogoś z forum zawiesiłem woreczek z preparatem woskowo sierściowym - lekko śmierdzącym - ale po dokładniejszym zbadaniu śladów okazało się, że to był kot a nie kuna, więc skuteczność owego woreczka nie potwierdzona.
-
Ja też ostatnio zauważyłem, że mam wygryzione wygłuszenie maski i kuna chciała sobie robić "bazę" między lewym kielichem, a silnikiem. Kupiłem odstraszające woreczki z sierścią i nasączone jakąś tam chemią, powiesiłem 2 pod maską i jak na razie spokój (brak nowych zniszczeń).
Wcześniej dobierała sie do Kijanki sąsiada (mamy wspólny podjazd), ale poczytał że one nie lubią ostrego światła i zamontował lampę na fotokomórkę nad bramą garażową, która wybudza się przy najmniejszym ruchu na podjeździe - może to też pomogło... :roll:
W każdym razie pozbyliśmy się gryzonia... pytanie na jak długo...
Osobiście elektroniki żadnej bym nie instalował. Nie dość, że to potrafi żreć sporo prądu z aku, to zawsze dochodzi ryzyko zwarcia i pożaru.
W niedzielę rano wyglądam przez okno a tu pod furtką stoi dzik
Pff... u nas po ulicy codziennie między 22:00 a 23:00 spaceruje sobie rodzinka: odyniec, locha i 11 warchlaków i odwiedzają wszystkie boksy śmietnikowe. Są już takie cwane, że jak nie zamkniesz śmietnika na klucz, to potrafią chwytać za klamkę, otworzyć boks i przewrócić kubeł. Ludzi i psów wcale się nie boją, u sąsiadów, którzy nie mają jeszcze ogrodzonej działki prawie weszły do domu... w środku dnia!
-
Kuna to chyba nie jest gryzoń tylko drapieżnik, mimo tego, że gryzie co popadnie. ;)
-
Niestety przygody z kunami mam od pół roku, tj. od kiedy nowa toyota RAV4 stanęła na podjeździe. Wcześniej było subaru outback i dziadostwo nie było zainteresowane zamieszkaniem pod maska samochodu. A śmiałem się z sąsiadów, gdyż wiecznie narzekali na grasujące kuny, które wyrządzają im spore szkody w pojazdach i nie tylko. I pokarało mnie, tydzień po zakupie, z ciekawości zajrzałem pod maskę RAV-ki i znalazłem kurze jajo oraz stwierdziłem, że gryzoń upodobał sobie osłonę silnika, którą zeżarł. Kupiłem nową osłonę (ponad 300 pln!!! za kawałek pianki), ba jak to nowe auto z zeżartą osłona ma jeździć? Odkurzyłem i wyczyściłem komorę silnika upapraną błotem i innym świństwem, a następnie zapatrzyłem się w dziesiątki preparatów, odstraszaczy i trutek reklamowanych w intrenecie, radiu i telewizji. I co? i nic... kuna jak gościła, tak gości pod maska mojego samochodu. Zeżarła kolejną osłonne silnika, śmieje się z odstraszacza ultradźwiękowego, pod maska wiszą też woreczki z dziwnymi substancjami o różnych zapachach, zużyłem tony spray różnych producentów, trutki wyłożone pod maską i wokół samochodu zjedzone (tak na marginesie wydaje mi się, że zacząłem dokarmiać wszystkie okoliczne kuny). Póki co kuna wygrała i jedyne co mnie w tym pociesza, to jeszcze omija wiązki przewodów elektrycznych i węże cieczy chłodzącej ale doświadczenie pokazuje, że pewnie długo nie będę się cieszył. aha, po podwórku biega też duży pies (co prawda labrador i pewnie już się z kuna zaprzyjaźnił) oraz kot, który ignoruje mnie więc i kunę ma w nosie. Na zakończenie tej przydługiej wypowiedzi stwierdzam kategorycznie: nie ma skutecznego sposobu na kunę, jedyna rada to zamykany garaż, ale tam stoi już samochód żony i wole nie ryzykować kolejnej bitwy, tym razem o miejsce garażowania, bo ta też jest z góry przegrana....
-
Nic tylko drugi garaż musisz dostawić. Szczerze współczuję.
Ja mam garaż i wiatę ale jak dotąd chętniej parkuje w wiacie, bo wygodniej.
W styczniu już miałem się przestawić na garaż ale u mnie był fałszywy alarm bo to był kot, a nie kuna.
-
ale tam stoi już samochód żony i wole nie ryzykować kolejnej bitwy, tym razem o miejsce garażowania, bo ta też jest z góry przegrana....
Skoro z żoną dogadać się nie da rady, to może łatwiej dogadać się z kuną? 
I zamiast odstraszać (nieskutecznie) po prostu daj jej (kunie!) to, czego pragnie? Skoro żre wygłuszenie, to rzuć jej podobny materiał i niech go sobie zabiera, zamiast podbierać z auta?
W sumie że zwięrzętami podobnie jak z dziećmi...czasami trzeba zacisnąć zęby i po dobroci... 
-
Kolega tak toczył bój kilka miesięcy i dopiero sprytna pułapka ( żywołapka) założona w sterylnych warunkach z jajeczkiem w środku pomogła. Wywiózł ją daleko...

Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
Kolega tak toczył bój kilka miesięcy i dopiero sprytna pułapka ( żywołapka) założona w sterylnych warunkach z jajeczkiem w środku pomogła. Wywiózł ją daleko... 
Żywołapka to problem, pozwolenie, bez tego dostaniesz zawiasy i spory mandat, od kilku lat wymagane jest pozwolenie na używanie takich urządzeń. :beer:
-
Nic tylko drugi garaż musisz dostawić.
Garaż nie rozwiązuje problemu, mnie kuna opędzlowała na wyjeździe, jak nocowałem poza domem.
-
Nikt nie musi się dowiedzieć. A po wszystkim i tak można zawsze powiedzieć "wasn't me".
-
Nikt nie musi się dowiedzieć. A po wszystkim i tak można zawsze powiedzieć "wasn't me".
Cytując klasyka, "mądrego przyjemnie posłuchać"...martwe przepisy.
-
Żywołapka to problem, pozwolenie, bez tego dostaniesz zawiasy i spory mandat, od kilku lat wymagane jest pozwolenie na używanie takich urządzeń.
Podstawę prawną poproszę.
Z tymi kunami, to prosta sprawa. Niedawno odpalam brykę, patrzę, a pod nogami mam kunę! Już chciałem otworzyć drzwi i z buta ją na zewnątrz, kiedy ta mówi, że dzień dobry, chciała się przedstawić, bo zamieszkuje ten pojazd...
Trochę mnie zdziwiło, że kuna gada, ale se myślę, że grzeczna, kulturalna, to poczekam z tym butem. No to jej mówię, że to tak nie bardzo se zamieszkiwać za darmochę, bo pojazd kosztował parę ojro, a ta mi w płacz, że ona ma dzieci za tylnym siedzeniem, że biedna, że gdzie się z tymi dziećmi podzieje i takie tam... No to se myślę - gadająca kuna, w sumie będzie do kogo japę otworzyć w trasie i taki bajer w ogóle... To jej odpowiadam, że wporzo, niech se zamieszkuje, tylko tak - jakieś tematy fizjologiczne na zewnątrz, żeby mi welurów nie brudziła - podstawa. Poza tym zero zniszczeń - paski, tapicera, obicia mają być nie ruszone, bo od razu wyjazd z auta. No i żeby mi młode po nadwoziu nie biegały, bo pazurami lakier porysują. Kuna na to, że oczywiście, żadnego brudzenia w pojeździe, niszczenia infrastruktury, a poza tym ona jest honorowa, ma odłożone parę złotych, to mi zapłaci, tylko, żebym jeszcze nie ruszał, bo skitrała gdzieś koło akumulatora, więc skoczy i przyniesie. Szczerze mówiąc tak mnie ta kuna wzruszyła, że mówię - dobra, nie chce żadnych pieniędzy, kupisz jakieś ubrania dzieciom. Zresztą przy akumulatorze jest kwas, to masz tu schowek - jest twój - weź se te pieniążki przynieś tutaj, nikt ci nie ruszy. Trochę się przy tym wygłupiłem, bo kuna na to, że dzieci ubrań nie potrzebują, bo mają swoje futro, a za schowek bardzo dziękuje i chętnie skorzysta. Tak więc wystarczy trochę kultury, a nie zaraz wieszać kostki do kibla.
Poza tym jest śmiesznie, bo jak kuna do kumpla kiedyś zagadała, to mi chciał przy 140 na godz. z auta wysiadać :)
-
No, no, nie wiedziałem, że takie rzeczy się dzieją. ;)
-
Żywołapka to problem, pozwolenie, bez tego dostaniesz zawiasy i spory mandat, od kilku lat wymagane jest pozwolenie na używanie takich urządzeń.
Podstawę prawną poproszę.
Tu znajdziesz.
https://www.rabatka.pl/Stosowanie-pulapek-na-dzika-zwierzyne-regulacje-prawne-poradnik,8.html
-
Żywołapka to problem, pozwolenie, bez tego dostaniesz zawiasy i spory mandat, od kilku lat wymagane jest pozwolenie na używanie takich urządzeń. 
Taaaaa...dostanie.
W kraju, w którym można legalnie kupić na dowolne dane "kolekcjonerski" dowód osobisty, "kekcjonerskie" prawo jazdy, "kolekcjonerskie" tablice rejestracyjne...
Cytując klasykę filmu polskiego: abstrahuje Pan od układu odniesienia.
-
Ciekawe macie "doświadczenia" ale... czy ktoś z Was ma zamontowany jakiś konkretny odstraszacz?
-
Mam założone Kunagone w dwóch Toyotach wymieniane co pół roku i na razie czysto
Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka
-
Takie coś mam zamontowane:
https://mediasklep24.pl/265-odstraszacz-kemo-m175.html
plus co jakiś czas spryskuję komorę silnika środkiem odstraszającym. Póki co spokój, a już raz musiałem kupować komplet przewodów zapłonowych po ataku kuny.
-
U mnie na osiedlu jest problem z kunami. Po kilku latach walki mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że wynalazki z jakąś sierścią psa czy ultradźwięki nie działają.
Jeżeli ktoś twierdzi inaczej to ma dużo szczęścia, bo parkuje w miejscach gdzie kun nie ma albo samochód sąsiada jest bardziej ekologiczny i zjadliwy.
Jedynym sposobem jest wyłapanie tych gryzoni.
To co jeszcze działa to wkładanie pod maskę odstraszaczy z czujnikiem ruchu aktywującym silne dźwięki jak szczekanie psa/dźwięk wystrzału i wzmocnione światłami led. Jednak jest to upierdliwe, bo codziennie trzeba to wkładać i pilnować aby wyjąć przed odjazdem.
-
Pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze do dyskusji. W moim przypadku, parkowane pod wiatą (ważne, bo jest pełen dostęp dla każdego zwierza) Dodge Caliber i czasami Toyota Aygo miały zawsze zawieszone pod klapą maski silnika... 2-3 szt. odświeżacza do WC Domestos o zapachu MORSKIM!!! Czy to działa?...
Nie wiem, ale jak przyjechał kuzyn i nie miał tego "ustrojstwa" pod maską (Skoda Seperb), to skończyło się na wizycie u mechanika, pogryzione kable itp. ...
-
Niestety sierść psa pod samochodem przestała działać. Kuna sobie wczoraj zjadła gołąbka pod maską. Kostki domestosa i odstarszacze ultradźwiękiem już też sprawdzone (nie działają). Szukam dalej....(https://uploads.tapatalk-cdn.com/20230629/53480e53ebc75ddd30a41832639bbd73.jpg)
-
Dobrze ze kabla HV nie zjadła choć widok i sprzątanie nieciekawe. Auto garażuję ale zawsze jest maly stres na wakacje. Raz mi w focusie jakis zwierz nadgryzł wiązkę z alternatora. Dzień w plecy przed powrotem. Assitance, auto na lawetę do ASO, tam uczciwie naprawili wiązkę (alternatywnie nowa za 1500 za 3 dni), auto zastępcze zeby do tego ASO potem dojechac itd. Teraz parkuję tam w innym miejscu, tez łąka ale przynajmniej nie przy lesie.
Edit: Moment, chyba jednak zjadla ten kabel, bo nie widze nic pomarańczowego - no chyba że to nie hybryda :D
-
Kabel jest z tyłu (pomarańczowy), nie wygląda, że coś zniszczone. Zrobiłem już przeszło 100km i na razie działa. Ale smród palonego pierza był koszmarny (pomimo wyczyszczenia dokładnie, jakieś pióra musiały pozostać w zakamarkach). :cry:
-
W 2016r po odgryzieniu sondy lambda i znalezieniu przy silniku niedojedzonej kiełbasy, zamontowałem odstraszacz dźwiękowy ze światłem stroboskopowym czerwono-niebieskim. Od tej pory nic nie przyszło. Ale tak do końca nie wiem czy nie przyszło bo się bało czy nie przyszło bo się nie chciało.
A w ravce 5 nie wiem pod co to podłączyć.
-
Za mówiłem siatkę pod koła. Podobno działa.
-
Interesujące rozwiazanie :-)
Coś jak taśma na ślimaki.
Będziesz ja zabierał ze sobą na wyjazdy?
-
Trutka na szczury.
Paradoksalnie na kuny nie ma bo pod ochroną ale chętnie jedzą te na szczury. Odstraszać skutecznie można ale sprzedawcę termomixów a nie kuny, które się mega szybko przyzwyczają do wszystkiego ;)
-
Do mojej corolli verso jakiś rok temu kuna zaczeła znosić jakieś szmaty. Na szczeście tylko to. Profilaktycznie zawiesiłem kostkę a'la domestos i woreczek z psią sierścią. Pomogło na miesiąc, może 2. Szmaty pojawiły się znowu. Kupiłem odstraszacz ultradźwiękowy z diodą led podpinany pod aku i jakąś chemię w piance do zmycia zapachu w zestawie. Na razie spokój. Nie zauważyłem zbytniego rozładowania akumulatora przez urzadzenie.
-
W poprzednim wozie miałem takie urządzenie 7 lat. Zamontowałem po odgryzieniu lambdy. Nigdy nie było już problemów z kuną i nigdy nie rozładowało akumulatora. Zamontował bym to w ravce ale nie za bardzo wiem jak bo schowali aku.
-
No to ci powiem, że kuny też to ignorują. Kolega miał taki w avenssis, a i tak wygryzły wygłuszenie. Ty miałeś poprostu farta.
-
No i stało się. Kuna lab kun poobgryzali mi gąbkę na silniku. Tą czarną. Zawiesiłem domestosa ale jutro jadę do serwisu, niech montują mi stetoskop z dźwiękiem skoro schowali aku i sam nie mogę podpiąć. Zdrówka
-
Zanim pojedziesz to sobie to zamów: Kemo m186.
Nie montuj żadnego shitu który Ci wcisną, szkoda kasy
-
A nie zeżre akumulatora?
-
A nie zeżre akumulatora?
Kuna czy odstraszacz?
-
A nie zeżre akumulatora?
Kuna czy odstraszacz? 
Odstraszacz.
Colin odradza zakładanie dodatkowych diwajsów.
-
Jeśli auto jest codziennie jeżdżone i samo nie ciągnie dużo prądu na postoju, to nie zeżre.
-
Jestem w serwisie. Montuję ten co miałem w Reno Espas. 7 lat był spokój. Domestosa też zawiesiłem. Ładnie pachnie. :-)
W instrukcji napisane, że pobór prądu poniżej rozładowania akumulatora. Cokolwiek to znaczy
-
Nie wierze, lubisz jak Ci w aucie kiblem śmierdzi :)?!
-
Grunt, że kuny go nie lubią.
-
W wozie tego nie czuć. Silnik ładnie pachnie.
-
Pozwolę sobie odświeżyć wątek.
Po zmianie modelu z corolli verso na verso kuna wróciła. Chyba spodobało jej się nowe autko, ponieważ zaczęła się urządzać, tzn. pod maską znowu pojawiły się szmaty oraz kamienie :-). I to pomimo, że poprzedni właściciel zamontował elektroniczny odstraszacz (no name). Jemu z kolei przedstawiciel tego gatunku wrąbał wygłuszenie maski. Zainstaluję podobne urządzenie, które miałem w poprzednim pojeździe i dam znać czy pomogło.