Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Carina => Wątek zaczęty przez: namaxa w 28 Października 2005, 19:44:18
-
Jechałem sobie dziś z Wawy do lublina,korki jak diabli, i na światłach na Trakcie Brzeskim ruszam kierownicą w miejscu słysze straszny dzwięk, jakby coś spad maski krzyczało "nieee...!". Zjechałem na boczek, patrze pod maską że mam mokro jak diabli w okolicy zbiorniczka wyrównawczego od płynu wspomagania, a w samym zbiornku pusto!
Se myśle... wąż pękł...?
odkręciłem zbiornik od spryskiwaczy, widze tam że gumowe przewody łączą sięz metalowymi, tymi co idą przed chłodnice. i tam jakoś najbardziej mokro, na łączeniu. Zdjąłem te węże i nic... węże całe. Obok był BP, więc po płyn nowy skoczyłem, zalałem, odpalam... dalej krzyczy, ale coraz słabiej aż przestało...
więc jade, i dopóki jechałem na trasie no problem, ale jak do lublina dotarłem to odkryłem, że wspomaganie nie działa..., więc dolałem reszte co mi została tego płynu i .... i dalej skrzeczy jak kierownica ruszam, i przerywa wspomaganie, tzn nie idzie płynnie kierownica tylko skacze....
Jest już ciemno i nic nie zobacze więcej, ale jutro....
Proszęo pomoc, podpowiedzi, co to, dlaczego, i ... po co mi siętak zrobiło...!?
Pozdrawiam :modlitwa
-
i po problemie.
Gumowy wąż wysokiego ciśnienia, tuż pod zbiornikiem spryskiwaczy, był spartaciały - NIE PĂÂKNIETY - i cićnienie wywaliło cały płyn...
Wymiana na nowy i pomogło... :aclap
koszt 5 zł. + 16 zł. płyn i godzinka zabawy
-
Problem rozwiązany. Temat zamykam.