Toyota Klub

.: GARAŻ :. => Starlet => Wątek zaczęty przez: kitza w 21 Marca 2006, 13:23:46

Tytuł: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: kitza w 21 Marca 2006, 13:23:46
Witam.
Orientuje się może ktoś czy Starletki EP82, '89 - '96 miały montowaną osłonę silnika od spodu?
A jeśli nie to czy można takie coś gdzieś kupić albo dopasować z innego auta.
Cholera mnie bierze bo co przeczyszcze nieco silnik, zwłaszcza teraz w zimie, to zaraz jest tak zachlapany że wstyd maskę podnosić.
Chciałbym po zimie umyć silnik ale przy braku osłon nie wiem czy jest sens.
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: tomwasz w 21 Marca 2006, 13:44:08
A jaki wogóle jest sens mycia silnika? Pomijając efekt czysto estetyczny to z technicznego punktu widzenia niektórzy wręcz odradzają tajkie praktyki. Wyprowadźcie mnie z błędu jeśli się mylę, może sam zacznę myć moje 1296 cm3  :)

Pozdrawiam!
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: kitza w 21 Marca 2006, 14:03:37
Taki jest sens, przynajmniej dla mnie, że gdy podniose pokrywe silnika moge na niego spokojnie bez nerwów popatrzeć :)
A tak na poważnie to po zimie, poza błotem, mam silnik cały usyfiony (czyt. biały) od soli.
Od akumulatora po silnik wycieraczki i cholernie mnie to drażni.
Wiem, że mi gdzies ucieka olej ale w tym syfie nie jestem w stanie tego zlokalizować.

pozdrawiam
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: wojber w 21 Marca 2006, 15:43:31
od spodum jest taka plastykowa osłona ale ona bardziej chroni chłodnice niz silnik, ale jest i składa sie z 2 czesci skrecanych razem

 ;D
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: Masako w 22 Marca 2006, 10:13:23
raz jak byłem u mechanika to był taki koleś co chciał umyć silnik i się spytał mechanika czy warto (miał toyotę avensis). na to mechanik mówi, że nie myłby a już na pewno nie silniki toyoty - podobno strasznie wrażliwe na mycie. cokolwiek miałoby to znaczyć powtarzam co zasłyszałem. ja bym się nie zdecydował. lepiej załatwić sobie tą osłonę pod silnik i ewentualnie trochę go podpucować ręcznie gdzie się da, tak żeby w miarę wyglądał. pełno tego brudu który na nim jest często pełni rolę uszczelnienia.

gdzie szukać?? na allegro jest pełno starletek na częsci. na pewno w którejś jest jeszcze ta osłona :)

Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: kitza w 22 Marca 2006, 13:15:34
Gdzie szukać to wiem, chciałem tylko wcześniej dowiedziec się czy takie cos było w ogóle w Starletach montowane.
Co do samego mycia mam pewne obawy odnośnie niektórych przewodów i złączek ale myjąc delikatnie może nie będzie źle.
Masako, znam gościa który myje silnik rok w rok po każdej zimie (też toyota) i jak na razie zero problemów.
Moim zdaniem kwestia dobrego zabezpieczenia elektryki elektroniki i odpowiedniego długiego odczekania po myciu aż woda wyschnie i nie powinno być problemów.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: homont w 22 Marca 2006, 14:27:19
Nie powinno się myć silników a napewno nie jakimiś chemicznymi bajerami brud i tłuszcz pomaga w utrzymaniu dobrej kondycji silnika zabezpiecza przed rdzą itd a jesli ktos juz musi to zrobic to raze na zimny silnik - zimny nie znaczy ze stał 20 minut i juz ostygł, mam starletke bez tych plastikowych osłon no i moze faktycznie mam "syf" pod maską ... olej kontroluje na miarce wrazie jak jest strach ze gdzies cieknie to wystarczy na sucho wytrzec podejrzewane miejsca i poczekac a napewno wyjdzie zguba :)
Tytuł: Odp: Osłona silnika
Wiadomość wysłana przez: Masako w 22 Marca 2006, 14:39:57
Gdzie szukać to wiem, chciałem tylko wcześniej dowiedziec się czy takie cos było w ogóle w Starletach montowane.
Masako, znam gościa który myje silnik rok w rok po każdej zimie (też toyota) i jak na razie zero problemów.

ja w swojej 1.0 P8 z 90 roku mam taką osłonę.

z tym myciem po prostu powtórzyłem co zasłyszałem u mechanika. nie mam doświadczeń z tym związanych, może dlatego, że nie mam powodów żeby myć silnik. jakbym miał pewnie też bym się zastanawiał ale i tak przychylam się do tego co mówi homont. silnik nie jest po to żeby był super czysty.

również powzdrawiam