Witam, jestem tutaj nowy na forum, ale śledzę wątki już od paru ładnych miesięcy. Niestety ale muszę rozpocząć moją przygodę w klubie na usterce..
Mianowicie dzisiaj odpalony został samochód na benzynie(automatycznie po 2-3s przełączył się jak zawsze na gaz) i wystrzelił. Po sprawdzeniu czy nic się nie stało (glównie czy zabezpieczenie-guma w dolocie sie nie wyczepiła) odpalony został samochód ponownie i zanim dojechałem do bramy strzelił 2razy. Znów sprawdziłem czy wszystko ok pod maską, mówie sobie rozgrzeje się bedzie dobrze..
Wyjechałem na ulicę i na gazie auto było strasznie słabe, nie chciało wchodzic na obroty. A na luzie kręciło się z trudem do 3000obr. Natomiast na benzynie zaczął gasnąć. Teraz po pewnym czasie nadal problem pozostał na benzynie odpali i potem gasnie, na gazie zaś po odpaleniu( i przełączeniu się na gaz) chodzi ale obroty nie chcą się wkręcic i przy dodawaniu gazu słychać taki wzrastający świst. A dodam jeszcze że rura dolotowa na odcinku między kolektorem a taką czarną skrzynką przed filtrem powietrza, podczas dodawania gazu zaczyna się nie naturalnie zwężać.
Proszę o pomoc, bo nie wiem od czego zacząć.. czy to dolot i ta magiczna skrzynka.. obok filtra czy może problem leży po stronie elektryki-kabli WN czy zaplonu..
Dodam że mam zwykłą instalację gazową i do tej skrzynki podłączone są dwa węże z parownika gazowego.