Zależy jakie masz warunki do pracy, i jak łatwo Ci zapał gaśnie

"Przerzucić" można za dniówkę, w pojedynkę, bez kanału i podnośnika.
Jeśli jednak "nowemu" będziesz robił wszystko po kolei, to zejdzie Ci odpowiednio dłużej.
Wiązki nie ściągasz z silnika, tylko wypinasz za schowkiem i wyciągasz przez gródź.
Jeśli silnik nie jest skażony gazem, to za 2h go wyjmiesz. Gorzej, jeśli panowie gazownicy pokazali, co potrafią, to czasem i pół dnia mało na walkę z pajęczyną.
A może półoś nie wyjdzie, a może coś się urwie, albo ukręci...
Jeśli masz rzeczone doświadczenie i w opisywanej ilości, to sobie poradzisz
