Przy starszych autach to norma. Moją białą wyceniono wg Eurotaxu, czy innej tabeli, na 1500zł. Mniej więcej tyle kosztuje w ASO reflektor, i mniej więcej tyle gaziwa przepalała do niedawna miesięcznie.
Ubezpieczalnie kombinują z kilku powodów, m.in. dlatego, że większa kasa jest na ubezpieczeniu komuś nowszej fury (wiadomo, że AC+pakiety, bo się klient boi o auto) niż starocia, na którego głównie bierze się OC za kilka stówek. Do tego jakieśtam umowy między TU a ASO, plus jakiś dziwny odgórny przykaz, żeby wypychać auta po stłuczkach i starsze z rynku.
Boli jedynie wtedy, kiedy ktoś jest z autem zżyty, ma je od kilku(nastu) lat, zainwestował w nie worek złotych monet, po czym przychodzi ćwok do wyceny szkody i nawet się zbytnio nie oglądając mówi, że całkowita.
Kolejną kwestią jest chore podejście ubezpieczycieli do wypłaty odszkodowania.
Dla przykładu szkoda z zeszłego roku na 7-letnim Focusie z nikłym przebiegiem: zderzak, pas przedni, reflektor, 3 elementy do lakieru. Przyjeżdża firmowym autem gość o aparycji menela, robi zdjęcia, coś tam daje do podpisu, a po dwóch dniach przysyła maila, że oni mogą wypłacić kwotę X.
Mówię więc, że same części do naprawy (nawet jeśli by je brać z używek, czy zamienników) kosztują co najmniej X, a w ASO około 2,5X. Do tego jest trochę robocizny i lakier, więc X to może sobie wsadzić w buty, żeby był wyższy. Sugeruję, żeby wypłacili 2X do ręki i rozstajemy się w pokoju - akurat starczyło by na kluczowe graty z ASO, robociznę w zaprzyjaźnionym warsztacie i może jakiś fajny obiad. W przeciwnym razie obiecałem wstawić auto do ASO i tam będą musieli zapłacić 4X + VAT. Na to gość puchnie, zaczyna się stawiać i mówi, że jak chcę, to mogę auto stawiać gdziekolwiek chcę, bo oni na żadne ugody z klientami nie idą.
Zgodnie z życzeniem postawiłem do ASO, był samochód zastępczy na dwa tygodnie, była herbatka w poczekalni, była całkiem niezła pani przyjmująca zgłoszenie, a auto jest naprawione na oryginałach i ma lakier lepszy niż z fabryki. Faktura dla ubezpieczyciela opiewała na 4X bez kilkudziesięciu złotych. Oczywiście plus VAT i koszty auta zastępczego
