Po zakupie obecnego wozu podpytywałam o możliwość montażu ksenonów w przyszłości. Usłyszałam, że teraz już trochę po ptokach, bo musiałabym mieć obowiązkowo spryskiwacze (a co się z tym wiąże cały osprzęt do nich, wraz z osobnym zbiornikiem, silniczkiem, rurkami, nie mam tez otworów w zderzaku etc.) i cala operacja wyszłaby dość drogo. Pytałam po co są te spryskiwacze, czy nie wystarczy zmienić kloszy i żarówek tylko i uzyskałam odpowiedź, że światło xenonów charakteryzuje się tym, że jakiekolwiek zabrudzenie kloszy powoduje drastyczne obniżenie jasności światła, przez co stają się dużo mniej skuteczne. "Zwykłe" lampy aż tak bardzo przy oblepieniu na przykład śniegiem nie tracą jasności, jak xenony i po to właśnie są spryskiwacze, żeby móc klosze przepłukać podczas jazdy.
I teraz zgłupiałam przy tym, co napisaliście. Nie dość, że moc świecenia żarników będzie mniejsza niż normalnie, to jeszcze nie trzeba ich płukać. Znajomy nawciskał mi kitów? Pryskanie służy czemuś innemu?