AD Tomery
Nie z komputera, tylko spod dystrybutora. Miałem poprzednio Aurisa 1.6 132 konie, wiem ile paliło REALNIE.
Nie oszczędzałem, jechałem dynamiczniej niż jeździłem poprzednim, wiem ile palił taki przy takiej jeździe na tej trasie, wiem ile palą służbowe Fordy diesle na tej trasie. Jestem zadowolony.
Spalanie z komptera to sobie możesz włożyć... między bajki, a prędkość miałen średnią wyższą.
Spokojna jazda do Budapesztu, tam i z powrotem, wyszło 4.45 z dystrybutora (a nie bajkowego komputera). Tylko że to było bocznymi drogami i raczej 80-100-120.
Diesla nie trawię, to może napędzać lokomotowy i traktory

Chyba że V8

Ad Nika
HSD jest ograniczony ze względu na obroty jednego z silników elektrycznych do licznikowych 190. Przy czym te 190 osiąga dość żwawo, a po osiągnięciu nie wyje jakoś szczególnie.
Ad Jasny
Auto to dla mnie środek wygodnego, bezpiecznego transportu, do tego jak niezawodnego i taniego to jeszcze lepiej. Dlatego wybrałem HSD. Do jazdy dynamicznej wolę motocykle... Benzyna 1.6 to też muł bagienny, może do setki jest lepsza (choć pomiary nie katalogowe HSD pokazują wartości poniżej 10 sekund), ale w trakcie wyprzedzania, czy też jazdy w śniegu jest ok.
AD mechu
Absolutna racja, tylko że ja taką jazdę lubię, bo najczęściej prywatnym jeżdżę z rodziną.
AD windziarz
Mam podobne uczucia, nawet żona która (jak niektórzy tutaj, którzy nie mając HSD jęczą że głośne, że wyje, a właściciele nie

) też na początku miała mieszane uczucia, mówi że nie chce żadnego innego auta...
To jest piekne, że utrzymująć prędkość 140/150 można na prostych, bądź słabych podjazdach jechać naprawdę cicho, a tempomat ma sens głównie w automacie, gdzie silnik nagle nie zdechnie pod górkę.
Poza tym to wycie słychać tylko dlatego, że auto jest dobrze wygłuszone, lepiej niż moja poprzednia Auriska, i nawet cichy, ale stały dźwięk silnika, wydaje się początkowo męczący.
Rzeczywiście, HSD jest tym rodzajem napędu, który można albo kochać, albo nienawidzieć, natomiast wydaje mi się, że wiele osób które wypowiadają się negatywnie o tym napędzie (nie mając go) zmieniłoby zdanie częściowo lub całkowicie, po 5 czy 10 tysiącach kilometrów.
pozdrawiam