Podobnie myślę, ale z autopsji znam sporo osób, które sa po prostu życiowymi kretynami, którym "cięzko przyszło, latwo poszło". To jest jakiś paradoks. Mój sąsiad ma KIA CEED 2009. Kupiona w salonie za 65tys po jakiś mega rabatach + wyprzedaz rocznika. Auto ma 75tys, a kierownica ma już parę milimetrów - tak zjechana. Gałka biegów i jej pokrycie porwane ... Ale myślałem, ze to moje zboczenie estetyczne. Przejechałem się z nim, z jego żoną - na progach nie zwalniają, auto wali po dziurach, progach.... i co? Nic nie naprawiają w aucie. Więc albo mają takie mocne auto, albo głupi ma szczęście.