Właśnie z tego właśnie powodu, ile razy sobie pomyślę, że fajnie byłoby wyłączyć keyless, to tego nie robię. Przykładanie klucza do przycisku jest dużo gorsze od tradycyjnego kluczyka. Tradycyjny kluczyk wkłada się do stacyjki a po jeździe się go wyjmuje. Kluczyk Priusa może po przyłożeniu trafić w różne dziwne miejsca i zginąć. To nie dla mnie, bo jestem gapa.
Wyobraźcie sobie, że musicie na chwilę na drodze wysiąść z auta. np. żeby komuś pomóc (albo przyłożyć). Jesteście zdenerwowani. Co robicie? Ja raz wysiadłem, wrzucając tylko P. Potem uświadomiłem sobie, że moim autem mógł każdy odjechać, choć kluczyk miałem w spodniach. Doszedłem do wniosku, że w takiej sytuacji najlepiej auto wyłączyć. Światła mijania zamieniają się w pozycyjne i nic strasznego się nie dzieje. Po powrocie można dzięki keyless auto momentalnie "odpalić". Gdzie ja bym wtedy szukał kluczyka z obitą głową?