Dorzucę do wątku moje 3 przypadki:
Pacjent 1 - RAV4 Hybrid AWD Executive odebrany w lipcu 2021 z alarmem Toyoty i rejestratorem Viofo z włączonym trybem parkingowym na 12H. Rejestrator montował serwis Toyoty przed odbiorem nowego auta. Rejestrator ma podobno zabezpieczenie nie pozwalające rozładować akumulatora.
Przypadek nr1 - połowa października 2021 przebieg około 4000 km, wjeżdżam na podnośnik w serwisie oponiarskim, żeby wymienić opony. Panowie proszą, żeby zostawić auto na luzie co uczyniłem. Po około 20-25 minutach w trakcie których wymienili opony auto już było nieżywe. Choinka na desce, wyświetlające się info o usterce kluczyka, podnośnik zablokowany dla następnych klientów. Masakra. Na szczęście serwis Toyoty blisko, mam tam dobre układy, więc zadzwoniłem, podjechał elektryk z walizeczką, podpiął się do puszki z bezpiecznikami i po minucie auto odpaliło. Pan nie zasugerował nawet odstawienia pojazdu do serwisu, aby sprawdzić co się wydarzyło. Ok, uznałem to za swój błąd, bo aby przestawić dźwignię z P na N auto było bodajże w trybie Ready, a więc jakiś tam prąd był pobierany. No ale 25 minut wystarczyło żeby zdechło. No to chyba zdecydowanie za szybko. Pomarańczowa lampka już mi się zaświeciła w głowie.
Przypadek nr 2 - 3 listopad 2021, przebieg 4500 km. Tenże sam pacjent stoi w garażu od soboty 30.10.2021. Chcę jechać do pracy, zachodzę rano do garażu, otwieram auto, wsiadam, a tu zonk, pacjent znów nieżywy. I znów te same objawy. Mruga wszystkim co widać na desce, wyświetla info o usterce kluczyka. Do pracy dotarłem w alternatywny sposób. Zadzwoniłem do serwisu Toyoty. Pan z walizeczką przyjechał po mnie, podjechaliśmy do garażu, podpiął walizeczkę w znanym miejscu, po czym auto wstało. Tym razem już zasugerowano odstawienie go do serwisu, co też uczyniłem. Póki co czekam na diagnozę. Napiszę co stwierdził serwis.
Pacjent nr2 - CHR 2.0 Hybrid 2020 z alarmem Toyoty, przebieg ok. 20000 km.
Przypadek nr 3 - W połowie sierpnia 2021 auto odstawione do firmy zajmującej się oklejaniem pojazdów. Usługa miała trwać trzy dni. Następnego dnia po przyjęciu samochodu Pan z firmy detailingowej dzwoni z informacją, że nie może odpalić samochodu. Podjechałem na miejsce i rzeczywiście, trup. Ciemno na desce, zero reakcji. Telefon do serwisu Toyoty. Jeszcze tego samego dnia podjechał elektryk z walizeczką, uruchomił auto i Toyota zabrała ją do siebie na testy. Następnego dnia dostałem info, że wszystko jest ok i można samochód odebrać. Kiedy próbowałem się dowiedzieć co było przyczyną, dostawałem tylko wymijające odpowiedzi i że to jest incydent i można jeździć bo wszystko jest ok. Ponieważ ten przypadek był tak naprawdę pierwszym z trzech opisanych i auto stało na obcym serwisie to nie drążyłem za mocno tematu bo myślałem, że przy oklejaniu może ktoś zostawił otwarte drzwi, świeciło sie światło w środku i aku sie rozładował. No takie myśli miałem, ze to wina oklejaczy.
Dlaczego przytoczyłem swoje przypadki? Ano dlatego, że wynika z nich, że nie tylko dłuższy postój rozładowuje akumulator o czym kilka osób tu pisało. Mogą to być 3 dni w garażu albo i krócej. Jedno co na pewno zrobię po odbiorze auta z serwisu to wyłączę tryb parkingowy w rejestratorze. Na wszelki wypadek i sytuację awaryjną kupiłem już jump starter bo nie mogę sobie pozwolić, żeby utknąć gdzieś na wyjeździe. Ale to przecież nie tak powinno wszystko wyglądać :(.