Wczoraj na myjni zaproponowali mi umycie silnika za 20 PLN. Zapytałem, czy to bezpieczne i w ogóle. Powiedzieli, ze jak najbardziej... i umyli. Trwało to 40 minut, szorowali z góry i z dołu, razem z wysuszeniem spręzonym powietrzem. Po czym miły pan, powiedział... "no to spróbujmy ją odpalić..." Nogi mi sięzgięły. Oczywiście za pierwszym razem sie nie udało. Za drugim już tak, ale do tej pory skaczą obroty, silnik kompletnie nie ciągnie, jak wciskam np. na 2 do deski to ryczy, a nie jedzie. Powiedzieli mi, że tak może być przez jakiś czas, dopóki nie wyparuje cała wilgoc z kabli... Czy to prawda? Co zrobić? Aha, i całkiem zmienił siędźwięk klaksonu i pisnięcie alarmu, na jakies takie anemiczne...
