Może i nie miałem siły przebicia w serwisie, nie jestem z natury konfliktowy. Pierwszy doradca serwisowy od przeglądów był bardzo lakoniczny, widział ze mam racje, drugi natomiast od serwisu blacharskiego był bardzo nieprzyjemny i wygłaszał mi pouczenia ze korozja musi byc od wewnatrz. To się go zapytałem jak udowodnie im ze jest od wewnatrz. To specjalista od serwisu blacharskiego: "No musiałby byc od razu dziura" - dla mnie odpowiedź porażka.
To od czego jest serwis przegladowy, zeby takie rzeczy wychwytywać w zalążku i jezeli faktycznie jest korozja powierzchowna to wycenić naprawe na koszt klienta, skoro auto jest serwisowane rokrocznie. Nie zrobili tego, a dla mnie ta korozja jest juz w stanie zawanosowanym w tych dwóch miejscach.
Stwierdziłem, ze nie bede sie użerał z ASO (na razie nie bede im robił antyreklamy, choć mógłbym wymienić, ktore to ASO w Warszawie) i napisze do centrali reklamacje. Maja 2 tygodnie na odpowiedź, wiec czekam.
Nie chcę Cię rozczarować, ale nie rób sobie nadziei. Moja Auris była wyprodukowana w maju 2015 roku jako model FL na wdrożenie nowego modelu czyli na wrzesień. Jak ją oddawałem do salonu w Munchen tego roku, to miała masę ognisk korozji ogniskowej pod spodem. Najwięcej pod osłonami plastikowymi gdzie zbierał się piach. Usunięcie korozji w ASO - naturalnie, ale na Twój koszt, bo to nie obejmuje warunków gwarancji, ale ogniska korozji jesteś zobowiązany usunąć natychmiast po wykryciu, a jak wiemy, musimy to zrobić w ASO i koło się zamyka. Gwarancja obejmuje korozję od środka do zewnątrz nadwozia. Opisują tu ludzie, że im pół auta wymienili... bierz na to wielki współczynnik.
Teraz to nawet blach nie zabezpieczają przed kamieniami, bo są cięcia kosztów, no i ekologia. Auris z 2017 jest dosłownie cała (90%) zielona (warstwa ochronna pokrywana w kąpieli karoserii przed lakierowaniem) i prawie znikoma część jest pokryta "barankiem", więc zutylizuje się przed końcem gwarancji na perforację.