Bazi,
wytłumacz mi swój (zagadkowy dla mnie) tok rozumowania dotyczący stwierdzenia, że opona zimowa jest lepsza na mokrym niż opona letnia (na podstawie przedstawionego przez Ciebie testu opon zimowych). Jeżeli spośród 50 opon zimowych 49 było gorszych w kwestii hamowania na mokrej nawierzchni od opony letniej to oczywistym jest, że opony zimowe (ogólnie, a nie jedna wybrana - w tym przypadku guma Continentala) są pod tym względem gorsze. Wydaje się to być oczywistym.
Wskaż mi ponadto miejsce, w którym twoim zdaniem, się motam. Wyrwałeś z kontekstu zdanie:
"Zauważyłeś, że opona letnia jest gorsza w hamowaniu na mokrym od zimówki continentala, BRAWO!"
Nie doczytałeś kolejnego: "Jakimś cudem umknął Ci jednak fakt, że opona letnia jest LEPSZA pod tym względem od 48 innych ZIMÓWEK w tym zestawieniu..."
Wniosek: nie rozumiesz tego co czytasz

W jednym jednak przyznam Ci rację
Na wyrost było moje stwierdzenie, że na lodzie rodzaj opony nie ma znaczenia. Jak się okazuje w przedstawionych przez Ciebie filmach ma. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że drogi publiczne, po których jeżdżą nasze samochody to nie lodowiska. Mam świadomość, że zdarza się np. gołoledź. Jest to jednak sytuacja i warunki bardzo różniące się od "laboratoryjnych" przedstawionych na tych filmach. Ale OK, te kilka metrów różnicy przy hamowaniu może mieć tu duże znaczenie. Pojawia się tylko jedno ale... Te testy są robione przy bardzo małej prędkości. Jeśli z większą prędkością z normalnej drogi wpadniesz na oblodzoną to niezależnie od opon raczej marnie się to skończy. Inna sytuacja jest wtedy, kiedy masz świadomość, że jedziesz po szklance i dostosowujesz prędkość do warunków na drodze i wiesz, że na awaryjne hamowanie potrzeba Ci więcej miejsca. Nie zmienia to jednak faktu, że zgodnie z tym co mówisz, w takich warunkach lepiej jest mieć zimówki. Pytanie tylko jak często zdarza się nam jeździć po jezdni całkowicie pokrytej lodem...? Raz na kilka lat albo rzadziej...? Ale nadal zgoda, lepiej wtedy mieć zimówkę
Na szczęście mamy możliwość wyboru i każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie co jest dla niego ważniejsze/tańsze/bardziej komfortowe itp. Zmieniać opony co sezon aby w razie czego, raz na kilka/kilkanaście lat, podczas gołoledzi wyhamować z 10 km/h kilka metrów wcześniej, czy jeździć na dobrych całorocznych, które w każdej sytuacji (poza okazjonalną ostatnio w naszym klimacie jazdą po śniegu i jeszcze rzadszą po lodzie) sprawują się lepiej od zimowych. Pomijam tu oczywisty fakt mieszkania w górach czy bardziej "śnieżnym" klimacie.