A ja Wam powiem, że zakładane w ASO alarmy to istny szit, a w szczególności Challenger.
Proste urządzenie bez inteligentnych funkcji.
Na dodatek założone bez polotu, z najtańszą syreną i w ogóle nie ekranowane.
Wyje samo z siebie np. od pracy komórki lub krótkofalówki. Na własne oczy widziałem wczoraj jak kurier z ręczną UKF przeszedł przy aucie, a to zaczęło wyć. A to wszystko za 1000 zł.
Pewnie następne moje auto to będzie Toyota ale alarm będęzakładał w wyspecjalizowanej firmie.