Skóra w wersji Executive ma być skórą naturalną i syntetyczną ( cokolwiek to znaczy ).
Apple car play to ja tam nie widziałem, w USA owszem jest, u nas chyba nie.
Silnik to ma chyba wtrysk bezpośredni i pośredni, ale nie jestem pewien i nie będę polemizował bo to nie moje klimaty.
Ja się na pewno skuszę na to auto.
Powiem tak. Obie te Ravki, które mam są naprawdę bezawaryjne. Najmniej awaryjne auta jakie kiedykolwiek miałem, a miałem ich trochę...
W tej z 2011 to po 5ciu latach wymieniłem akumulator, po 90k i 95k km wymieniono klocki tył i przód. W zeszłym roku po 105k km wymieniłem łącznik stabilizatora z tyłu, lewy, i oba amortyzatory z przodu ( ale to moja wina bo wpadłem zimą w wielką dziurę ). Obecnie mam zrobione 112k km i wszytko jest ok.
Rav 2017 to nic się nie dzieje, za świeże auto.
W 2011 kupiłem tą Rav dla żony, a sam w 2012 kupiłem BMW F10 550i xDrive bardzo mocno doposażone za bardzo grubą kasę. Głupota i kryzys wieku średniego. Po pięciu latach sprzedałem to auto, bo psuło się tam dosłownie wszystko, łącznie z napędem 4x4, silnikiem i skrzynią. A auto miało tylko 67k km przy sprzedaży po 5ciu latach.
Efekt jest taki, że żona jeździ nową Ravką, a ja dojeżdżam jej starą wersję która już przeżyła moje beemwu. Do tego utrata wartości jest na poziome bardziej niż akceptowalnym.
Suma sumarum nowe Rav4 wydaje mi się rozsądnym wyborem, jeśli chodzi o bezawaryjność, utratę wartosci i ceny serwisu.
Korci mnie nowe X5, Macan czy Audi, nie powiem, stać mnie na nie. Ale żona kolejny raz będzie się śmiała ze mnie, odwożąc mnie enty raz na serwis, że mogłem kupić sobie 2x tańszą Toykę i nie tracić czasu i kasy na ponadplanowe wizyty w Serwisie. Co jak co, ale żony to ja się słucham. No i nie dam Jej tej satysfakcji
