Wielkiej krzywdy mi nie zrobiono, ale jak na razie są problemy z częściami: UWAŻAJCIE, nie dajcie się rozkwasić. Wydawało się że niewielka szkoda (trochę tylny zderzak i drzwi bagażnika uszkodzone), ale zachodu... . Jeżdżę już drugi tydzień autkiem zastępczym i jeszcze tydzień nim pojeżdżę. Jakieś duperele zamawiane w Holandii, bo nie ma ich na składzie w Polsce.
A co do spalania, no cóż. Pierwszy raz w życiu mam takie autko, które mi tyle spaliło (dużo), choć przyznam, że go nie oszczędzałem. Po tych moich ponad 5000km widzę, że optymalna prędkość na autostradzie to 120km/h (następne trasy tak wykazały, ale już nie notowałem wyników; mam zbiorczy wynik na całość 5000km jak u księgowej; ups, przepraszam księgowych).