Technicznie można, ale jeśli ma być zrobione zgodnie z tzw. prawidłami sztuki, to będzie sporo roboty, bo oprócz tego, co Ci wygniło, trzeba zrobić to, do czego to jest zgrzewane.
Mam blacharza, który byłby w stanie to ogarnąć na "fabrykę", nie tylko wizualnie, ale również konstrukcyjnie, jednak nie będzie to tysiąc ani dwa, chyba, że mówimy o Euro. Ja bym jednak poszukał całej Corolli w stanie "fabryka", bo są takie jeszcze na rynku i można trafić naprawdę fajne egzemplarze z nikłymi przebiegami, a czasem nawet bez nalotu rudej.
Jeśli jednak się uprzesz na naprawę, to najpierw trzeba ocenić całą resztę pod kątem przydatności do spożycia (tylko rzetelnie, a nie tak, jak do tej pory), bo jeśli zrobisz tył, a przód wygląda tak samo, to nie widzę większego sensu... i piszę to jako sentymentalny trzymacz auta w stanie rozkładu, bo nie wyobrażam sobie chwili, w której wyjeżdża do stacji demontażu.
Aa, i przypominam po raz kolejny: Toyoty nie wymagają dodatkowego zabezpieczenia antykorozyjnego

