W miłośnikach czterech kółek dokładnie opisują jak to się robi i pokazują. Co prawda chodziło o trzymanie ciśnienia na cylindrach czy coś te specyfiki dają ale wszystko pokazali.
Skoro tam opisują, to masz wiedzę i przykłady z dwóch miejsc + moje metody, wiedzy i przykładów nigdy za mało. Na oil jest w tym temacie już ponad sto stron. Nie każdy stosuje, jedni stosują normal, inni poza opisy z puszek. Co kto lubi i na ile jest w tym pewny i utwierdzony. Osobiście tak bezstronnie i merytorycznie, oglądałem silniki przed i po zastosowaniach też, wycieki nie wystąpiły. Oglądałem, to nie znaczy otworzyłem maskę, lub obserwowałem kostkę brukową, tylko dobre światło, lusterka, leżanka i od góry, tyłu i spodu, wszystko widziałem przed i po.
Ja zacząłem stosować w innym aucie z poborem, a po uzyskaniu na swoim przykładzie pewności, szkoda mi nie zastosować raz na rok w Toyocie na 15min. Przypadki są różne, w różnym stanie i różnie traktowane wcześniej. Dlatego nie wiadomo tak naprawdę ile w danym przypadku potrzeba zastosowań, by choćby kolor nowego był dłużej lepszy, coś się umyło, czy ruszyły się pierścienie. Choć są przypadki szybkiej poprawy, to bezstronnie są i takie gdzie to nie pomogło. Tak naprawdę trzeba by zwalić dekiel przed i po zastosowaniu jednym lub kilku, by się przekonać jak te specyfiki myją. No i nie ma mocnych, jak pierścienie są coś zużyte, lub puszczają choćby uszczelniacze zaworowe, to płukanki tego nie odbudują. Pewne jest jedno, usuwają więcej starego oleju, a jeśli mam pewność że silniki się nie "rozciekną" to ja stosuję. W innym aucie przy pierwszej postojowej było coś w strumieniu, teraz już się nie zdarza. No i mniejsza ilość starego, zdegradowanego oleju miesza się z nowym. Nowy jest dłużej czysty, są konstrukcje które w pewnych warunkach się zasyfiają, a są konstrukcje mniej na to podatne. Jeśli ktoś ma pobory, to to może być tańszy wstęp do weryfikacji, niż wstawić na remont. Potrzeba jest trochę kasy, myślenia i czasu, ale nadal to taniej niż bebeszenie silnika. Od razu oddanie do bebeszenia jest raczej dla leniwych i bogatych. Są przy tym operacje dodatkowe nie do ominięcia i stanowią dodatkowe koszty.
Łysy jeszcze dobrze to przedstawia, obejrzyj film o jego Toyocie Corolli, lał co popadło, a po chyba 3x płukaniu efekty były i to w starym aucie, byle jak traktowanym. Inne takie filmiki, bez wiedzy o danym aucie, w którym może po raz pierwszy zalano postojową i za chwile sprawdzanie ciśnienia, to musiały by być czary mary. Pewnie w paru przypadkach od razu będzie wow, ale potrzeba trochę pokory w tym. Jakieś auto mega źle traktowane, z może LL po 20-30kkm i z 200kkm na szafie to nie ma cudu. To wtedy może wymagać czasu. Znam przypadek BMW z 200kkm po LL i dopiero po 60kkm z krótkimi interwałami + zawsze postojowa + raz do jazdy + 2 x modyfikator tarcia. No i dopiero po tym pobory z 10L/10kkm zeszły na 2L.
Różnie ludzie podchodzą.
Jedni stosują postojowe i do jazdy, twierdząc że nie ma cudów by coś w 15 minut pokonało letnie zaniedbania i te do jazdy dopiero usuwają w czasie lepiej. Inni twierdzą, że do jazdy płukanki są słabe mocowo, skoro na całe interwały i ufają, że postojowe mają lepszą moc. Dlatego wolą zamiast tych do jazdy, stosować postojowe w dłuższym czasie lub lekkim przelocie. Pewne jest jedno, od ilości i czasu zaniedbań zależy ile jest syfu i czy to nie jest głębszy problem. A same depozyty/nagar odkładał się w czasie, więc to nie czary i te preparaty mogą potrzebować czasu. Warto skracać wtedy interwały. Chemia to nie szpachelka, ona liże w silniku, a skoro depozyty powstawały w czasie, to z pokorą czasem trzeba przyjąć, że w czasie się usuną. Jest też inny sposób stosowania postojowych, jest o tym film Łysego, po odkręceniu świec zalali po jakiejś 100ml na cylindry i zostawili na kilka godzin lub noc. Dalej rozgrzali silnik, postojowa do oleju normalnie i wymiana oleju.
zastanawiam się na ASO, dzwoniłam nawet by zapytać o koszty, umawiają oddanie auta na konkretną godzinę, ale czy faktycznie od tej godziny się nim zajmą to nie wiem - zapewne wypadałoby się przyznać, że jest zalana płukanka. Do ASO mam 25min drogi, czy to nie za długo?
Może być i ASO, jeśli auto po gwarancji, to trzeba by z nimi ustalić czy od razu się wezmą czy nie. Po gwarancji oni już nic nie będą mieli do stosowania płukanki. Moim zdaniem, ustalić warto. Na początek nie ryzykuj jazdy 25min z płukanką, nawet ja tak jeszcze nie robię.
Przy ustaleniu, możesz wlać płukankę do silnika już pod ASO jak będą go zabierać. Ew. jak mają jakieś okna na warsztat, dać im i patrzeć czy zalali i jaki czas trzymali. Lub poprosić, by byś mogła być obecna tylko w czasie zalania płukanki, czasu z nią do odkręcenia korka miski. W końcu Ty płacisz, przy umawianiu możesz postawić taki warunek, tak ale w tym czasie muszę być w okolicy auta i tyle czasu silnik musi z nią pracować. Nadal chyba jest obowiązujące, klient nasz pan. W ASO nie są ciemni, jak im bardziej olej siknie, to się domyślą, że płukanka, no i nosem też mogą wyczuć coś innego.
sama bańka jest 5l, tylko zostało w niej 2,5l.
No pewności nie ma, są trzy opcje, albo to resztka oleju po dwóch wymianach z dwóch baniek po 5L. No i to liczbowo by pasowało. Albo to na dolewki, tylko kto kupuje 5L na dolewki, raczej 1L. No i dolewki liczące 2.5L to nic dobrego. Nie znając lepkości oleju w silniku (0W20/5W30), może być ten pozostały na dolewki do 0W20, bo znika zbytnio, ale to czarny scenariusz.
jeszcze możesz zrobić tak, wlej w coś cienkawego szklanego ( tak długości z 10cm) parę ml tego nowego z bańki 5W30 TGMO i odbierz tyle samo z silnika. Jeśli podczas jednoczesnego przechylania, będą podobnie szybko spływać to byłby dowód, że w silniku jest 5W30. Oczywiście ten z silnika może tyci szybciej spływać, bo jest coś tam zdegradowany. Czy wiesz ile na obecnym oleju w silniku jest przejechane ?
A to jesteś w stanie wykonać i czy wiesz ile ostatni interwał liczy km, na obecnym oleju ?
Ja biorąc pod uwagę przykłady z własnego życia, szczerze współczuję kobietom, które same muszą się zajmować i myśleć o swoim aucie.
Panowie mechanicy często w takich sytuacjach, dosadnie to wykorzystują.