Powoli zaczynam się ogarniać po powrocie z Bułgarii i pewnie w przyszłym tygodniu zacznę się rozpisywać na forum ale tak na szybko; trasa 4160km w tym 190km "krążenia" na miejscu w 5 osób, spalanie z całości wyszło 5,67l/100km, łącznie zatankowałem 236 litrów. Na dwóch stacjach płaciłem gotówką i nie do końca przeliczyłem na zł bo się paragon z kantoru zawieruszył ale wyszło ok 1500zł na paliwo. Autostradami do 120km/h choć przez początkowe opóźnienie w wyjeździe leciałem prawie dwie godziny 140km/h żeby nadgonić.
W Rumunii w drodze do jechaliśmy przez Transalpinę a na powrocie przez Transfogaraskę. Trasy absolutnie cudowne, na pewno tam kiedyś wrócę.
Co do rekuperacji jak najbardziej działa na autostradzie, przy małym zjeździe silnik chcąc pracować w optymalnych warunkach generuje nieco więcej energii kilka kW pakując w baterię, przy większym zjeździe zaczyna hamować elektrykiem pakując energię w akumulator natomiast silnik... no właśnie. Gdy tempomat jest na poniżej 100km/h to się po prostu wyłącza natomiast jak jest powyżej to się nie wyłącza i pracuje "na luzie" przy 1000rpm ciągnąc paliwo na podtrzymanie, lepszą opcją jest wyłączenie tempomatu; silnik natychmiast gaśnie i auto leci z górki, dodatkowo czasami przerzucałem na N żeby wyłączać całkowicie hamowanie rekuperacyjne.
Gorzej się robi na dużych górkach, akumulator dobija się na fulla (80%) przy czym elektronika jakoś pilnuje limitu kWh wpakowanego w danym odstępie czasu w akumulator przez co drastycznie spada limit ładowania na dłuższą chwilę i to pomimo tego że akumulator wyładuję a temperatura nie jest za wysoka. Niesie to dalej kolejne konsekwencje, jako że akumulator nie jest w stanie przyjąć ok 8kW (taką mocą auto hamuje elektrykiem jak się puści gaz na wysokich prędkościach) tylko 0-5kW (na właśnie tych felernych ok 4-5kW regeneracja się blokuje na bardzo długą chwilę) to resztę brakującej energii przy odpuszczeniu gazu idzie w silnik spalinowy który na siebie bierze "marnowanie" tych kilku kW w konsekwencji czego... nie gaśnie. Gaśnie dopiero po zwolnieniu poniżej bodajże 10km/h. Przy wszystkich innych prędkościach albo jest hamowanie silnikiem czyli paliwa nie pobiera albo przy niższych obciążeniach auto jeździ "standardowo"; do 10-15kW z baterii elektrycznie a później dołącza się silnik spalinowy z tą różnicą że spalinowy nie gaśnie ciągnąc non stop 1-2l/100km przez to że bateria nie jest w stanie przyjąć energii auta jadącego na luzie. Jak już minie te powiedzmy 10 minut, limit ładowania wzrośnie przebijając te 8kW to silnik spalinowy dopiero zgaśnie z tym że zjeżdżając z takich wysokości akumulator non stop jest dobijany i duuużo czasu i odległości minie zanim ten limit zostanie przebity.
Mam nadzieję że w miarę zrozumiale to napisałem ale mój rekord zjazdu z Transfogaraski to spalanie 0,55l na odcinku ok 32km :D i te "aż" pół litra wzięło się z tego że z połowę jak nie więcej tego dystansu pracował silnik spalinowy przez "przyblokowaną" baterię.
Tyle ile tam energii zmarnowałem hamując silnikiem (zabawa łopatkami pod kierownicą, to już jest zupełnie inna kwestia od tej wyżej opisanej) że jadąc wyładowanym plug-inem chyba dałoby się go do pełna z powrotem naładować ;P
Aaaha, ja mówię o średnim spalaniu jakie wyszło przy dystrybutorach ew. z HA jak na zjeździe z transfogaraski, samo auto średnio zaniżało o 0,1-0,2l względem tego co wyszło przy dystrybutorze z czego zauważyłem zależność że auto zawyża spalanie względem HA przy wartościach 0-4l/100km a zaniża względem HA przy spalaniu 6l i większym więc jak Bartek wstawia screeny z autostrad gdzie mu wyszło np. 6.1l jestem skłonny uwierzyć że jak by zatankował przed i po tym przejeździe wyszło by ok 6,3l/100km.
Aaaha2, drugie auto uczestniczące w w tej wycieczce to Ford Kuga w dieslu z bodajże 2016r, nie wiem dokładnie ale również tankowane tam było ~5-10% więcej paliwa niż ja do RAVki także... diesel na trasy? Może przez znacznie większy moment obrotowy dzięki turbinie to mniej "wyje" na długich i sporych podjazdach ale mi to na przykład absolutnie nie przeszkadza, od kiedy mam prawko jeżdżę "wolnossakami".