No więc jestem po wizycie w serwisie Toyoty. Wg pani która mnie obsługiwała, gwarancja na układ hybrydowy nie obejmuje diagnostyki komputerowej i kosztuje to 400 zł. Oczywiście sam kabel z nieszczęsną wtyczką też nie jest objęty gwarancją w ramach gwarancji na układ hybrydowy.
Wyjaśniłem jaki jest problem i serwis ograniczył się do skasowania błędu.
Przy odbiorze auta pani jednak stwierdziła, że mogę zapłacić 200 zł, bo przyjechałem już że zdiagnozowanym problemem.
W sobotę osuszyłem wtyczkę, z zewnątrz tymczasowo posmarowałem smarem, a złącze z gniazdem uszczelniłem uszczelniaczem silikonowym do misek olejowych. Przed tą operacją w trakcie jazdy układ hybrydowy chyba co najmniej częściowo przestawał działać, bo na monitorku pokazującym działanie układu hybrydowego nic się nie działo.
Dzisiaj jeździłem w intensywnym deszczu i żaden błąd nie wyskoczył. Zakładam więc, że wtyczka była wewnątrz tylko zawilgocona, bo się rozszczelniła w wyniku korozji. Nie udało mi się wypchnąć wewnętrznej plastikowej części wtyczki z aluminiowej obudowy, żeby zobaczyć jak to wygląda w środku. Na razie z zewnątrz, po usunięciu smaru oczywiście, uszczelnie to polimerowym uszczelniaczem dekarskim + wosk antykorozyjny na pozostałą powierzchnię złącza i tak zostawię.
Aktualny koszt naprawy tego w serwisie to ok 18 tys. zł. 15 tys za wiązkę + 3 tys. za robociznę.