Witam szanownych użytkowników i użytkowniczki forum!
Nie znalazłem podobnego tematu dotyczącego Yarisa więc pozwalam sobie założyć nowy.
Otóż ponad rok temu zdecydowałem się na zakup nowego Yarisa Hybrid w wersji Premier Edition. Moją radość z nowego autka po kilu miesiącach użytkowania zmąciła niespodzianka w postaci rozładowanego akumulatora. Dodam, że niespodzianka owa miała miejsce po pozostawieniu samochodu nieużytkowanego przez kilka dni (ale też bez przesady bo przerwa od ostatniej jazdy wynosiła może ze cztery dni - generalnie w tygodniu użytkuję samochód sporadycznie bo do pracy mam 2 km i chodzę z buta, a samochodu potrzebuję głownie w weekendy). Wezwałem Toyota Assistance - pomoc drogowa odpaliła mi samochód i oczywiście umówiłem się do ASO na sprawdzenie akumulatora. W ASO wykonano test akumulatora - okazano mi wydruk, z którego wynikało, że aku jest dobry ale wymaga naładowania co też zostało zrobione. Na koniec zostałem poinstruowany, że widocznie zbyt mało jeżdżę i żebym co jakieś dwa tygodnie zrobił dłuższą trasę, a jeśli to z jakichś przyczyn nie będzie możliwe to chociaż abym odpalił samochód i pozostawił odpalony na postoju na jakieś pół godziny i problemu nie powinno więcej być. Pomyślałem - ok, może rzeczywiście moja wina - i sumiennie stosowałem się do tych zaleceń. Wszystko było dobrze aż do ubiegłej soboty kiedy to problem się powtórzył - tym razem po postoju 6 dniowym. Oczywiście powtórzyłem całą procedurę z ASO z identycznym rezultatem - aku dobry, ale wymagał ładowania. Doradca serwisowy poinformował mnie, że nie jestem jedynym który ma taki problem, że ten typ tak ma i że Toyota chcąc przyoszczędzić montuje akumulatory o zbyt małej pojemności, ale oni nic z tym zrobić nie mogą. Gdyby test aku pokazał, że jest uszkodzony oczywiście na gwarancji wymienią go na nowy, ale jak jest dobry to mogą jedynie go naładować. Dodam, że moja bratowa też kupiła Yarisa w zeszłym roku tyle, że w wersji czysto benzynowej i po pozostawieniu go na około tydzień pod blokiem miała identyczny problem. Nie ukrywam, że trochę to dla mnie słabe bo jednym z głównych powodów, dla których wybrałem Toyotę była ta legendarna niezawodność i bezawaryjność, którą się ta marka tak chwali. Generalnie nowy samochód człowiek kupuje właśnie po to żeby nie mieć takich niespodzianek. Wcześniej miałem trochę innych aut i z żadnym nie było takich problemów, a zdarzało mi się zostawiać je nawet na dwa tygodnie i nigdy nie było problemów z rozruchem.
W związku z całą tą sytuacją mam 2 pytania:
1. Czy ktoś z Was ma/miał taki problem jak ja - w sensie czy takie sytuacje są nagminne i rzeczywiści ten typ tak ma?
2. Czy komuś w takiej sytuacji wymieniono akumulator na nowy, a jeśli tak to czy rozwiązało to problem (może to po prostu jakaś wadliwa seria akumulatorów)?
Zastanawiam się czy jeśli sytuacja będzie się powtarzała jednak nie domagać się wymiany akumulatora no nowy. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi i uwagi
