Czy ja wiem, czy dziwnie? W listopadzie mailem podpisałem umowę kupna, gdzie mam zapisany termin odbioru maj/czerwiec. Wpłaciłem zaliczkę. Do kwietnia status się nie zmieniał (przetwarzanie), a potem po kolei. Teraz auto jest w Mszczonowie. Handlowiec powiedział, że teraz jest tak, że auto w Mszczonowie czeka, aż się je zarejestruje i dopiero potem następuje montaż dodatków. Dawniej było inaczej, teraz zrobili tak. Uważamy, że jest to głupie, ale co zrobić. Powiedział, że w systemie może kliknąć, że auto zarejestrowane, żeby montowali co mają zamontować, bo i tak tego nikt nie sprawdza. Dostałem info od handlowca, że przyszły papiery do auta, że mogę odebrać. Odebrałem, zarejestrowałem i czekam, aż samochód łaskawie wyruszy z Mszczonowa. Tak to wygląda. Wątpię, żeby mój przypadek był odosobniony. Poprzednie auto miałem w najmie i nic mnie nie obchodziło, bo wszystko robił dealer. Teraz kupuję za swoje i sam ze wszystkim latam. Taka różnica. A poprzednie auto kupowane było w 2007 roku, ale to były inne czasy i można jeszcze było wozić gotówkę do dealera. Corolla kosztowała 68 tys. zł, a że sobą w torbie wiozło się ponad 40 tys. Teraz w kasie nie przyjmą Ci gotówki powyżej 10 tys. zł jeśli ładnie nie poprosisz, a nawet gdyby, to wolą przelew.