Witam.
Mam dość ciekawy i w zasadzie mało przyjemny dla mnie temat związany z moją Toyotą Aygo II 2014, silnik 1.0.
Otóż problem tyczy się wypadania zapłonów na 1 cylindrze.
Przedstawie wam krótką historie problemu, bo być może znajdziecie użyteczne wskazówki.
Toyote kupili moi rodzice w salonie w 2014 roku i niewiele nią jeździli. W 2018 pojechałem do Holandii i kupiłem od nich ten samochód (18k przebiegu), ze względu na jego rozmiar i bardzo niski belasting - podatek drogowy. Tutaj trzeba zaznaczyć, iż w Holandii benzyna wystepuję najczęściej w wariancie e10 i e5. Pojeździłem przez ok rok czasu i pewnego dnia poczułem, że samochód zaczyna sporadycznie się dusić. Problem nie był zbyt nasilony - czasami szarpnęło pojazdem - nic wielkiego.
Jednak z czasem niepokój zaczął narastać, ponieważ szarpnięcia były coraz częstsze.
Co ciekawe (takie przynajmniej odniosłem wrażenie), że najbardziej odczuwalne były przy niskich obrotach. Na pierwszym biegu w obrotach 2-4k praktycznie nie występowały i nie występują.
W pierwszej kolejności myślałem, że to kwestia pompy paliwowej, jednak później wyskoczył pierwszy błąd silnika. Chwilę pojeździłem - zniknął. Samochód jeździł całkiem sprawnie. Po krótkim czasie problem zaczął się nasilać - w wyniku czego silnik znowu wyrzucił błąd. Tym razem komputer Toyoty "postanowił" wyłączyć jeden z cylindrów w wyniku czego, ukochana Aygo zaczęła pracować jak Fiat 126p
Pojechałem zatem do mechanika.
Szybka diagnoza:
1. Błąd p301 - cylinder 1.
2. Wymieniamy: Cewkę (Bosh), wszystkie 3 świece.
3. Udało się!
Problem został potencjalnie zażegnany. Ale z czasem powrócił. Trwało to ok rok czasu.
Potem dokładnie te same problemy - szarpanie, dławienie się, wyrzucanie błędu - jednak bez wyłączania cylindra.
Rozmawiałem z mechanikem z Amsterdamu, który zajmował się "ciężkimi przypadkami" i wspomniał, że miał kiedys klienta z Toyotą Yaris z podobnym problemem. Polecił mi sprawdzenie i tankowanie na Shellu V-powera - bez domieszki etanolu.
Najciekawsze jest to, że po przepaleniu całego baku nowym paliwem, problem znowu zniknął. Na długie miesiące.
Po pewnym czasie zatankowałem paliwo e10 i z ciekawościa sprawdziłem osiągi.
Po tankowaniu e10 - zasięg samochodu wynosił ok 530km
PO tankowaniu v-power - zasięg zwiększył się do 615km
Jednak po zalaniu e10, samochód przy końcu zaczął znowu szarpać i to dość agresywnie.
Po zalaniu v-power - znowu chodził jak młody bóg.
Jednak dobra passa dobiegła końca

Aktualnie samochód jest jak kobieta - czasami szarpie mocniej, a czasami można przejechać 50km i szarpnie może raz, przy niskich obrotach (przy wyższych raczej nie czuje szarpania). Czasami zapala się lampka serwisowa, a czasami znika. Toyota ma teraz 91k przejechane, ostatnio zmieniłem świece i przełożyliśmy cewki z 1 na 2. Po zmianie odniosłem wrażenie, że obroty jakby się zmniejszyły. Silnik dziwnie pracuje - czasami regularnie a czasami asymetrycznie. Ciężko powiedzieć czy zależy to od temp czy wilgotności.
Nie chce oddawać samochodu znowu do mechaników i zastanawiałem się nad serwisem Toyoty, czy rozwiążą sprawę.
Czy ktoś z Was miał podobny przypadek? Bo jak dla mnie to jest kuriozalna sytuacja

Jako ciekawostke napiszę, że jeden z mechaników nawet był gorliwy zamawiać dla mnie rozrząd, a przecież mój samochód ma dopiero 90k :D I objawy zupełnie nie pasują do łańcucha...
I teraz pytanie za 10 pkt. Co to może być?
Pozdrawiam.