Dzień dobry,
mam problem z samochodem o specyfikacji :
Toyota Yaris II 1.33 Dual VVT-i rocznik 2009 z 6 biegowym MMT.
Mam wrażenie jakby samochód chodził na niskich obrotach na biegu jałowym przy zimnym silniku (około 550-650 RPM - wahania). W momencie gdy się rozgrzeje po zwiększeniu obrotów i nagłym puszczeniu pedału gazu samochód na chwilę spada do 550-650 RPM a później wraca na poziom ponad 700 i tak już zostaje. Zakładam, że to kwestia brudnej przepustnicy/silniczka krokowego (patrząc na stan świec na których jeździł przed ich wymianą) ale być może ma to związek również z sondą lambda.
Samochód po usunięciu błędów na nowo wyświetla po jakimś czasie te same błędy, są to P2196 oraz P0138. Na początku wymieniłem sondę za katalizatorem jak

bez czytania, naturalnie nic się nie zmieniło. Po przeczytaniu/obejrzeniu setki filmików zrozumiałem, że mam problem z układem dolotowym/wydechowym lub z samą lambdą AFR (przed katalizatorem) nie mniej jednak mój przypadek trochę odbiega od tych o których czytałem. Po pierwsze sonda AFR ciągle zwraca bogatą mieszankę tzn. 0,9. Stan ten jest podczas pracy na biegu jałowym oraz podczas jazdy (nieistotne jak bardzo przepustnica jest odchylona). Jedyny moment kiedy sonda ma wartość 0,1 to kiedy podczas jazdy puszczę pedał gazu i samochód toczy się samoistnie na biegu. Korekty nie wyglądają tragicznie ponieważ LTFT jest ciągle bliska 0 a nawet bardzo często jest równa 0 przy spokojnej jeździe na 2 tyś RPM oraz na biegu jałowym (wzrasta tylko podczas nagłego przyśpieszania oraz przy RPM około 3 tyś na stałe +5). STFT oscyluje pomiędzy +5 a -5, natomiast jest równa 0 kiedy puszczany jest pedał gazu podczas jazy. Wygląda to tak jakby te korekty nie miały wpływu na działanie lambdy ponieważ nie ważne jak długo samochód pracuje na danym RPM lambda po narzuceniu korekt nigdy nie zaczyna skakać pomiędzy 0,1 a 0,9 (tak jakby ciągle próbowała zmienić korektę aby mogła zacząć pracować normalnie). Nie wiem czy to kwestia lambdy czy może układu ponieważ prócz tego, że naturalnie czuć niespaloną benzynę jak się stanie z tyłu samochodu z uwagi bogatej mieszanki paliwowej, to czasami leci dym pod maską. Jestem pewny, że jakąś dziurą którą wylatuje dym, również jest zasysane powietrze które może zakłamywać lambdy. Pytanie brzmi czy mimo wszystko lambda po jakimś czasie nie powinna się ustabilizować (tzn. skakać pomiędzy 0,1 a 0,9) po prostu na wyższej korekcie LTFT? Dlaczego ciągle zwraca 0,9 mimo wprowadzanych korekt? Dlaczego korekta LTFT jest równa 0 skoro STFT skacze w granicy 0/+5 w takich przypadkach? Według mnie LTFT powinna podnieść się na wysokość STFT a STFT powinna spaść do 0 a sonda lambda powinna zacząć pracować normalnie (oscylować 0,1 a 0,9). Czy skoro lambda nie może się uspokoić, to czy oprócz dziury walnięta jest również sama lambda? Proszę o pomoc ponieważ w miejscowości której mieszkam nie ma dobrych fachowców więc sam chciałbym zdiagnozować problem i wysłać samochód do mechanika już z gotową diagnozą (sam mechanik prawdopodobnie wymieniłby połowę układu zapłonowego).
Z góry dziękuję za pomoc w diagnostyce.