Ten efekt obserwuje jadac w obu kierunkach. Tak wiec z gorki i pod gorke nie ma znaczenia. Srednia liczona z kilkuset kilometrow po wzglednie plaskim terenie centralnej i polnocnozachodniej Polski i polnocnych Niemiec. Podkreslam, ze to dotyczy glownie paliwa kupowanego na stacjach benzynowych przy autostradach i drogach szybkiego ruchu. na lokalnych stacjach przewaznie nie ma problemu z jakoscia paliwa, ale tam tankuja lokalni i albo nie wroca na ta stacje, albo zobia awanture. Na autostradzie nikt nie bedzie zawracal. Z reszta wielu moich znajomych jezdzacych do Polski ma podobne doswiadczenia.
Nie wiem czy Niemcy sa glupi czy nie, ale widzialem kiedys na ostatniej stacji przed granica z Niemcami tak scenke. To bylo dawno jeszcze za czasow kiedy laszczylem sie na pare groszy roznicy w cenie paliwa miedzy Polska, a Niemcami. Wiekszosc samochodow miala wlew z prawej strony i stala calkiem dluga kolejak do nalewakow po ich lewej stronie. Po prawej stronie nie bylo nikogo. Tez mialem wlew z prawej strony, ale podjechalem na prawa strone dystrybutora, przeciagnalem waz i zaczalem tankowac. Kolejkowicze z lewej strony patrzyli na mnie oslupiali. Po chwili inne samochody zaczely podjezdzac z prawej strony.
Przecietny zjadacz chleba w kazdym kraju na swiecie nie patrzy na jakosc codziennych produktow tylko na cene. W innym przypadku nikt normalny nie wzialby do ust wiekszosci przetworzonych polskich produktow spozywczych masowo oferowanych w supermarketach, ktore zawieraja tyle uszlachetniaczy, ze prawie swieca w nocy, ale liczy sie tylko cena - a przeciez wystarczy przeczytac sklad i sie nie truc. Wystarczy poswiecic czas i poszukac i mozna spotkac jeszcze produkty o przyzwoitej jakosci i skladzie. Z paliwem tego komfortu nie ma szczegolnie w dalekiej trasie. Nie wiemy co zawiera, jakie dodatki uszlachetniajace, albo w najgorszym razie tansze zamienniki.