No tak tak, od wilgotności, dobry trop.
Polecam porządnie spryskać koła i elementy układu hamulcowego, i zawieszenia, dobrym preparatem TFR. Poczekać, na to piana aktywna i spłukać wodą demineralizowaną. Po tym wszystko, co możliwe, pokryje się rdzawym nalotem, ale to normalne i nic złego.
Teraz powtarzamy z kwasem do felg - też wszystko, łącznie z tarczami i zaciskami, niech wpłynie między klocki hamulcowe. Czekamy z 5 minut, na to piana i obficie spłukujemy wodą demineralizowaną pod ciśnieniem. Płuczemy tak długo, aż nie będzie oznak, że te środki czyszczące jeszcze tam zostały.
Teraz to mamy jak w banku, że klocki się przykleją do tarczy, a dana tarcza będzie wyglądać jak ze złomu.
Ruszamy na krótką przejażdżkę, głównie po to, żeby kilka razy przyhamować z umiarkowaną siłą.
Na końcu jeszcze raz spłukujemy wodą demineralizowaną i witamy się z ładnym wyglądem wszystkiego, a żegnamy z brzdękiem niezależnie od warunków pogodowych na długi czas.
Jeśli będziemy poprawnie myć auto, jak można zobaczyć na różnych kanałach na YT (garage boys, czy miłośnicy detailingu) to ten brzęczący problem nigdy nas nie będzie dotyczył (jedynie raz po myciu, ale nie każdym tylko takim mocnym).
Przy okazji polecam spłukiwać podwozie, ja tylko opryskiwaczem ogrodowym spryskuje wszystko TFR a potem spłukuję myjką ciśnieniową, auto stoi na kołach, manipuluje tylko lancą. Zimą po każdej dłuższej jeździe spłukuje, to tylko 3 minuty a dzięki temu nie mam żadnej rdzy w 5-letniej Corolli
