Miałem tak samo więc mając zapas 5. litrów w zapasowym kanistrze w bagażniku wyzerowałem licznik na zero i jeździłem do wyczerpania paliwa.
Średnie spalanie pokazywało mi 5,6 l/km [ma to związek z przejechanymi kilometrami] i test robiłem w Trójmieście.
Po 2 latach użytkowania zmieniłem model TYC 2022 na model 2024 wersja 4x4 m. in. z powodu zbiornika powiększonego o 6 litrów.
Wkurzało mnie, że zasięg jakby się nie zwiększył, bo komputer ciągle krzyczał zatankuj, zatankuj....
I tankowałem 25 l, 29 l i w desperacji 33 l.
Wracam do testu: po ukazaniu limitu kilometrów '0' zresetowałem licznik 'B' na zero i jeżdżę z duszą na ramieniu dalej.
Po przejechaniu 100 km trochę psycha mi siadła ale jeżdżę do oporu zastanawiając się kiedy paliwo skończy mi się i w jakich to będzie okolicznościach.
Ale w końcu mam hybrydę więc na coś te silniczki elektryczne muszą się przydać i ogarnąć temat.
Ale co z zapowietrzeniem układu? Będzie problem czy nie będzie?
Wkurzający był utrzymujący się zapach etyliny wewnątrz kabiny ale starałem się na to nie zważać. Te kanisterki nie są zbyt szczelne dla oparów.
Paliwo skończyło mi się w trakcie przejazdu przez Gdynię Orłowo. Zorientowałem się po obrotomierzu jak i wyskoczył komunikat informujący mnie, że nie silnik nie ma na czym jechać.
Spokojnie zjechałem na boczną uliczkę, wlałem z kanistra 5 l benzyny ciągle zastanawiając się co będzie z zapowietrzeniem układu paliwowego.
Wsiadłem za kierownicę i odpaliłem silnik. Zaskoczył od razu.
Zero problemów, Zero stresu. Nic złego się nie działo.
Moje doświadczenia?
Wiem, że od pojawienia się limitu kilometrów do przejechania "0" mogę spokojnie przejechać 100 km.
Co prawda przejechałem prawie o 30 km więcej ale nie zawsze wozi się w bagażniku kanister. No i średnia spalania ma związek.
Opisałem to wszystko, bo sam to przetestowałem i wiem jak jest.
To co czytam w tym poście nie jest rzetelne i wiarygodne.
Ci co nie chcą wozić kanistra mogą wyciągnąć wnioski z mojej wypowiedzi.
Innych proszę - nie piszcie komentarzy, bo nie będę na nie odpowiadał.