Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Terenowe => RAV-4 => Wątek zaczęty przez: mandes w 02 Listopada 2008, 09:55:47
-
Witam Was,
Od jakiegoś czasu prześladuje mnie jakieś fatum związane z usterkami w mojej rav'ce. Zaczęło się od nawigacji o której pisałem w innym wątku, potem dowiedziałem się na przeglądzie że amortyzatory tylne "pocą się" czyli niebawem też trzeba będzie je wymienić (czy to możliwe przy przebiegu 55tyś??), no i wreszcie to największe nieszczęście jakim są pierwsze objawy padniętej turbiny. Od jakiegoś czasu podczas przyspieszania silnik tracił moc i strasznie szarpał, pojechał więc do ASO gdzie w pierwszej kolejności podejrzewali że do wymiany lub do czyszczenia jest zawór przed turbo (nie pamiętam jak się fachowo nazywa), w drugiej to najgorsze czyli padnięta turbina. Po podłączeniu testera i po przejechaniu kilku kilometrów na większych i mniejszych obrotach, mechanik stwierdził że turbina strasznie wariuje: raz pracuje wolno potem dostaje jakiegoś kopa i wykazuje parametry sporo zawyżone. Powiedział mi również że prawdopodobnie poprzedni właściciel (francuz jeden - kurna jego mać - kupiłem od niego auto z przebiegiem 20tyś) katował silnik po czym go gasił nie dając ostygnąć turbinie i tak ją załatwił. Turbina podobno formuje się przez pierwsze 5 tyś kilometrów, natomiast daje znać o sobie dużo później. Tak więc niedługo czeka mnie jej wymiana (koszt w ASO - 6700 :-o :|). Myślałem że jeszcze pojeżdżę te parenaście dni, ale po wczorajszym zdarzeniu na trasie b. się przestraszyłem i uświadomiłem że nie ma co zwlekać z jej wymianą jak chce jeszcze troszkę pojeździć swoją ravką. Otóż jadą z całą rodzinką na groby, podczas wyprzedzania nagle spadła mi moc samochodu do zera, zapaliły się dwie kontrolki VSCTRC i Check Engine. Wpadłem w panikę bo miałem do wyprzedzenia samochód a moje auto zupełnie straciło moc. Zjechałem na pobocze zgasiłem silnik po czym ponownie odpaliłem i było już w miarę normalnie, kontrolka VSCTRC zgasła, Check Engine nadal się świeci. Tak więc w przyszłym tygodniu moje autko czeka poważna operacja. A tak wracając do cen podzespołów to sprawdzałem na różne aukcje gdzie można kupić cały silnik do rav za 2500-4000 tysiące i nawet dają półroczną gwarancję a tu w ASO sama turbina prawie 7 tysi - rozbój w biały dzień :) Przepraszam za dość chaotyczny styl pisania ale jestem jeszcze lekko zdenerwowany wczorajszym incydentem. Na ogół staram się być osobą bardzo skrupulatną jeśli chodzi o eksploatację/serwisowanie i traktuję swoje autka jak przysłowiowe "oczko w głowie" a tu muszę ponosić konsekwencje za poprzedniego użytkownika.
-
No niestety mandes, to jest właśnie ryzyko zakupu auta używanego. Nigdy nie wiesz jak poprzednik go traktował. :cry:
Spróbuj może podjechać do innego ASO i zobacz co oni powiedza na ten temat. 6,7 kPLN to nie mała kwota, lepiej się upewnij czy aby na pewno dobrze ją wydasz.
-
Opłaca Ci się robić w aso? Myśle, że nie.
Tak to jest jak się ma diesla(szczególnie używanego), oszczędza się pare setek, traci tysiące.(nie bierz tego do siebie, ale tak to niestety jest.)
Ja w swojej też musiałem wymieniać amorki(jak pisałem) ale po 120k.
-
Jutro chwila prawdy, okaże się czy muszę wymieniać turbinę niezwłocznie czy będę miał chociaż chwilę na zebranie na nią kasy.
-
Opłaca Ci się robić w aso? Myśle, że nie.
Tak to jest jak się ma diesla(szczególnie używanego), oszczędza się pare setek, traci tysiące.(nie bierz tego do siebie, ale tak to niestety jest.)
Ja w swojej też musiałem wymieniać amorki(jak pisałem) ale po 120k.
diesel czy benzyna nie ma znaczenia. Auto używane to jedna wielka loteria i nigdy nie wiadomo co się trafi.
-
Opłaca Ci się robić w aso? Myśle, że nie.
Tak to jest jak się ma diesla(szczególnie używanego), oszczędza się pare setek, traci tysiące.(nie bierz tego do siebie, ale tak to niestety jest.)
Ja w swojej też musiałem wymieniać amorki(jak pisałem) ale po 120k.
diesel czy benzyna nie ma znaczenia. Auto używane to jedna wielka loteria i nigdy nie wiadomo co się trafi.
Święte słowa :)
Teraz już wiem że następne autko odbiorę w salonie :)
Chociaż powiem Wam, tam też nie ma gwarancji 100% że się kupi autko bez żadnych historii. Znam taki przypadek z autopsji. Ale nie będę tu odbiegał od tematu.
-
Mandes mam prośbę napisz jaki Check wywalił błąd (nr. błędu)
Jak zna się na mechanikach to tylko potrafią trzymać w ręku tester ale ani w ząb nie rozumieją co to urządzenie wyświetla...... (nie wszyscy tacy są ale większość).
Może po nr. błędu będzie można Ci w jakiś sposób pomóc.
Odnośnie turbiny to ostatecznie można próbować ją regenerować.......
Pozdrawiam
-
Dobra zapisze sobie kod błędu.
A co do regeneracji to wiele negatywnych opinii słyszałem na ten temat. Raczej nie biorę pod uwagę. Dzięki i pozdrawiam.
-
Loteria jest z każdym używanym samochodem, tutaj się trzeba zgodzić, ja tylko zwracam uwagę na fakt, że diesle są bardziej podatne na różnego rodzaju awarie. <palacz>
A od siebie zycze pomyślnego załatwienia sprawy :-)
-
Dobra zapisze sobie kod błędu.
Wracam właśnie z serwisu, wszystko się potwierdziło. Turbina kwalifikuje się do wymiany.
Kod błędu na testerze P1251 - module engine.
Sprawdzaliśmy jeszcze wtryskiwacze, ale te pracuję bez szwanku i wykazują odpowiednie parametry.
-
Przed zakupem turbiny dostałem kontakt do świetnego speca od Toyoty i Lexusa, prowadzi swój warsztat na Białołęce. Przyjeżdżają do niego ludzie którym ASO nie było w stanie pomóc :) Poza tym znany jest podobno w całej Polsce. Na terenie warsztatu same wypasione fury typu Lexus LS 600h albo kilka Rx'ów, LC itp. moja ravka wyglądała na ich tle bardzo skromnie. Umówiłem się z nim na zweryfikowanie opinii z ASO że turbina nadaje się do wymiany. Sprawdził jeszcze na testerze pracę mojej turbiny, ciśnienie w układzie dolotowym i jeszcze parę innych rzeczy, od razu widać było że facet zna się na rzeczy. Okazało się że turbina pracuje prawidłowo i to nawet wg. niego to dmucha jak głupia (ciśnienie wynosiło 1,5 - 1,7 bara) czyli tak jak dla samochodów wyczynowych. Pod czas naszych pomiarów kilkanaście razy wciskaliśmy gaz do dechy, w pewnym momencie spod maski wydostał się czarny dym, prawdopodobnie z tego zaworu znajdującego się przed turbiną (nazywa się jakoś EGT czy jakoś tak, sorki nie pamiętam nazwy). Podejrzenie padło na jakiś sworzeń który niejako znajduje się między tym zaworem a turbiną, ten zawór popycha łopatki. On najprawdopodobniej się zacinał. Diagnoza jeszcze nie jest potwierdzona na 100%, dostałem wskazania aby przez tydzień jeździć na wysokich obrotach (powiedział to bardziej dosadnie) ale nie będę tu cytował :). Te silniki wytrzymają dosłownie wszystko i mają duży zapas mocy, także nie powinno się ich oszczędzać bo będą się pojawiały takie problemy jak u mnie. Słuchajcie jeżdżę cały czas na poziomie 3-4tyś obrotów i jak na razie problem z szarpaniem się nie pojawia. W tym tygodniu jadę na ponowną kontrolę i wtedy się okaże co tak naprawdę było przyczyną.
-
i tu potwierdza się prawda o baranach z aso co umieją tylko wymieniać a nie zdiagnozować problem. bardzo dobrze zrobiłeś że pojechałeś do "normalnego" mechanika. błąd p1251 i p1250 świadczy o błędnym sterowaniu łopatkami turbiny co barany diagnozują jako uszkodzenie turbiny. przeważnie przyczyną jest:
- zacinanie się/niewłaściwa praca elektrozaworu sterującego podciśnieniem do siłownika łopatek turbiny
- zacinanie się/ uszkodzenie w/w siłownika łopatek
- zacięcie pierścienia łopatek
miałem ten sam problem :-P na autostradzie w austrii w trakcie wyprzedzania odcięło mi moc :grin: i zostały tylko wolne obroty :grin: a pasa awaryjnego nie było :cry:. przyczyna tkwiła w zaworze sterującym. oczywiście mechaniory stwierdziły padaczkę turbiny tylko, że jak zdiagnozowałem pracę turbiny to okazało się jak u ciebie że pracuje jakby było prosto z fabryki :grin:
co do używanych aut, to nie wszystkich stać na nowe auto i dlatego kupują używane. niestety nawet nowe auta się psują i często stoją w serwisie, reguły nie ma, a w obecnej dobie, gdzie w fabryce rządzi księgowy jakość nowych aut jest niestety niska :|
-
Dzięki aw za wyjątkowo cenną wypowiedź. BTW gdzie odczytałeś błędy po kodach , masz może jakąś fachową lekturę o Rav4?
A co do Twojego problemu to Ty wymieniłeś zawór w swoim autku?
-
mam servisówki, w tym też do rav-4 2006 (bez silnika d4d, ale o tym silniku mam wszystko w serwisówce do AVerso :grin:). zaworek u siebie wymieniłem. kupiłem używkę za 100zł (nowy 1250zł <narka>). po wymianie mam odczucie, że nawet lepiej się zbiera. co do tego konkretnego błędu to ogólnie jest to "odchyłka regulacji ciśnienia doładowania"
-
Przed zakupem turbiny dostałem kontakt do świetnego speca od Toyoty i Lexusa, prowadzi swój warsztat na Białołęce.
mozesz dac namiary na tego typa? niedlugo bede ujezdzal RAVa 2005 w D4D, mieszkam w okolicy wiec kontakt moze sie przydac :grin:
-
Przed zakupem turbiny dostałem kontakt do świetnego speca od Toyoty i Lexusa, prowadzi swój warsztat na Białołęce. Przyjeżdżają do niego ludzie którym ASO nie było w stanie pomóc :) Poza tym znany jest podobno w całej Polsce. Na terenie warsztatu same wypasione fury typu Lexus LS 600h albo kilka Rx'ów, LC itp. moja ravka wyglądała na ich tle bardzo skromnie. Umówiłem się z nim na zweryfikowanie opinii z ASO że turbina nadaje się do wymiany. Sprawdził jeszcze na testerze pracę mojej turbiny, ciśnienie w układzie dolotowym i jeszcze parę innych rzeczy, od razu widać było że facet zna się na rzeczy. Okazało się że turbina pracuje prawidłowo i to nawet wg. niego to dmucha jak głupia (ciśnienie wynosiło 1,5 - 1,7 bara) czyli tak jak dla samochodów wyczynowych. Pod czas naszych pomiarów kilkanaście razy wciskaliśmy gaz do dechy, w pewnym momencie spod maski wydostał się czarny dym, prawdopodobnie z tego zaworu znajdującego się przed turbiną (nazywa się jakoś EGT czy jakoś tak, sorki nie pamiętam nazwy). Podejrzenie padło na jakiś sworzeń który niejako znajduje się między tym zaworem a turbiną, ten zawór popycha łopatki. On najprawdopodobniej się zacinał. Diagnoza jeszcze nie jest potwierdzona na 100%, dostałem wskazania aby przez tydzień jeździć na wysokich obrotach (powiedział to bardziej dosadnie) ale nie będę tu cytował :). Te silniki wytrzymają dosłownie wszystko i mają duży zapas mocy, także nie powinno się ich oszczędzać bo będą się pojawiały takie problemy jak u mnie. Słuchajcie jeżdżę cały czas na poziomie 3-4tyś obrotów i jak na razie problem z szarpaniem się nie pojawia. W tym tygodniu jadę na ponowną kontrolę i wtedy się okaże co tak naprawdę było przyczyną.
mandes czy możesz opisać dalsze poczynania w usuwaniu problemu turbiny. Mam podobne objawy...
-
Witam,
obyło się bez żadnych napraw, mechanik kazał mi tylko od czasu do czasu mocniej przycisnąć pedał gazu żeby przedmuchać turbinę i ten nieszczęsny zawór który potrafi się zapychać. Od ponad pół roku problem się nie powtórzył. Proponuję zrobić następujące kroki: pod czas postoju na rozgrzanym silniku kilka razy wcisnąć pedał gazu do podłogi i trzymać tak ok. 3-4 sekund, tą czynność powtórzyć z 5 razy. Zawór powinien zacząć pracować bez żadnego przerywania, jeżeli to nie pomoże to niestety trzeba go będzie wymienić, ale przypadkiem nie daj się nabrać naciągaczom i nie kupuj całej turbiny. Nie wiem czy o tym pisałem w moim poście, ale ten mechanik powiedział że w swoim życiu nie zdarzyły mu się przypadki że padły turbiny w silnikach D-4D, co najwyżej to same zawory. Pozdrawiam
-
Witam. Mam takie pytanie czy ten zawór to : ZAWÓR RECYRKULACJI SPALIN EGR ?
-
Tak to ten sam zawór <narka>
-
Podstawą dobrej diagnostyki jest weryfikacja parametrów: ciśnienia turbo i ciśnienia paliwa w zakresie obrotów 1500 - 4000 na III i IV biegu.
Bez zrobienia testów drogowych nie wolno niczego wymieniać - to jest wyrzucenie pieniędzy w błoto.
Dla silnika 2.0 D4D 116 KM powinny być następujące wartości referencyjne:
RPM MAP(turbo) Listwa CR
1800-2000 180-200 kpa 90-100mpa
2200 200kpa 100mpa
2600 200-214kpa 114-116mpa
3000 180-200kpa 120mpa
3600 180-200kpa 130mpa
-
Witam,
obyło się bez żadnych napraw, mechanik kazał mi tylko od czasu do czasu mocniej przycisnąć pedał gazu żeby przedmuchać turbinę i ten nieszczęsny zawór który potrafi się zapychać. Od ponad pół roku problem się nie powtórzył. Proponuję zrobić następujące kroki: pod czas postoju na rozgrzanym silniku kilka razy wcisnąć pedał gazu do podłogi i trzymać tak ok. 3-4 sekund, tą czynność powtórzyć z 5 razy. Zawór powinien zacząć pracować bez żadnego przerywania, jeżeli to nie pomoże to niestety trzeba go będzie wymienić, ale przypadkiem nie daj się nabrać naciągaczom i nie kupuj całej turbiny. Nie wiem czy o tym pisałem w moim poście, ale ten mechanik powiedział że w swoim życiu nie zdarzyły mu się przypadki że padły turbiny w silnikach D-4D, co najwyżej to same zawory. Pozdrawiam
co ty kolego wypisujesz :-o. jaki zawór? ten twój mechanik za mało d4d robił. turbiny w toyotach rzeczywiście są trwałe, bo chlodzone cieczą, ale zdychają jak inne i często mają problemy z przeładowaniem (zapieczone kierownice) - typowe dla tego typu turbin. twoje przygazówki nie czyściły żadnego zaworu, jedynie co to była próba rozruszania kierownic turbiny, nic to nie ma do żadnego "rozruszania zaworu" a tym bardziej do EGR-a!
co do zaworów padających, to czasami zawory sterujące VRV się przycinają, ale w tym przypadku możesz sobie gazować do woli <diabel>