Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Verso => Wątek zaczęty przez: Przemkowski w 22 Grudnia 2011, 23:44:19
-
Witajcie,
Na początek pozwolę sobie przywitać się. Jestem Przemek, klikam z Częstochowy.
Witam serdecznie.
Stoję przed zakupem samochodu. Verso bardzo mi się podoba. Wybór padł na 1.6 benzynę. Czy ktoś z Forumowiczów posiada auto z tym silnikiem? Ciekawy jestem głównie jak wygląda spalanie w porównaniu do 1.8. Wg katalogu jest niższe. Mało jest informacji w sieci o tym silniku. Jest on też montowany w Avensis, i faktycznie porównując raporty spalania wychodzi, że jest bardziej oszczędny od 1.8. Pytanie tylko, czy też tak jest w samochodzie o 200kg cięższym i sporo wyższym.
Czy jakość plastików faktycznie jest tak zła, jak ją opisują? Wszystkim trzeszczą i skrzypią?
Czy można samemu wymienić żarówki w przednich reflektorach? Gdzieś w sieci przeczytałem, że tylko serwis, co wydaje mi się totalnym absurdem.
Proszę o odpowiedzi na powyższe pytania.
Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
Przemek
-
Mam 1,6 VVT- i w Corolli E12 i jest nie do zajechania (w tej chwili prawie 340tys km w 5 lat i wszystko chodzi jak nowe)
Mam 1,8 VVT-i w MR2 i kocha olej <diabel> Ale to już zasługa poprzedniego właściciela :|
Co do spalania wielkiej różnicy nie ma. Na dystansie 100km powiedzmy +/- 10zł na wachę więcej idzie
-
Mnie się za specjalnie nie podobała, a kupiłem. :grin:
1,6 i 1,8 będą palić podobnie, ale w 1,8 zdecydowanie bardziej czuć moc. Z drugiej strony jak jeździsz bardzo spokojnie, to 1,6 będzie mniej palić, ale nie jakoś dużo mniej. Generalnie jak nie potrzebujesz czuć mocy pod maską, to z 1,6 da się żyć.
Plastiki są... jakie są. Z tym że u mnie nic nie trzeszczy - już bardziej rolki dachu szklanego, ale z tym sobie poradziłem (o czym pisałem) :)
Żarówki - oczywiście, że można samemu wymienić, nawet na drodze: łatwiej jest po stronie pasażera, trudniej (ciaśniej) po stronie kierowcy, ale bez problemu się da bez serwisu (no, chyba, że masz dłonie majstra, co 30 lat pracował na budowie) ;) Są bardzo dobrze świecące H11 dla mijania, HB3 dla długich i H11 dla p.mgielnych.
Kupuj!
Kupuj, póki Toyota nie pójdzie w turbo (benzynowe). Tak napisał ostatni Auto-Świat i mam nadzieję, że to tylko kaczka dziennikarska...
-
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Widzę, że coraz bliżej mi do kupna :)
Plastiki są... jakie są. Z tym że u mnie nic nie trzeszczy - już bardziej rolki dachu szklanego, ale z tym sobie poradziłem (o czym pisałem) :)
Tak, czytałem Twój post.
Co mnie dziwi - w Polsce sporo osób narzeka na wykonanie wnętrza w Verso, a czytając fora Brytyjskie jest wręcz odwrotnie. Czyżby na Polski rynek były gorzej wykonane? Ciekawe, czy różnią się wykonaniem auta z Turcji od tych z UK.
Dobrze, że z tymi żarówkami nie ma problemu.
Czy ktoś z Was orientuje się, czy do wersji luna da się domontować podłokietnik pomiędzy fotele z przodu?
Pozdrawiam serdecznie!
-
W japońcach ogólnie plastiki... są jakie są. No, może wyjątkiem zaczyna być nowy Yaris, Verso-S i inne (zapewne) nowe. Bliżej im do europejskich wnętrz: przytulnych, miękkich plastików itp.
Ale ja już miałem takie auta i wierz mi: wolę mieć plastikowe nieeuropejskie wnętrze w japońcu niż ładne i przytulne i... co chwilę bywać w serwisie. <palacz>
A poza tym to Verso chyba nie jest robione w UK - tam jest m.in. Avensis robiony. Miałem tego Avensisa i też plastiki były.... "japońskie". <brawo>
-
Verso robią IMO w Turcji. Plastiki, jest dokładnie jak napisał Sancho a jeśli chodzi o anglików to może oni mają inny próg akceptowalności? IMO plastiki są lepsze np. w Hondzie, lepiej spasowane itp nie mniej jednak u mnie nic nie trzeszczy i nie puka - auto jest wyjątkowo ciche i komfortowe. No i fakt, ostatni bastion wolnossących benzyn - to też na plus.
Pewnie teraz są niezłe ceny w salonach. Sprawdź co się zmienia w modelu z 2012. ZTCW lepsze radio ma być (to z ekranem dotykowym w SOL). Jeśli chcesz kupić 2011 to zawsze to jakiś punkt to dyskusji ze sprzedawcą.
-
Plastiki pasa przedniego (oprócz lakierowanych nadwozia) dla Toyoty Produkuje firma ALPHA w podkrakowskich Dobczycach :-) Zaskoczeni ? Ja też byłem zaskoczony. Ja jednocześnie użytkuję Opla Insignię i za każdym razem przesiadka to szok mimo upływu czasu. Wnętrze Toyoty jest po prostu beznadziejnie plastikowe a silnikk 1,8 słaby więc jeszcze słabszego 1,6 sobie nie wyobrażam. Ja kupiłem Toyotę tylko ze względu na "obietnicę niezawodności" bo w Oplu po 50.000 padło sprzęgło i skrzynia na szczęście na gwarancji.
-
Plastiki pasa przedniego (oprócz lakierowanych nadwozia) dla Toyoty Produkuje firma ALPHA w podkrakowskich Dobczycach :-) Zaskoczeni ? Ja też byłem zaskoczony.
Serio? Byłem przekonany, że robią to japończycy (wyłącznie potomkowie samurajów) w sterylnych warunkach, w swoich mega wypasionych i ultranowoczesnych laboratoriach.
;)
-
Powiem, upraszczając pewne sprawy: obojętne mi kto to robi. Ważne, żeby z należytą jakością!
Alpine jak kiedyś otworzył fabrykę w Chinach, to mówili, że "to już nie będzie ta jakość" i o ile co do innych w większości była to prawda, to Alpine został Alpine'm: jakość była taka sama jak z Japonii.
Idąc tym tropem należałoby stwierdzić, że Verso to auto tureckie. <diabel>
-
Verso tak jak wcześniej Corollę Verso robią wyłącznie w Turcji na cały rynek europejski. Nie ma wersji z UK.
Plastiki są tak jak koledzy napisali - takie jakie są - ale to akurat łatwo sprawdzić w salonie naocznie i organoleptycznie czy mieszczą się w Twoich progach akceptowalności. Mi od początku nie podobają się wielkie płaty szarego kiepskiego plastiku na górnej części deski, zwłaszcza za kierownicą, tam gdzie normalnie są zegary. Poza tym u mnie niestety trzeszczy od czasu kiedy dopuściłem serwis do zdjęcia górnej części deski, żeby poprawić jej montaż - oryginalnie była trochę krzywo zamontowana. Wcześniej nie trzeszczało, teraz trzeszczy.
1.6 - z katalogu wynika, że różnica w spalaniu wobec 1.8 jest minimalna a ponieważ nawet 1.8 nie należy do demonów szybkości (ma nienajlepszy dół) to nie wiem czy jest sens. Wszystko zależy od różnicy cenowej wobec wersji 1.8.
Co do podłokietnika to akurat wiem, bo pytałem kiedyś o cenę wersji, którą teraz montują, obszytej od góry materiałem (ja mam jeszcze Verso 2009 gdzie podłokietnik ma ordynarny plastik na wierzchu). Cena mnie powaliła - nie pamiątam już czy było to 2 czy 2.5 tys. zł bo wybiegłem z krzykiem z salonu :-)
PS Gdybym dzisiaj miał kupować nowy samochód to pewnie zastanawiałbym się znów nad Verso no i Peugeotem 5008, którego prawie kupiłem ale nie podobał się mojej Centrali. Poza tym dużo bardziej wolałbym od Verso dwa minivany: Forda S-MAX i nowego Opla Zafira Tourer - ale to już inne rejony cenowe. Wśród swojej cenowej konkurencji to dla mnie tylko 5008 wchodziłby w grę bo to fajne i wygodne auto chociaż też nie pozbawione wad. A jeśli chodzi o turbo benzyny to właśnie w tym Peugeocie jest bardzo fajny silnik 1.6 Turbo - naprawdę bardzo dobrze się tym jeździ a jak będzie się sprawował z czasem to na razie niewiadoma.
-
Z tego co mi wiadomo, to montując alarm w Verso każde ASO ściąga tę górę deski, całą. U mnie też ściągali, widziałem.
Ale nic nie trzeszczy - więc na Twoim miejscu reklamowałbym usługę w ASO. Choć pewnie łatwo nie będzie...
-
Do tej pory jeżdżę astrą 1 z 1.6 (75KM) i wolnossącym passatem 1.9 diesel :) i daję radę. Z szaleństwa wyrosłem, więc myślę, że moc 1.6 toyoty nie będzie mnie denerwować :)
Właśnie cena z rocznika 2011 jest w miarę do przyjęcia - 67 000 ze wspomnianym silnikiem w najuboższej co prawda wersji (z lakierem metalic). W sumie to wyposażenie i tak mi odpowiada. Jest wszystko co potrzebne.
Byłem na jeździe testowej wersją z 1.8. Wszystko super, tylko w aucie z przebiegiem bodaj 800km trzeszczała tapicerka! W mojej astrze z 96 roku nic się takiego nie dzieje!
Dlatego też pytam Szanownych Forumowiczów, czy tak jest zawsze, czy akurat to był jakiś trefny egzemplarz pokazowy :)
-
No ale porównywać Astrę 1,6 z Verso 1,6 - gdzie to drugie jest i cięższe i przede wszystkim wyższe, to trochę nietrafione ;)
Powiem w ten sposób: miałem Avena 1,8 i mam Verso z tym samym 1,8. I co do osiągów to niebo a ziemia na korzyść Avena. A Aven wagę ma dość podobną do Verso. Ale jest dużo niższy, więc mniejsze opory.
Ale jak priorytetem jest cena, to rzeczywiście 1,6 jest dobrym ekonomicznym wyborem. :)
-
nie porównuję astry do verso :):) Chodzi mi o to, że nie narzekam na dynamikę (75KM, teraz pewnie ma z 60 :) Że tak powiem, jeżdżę jak przysłowiowy 'emeryt'.
Priorytetem tak na prawdę jest bezpieczeństwo, bagażnik no i wiadomo - cena.
Mam zamówioną Octavię z wyposażeniem podobnym jak właśnie rzeczona Verso. Różnica w cenie 6000pln.
Coś mnie tknęło i wszedłem do salonu Toyoty i zobaczyłem Verso :) No i mam dylemat.
Ze skody mogę zrezygnować, bo nie wywiązali się z terminu dostawy auta - czekam już kilka miesięcy i jeszcze będę czekał pewnie ze 2.
-
Z tego co mi wiadomo, to montując alarm w Verso każde ASO ściąga tę górę deski, całą. U mnie też ściągali, widziałem.
Ale nic nie trzeszczy - więc na Twoim miejscu reklamowałbym usługę w ASO. Choć pewnie łatwo nie będzie...
Już raz poprawiali - niewiele to dało. Szczerze mówiąc to nie jestem pewien czy trzeszczy ta góra deski czy ten równie ordynarny twardy plastik, którym jest wykończone zwieńczenie konsoli (nad środkowym nawiewem i przyciskiem awaryjnych, pod zegarami).
Mam zamówioną Octavię z wyposażeniem podobnym jak właśnie rzeczona Verso. Różnica w cenie 6000pln.
Coś mnie tknęło i wszedłem do salonu Toyoty i zobaczyłem Verso :) No i mam dylemat.
Pytanie czy potrzebujesz minivana skoro zamówiłeś wcześniej Octavię (rozumiem, że kombi) ? Ja gdybym nie potrzebował minivana ze względów rodzinnych i zależało mi tylko na dużym bagażniku to raczej wybrałbym kombi klasy średniej lub SUV-a.
6000pln różnicy na korzyść którego auta?
-
Przepraszam, niejasno się wyraziłem. Octavia kombi 6000 pln taniej.
MiniVany zawsze mi się podobały, ale ze względu na cenę odpuściłem.
Priorytetem jest jak napisałem wyżej bezpieczeństwo - Verso wypada tu lepiej.
6ooo pln też piechotą nie chodzi :)
Na forum Skody użytkownicy w znacznej większości zadowoleni.
Muszę się poważnie przespać z tematem.
-
Jeżeli priorytetem jest bezpieczeństwo to Verso faktycznie wypada tu doskonale. Toyota stosuje taką politykę, że wyposażenie związane z bezpieczeństwem jest w każdej wersji wyposażeniowej danego modelu takie samo - od Luny do Prestige masz tyle samo poduszek czy ESP. Rośnie tylko poziom wyposażenia związanego z komfortem, wyglądem itd. ale poziom bezpieczeństwa jest taki sam. Uważam, że to bardzo rozsądna polityka.
-
Ja bym brał Verso :) Nie dlatego, że mam, ale dlatego że jazda wyrośniętym kompaktem jakim jest Octavia a Verso to dwie różne sprawy - na korzyść Verso. Nawet 1,6 :grin:
Co nie przeszkodzi mi uprzejmie zauważyć, że wolna jazda to bezpieczeństwo a szybka - jego przeciwność. Są różne stopnie, że tak powiem, szarości po drodze. :)
-
Pozwolę sobie wkleić dwa linki.
Polecam obejrzeć fimiki w lewym górnym rogu.
Niby oby dwa auta mają 5 gwiazdek. Ale... No właśnie. Nikomu oczywiście nie życzę, ale w którym wolelibyście siedzieć podczas takich zdarzeń jak na fimikach?
Toyotka:
http://euroncap.com/results/toyota/corolla_verso/2010/392.aspx
Skoda:
http://euroncap.com/tests/skoda_octavia_2004/206.aspx
-
No tak, ale głupio byłoby kupić pierwszego minivana z brzegu, zwłaszcza że konkurencja w tym segmencie jest teraz ogromna, dużo większa niż jak ja kupowałem. Zwłaszcza, że Jeżeli dobrze rozumiem to nie potrzebujesz 7 miejsc, a wtedy w grę wchodzą jeszcze całkiem niezłe Renault Scenic, Ford C-Max, Seat Altea XL czy Citroen C4 Picasso, które dla mnie nie wchodziły w grę i miałem dzięki temu łatwiejsze zadanie. Zwłaszcza Renault ma teraz świetne ceny ale i Verso można teraz kupić sporo taniej niż jak ja kupowałem. Także masz nad czym myśleć. A Skodę... darowałbym sobie... ale to ja.
-
Kto miał wspomnianego Renault i Citroena, ten raczej nie poleca. Wierz mi.
Ford jest fajny, problem w tym, że duża ich część (różnych modeli) rdzewieje. O czym od sprzedawcy i serwisu się nie dowiesz, z gazet się nie dowiesz (no, może po 10 latach od zakończenia produkcji, bo nie uderza się w reklamodawcę tak dużego tak mocno) - dowiesz się, jak... wystąpi u Ciebie.
Seata nie znam.
Ze wszystkich wymienionych najbardziej "przyjemny" we wnętrzu jest Picasso. To jednocześnie najbardziej awaryjne i najgorsze pod względem usterek eksploatacyjnych auto. I nie pomaga, że IMO najpiękniejsze...
-
Forda nie chcę, bo właśnie ma opinię, że rdzewieje.
Picasso bardzo mi się podoba, nawet byłem na jeździe próbnej, ale zawieszenie nie wytrzymuje polskich bezdroży. Renault jest drogie, przepełnione (jak i Citroen) elektroniką, która nie wytrzymuje zbyt długo.
Toyota jest najbardziej niezawodna, chociaż są i tacy na tym Forum, którzy mają odmienne doświadczenia.
W rodzinie jest corolla 1.6 vvti i od 8 lat poza wymianą płynów, klocków i żarówek jest spokój.
Wychodzi na Toyotę raczej.
Jedyny mankament - mogłaby być trochę dłuższa. Wcale bagażnik nie jest imponujący. Jak włożyłem wózek dziecka to nie było już na nic miejsca. W Skodzie jest jeszcze spooooro.
-
Ja absolutnie nie odradzam Verso bo to naprawdę dobre auto i piszę to z perspektywy prawie 2 lat i 35 tys przejechanych kilometrów. Piszę tylko, że przed podjęciem decyzji warto też sprawdzić konkurencję, żeby podjąć decyzję świadomą i być co do niej przekonanym i zadowolonym z wyboru. Żeby potem przez pół roku po kupnie nie zastanawiać się czy dobrze wybrałem i szukać na siłę uzasadnień na zasadzie racjonalizacji. Ale widzę, że część konkurencji już sprawdziłeś. Więc obejrzyj jeszcze Chevroleta Orlando bo to niezłe auto w bardzo przyzwoitych cenach. Scenic ma teraz dobre ceny w ramach wyprzedaży rocznika 2011 - jak dla mnie to właśnie Scenic ma najprzyjemniejsze wnętrze. Peugeot też ma wyprzedaż rocznika 2011, więc warto sprawdzić ceny 5008 bo to już bardzo fajne auto.
Po prostu jakby Toyota dobra nie była to nie warto do niej ograniczać swoich możliwości. A co do Skody to moja opinia jest prosta: życie jest za krótkie, żeby jeździć Skodą :-) Wesołych Świąt!
-
Ps Co do bagażnika w Verso to faktycznie mógłby być większy, ale jak weźmiesz wersję 5-miejscową to i tak będziesz miał kilkadziesiąt litrów więcej niż ja. No i złożone siedzenia 2 rzędu tworzą płaską podłogę co niestety nie jest regułą w tej klasie patrząc choćby na Tourana czy Scenica. A że Verso powinno być 20 cm dłuższe też dawno pisałem, płyta podłogowa pozwalałaby na to, tylko Toyota pewnie nie chciała robić konkurencji Avensis.
-
Wychodzi na Toyotę raczej.
Jedyny mankament - mogłaby być trochę dłuższa. Wcale bagażnik nie jest imponujący. Jak włożyłem wózek dziecka to nie było już na nic miejsca. W Skodzie jest jeszcze spooooro.
Ja też rozważałem Skodę. Weź pod uwagę też to, że Verso ma znacznie przestronniejsze wnętrze. Octavia kombi ma ogromny bagażnik, ale pasażerowie z tyłu podpierają brody kolanami. W verso tego nie ma. To jest chyba cecha charakterystyczna japońców. Miałem Civica (7 generacji) i ten miał taką samą długość (nie licząc długości maski) co Octavia kombi, a bagażnik mały.
Próbowałeś przesuwać tylne fotele?
-
Podpieranie brody to raczej nie cecha japońców, ile ogólnie cecha aut, w których siedzi się wyżej, dużo wyżej niż w kompakcie czy tzw. limuzynie klasy średniej. :)
-
Wlasnie o to chodzi, ze cecha japoncow jest wygodne wnetrze i maly bagaznik - relatywnie. Odwrotnie juz w skodzie.
Czytaj uwaznie, chcialoby sie rzec ;)
-
Z tym wnętrzem to nie do końca - czasem to jest "wygodnie" ale dla ludzi postury japońców właśnie. <brawo>
A z tym bagażnikiem to się zgodzę: od lat powtarzam, że to auto powinno być albo 10 cm dłuższe albo o 10 tys. zł tańsze. <taniec>
-
Co do niezawodności to... średnio Toyota na pewno jest bardziej niezawodna od europejskich marek, ale... na pewno nie jest to już tak jak kiedyś różnica typu noc a dzień. Toyoty już nie są takie jak kiedyś, stopień komplikacji wzrósł i tym samym awaryjność też, a Europejczycy się trochę poprawili. Tymi samochodami jeżdżą setki tysięcy ludzi w Europie i gdyby one nic innego nie robiły tylko się cały czas psuły i rdzewiały, to te marki już dawno poszłyby z torbami. A tymczasem europejski (w tym francuski) przemysł motoryzacyjny kwitnie, samochody sprzedają się świetnie a Toyota i inne marki japońskie wcale nie zwiększają udziałów w tutejszym rynku, zatrzymały się na pewnym poziomie i nie mogą go przeskoczyć. Chyba tylko w Polsce i Szwecji Toyota ma tak duży udział w rynku. Co innego Hyundai/Kia, które dużo dynamiczniej się rozwijają, tylko na razie nie mają dobrych minivanów (ale już niedługo się pojawią).
Mam wrażenie, że to odmienianie niezawodności przez wszystkie przypadki przez właścicieli aut japońskich zmieniło się w taką mantrę powtarzaną automatycznie, która ma coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Poza tym zmienił się sposób, w jaki ludzie eksploatują auta. Jak długo masz zamiar jeździć nowym nabytkiem? 10 lat, chcesz go przekazać dzieciom a potem wnukom? Na pewno nie.
Jedno co jest pewne w przypadku aut francuskich, to większa utrata wartości w stosunku do aut japońskich i niemieckich. Ale to wcale nie znaczy, że ich eksploatacja musi być pasmem rozpaczy i zgrzytania zębów. Poza tym ceny francuzów (i możliwe rabaty) są dość atrakcyjne więc w dużym stopniu nadrabia to stratę.
-
Ceny np. francuzów i ich utrata wartości... skądś się bierze. Nie jest to mit, jest to tzw. "mądrość rynku".
A pisanie, że niezawodność wszystkich marek jest podobna, że "nie ma ogromnych różnic" jest nadużyciem ogromnym. I nieprawdą.
W ciągu 20 lat kupiłem i sprzedałem kilkadziesiąt aut dużej części marek. I niniejszym stwierdzam, że gdybym powiedział podobnie jak wyżej, byłbym kłamcą. Przed sobą i innymi.
To marketing, Milos, i niestety w niego uwierzyłeś. Ja też kiedyś uwierzyłem. I drogo mnie to kosztowało.
Na ten przykład z francuskim przemysłem, to na przykładzie Picasso za stówę, które kupiłem, to przy dzisiejszym przebiegu rzędu ledwie kilku tys. km w Verso, z Picasso już były walki na serwisie. Trzy razy poleciały tarcze hamulcowe, popsuł się fotel, wyświetlacz lcd, lusterko, bluetooth, palił 17,5 l/100 km (a taki super-extra-miodzio ponoć silnik 1,6 THP), odkryłem, że warstwa lakieru jest o niebo cieńsza niż w jakiejkolwiek innej marce, pewne elementy (jak np. zderzak) pomalowane są... po złożeniu (czyli byle jak, w zakamarkach lakieru brak).
Ponadto kierownica drżała (bez hamowania) również między 120-140 km/h i "kilka(naście) innych "drobnostek".
Co ciekawe - kto był winien? Ja! Jak stwierdzał serwis: "hamować Pan nie umie" albo "siadać na fotelu Pan nie umie" itd. itp. <zolta>
A że francuzi kupują i tzw. europa zachodnia, to po prostu wynika z faktu, że mają na tyle kasy, że dziś kupią, a za rok-dwa sprzedadzą. Dla nich (ich zarobków) to nie problem! Dodatkowo dla francuzów to kwestia lojalności, popierania własnych fabryk.
I tak mogę o wielu markach - o tych co nie wiem, piszę, że nie wiem.
A Kia/Hyundai rzeczywiście poszły do przodu. Ale dalej są z tyłu peletonu! A pseudogwarancja 5/7-letnia do niczego nikomu nie służy, jest kłamstwem albo jak kto woli głęboko zakamuflowaną (nie)prawdą marketingową. Na własne oczy widziałem pisemne, poufne zalecenia centrali i producenta dot. poszczególnych elementów: np. łączniki 2 lata/40.000 km, radio 2 lata, rzadko co dłużej!
A w Avenie wymienili mi bez gadania klocki hamulcowe, bo piszczały (cicho i czasami - i tylko w korku!). I nikt nie mówił, że "część eksploatacyjna", że "nie umie Pan hamować" i innych farmazonów.
Tego nawet w Nissanie, gdzie warunki gwarancji są dość dobre, nie robią. <taniec>
I żeby nie było - nie twierdzę, że Toyota jest super-extra bezawaryjna. Ale odstaje in plus od wszystkich (od Porsche to nie wiem <diabel> ). I debila z człowieka nie robią.
-
Gdy ja radziłem się znajomego mechanika na etapie wyboru auta powiedział mi, że: "Auto musi się wydarzyć. Jak się nie wydarzy to i Porsche będzie się pi.....ić a jak się egzemparz wydarzy to i Fiatem zrobisz kilkast tysięcy" :-) Kolega mechanik pewnie wagarował jak na matematyce była mowa o statystyce :laugh:
-
:)
Ja bym dopowiedział, że "wydarzyć" musi się również... właściciel <diabel>
Znam takich, co to im nie przeszkadza, że kierownicą rzuca przy hamowaniu, coś innego nie działa, bo... "przecież jedzie". <sternik>
...najgorsze, że twierdzą, że... im się nic nie psuje! No co?? Przecież nie stanęli nigdy, to im się (w ich mniemaniu) nic nie psuje. <brawo>
-
Sanchopan, problemem jest to, że absolutyzujesz swoje doświadczenia, a czasem nawet odczucia. Zakładasz, że wszyscy powinni mieć dokładnie takie same, a jeżeli nie - to znaczy, że w najlepszym wypadku brak im doświadczenia i nie wiedzą co piszą, a w najgorszym - popełniają ogromne nadużycia, a wręcz kłamią. Powstrzymam się i nie użyję tej samej techniki, bo mi się ona źle kojarzy z czasami słusznie minionymi. Napiszę tylko, że mam zupełnie inne doświadczenia. Peugeotem 407 HDi (i to bogato wyposażonym, więc miało się co psuć) zrobiłem 200.000 km bez żadnych awarii ani problemów. Co nie przeszkadza mi aktualnie poruszać się czwartą już Toyotą. Ale fanboyem tej marki (ani żadnej innej) nie jestem, bo uważam, że ograniczałoby to mój rozsądek, obiektywizm i wolność wyboru, a tę cenię sobie ponad wszystko.
Z moich doświadczeń wynika jedno: w klasie minivanów (podobnie jak w innych) jest wiele dobrych aut, ale ani jednego idealnego... Takich aut nie produkuje również Toyota. A reszta to wypadkowa gustu, potrzeb i ceny...
-
Toyota ma do kitu Verso jeśli ma służyć jako minivan. <diabel> Mały, drogi, plastikowy.
Ale jak czyimś zdaniem ktoś nie jest obiektywnym, testując kilkadziesiąt samochodów, to ktoś taki nie uznaje żadnych autorytetów. I sam ma problem. Komuś trzeba wierzyć, IMHO.
Ale jeśli Toyota choć w części jest tak bezawaryjna jak niesie tzw. "wieść gminna", jeśli jest wyraźnie mniej problematyczna niż inne marki, to osobiście wolę taką Toyotę. Niedoskonałą, rzecz jasna.
Ale nowe auto ma jeździć i się nie psuć.
Co do Peugeota się nie wypowiadałem, uderz w stół... <brawo>
-
Ach, więc jesteś autorytetem tego forum? Cóż, ja jestem tylko zwykłym użytkownikiem, przyszedłem tu wymieniać się doświadczeniami w luźnej atmosferze, a nie narzucać komuś swoje zdanie. A wierzę zwykle tym, którzy prezentują swoje opinie spokojnym, nienarzucającym się tonem a nie idą wpieriod nie biorąc jeńców...
Co do Toyoty to nie muszę posiłkować się "wieścią gminną" bo sam zrobiłem czterema różnymi modelami kilkaset tysięcy kilometrów. I wiem (a nie wierzę), że są to bardzo dobre samochody, mające swoje wady, z których szczęśliwie żadna nie jest z mojego punktu widzenia dyskwalifikująca. I dlatego obecna Toyota pewnie też nie jest moją ostatnią. Jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy patrzeć z politowaniem na kogoś kto porusza się autem innej marki ani tłumaczyć mu, że błądzi i powinien swój błąd szybko naprawić, bo tak wynika z moich doświadczeń. Prawdopodobnie po prostu ten ktoś ma całkiem inne, skoro taki był jego wybór (zakładam, że nie jest wariatem ani kimś świeżo po zrobieniu prawka) <diabel>
Co do Peugeota - pisałeś ogólnie o autach francuskich. Poza tym nie widzę uzasadnienia, żeby jakość Peugeota odbiegała od jakości Citroena - przecież to praktycznie to samo (z małymi wyjątkami jak hydropneumatyczny zawias niedostępny w P.)
-
Wiesz, zastanawia mnie jedna tylko rzecz: negujesz doświadczenia innych.
A ja nie neguję doświadczeń innych użytkowników.
To dlaczego ty negujesz?
Wszak każdy ma swoje - ale twoje widać musi być na wierzchu. <kawusia> <diabel>
-
Absolutnie nie neguję doświadczeń innych użytkowników. A wręcz przeciwnie, nie przyszłoby mi do głowy zarzucać ci kłamstwa czy nadużyć. Wierzę, że miałeś problemy z Picasso i dobrze, że się nimi podzieliłeś. Zawsze to kolejna informacja. Ale nie znaczy to, że wszyscy mieli lub będą mieć takie same doświadczenia jak ty. Na japońskie auta (w tym i niektóre modele Toyoty, choćby Avensis) też można niejedną nienajlepszą opinię znaleźć. A inni jeżdżą zadowoleni. I kto z nich ma rację? <kawusia> <diabel> <brawo>
-
Każdy ma swoją kolego.
Ale bezwzględna i niezaprzeczalnie ogromna utrata wartości niektórych marek w porównaniu do innych nie bierze się znikąd. I gdyby się brała "z mentalności" lub innych niemerytorycznych przesłanek, to by nie miała szansy zaistnieć na taką skalę liczbową i czasową.
Pozdrawiam. <narka>
-
Utrata wartości dotyczy zasadniczo marek a nie modeli i równie dobrze można na niej skorzystać a nie stracić umiejętnie kupując udany model pokrzywdzony przez stereotypy - czy to używany już po dużej utracie czy nowy ze sporym rabatem. Stereotypy są bardzo żywotne i lata zajmuje ich zmiana, nie tylko w motoryzacji. Nakłada się na to opinia na temat całych państw a nie tylko samochodów - przecież Francja to wiadomo, Niemcy też wiadomo, Włochy - wiadomo itd. To się nie zmieni jednym pokoleniem, tym bardziej nie zmieni tego kilka udanych czy nieudanych modeli aut. To musiałoby być wieloletnie pasmo samych udanych albo samych nieudanych.
Pozdrawiam <kawusia>
-
Ja kilkudziesięciu aut nie testowałem ostatnio, bo nie miałem czasu ( :grin: ), ale na poważnie - chyba że chodzi o przejażdżkę cudzym (w tym pokazowym), ale kilka przetestowałem - w tym kilka nowych, własnych zjeździłem - nie do kasacji tylko normalnie, parę lat - jak Milos piszesz. Najgorzej było z oplem ale z citroenem i renaultem to bym nie przesadzał. Mam przyjaciół, którzy laguny (nowe) kupili jedna po drugiej i innego samochodu nie chcą. Jechałem z nimi dłuższe trasy i jeśli chodzi o auto to nie mam pytań. Moja żona jeździ od nowości C3 - zero problemów (poza zamkiem w drzwiach pasażera, który naprawili na gwarancji bez kręcenia nosem). Mam Kangoo od nowości (to pierwsze ale z końca produkcji) - zero problemów. A w firmie kolegi, przedstawiciele (!) jeżdżą klekotami P308 i poza zawiasem nie dzieje się nic - w każdym razie wiem, że jak mu się leasingi pokończą to weźmie kolejne P.
Więc nie przesadzałbym.
Mnie od konkurencji odrzuciły silniki. Parę lat temu w ofertach było kilka benzynowych i jeden klekot. Dzisiaj jest odwrotnie i do tego stopnia skitolone, że np. w Renaulcie Scenicu (którym byłem zainteresowany) była jedna wolnossąca benzyna 1.6 i 110 koni mechanicznych - padlina. To samo w C4 Picasso. Honda nie ma w ofercie modelu podobnego do Verso (FRV okazał się porażka ZTCP), więc została tylko Toyota, z czego bardzo się cieszę.
-
Mnie również od konkurencji odrzuciły przede wszystkim silniki oraz różne mniej lub bardziej drobne mankamenty. Również interesowały mnie wyłącznie silniki benzynowe (jak patrzę na obecne ceny paliw to tym bardziej wiem dlaczego), a patrząc na europejskie modele to jest tu kiepsko bo te firmy od lat inwestowały głównie w diesle a ich benzyny zasadniczo albo są słabe albo dużo palą albo są z nimi problemy albo wszystko na raz. Oczywiście są wyjątki ale akurat niekoniecznie wśród aut, które mnie interesowały.
Poza tym bałem się turbo benzyn, chociaż trzeba przyznać, że to rozwiązanie - poza prawdopodobieństwem problemów - ma ogromne plusy. W każdym razie mam nadzieję, że jak Toyota się za to weźmie, to zrobi to porządnie i np. włoży małe turbo do silnika 1.8 i zrobi się z tego 180KM z potężnym dołem, a nie jak VW czy Renault - duże turbo do małego silnika, bo to faktycznie recepta na problemy. Plus idiotoodporny system, który uniemożliwiałby zgaszenie silnika przed ostygnięciem turbiny do bezpiecznej temperatury i wydaje mi się, że można z tym żyć. Oczywiście taki system musiałby mieć jakiś awaryjny wyłącznik bo czasem trzeba natychmiast zgasić silnik bez względu na okoliczności.
Scenic poza prehistorycznym 1.6 i palącym jak smok 1.4 Turbo ma jeszcze silnik z Laguny 2.0 ale wyłącznie ze skrzynią bezstopniową CVT - więc dla mnie też odpadał.
-
Jest prawnie, niestety, zabronione, żeby "silnik sobie chodził i turbina się chłodziła" w sensie automatycznym. A szkoda.
Szkoda również, że to turbo funduje nam UE przez chorą miejscami politykę pseudo-ekologii. Bo to przez to są cła drakońskie na silniki pow. 2 litrów.
A turbo w benzynie niestety to w praktyce ściema. Owszem, da się uzyskać hiper-niskie spalanie, ale tylko i wyłącznie jak ktoś ma bardzo delikatną nogę i bardzo się stara. Ale radość z jazdy nie tyle znikoma, co jej brak, a w naszych warunkach polskich to są głównie nerwy.
Przy jeździe normalnej, mniej lub bardziej dynamicznej pali podobnie, lub nawet dużo więcej niż benzyna bez turbo (większej pojemności). A że się miłośnikom diesli lepiej jeździ "od dołu", to już nie poradzę... ;)
O kosztach, jak wspomnieliście, późniejszych nie wspomniając... :(
-
Jest prawnie, niestety, zabronione, żeby "silnik sobie chodził i turbina się chłodziła" w sensie automatycznym. A szkoda.
No to w takim razie można to załatwić tak, że w czasie kiedy turbina jest zbyt gorąca, żeby zgasić silnik będzie się wyświetlać na zestawie wskaźników czerwony symbol turbo, żeby użytkownik wiedział, że nie warto jeszcze gasić. System nie byłby już całkowicie idiotoodporny, ale myślę, że po udzieleniu odpowiedniego instruktażu Centrali, to mogłoby się długoterminowo sprawdzać! <brawo>
Znając Toyotę to wpadną na coś takiego, jeżeli będą chcieli wprowadzić turbo do silników benzynowych. Mogą też pójść w kompresory jak Mercedes. Bo na akcyzę, którą są obłożone pojemności powyżej 2.0 to nawet Toyota nic nie poradzi, a moc skądś trza brać <diabel>
Ogólnie zgadzam się, że zasadniczo No replacement for displacement ale ta reguła była wymyślona w USA i nie działa niestety w UE <zolta> Też bym chętnie jeździł z wolnossącym V6 i automatem tak jak to robiłem przez lata, ale patrząc na ceny paliw (i ceny nowych aut z takimi silnikami) to i tak obecnie nie byłoby mnie na to stać. Więc trzeba szukać innych rozwiązań. I takim rozwiązaniem mogą być silniki 1.8 - 2.0 z małym doładowaniem, o mocy ok. 200 KM <diabel>
To nie musi dużo żreć ani sprawiać co chwila problemy, jeżeli mądrze to wymyślą i porządnie wykonają. Np. połączą z układem hybrydowym. I stawiam, że Toyota sama na to wpadnie, bo już w testach w prasie piszą, że brak turbo to wada, więc Toyota nie będzie chciała być ostatnim Mohikaninem na rynku i wymyśli jakieś inteligentne rozwiązanie tak, żeby klient był zadowolony, wizerunek firmy nie ucierpiał, a UE, dziennikarze i ekolodzy się odpieprzyli <diabel>
-
Dyskusja zeszła trochę na porady dla zarządu Toyoty, a ja wypowiem się w odniesieniu do kwestii pierwotnej wątku.
Do rzeczy: mam Verso 1,8 Premium niecałe 4 miesiące, przejechałem niecałe 7 tys. km przeważnie miejsko - podmiejsko. Z auta jesteśmy z żoną i dzieciakami zadowoleni, prowadzi się przyjemnie, zawieszenie jest dobrym kompromisem pomiędzy komfortem typu "brak odczuć od drogi" a stabilnością typu "przyklejony ale plomby wypadają". Bardzo odpowiada nam przestronność kabiny, przestronność bagażnika już trochę mniej - dokupiłem od razu kratkę montowaną za tylnymi siedzeniami co pozwoli bez stresu załadować auto pod dach. Jednak jeżeli ktoś chce wozić wózki dziecięce to bagażnik jest chyba za mały - tu raczej na pewno lepiej sprawdzi się duże kombi lub miniwan z etykietką Grand lub coś w tym stylu. Dwa dodatkowe miejsca "w bagażniku" - wcale nie chciałem ich kupować ale w premium nie było wyboru, no i już ze trzy razy przydały się :-) Silnik 1,8 dla mnie jest wystarczający do 90% moich przejazdów a pozostałe 10% (zwłaszcza autostrada) też nie ma dramatu choć mogłoby być lepiej. Jednak jak dla mnie to silnik 1,6 byłby chyba za mały w tym aucie, zwłaszcza po załadowaniu kompletem pasażerów i bagażu na trasę.
Co mnie razi w tym aucie: jak juz napisano plastyki mogłyby być przyjemniejsze w dotyku, kratki nawiewu na desce mają dziwaczny układ, wskazanie chwilowego zużycia paliwa jest do d..., przycisk wyłączenia sterowania szyb dla pasażerów wyłącza również sterowanie na panelu kierowcy. Może jeszcze jakies pierdółki, ale DRAMATU NIE MA. Można się przyzwyczaić i jest to akceptowalne.
Kwestia porównania do innych samochodów: poprzednio miałem po kolei trzy Citroeny i mam wielki sentyment do cytrynek. Ostatni był Xsara Picasso 1,8 benzyna, więc temat małych minivanów nie jest mi obcy a wręcz zdefiniował obszar poszukiwań nowego samochodu. I ta starodawna już cytrynka miała wiele rozwiązań funkcjonalnych których jeszcze brakuje mi w Verso. C4 Picasso również bardzo mi się podoba jak wsiadłem to poczułem sie jak u siebie, ale o wyborze pomiędzy C4P a Verso ostatecznie zdecydował chyba silnik. Ja chciałem wolnossący benzynowy, a tu oferta u Citroena nie kusiła.
Rozpatrywałem też kombi średnich klas, ale pozostały minivany ze względu na wygodę wsiadania i wysiadania (problemy z kregosłupem).
Podsumowując: jestem zadowolony z dokonanego wyboru i tego życzę każdemu, niezależnie czy kupuje auto japońskie, tureckie czy moze nawet tfu francuskie. <narka>
-
Te jak piszesz porady to tak naprawdę życzenia wynikające z tego, że nie ma co ukrywać, silnik 1.8 w Verso jest dość mułowaty i przydałby mu się zastrzyk energii. Nie czuć niestety tych 147KM, silnik jest jakby trochę zduszony i niezbyt energicznie wkręca się na obroty (może to przewrażliwienie ale podejrzewam, że wynika to z przymusu zmieszczenia się w limitach emisji CO2 dla normy Euro 5). Tym bardziej jest to informacja dla autora wątku, że z 1.6 może być już ciężko, choć oczywiście zależy to od oczekiwań.
A co do ogólnych wrażeń z użytkowania Verso to bilans jest z pewnością pozytywny. Auto jest wygodne, przestronne, bardzo funkcjonalne jest wnętrze, świetny system składania i przesuwania siedzeń, silnik 1.8 jest cichy i oszczędny (średnie spalanie aktualnie wychodzi u mnie 8.7l), świetna precyzyjna skrzynia manualna, bardzo dobre zawieszenie (sprężyste ale komfortowe), auto dobrze się prowadzi, jest b. stabilne przy wysokich prędkościach, świetnie i leciutko prawie jak w Lexusie działa elektryczne wspomaganie kierownicy (może nie jest to mistrzostwo precyzji ale też Verso nie ma sportowych ambicji), świetne wyposażenie w poszczególnych pakietach, wysoki poziom bezpieczeństwa, niezły wygląd, dobra cena, rewelacyjne lusterka zewnętrzne (b. duże, dają świetną widoczność, przy czym nie są "głośne"). Tradycyjnie w Toyocie bardzo dobry serwis i gwarancja.
Ale ma też minusy: sporo drobnych "awarii" elementów wnętrza wynikających z kiepskiego wykonania (vide: wątek o naprawach gwarancyjnych), beznadziejny system BT (vide: wątek o BT), kiepska jakość niektórych plastików, brak stopniowej regulacji zagłówków w tylnych rzędach (tylko max i min), niezbyt urodziwe i rysujące się chociaż czytelne i niemęczące zegary, auto mogłoby też być dłuższe - wtedy bagażnik przy komplecie pasażerów byłby normalny i pasażerowie trzeciego rzędu mieliby więcej miejsca. Z drugiej strony przy obecnych rozmiarach auto świetnie sprawdza się na codzień w mieście, przy zachowaniu pełnej funkcjonalności wakacyjno-weekendowej.
Ogólnie - polecam, co nie znaczy że jest to jedyny słuszny wybór, bo nie jest :-)
-
Ja do Versiaka przesiadłem się z Yarisa. I jak na razie mam barzo dobre wrazenia z jazdy. Owszem, brak składanych lusterek w tej wielkości aucie to spore niedopatrzenie i trzeba bardzo uważać przy wjeżdżaniu do garażu, ale też wielkość tych luster bardzo ułatwia manewrowanie po parkingu. Myślałem że będę miał z tym problemy po przesiadce z Yarisa i zostałem w tej kwestii mile zaskoczony. Kręci się nim o wiele łatwiej niż sporo mniejszym Yarkiem. Silnik w granicach 150 KM to niezbędne minimum. W Verso 1.8 jest OK, choć bez szaleństw. Ale to w końcu nie sportowe auto. Jak trzeba depnąć przy wyprzedzaniu to całkiem nieźle sobie radzi. Myślę, że auto warte jest swojej ceny.
-
Jesteś pewien że lusterka się nie składają i to w wersji premium?
-
Lusterka manualnie można złożyć w każdej wersji, ale pewnie chodziło o elektrykę, a tej nie ma nawet w wersji Prestige za 130 tys.
-
Oprócz wymienionych przez Was zalet Verso ja dodał bym jeszcze jedną, że auto jest ciche. Dlaczego o tym piszę? Bo czytam właśnie na autocentrum opis nowej Yaris, a tam piszą min. "Zmiany stylistycznie pozytywnie odbiły się również na współczynniku oporu aerodynamicznego Cx, który spadł do wartości 0.287, co z pewnością zwiększy komfort akustyczny i ekonomię podróży."
W związku z tym mam pytanie czy ktoś wie ile ten Cx wynosi w Verso?
A tak na marginesie to dawniej, jakieś naście lat temu, Cx był zawsze obowiązkowo podawany w danych technicznych aut. Teraz jakoś firmy się tym nie chwalą :huh:
--------------
Znalazłem, Cx=0,295.
-
Verso rzeczywiście jest ciche. A pisząc o lustrach miałem właśnie na myśli elektrycznie składane. Ręcznie jak najbardziej można złożyć. Nie ma tego nawet w najdroższej wersji ani za dopłatą, co dziwi bo wiele nawet mniejszych aut innych marek ma to często w standardzie.
-
Super głośne jakoś Verso faktycznie nie jest. Ale wspomniany wyżej C4 Picasso bije na głowę pod względem głośności Verso - to chyba zasługa szyb z wtopioną warstwą dźwiękoszczelną.
Taką warstwę podobno ma tylko Verso w wersji diesla. :)
-
Co nie przeszkadza Verso z dwulitrowym dieslem pod maską być głośnym autem. Dlatego jak napisałem - moim zdaniem to silnik 1.8 Valvematic jest cichy a nie Verso jako takie :cool:
-
To prawda co do diesla - a zimny dodatkowo jeszcze trzęsie całym autem.
Co do silnika 1,8 - prawda w porównaniu do średniej statystycznej konkurencji.
Ale takie Picasso THP jako silnik jest o niebo cichsze.
Inna sprawa, że to nie jest bezawaryjny silnik, więc oczywiście wolę 1,8 Verso :)
-
Silników benzynowych z turbo nie trzeba tak wysoko kręcić, technika jazdy jest zupełnie inna, więc 1.6 THP podczas jazdy (głównie przyspieszania) jest na pewno cichszy od 1.8 Toyoty, który maksymalną moc i moment osiąga przy wysokich obrotach. Ale na wolnych obrotach, podczas spokojnej jazdy czy postoju, 1.8 jest naprawdę cichy, choć nie pamiętam jak tu wypadłoby porównanie do 1.6 THP.
Co do diesla to za moim pierwszym podejściem w salonie mieli tylko wersję 2.0 D-4D do jazdy próbnej. Tak jak piszesz - trzęsło, klekotało i nieprzyjemnie "wyrywało" samochód do przodu po puszczeniu sprzęgła. Niezbyt dobre wrażenia. Dopiero jazda 1.8, najpierw zresztą w Avensis z CVT, przekonała mnie do Verso, że to może być to :-)
-
A to ja podobnie miałem - widać nie tylko mój salon Verso demo zamawia w dieslu, a Avensisa w CVT.
Ale co do głośności, to chodziło mi ogólnie i przy każdych obrotach cichszy jest THP. Po prostu ten silnik jest wybitnie cichy - nawet na postoju, gdzie Verso sobie cicho ale jednak warczy, to THP... trzeba się mocno wsłuchać, żeby cokolwiek usłyszeć.
Natomiast Verso z CVT ma tę zaletę, że - mułowato bo mułowato - ale obrotów wysokich nie trzeba używać, bo przy każdej prędkości każde obroty można prawie uzyskać. :) Inna sprawa, że radość z jazdy jest wtedy niestety proporcjonalna do obrotów: znikoma...
A jak na obroty z kolei się wejdzie, to tak jak wszędzie: łza się kręci na CPN-nie... <brawo>
-
A to ja podobnie miałem - widać nie tylko mój salon Verso demo zamawia w dieslu, a Avensisa w CVT.
Okazuje się, że wszędzie tak jest. U mnie sprzedawca miał swoje prywatne verso 1.8 i dał się przejechać, jak już nasze rozmowy były na zaawansowanym etapie.
-
W Krakowie we wszystkich salonach mówili jednym głosem: "Przyszłość należy do aut z silnikiem benzynowym..." ale do jazd testowych mieli tylko dizle <brawo> W benzynie ewentualnie Jaris, Corolla.
-
Bońkowscy w Poznaniu (Komornikach) mieli dwa testowe jedno w dieslu drugie benzynowe. Ale faktycznie większość salonów i to nie tylko Toyoty ma testowe auta w dieslu (nie wiem czemu).
-
Te jak piszesz porady to tak naprawdę życzenia wynikające z tego, że nie ma co ukrywać, silnik 1.8 w Verso jest dość mułowaty i przydałby mu się zastrzyk energii. Nie czuć niestety tych 147KM, silnik jest jakby trochę zduszony i niezbyt energicznie wkręca się na obroty (może to przewrażliwienie ale podejrzewam, że wynika to z przymusu zmieszczenia się w limitach emisji CO2 dla normy Euro 5). Tym bardziej jest to informacja dla autora wątku, że z 1.6 może być już ciężko, choć oczywiście zależy to od oczekiwań.
Zwróć uwagę że o 147KM to jest przy 4000 obr/min. Jak silnik wskoczy na 4-5 tys. to na prawdę dostaje kopa. U mnie w CVT jak włączę tryb sport, bądź jak tempomat wraca do pierwotnej prędkości. Przy 1-3 tys. silnik jest dużo słabszy, ale za to oszczędniejszy.
-
Zgadzam się - w trybie zwykłym jest, szczególnie pod górkę (nawet lekką) muł.
Ale jak się da "sport", to trzeba ostrożnie operować gazem, bo zaraz szarpiąc wyrywa do przodu <brawo>
I powiem Wam, że faktycznie przyśpieszenia nie czuć. Jakbym był dziennikarzem (ograniczonym trochę umysłowo, dodajmy), to też bym napisał, że "napęd gumowy, w ogóle nie chce przyśpieszać".
No, chyba żebym przypadkiem zerknął do wstecznego lusterka, to bym się zdziwił, jak krajobraz i goście z tyłu się oddalają szybko... <brawo>
-
Zwróć uwagę że o 147KM to jest przy 4000 obr/min.
Zwróć uwagę, że 147km to jest przy 6400 obr/min. Przy 400 to dysponujemy maksymalnym momentem obrotowym. ;)
A ten kop, to umówmy się uczciwie, że to szturchaniec.
-
A używasz tego zakresu obrotów? Ja co jakiś czas tak - a w CVT jest to o tyle proste i wydajne(!), bo jak depnę "do dechy", to auto samo wchodzi na 6500 obr./min. i utrzymuje je stale, dopóki nie popuści się gazu.
I wtedy jest pięknie :)
...choć na spalanie lepiej nie patrzeć, ale dotyczy to zarówno wersji z i bez CVT. <taniec>
-
Nie chodzi o to czy używam czy nie, tylko o sprostowanie. Do jazdy sprawnej bez emocji, czyli zwykłej miejskiej ten zakres obrotów jest nieosiągany (chyba, że ktoś w manualu używa tylko 2 biegów w mieście :-o )- czyli mułowatość jest tylko większa, choć fakt że w zupełności wystarczająca.
-
W porządku.
Jednak specyfika CVT jest inna, w sumie lepsza, niż zwykłej skrzyni: w zwykłej wciskasz do dechy i masz... dowolną ilość obrotów, z reguły niższą niż ta najwyższa.
A w CVT jak wciśniesz to zaraz masz efektywne (i komfortowe oraz płynne) przyśpieszanie bez szarpnięć, z obrotami wysokimi.
Za to jak odpuścisz, to praktycznie prawie z każdą prędkością da się jechać każdą prędkością obrotową silnika :) Dzisiaj tak pokonałem dłuższą trasę i poza sytuacjami przyśpieszenia i wyprzedzania cały czas jechałem między 1 a 2 tys. obr. :) Cisza - rzecz bezcenna. No i spalanie wtedy niskie. <brawo>
-
Jednak specyfika CVT jest inna, w sumie lepsza, niż zwykłej skrzyni: w zwykłej wciskasz do dechy i masz... dowolną ilość obrotów, z reguły niższą niż ta najwyższa.
A w CVT jak wciśniesz to zaraz masz efektywne (i komfortowe oraz płynne) przyśpieszanie bez szarpnięć, z obrotami wysokimi.
Bez rozpisywania się o gustach, krowach, rolnikach, całusach i ustach to +1
-
A co to dokładnie znaczy te "plus jeden"?
-
Że w pełni podzielam to za Tobą cytowałem.
-
Aha! :)
To czemu nie brałeś CVT? :grin: :-)
Tak tylko pytam - każdy ma swój gust, swoje wybory i kryteria... :) <brawo>
-
Niestety, ale nie ulega wątpliwości, że mogłoby być dużo lepiej. Nie chodzi nawet o to czy czuć czy nie te 147 km tylko o to jak chętnie silnik wkręca się na obroty. Vtec Hondy czy v6 w Camry wkręcają się momentalnie a tu jest jakby na relanium. Najbardziej to się daje we znaki w jeździe miejskiej - bo na trasie, przy prędkościach powyżej 100 km/h przyspiesza całkiem sprawnie.
-
Właściwie to chciałem ale:
1. Fobie (powody w wątku z filmem) - ja mam sporo z Monka w sobie i jednocześnie cenię spokojny sen.
2. Nie podobało mi się jednostajne, "wycie" przy przyśpieszaniu.
Gdyby był dostepny tradycyjny automat z 1.8 to na 100% bym go miał.
Niestety, ale nie ulega wątpliwości, że mogłoby być dużo lepiej. Nie chodzi nawet o to czy czuć czy nie te 147 km tylko o to jak chętnie silnik wkręca się na obroty. Vtec Hondy czy v6 w Camry wkręcają się momentalnie a tu jest jakby na relanium. Najbardziej to się daje we znaki w jeździe miejskiej - bo na trasie, przy prędkościach powyżej 100 km/h przyspiesza całkiem sprawnie.
o o o to to. +1
W Hondzie była redukcja i był ogień. Tu jest kanapa. Za to komfort dużo wyższy.
-
To wszystko prawda - dodam od siebie, że jeszcze wchodzi w grę w negatywnym niestety dla kierowcy sensie ta pi......lona ekologia <zolta> <diabel> Przełożenia dłuższe, żeby było o 0,1 l/100 km spalanie mniejsze, może i tak jest, ale ze szkodą dla kierowcy.
W sumie chyba celowo nie ma zwykłego automatu do 1,8, bo... bo by już w ogóle muł był. Tak myślę, ale trudno powiedzieć - bo też zależy jakby te przełożenia dali: jak ekologicznie, to muł straszny. :)
Z tym spokojnym snem to masz rację, bo ja się jednak trochę niepokoję co będzie szczególnie po gwarancji: dlatego przy końcu chcę wykupić to przedłużenie. Trzy tysiące za ewentualną skrzynię za 20 czy 30 tys. to niedużo (poza tym, że w sumie kasy dużo).
Wycie jest, ale tylko jak dasz do dechy - jak tak nie jeździsz, to go nie ma :)
-
Zgadza się, wcześniej już o tym pisałem, że ta mułowatość jest prawdopodobnie wynikiem walki o emisję CO2. Długie przełożenia to fakt - wpływa to pozytywnie na oszczędność bo niejsko wymusza przez większość czasu jazdę na niskich obrotach, ale niszczy dynamikę. Do tego ta góra zakresu obrotów w supernowoczesnym silniku 1.8 Valvematic, przy których to obrotach mamy dopiero pełną moc, jest strasznie dychawiczna. Przy obrotach ok. 6 tys./min. silnik Hondy śpiewał, Camry mruczał a Verso wyje i kwiczy jak zarzynany świniak. Wyraźnie nie podoba mu się jazda na tak wysokich obrotach i człowiek automatycznie odpuszcza jak to słyszy :|
-
W porządku.
Jednak specyfika CVT jest inna, w sumie lepsza, niż zwykłej skrzyni: w zwykłej wciskasz do dechy i masz... dowolną ilość obrotów, z reguły niższą niż ta najwyższa.
A w CVT jak wciśniesz to zaraz masz efektywne (i komfortowe oraz płynne) przyśpieszanie bez szarpnięć, z obrotami wysokimi.
Za to jak odpuścisz, to praktycznie prawie z każdą prędkością da się jechać każdą prędkością obrotową silnika :) Dzisiaj tak pokonałem dłuższą trasę i poza sytuacjami przyśpieszenia i wyprzedzania cały czas jechałem między 1 a 2 tys. obr. :) Cisza - rzecz bezcenna. No i spalanie wtedy niskie. <brawo>
Jeszcze dwie uwagi.
1) W CVT sposób przejścia na wyższe obroty jest zależne od szybkości ruszenia pedałem gazu. Nie musi być do końca wciśnięty, ale przyspieszenie zależy od szybkości naciśnięcia pedału.
2) Jak chce się wkręcić na wysokie obroty, to się daje tryb M (manual). Ja stosuję też M w mieście jak chcę jechać blisko samochodu poprzedniego, bo wtedy mam dokładną kontrolę prędkości pedałem. W trybie "D" nie mam dokładnej kotroli prędkości i żeby zwalniać muszę hamować. W trybie "M" mogę hamować silnikiem.
Większość jeżdżę w trybie "D". Kiedyś wiozłem kolegę i mówił "ale to cichutko chodzi". Przy jeździe po uliczkach w mieście jest 1000-2000 obr/min.
Zatrzymał mnie policjant ( :-(). Pytał się co to za silnik? Ale cichutko chodzi ta toyota. W ogóle pana nie słyszałem. Ja mówię, że to "skrzynia bezstopniowa w trybie oszczędnym na niskich obrotach".
-
Lwie drogi - ja jestem pełen szacunku nie tylko dla wiedzy ale także dla samej chęci posiadania i dzielenia się wiedzą z innymi. Przez blisko 8000 km sprawdzałem i usiłowałem to zobaczyć, ale teraz daję głowę, że w CVT sposób przejścia na wyższe obroty NIE jest zależny od szybkości wciśnięcia pedału gazu.
Próbowałem to setki razy i na różne sposoby - od głębokości tak w 100%. Ale szybkość nie ma żadnego znaczenia.
Jedyny wniosek do którego doszedłem, to fakt, że wciskając szybciej bezwiednie i odruchowo wciskam głębiej pedał - i stąd może tak się może wydawać.
Z pozostałymi uwagami się zgadzam - i też przez większość czasu jeżdżę na automacie :) Cisza - bezcenna :)
Za to jak się chcę "wkręcić", to rzadko przełączam na M - wciskam tylko do dechy.
Po uprzednim wciśnięciu przycisku "sport" - i mam ładne 6500 obr. <taniec> <brawo> I niby się nic nie dzieje, nie szarpie - ale krajobraz we wstecznym szybko maleje.... <diabel> <brawo>
-
Witam. Jestem nowy na forum, ale z tego co przeczytałem widzę, że znacie się na samochodach. Na pewno o wiele lepiej ode mnie;) Chce kupić pierwsze auto i mam na oku ale mam też sentyment do starej Toyoty ojca i zastanawiam się, który samochód jest lepszy dla mieszczucha: Mazda CX-5 czy Toyota Yaris?
-
Witam. Jestem nowy na forum, ale z tego co przeczytałem widzę, że znacie się na samochodach. Na pewno o wiele lepiej ode mnie;) Chce kupić pierwsze auto i mam na oku samochody osobowe Mazda (http://www.mazda.pl/), ale mam też sentyment do starej Toyoty ojca i zastanawiam się, który samochód jest lepszy dla mieszczucha: Mazda CX-5 czy Toyota Yaris?
Witam.
Kolego napisałeś nie w tym wątku co trzeba ....
jeśli masz wybierać spośród tych dwóch aut, proponuję byśumówił się jazdę próbną i jednym i drugim.
-
Witam. Jestem nowy na forum, ale z tego co przeczytałem widzę, że znacie się na samochodach. Na pewno o wiele lepiej ode mnie;) Chce kupić pierwsze auto i mam na oku samochody osobowe Mazda (http://www.mazda.pl/), ale mam też sentyment do starej Toyoty ojca i zastanawiam się, który samochód jest lepszy dla mieszczucha: Mazda CX-5 czy Toyota Yaris?
Z tych dwóch to tylko Toyota Verso, skoro już tu pytasz. ;)
Posprzątałem i proszę bez OT już
Janmor
-
Orurowanie jest już raczej nielegalne.
To kupujesz czy nie, bo piszesz, że Twój będzie srebrny W RAZIE CZEGO...? :)
-
Orurowanie jest już raczej nielegalne. To kupujesz czy nie, bo piszesz, że Twój będzie srebrny W RAZIE CZEGO...? :)
już zapłaciłem zaliczkę, a auto a stoją gdzieś w raszynie a to zamówione mają przerobić na ciężarowe (chyba wstawią kratkę)
kobitka salonie powiedziała że będzie pod koniec stycznia. więc mam zniżkę za 2013 rok i odliczam vat więc koło 30 tys. niby do przodu
no a rurki mógłbym odkręcać przed przeglądem :-)
-
Ale takie rury - pomijając, że to to samo co ksenony dorabiane na siłę - w tego typu aucie wyglądałyby... jakby Ci to powiedzieć, otóż: wieś tańczy, wieś śpiewa... :cry: <taniec> :cheesy:
Auto pewnie będzie w przyszłym tygodniu, tylko oni się zabezpieczają "jakby coś" tym terminem :)
P.S. Czyli - za pół darmo go bierzesz w cenie Matiza :good: :cheesy:
-
Ale takie rury - pomijając, że to to samo co ksenony dorabiane na siłę - w tego typu aucie wyglądałyby... jakby Ci to powiedzieć, otóż: wieś tańczy, wieś śpiewa... :cry: :cheesy: Auto pewnie będzie w przyszłym tygodniu, tylko oni się zabezpieczają "jakby coś" tym terminem :) P.S. Czyli - za pół darmo go bierzesz w cenie Matiza :good: :cheesy:
nie no z tym orurowaniem to przesadziłem, jasne że nie będę robił wiochy. co do ceny i odliczeń, to faktycznie wyjdzie nieźle. Ale jeśli będzie w przyszłym tygodniu to będzie problem, bo dopiero pod koniec przyszłego tygodnia będę miał komplet dokumentów żeby dostać kredyt, a w banku też będą mielić to ze 2 dni. mam nadzieję że nie będą mieli pretensji jeśli jeszcze z tydzień auto postoi u nich na placu. oni w umowie napisali że samochód będzie najpóźniej do 27 stycznia
rury to faktycznie nie halo ale w bagażniku chyba zrobię sobie podłogę z nierdzewnej blachy ryflowanej, bo to i stal przewozić trzeba a to czasem parę cegieł czy cement itp
-
rury to faktycznie nie halo ale w bagażniku chyba zrobię sobie podłogę z nierdzewnej blachy ryflowanej, bo to i stal przewozić trzeba a to czasem parę cegieł czy cement itp
Na takie rzeczy to ja stosuję hak+przyczepkę. Bo nawet ta wykładzina bagażnika o podwyższonych bokach nie da rady.
-
Na takie rzeczy to ja stosuję - z włączeniem profili 4-metrowych branych naraz po 30 sztuk - moją "osiemnastkę". :roll:
...nie, nie żonę - a tylko Polówkę: w styczniu skończyła 18 lat. :cheesy:
-
Na takie rzeczy to ja stosuję hak+przyczepkę. Bo nawet ta wykładzina bagażnika o podwyższonych bokach nie da rady.
wstyd się przyznać ale ja samochody traktuję bardzo przedmiotowo i nieco po macoszemu. Pilnuję wymian tego co ma być wymieniane i co stanowi o bezpieczeństwie, ale reszta już mi nie leży na sercu o co kobita ma stałe pretensje (np. jak zauważy worek cementu na tylnym siedzeniu. Jednakowoż to verso będzie moim pierwszym nowym samochodem, więc może będę go traktował jak miss polonię, lub ekskluzywną gejszę ;)
to auto które mam teraz to musiałoby być w wielu miejscach prostowane i chyba całe malowane. licznik nie kręcony 230 tys. więc jako całość pewnie sprzedam o połowę taniej niż chodzą te roczniki, pomimo że władowałem w niego tyle kasy że chyba następny raz popsuje się za parę lat.
-
No ale wybacz, worek cementu na tylnym siedzeniu... - ja na podłodze wożę. Jak we mnie coś walnie, to przynajmniej nie walnie mnie taki worek o wadze zderzenia czyli jakichś 5 ton albo i więcej. :shock: Chyba, że przypinasz go pasami. :grin:
-
na podłodze przeważnie z jednej strony jest skrzynka z narzędziami, a z drugiej spawarka. w bagażniku kastra i inne narzędzia w zależności gdzie jadę. jednakowoż wtedy poruszam się w obrębie jednej dzielnicy choć niekoniecznie i przeważnie w porannym korku.
-
Polecam tą wykładzine o podwyższonych bokach, jest zrobiona z grubego plastiku, ranty wysokie na ok.20 cm. Dodatkowo z "kratki" wyciąłem blachę która jest za oparciem. Można wtedy po położeniu oparć przewieźć dłuższe przedmioty.
-
to może być niezłe. bagażnik w moim obecnym aucie jest tak niemiłosiernie oblepiony sierścią psa, że nawet nie próbuję z tym walczyć
-
Darek. Piszesz ,że wyciąłeś blachę za siedzeniami. Razem z ta konstrukcją koło zapasu? Faktem jest ,że kratka jest najbardziej solidną konstrukcją auta. zastanawiam się czy nie pomylili słowa kratka,z klatką. PO co tyle żelastwa ?!!!
-
Faktem jest ,że kratka jest najbardziej solidną konstrukcją auta. zastanawiam się czy nie pomylili słowa kratka,z klatką. PO co tyle żelastwa ?!!!
Kratka to chory pomysł. jakbym chciał przewieźć jakiś duży gabaryt to co wtedy? ja w swoim obecnym aucie odciąłem dolną część rurki tak że kratka została tylko na dwóch śrubach. szkoda że nie można całkiem tego wywalić, bo raz przy kontroli policjant sprawdzał czy mam kratkę :-(
ale teraz w tym werso wywalę kratkę całkiem, a zrobię sobie lekką ramkę z aluminiowej rurki albo nierdzewnej cienkościennej w środek wstawię kratkę z gumy.
uff. dzisiaj odbieram auto :)
-
Jak chcesz coś kombinować, to polecam kratkę akcesoryjną, nazywa się "przegroda dla psa", sam mam, montuję na wyjazdy wakacyjne i mogę pakować auto po dach, a potem demontuję samodzielnie i szybko :)
Oczywiście kwestia fiskusa to caaałkiem inna sprawa, ale ta kratka oryginalna jest super (prócz ceny może).
-
no to pomyślę o tej przgrozdzie, bo mi często się zdarza wieźć coś większego za złożonymi siedzeniami
-
no to pomyślę o tej przgrozdzie, bo mi często się zdarza wieźć coś większego za złożonymi siedzeniami
no i auto odebrane. nic nie mogę powiedzieć ani o dynamice ani o niczym innym. jedno jest pewne. na początku będzie palić z 15 l zanim go nie opanuje. długi czas jeździłem z utomatem i prawie że od nowa muszę się uczyć jeździć normalną skrzynią biegów.
-
Uuuuu..., to ja współczuję bardzo: ze złego do dobrego, to co innego niż z przejść z powrotem z dobrego do złego. :shock:
Ja lubię manualem... od czasu do czasu. Jednak mniej męczy - co ciekawe nie tylko w mieście, ale na trasie również! - jazda automatem. :good: :-)
-
no i auto odebrane. nic nie mogę powiedzieć ani o dynamice ani o niczym innym. jedno jest pewne. na początku będzie palić z 15 l zanim go nie opanuje. długi czas jeździłem z utomatem i prawie że od nowa muszę się uczyć jeździć normalną skrzynią biegów.
he, he - to samo mnie czeka, ostatnie 2 lata spędziłem w Voyagerze z automatem, wcześniej Volvo również , więc troszkę trzeba będzie popracować lewą nogą i lewarkiem, ale odmiana jak najbardziej wskazana, co za długo to nie zdrowo
-
No to "pocieszę" Was, że akurat w Toykach sprzęgło działa (pedał - nie mylić z gender :cheesy:) stosunkowo ciężko. A w dieslach to już mega ciężko. :thumbdown:
Jak miałem Avena (benzynę 1,8) to jeszcze na dodatek jakoś tak siakoś dziwnie głęboko na domiar złego wchodził, co już w ogóle... w mieście masakra. :thumbdown:
Ale może ja już stary jestem... :cheesy:
-
Bez przesady Sancho. U mnie jest wyjątkowo lekko. Znajomi twierdzą ze jest takie delikatne, że aż boją się biegi zmieniać...
* wytaptane tapatalkiem
-
No lekko... w porównaniu z dieslem rzeczywiście lekko :cheesy:
-
Lekko w porównaniu z jakimkolwiek innym samochodem. W Verso ZTCW sprzęgło jest sterowane hydraulicznie, jeśli w Avenie jest tak samo to raczej Ty miałes coś zrypane a nie TTTM.
* wytaptane tapatalkiem
-
Wszystkie jakimi jeździłem dotychczas miały wyraźnie lżej działające sprzęgło. I sprzedawcy to przyznają - a na pocieszenie "benzynowcom" pokazują dla przykładu diesla, gdzie jest po prostu masakra.
Inna sprawa, że jak ktoś ma duże buciory i nogę przyzwyczajoną do "wciskania ciężarów", to mu wszystko jedno.
Ale fakt pozostaje faktem - i nic nie było zrypane w Avenie, bo jeździłem innymi dla porównania. :-P
W Verso jest trochę lepiej, ale nawet w F125p chodziło lżej. :cool:
-
Mam całkowicie odmienne doświadczenia.
-
Ponieważ masz całkiem inną... nogę. :cheesy:
-
Darek. Piszesz ,że wyciąłeś blachę za siedzeniami. Razem z ta konstrukcją koło zapasu? Faktem jest ,że kratka jest najbardziej solidną konstrukcją auta. zastanawiam się czy nie pomylili słowa kratka,z klatką. PO co tyle żelastwa ?!!!
Odciąłem dolną część kratki, tak że zostało tylko to co widać z zewnątrz. Konstrukcje nad kołem zapasowym zostawiłem bo zastępuje ona 3 rząd foteli(inaczej podłoga nie byłaby płaska).
-
To ja trochę z innej beczki - nie ukrywam że nie mam lekkiej nogi, auto ma mi służyć a nie odwrotnie, więc jeżdżę w miarę dynamicznie, nie przywiązując wielkiej wagi do spalania ( no, zakładam, że więcej niż Voygaer to Toyka nie spali :-) mowa o benzynie ), natomiast z waszego doświadczenia - ile silnik 1.8 potrzebuje km na dotarcie ? podczas karencji dotarciowej - jakie max obroty są bezpieczne ?
-
Oj, to taka noga jak moja. :good: :cheesy:
Co do dotarcia - zależy jak będziesz docierał: im delikatniej, tym dłużej. Powiedzmy, że między 1,5 a 5 tys. km, sam zauważysz kiedy będzie "jechać lżej i spalać mniej".
Ile pali - zależy. Może i 5-tkę bez problemu na trasie, może 8-9 w mieście, a może i 13 na trasie i w mieście.
I zależy jakie miasto, na co większość nie zwraca uwagi i przekrzykują się, że temu mniej a temu więcej - skoro jeden ma całe miasto w dwupasie, a drugi co 100 m światła, to niedziwne, że wyniki skrajnie różne. A i obuwie również ma znaczenie. Albo jest ciężkie i przyjemność z jazdy wysoka albo lekkie i przyjemności... brak.
Obroty są każde bezpieczne, ja raz na jakiś czas nawet przy docieraniu dojeżdżałem do 6-tki na obrotach, źle jest docierać jak się muli auto. Nie ma czegoś takiego jak "niebezpieczne obroty". Jak dasz za wysoko, to wiadomo, że odetnie. A nikt normalny ciągle na 6 tys. obr. nie jeździ.
Jeździj normalnie i tyle.
-
W Instrukcji jest napisane co nieco o "docieraniu", czyli jak jeździć przez pierwsze kilkaset km.
Sancho, co do 5 litrów za miastem to przestrzeliłeś chyba. No może jakby 70-80 km/h jechać...
Na autostradzie przy 3000 obr/min, tempomat, silnik 1,8 to spalanie miałem w granicach 8 litrów. I nie jechałem tylko jeden raz w ten sposób.
Sprzęgło w Verso chodzi leciutko, w porównaniu do Corolli E12. Jak wsiądę do corolli, to czuję jakbym stopą ciężary wyciskał ;)
-
Na autostradzie przy 3000 obr/min, tempomat, silnik 1,8 to spalanie miałem w granicach 8 litrów. I nie jechałem tylko jeden raz w ten sposób.
Niektórzy tu pisali, że mają 8,3 w mieście ale szybko się okazało, że to ich miasto to 20km w jedną stronę, dwujezdniową, wielopasową drogą z jednym skrzyżowaniem po drodze. Mi przy warunkach podobnych do Sancho (miasto ze światłami co kilkaset metrów + dzieci zostawiane po drodze) 10-11 w mieście. Teraz zimą wyszło mi nawet powyżej 13 ale to jest nie z jazdy tylko z "rozmrażania" szyb ;-)
-
felicjator - coś słabo znasz swoje auto :cheesy:
Jak jadę po słowackich za.upiach, to jak nie chcę, żeby - jak którymś poprzednim razem - podczas wyprzedzania ichniej e-Lki w terenie zabudowanym przed maskę jednocześnie i e-Lki i moją wyskoczył słowacki Policjant, to takie spalanie jest na porządku dziennym. Owszem, wrażenie mam, że chcę "wyjść i iść obok, bo będzie szybciej", ale to się raczej opłaca... podwójnie. :cheesy: Piątka spalania wcale nie jest czymś nadzwyczajnym, a z CVT pod maską można do 4-ki zejść (wiem, wiem - dziwnie to brzmi, ale obroty mogę mieć cały czas 1000 obr./min. w baaardzo dużym zakresie prędkości), tylko pod górkę nie może być, bo wtedy kupa. :cheesy: Wystarczy, że jest równo. :cool:
Z drugiej strony o tej porze roku 14 litrów po mieście wcale nie jest czymś nadzwyczajnym (tym bardziej, że trochę trzeba czekać na rozmrożenie, jak Kolega imć m(dż)enek uprzejmie zauważył i wspomniał :cheesy:) w aucie o opływowości sporej meblościanki. :-P
felicjator - ja mogę te 3000 obr./min. mieć, no może nie przy każdej ale przy powiedzmy 80-90% zakresów wszystkich prędkości, więc wiesz - mam szersze możliwości pod nazwą CVT. :-P
Sprzęgło w Verso chodzi lżej niż w Avenie przy tym samym silniku.
Ale dalej ciężko w porównaniu ot, choćby z Fordem czy innym d.powozem. :cheesy: :-P
-
No to "pocieszę" Was, że akurat w Toykach sprzęgło działa (pedał - nie mylić z gender :cheesy: ) stosunkowo ciężko.
ciężko? nawet dla kogoś kto jeżdził ziłem 131 czy sławetnymi pszczółkami (star 660) z pdwójnym wysprzęglaniem i to na dodatek z kbk ak gn na plecach w szoferce? jak pod koniec armi dali mi na stan stara 266 to czułem się jak w mercedesie. duża szyba przez którą nie wieje wiatr i nie przedostaje się śnieg :) no i normalne wysprzęglanie :) ee, chyba nie wystraszy mnie "ciężkie" sprzęgło w toyocie :)
-
No i prawidłowo, mundek :good:
A moje i tak chodzi najlżej, bo go w sumie... nie ma. :cheesy:
-
witam
chciałem o coś zapytać ale żeby wszystko było jasne najlepiej byłoby podeprzeć się fotką. niestety nie wiem jak dodać zdjęcie które mam na pulpicie. Chciałem to wrzucić w zakładce galeria naszych verso. może ktoś podpowie :-(
-
wejdź na www.fotoo.pl (http://www.fotoo.pl) załaduj zdjęcie, na dole strony naciśnij "pobierz kod" i z listy kodów wybierz "Forum code" skopiuj i wklej tu, tak samo jak piszesz post :)
-
dzięki za podpowiedź
A wracając do pytania to jest ono takie:
zdjęcie przedstawia dolny róg tylnych drzwi. No i nie jest to jednolita blacha, tylko taki nieforemny trójkąt jakby przyklejony. Takie coś jest z obydwu stron
czy w waszych Verso też takie coś jest? Pozdrawiam
(sorry że tutaj ale chyba nie ma sensu zakładać nowego tematu)
[img width= height= alt=Darmowy hosting zdjęć fotoo.pl]http://fotoo.pl//out.php?i=709711_169.jpg[/img]
-
tak to folia ochronna, tak ma być
-
Tak ma być. W Avensis też tak jest. W Aurisie nie mam.
-
no dzięki za odpowiedź, bo postraszyli mnie (chyba tu też) że odbiór nawet z salonu lepiej robić z miernikiem grubości lakieru, bo i salonowe auta mogą mieć gdzieś zalakierowane usterki :)
-
Nieeee, wszystko jest ok :) Pochwal się zdjęciem auta :)
-
W odpowiednim dziale ;)
* wytaptane tapatalkiem
-
Dodam, że w tym miejscu jakby tej folii nie było, to już po paru tys. km miałbyś wypiaskowane to miejsce z lakieru. :cool:
-
Sancho, gdyby było aż tak tragicznie jak piszesz to folie w naszych samochodach byłyby również mocno uszkodzone. Moja wygląda idealnie czego nie nożna powiedzieć o foliach pod klamkami.
* wytaptane tapatalkiem
-
wiele tych aut miało robioną naprawę blacharską i nikt sobie nie zadawał trudu zakupu tych folii i jeżdżą tak kilka lat i nic specjalnego się nie dzieje
niedaleko mnie parkuje taka Yariska
do Yarisa 99-05 koszty duże, dalibyście za komplet kilku folii 400zł ponad?
8741B PROTECTOR, QUARTER PANEL, RH
58741-52020 1 € 23.72
58742B PROTECTOR, QUARTER PANEL, LH
58742-52020 1 € 23.72
58745 PROTECTOR, QUARTER PANEL, FRONT RH
58745-52010 1 € 11.93
58746 PROTECTOR, QUARTER PANEL, FRONT LH
58746-52010 1 € 11.93
58747A PROTECTOR, QUARTER PANEL, REAR RH
58747-52020 1 € 16.17
58748A PROTECTOR, QUARTER PANEL, REAR LH
58748-52020 1 € 16.17
-
We wszystkich Toyotkach były takie folie? I czy w wersji 3-drzwiowej i 5-drzwiowej?
-
We wszystkich Toyotkach były takie folie? I czy w wersji 3-drzwiowej i 5-drzwiowej?
http://www.toyodiy.com/parts/p_E_2007_TOYOTA_AURIS_ADE150L-AHFNYW_6101.2.html?hl=58745 (http://www.toyodiy.com/parts/p_E_2007_TOYOTA_AURIS_ADE150L-AHFNYW_6101.2.html?hl=58745)
58745 PROTECTOR, QUARTER PANEL, FRONT RH
58741-12150 ANTI-CHIPPING TAPE-WITH(REAR DOOR, QUATER) 1 € 11.93
58746 PROTECTOR, QUARTER PANEL, FRONT LH
58742-12150 ANTI-CHIPPING TAPE-WITH(REAR DOOR, QUATER) 1 € 11.93
-
Nieeee, wszystko jest ok :) Pochwal się zdjęciem auta :)
no to pochwaliłem się zdjęciem... w odpowiednim dziale :)
ale chyba założę nowy wątek zatytułowany >głupie pytania<
bo mam pytania na które nie mogę znaleźć narazie odpowiedzi. np. czy można zmienić wersję językową z angielskiej na tym wyświetlaczu, gdzie jest data godzina itp.
albo jeszcze głupsze - gdzie jest licznik kilometrów tych całkowitych.
kobitka w salonie tłumaczyła mi ale jakoś nie mogłem się skupić :(
-
Licznik - na pewno masz pstryczek jak w każdym aucie gdzie poprzez przyciśnięcie którego zmieniasz poziom wyświetlania. ODO(całkowity)->Trip A-> Trip B
Co do języka menu, to nie będę pisała bo w Aurisie jest na pewno inaczej, a nie chce mieszać Ci w głowie.
-
Kolego MUNDEK najlepszą lekturą odnośnie zmiany języka i godziny jest Książka samochodu tam są wszystkie informacje dodam tyle ze w naszych samochodach niema języka Polskiego.:)
-
Sancho, gdyby było aż tak tragicznie jak piszesz to folie w naszych samochodach byłyby również mocno uszkodzone. Moja wygląda idealnie czego nie nożna powiedzieć o foliach pod klamkami.
Bo to bardzo mocne i wytrzymałe folie, zwykle firmy 3M :good:
Wierz mi, tak jest - już w niejednym aucie to widziałem. Potem blacharnia, malowanie i - jeśli ktoś miał minimum wiedzy i rozumu - właśnie... folia. :cheesy:
Zresztą ja taką folię do każdego nowego auta kupuję i montuję również na ranty progów: nawet buciorami przez lata ciężko ją uszkodzić. :cool:
Poza tym zależy to od paru czynników w sensie tempa piaskowania: np. czy są chlapacze z przodu, po jakich drogach ktoś jeździ itp.
paba - gdyby były niepotrzebne, to myślisz, że producent by nie przyoszczędził na folii? Tym bardziej, że taka folia 1 EURO nie kosztuje, a oszczędzają na tańszych. :grin: :cool: