Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Verso => Wątek zaczęty przez: Milos w 17 Listopada 2013, 15:07:05
-
Panowie, spotkała mnie dzisiaj taka przygoda, że nie odpaliłem rano samochodu. Objawy wskazywały na akumulator (data i godzina się zresetowała, pojawił się komunikat Check VSC system, alarm pikał itp.) i faktycznie po pożyczeniu prądu od sąsiada odpalił bez problemu. Po krótkim dochodzeniu okazało się, że dzieci zostawiły na noc włączone oświetlenie wnętrza więc niby winowajca jest jasny. Niemniej przy ładowaniu akumulatora pierwszy raz się przyjrzałem co to jest za cudo i mam akumulator firmy MUTLU. Pierwszy raz słyszę o czymś takim.
Stąd pytania. Czy Toyota montuje fabrycznie akumulatory tej firmy w Verso czy dostałem zużyty przeszczep w serwisie? Drugie pytanie: czy po takim całkowitym rozładowaniu jakie mnie spotkało aku nadaje się do wymiany czy po krótkiej jeździe wrócił do normy i można z nim dalej spokojnie jeździć?
-
Niemniej przy ładowaniu akumulatora pierwszy raz się przyjrzałem co to jest za cudo i mam akumulator firmy MUTLU. Pierwszy raz słyszę o czymś takim.
Mam taki sam w Corolli E12 WG z 2004. MULTU to firma turecka. Takie aku są wkładane w Turcji fabrycznie do Toyot.
http://www.mutlu.com.tr/get_content.cfm?id=33&lang=eng (http://www.mutlu.com.tr/get_content.cfm?id=33&lang=eng)
Możesz jeździć na nim dalej bez obaw. Dopóki nie padnie na dobre.
-
Drugie pytanie: czy po takim całkowitym rozładowaniu jakie mnie spotkało aku nadaje się do wymiany czy po krótkiej jeździe wrócił do normy i można z nim dalej spokojnie jeździć?
Jeśli, go wyjąłeś i naładowałeś prostownikiem porządnie to jeszcze powinien Ci posłużyć.
-
Dzięki za info. Nie ładowałem prostownikiem tylko zrobiłem 20 kilometrów z prędkością powyżej 100 km/h. Nie wystarczy żeby odzyskał sprawność? Odpala teraz bez problemu.
-
Prędkość raczej niewiele pomoże, najważniejszy jest czas ładowania pewnie kilka godzin (5-6) powinno wystarczyć do naładowania w czasie jazdy. Może warto wymienić żarówki na ledy wtedy przez noc napewno się nie rozładuje.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk (http://tapatalk.com/m?id=1)
-
Jak pisałem włączone było oświetlenie wnętrza. Wymiana na LED raczej niewiele pomoże ;) Dzieci nie mają dostępu do włącznika głównych świateł, poza tym brzęczyk nawet tureckiego świętego by postawił na nogi :)
-
Dzięki za info. Nie ładowałem prostownikiem tylko zrobiłem 20 kilometrów z prędkością powyżej 100 km/h. Nie wystarczy żeby odzyskał sprawność? Odpala teraz bez problemu.
Dla bezpieczeństwa przed mrozami bym go jednak podładował przez noc prostownikiem.
-
Panowie, spotkała mnie dzisiaj taka przygoda, że nie odpaliłem rano samochodu. Objawy wskazywały na akumulator
(...)
Po krótkim dochodzeniu okazało się, że dzieci zostawiły na noc włączone oświetlenie wnętrza więc niby winowajca jest jasny.
(...)
Drugie pytanie: czy po takim całkowitym rozładowaniu jakie mnie spotkało aku nadaje się do wymiany czy po krótkiej jeździe wrócił do normy i można z nim dalej spokojnie jeździć?
Jeśli przez noc żarówka oświetlenia wnętrza (pewnie 5W) rozładowała aku , to znaczy , że nie już on już zbyt mocarny.
Po jednej takiej "akcji" nie powinien się zasiarczyć nieodwracalnie, ale porządne ładowanie pod prostownikiem (mały prąd , z 10-12 h ładowania) powinien go przed zimą postawić na nogi.
PS
Przejażdżka 20 minutowa (prędkość nie ma nic do rzeczy) to działanie na krótką metę.
-
Prędkość jest rzeczywiście mało istotna - dużo ważniejszy albo czas ładowania albo w Twoim przypadku OBROTY silnika. Generalnie powinno być ok - a to w Verso nie ma patentu znanego z innych aut, że komp wyłączy oświetlenie wewnętrzne po np. 30 min. świecenia na zamkniętym aucie? :embarassed:
Co do naładowania, to z pełnym szacunkiem, ale ładowanie W TRAKCIE JAZDY przez 5-6 godzin jako minimum, to... sorki: Kolega nie wie o czym pisze. :cheesy: Godzin kilka lub kilkanaście TAK, ALE PROSTOWNIKIEM, a w czasie jazdy to jak aku pusty, to komp "rzuca cały prąd" do ładowania, który ma wolny i ładowanie jest co prawda nie tak trwałe jak prostownikiem MAŁYM PRĄDEM ale długo, ale... powinno wystarczyć "na zaś" jeśli aku sprawny :)
LEDów do oświetlenia wnętrza nie polecam, bo albo świecą słabo albo zimno i robi się w kabinie tak... trupio. :shock: A poza tym LED nie chroni przed rozładowaniem, li tylko wydłuża ten czas.
Reasumując, jak napisał tomery - jak przed Tobą same krótkie trasy, to ja bym też doładował nocą prostownikiem MAŁYM prądem (lub prostownikiem automatycznym). Jak masz trasę przed sobą, to bym sobie darował :)
-
Jeśli przez noc żarówka oświetlenia wnętrza (pewnie 5W) rozładowała aku , to znaczy , że nie już on już zbyt mocarny.
Po jednej takiej "akcji" nie powinien się zasiarczyć nieodwracalnie, ale porządne ładowanie pod prostownikiem (mały prąd , z 10-12 h ładowania) powinien go przed zimą postawić na nogi.
PS
Przejażdżka 20 minutowa (prędkość nie ma nic do rzeczy) to działanie na krótką metę.
Przyjmując że verso ma 4 żarówki kabinowe + 1 w kuferku (jeżeli są 5W) daje nam to 25W czyli 2A. 10 godzin i pewnie połowa akumulatora zużyta, a jeżeli nie był naładowany na full no to tylko pożyczka prądu nas ratuje albo ładowanie.
Jeżeli drzwi były niedomknięte to jeszcze dodatkowe żarówki w lusterkach dochodzą.
W zeszłym roku to mi młody chyba 3 razy rozładował akumulator, dwa razy ładowałem prostownikiem, za trzecim razem 15 minut ładowani + trasa 6 godzin i od tamtej pory wszystko śmiga jak należy, chociaż warto sprawdzić poziom elektrolitu, a może mamy żelowe?
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk (http://tapatalk.com/m?id=1)
-
Offtopiczenie.
W Toyocie strasznie słabe jest, że światła nie gasną same po jakimś okresie bezczynności żeby zapobiec rozładowaniu akumulatora. W innych autach oświetlenie kabiny czy tam bagażnika samo zgaśnie po 20-30 minutach stałego otwarcia klapy czy drzwi a tu nie- tu się będą lusterka w szczerym słońcu świecić cały dzień. :thumbdown:
-
Popatrz na to inaczej - bedzich chcial swiecic caly wieczor to bedziesz swiecil sobie - ty decydujesz a nie auto.
Dla porownania wsiadz do peugeota i sproboj choc radia posluchac kilka minut na postoji - kochane economode ;)
-
W Citroenach jest to samo - ale są też inne zalety, że np. z pilota sobie włączałem ksenony zdalnie :) Patenty francuzy mają niektóre bardzo uprzyjemniające życie. Z wykonaniem i (nie)trwałością to już inna historia... :cry: :wallbash:
-
fajne do momentu gdy sie zepsuja :)
a w verso chyba tez da sie wlaczyc jakies oswietlenie z pilota - musial bym sprobowac u kogos
-
W Verso nawet rzeczy kosztowo dla Toyoty ZEROWEJ, a czyniącej parkowanie łatwiejszym i przyjemniejszym nie ma, czyli pochylania lusterek elektrycznych (żeby widzieć krawężnik przy parkowaniu równoległym) nie ma, o prostszej rzeczy typu włączająca się tylna wycieraczka na wstecznym, nie wspominając.. :thumbdown: A co dopiero pilotem... Panie! Takie rzeczy to tylko w Erze. :cheesy:
-
Jeśli chcę doładować akumulator prostownikiem to muszę odpiąć klemy od niego przed zapięciem prostownika czy mogę bezpośrednio podpiąć nie ruszając niczego w aucie ?
-
Stara szkoła mówi, że powinno się odłączyć ale jakie to ma uzasadnienie to nie wiem. Ja bym odłączył.
-
Najlepiej zrobić tak, jak mówi to Instrukcja obsługi
znalezione w sieci:
http://automotiveblog.pl/2009/12/23/jak-ladowac-akumulator/ (http://automotiveblog.pl/2009/12/23/jak-ladowac-akumulator/)
http://avensis.info/viewtopic.php?f=23&t=11877 (http://avensis.info/viewtopic.php?f=23&t=11877)
-
W ubiegłym tygodniu miałem dokładnie to samo: najpierw komunikat "Check VSC System" (ostatnio dużo używałem podgrzewania foteli na obu siedzeniach), a potem niemożność uruchomienia silnika. Podjechałem do serwisu akumulatorów, gdzie zdiagnozowali, że akumulator jest dobry tylko nie naładowany. Więc kupiłem prostownik taki, żeby nie musieć sprawdzać tylko żeby sam czuwał i się wyłączył kiedy naładuje: CTEK MXS 3.6. On ładuje powoli, ale tak, aby nie uszkodzić ani akumulatora ani elektroniki pojazdu. Zaletą jest to, że sam dobiera prąd ładowania zależnie od stanu w jakim jest akumulator (siedem różnych sposobów ładowania dobieranych przez układ elektroniczny), automatycznie się wyłącza gdy akumulator jest naładowany i bardzo delikatnie ładuje gdy należy tylko podtrzymywać napięcie. Nie trzeba odłączać akumulatora w trakcie ładowania - nie uszkodzi elektroniki pojazdu. Nie trzeba odpinać w trakcie zapalania silnika. Ponoć takich prostowników używają w salonach i na składach celnych gdzie samochody czekają wiele miesięcy. Model MXS 3.8 dodatkowo pokazuje w której fazie ładowania akumulator jest. Po 36 godzinach ładowania napięcie było 12,6. Niestety po pierwszej próbie odpalenia silnik nie zapalił i napięcie z powrotem spadło do 10,4 V. Pojechałem do innego serwisu i zdecydowanie powiedzieli, że akumulator padł. Zatem zmieniłem na nowy Bosch z dokładnie taką samą pojemnością 60Ah jak fabryczny i wszystkie problemy z uruchamianiem i systemem VSC znikły. W serwisie powiedzieli, że ten Bosch 2-3 lat powinien wytrzymać. Błąd systemu VSC odczytany przez komputer pokazywał, że brak komunikacji z modułem ABS. Wynikało to z tego, że moduł ten nie dostawał napięcia, więc go centralny komputer nie widział.
Odnośnie napięć na akumulatorze instrukcja na str. 539 mówi:
- 12,6 - 12,8 całkowicie naładowany
- 12,2 - 12,4 naładowany do połowy
- 11,8 - 12,0 rozładowany
Stary miał 10,4 V. Nowy ma 12,5 V.
Wniosek jest taki: błąd VSC oznacza najpewniej, że padł akumulator. Jeszcze jedna sprawa: jak ten akumulator padł to silnik przy zatrzymaniu pojazdu prawie gasł i spadały mu obroty tak na oko poniżej 500 lub 400. W czasie odczytania komputera elektryk mi zresetował to ustawienie obrotów i skalibrował na nowo pedał gazu. Obroty się potem same kalibrują bodajże przez 3 kolejne uruchomienia silnika. Więc się nie przestraszyć jeśli samochód będzie miał zbyt niskie obroty po założeniu akumulatora, bo potem wszystko wróci do normy. Teraz chodzi tak jak dawniej ok. 600 obrotów na postoju i silnik równiutko pracuje.
-
Qrcze..., a ja się zastanawiam czy wykupić przedłużenie gwarancji, a Tobie zaraz po jej skończeniu takie kwiatki wychodzą :shock:
-
Qrcze..., a ja się zastanawiam czy wykupić przedłużenie gwarancji, a Tobie zaraz po jej skończeniu takie kwiatki wychodzą :shock:
Już będzie prawie rok odkąd mi się skończyła gwarancja. Akumulator to w sumie prosta sprawa - 270 zł. Bałem się, że to rzeczywiście VSC, ale to był mylący komunikat dla postraszenia. Być może jestem współwinny bo nie dość, że jeździłem na krótkie trasy w mieście, to jeszcze non-stop podgrzewanie obu foteli.
-
Offtopiczenie. W Toyocie strasznie słabe jest, że światła nie gasną same po jakimś okresie bezczynności żeby zapobiec rozładowaniu akumulatora. W innych autach oświetlenie kabiny czy tam bagażnika samo zgaśnie po 20-30 minutach stałego otwarcia klapy czy drzwi a tu nie- tu się będą lusterka w szczerym słońcu świecić cały dzień. :thumbdown:
sprawdzałeś czy Ci się wydaje ??
-
Sprawdzałem. Lusterka świecą nonstop jeśli np. drzwi (albo klapa bagażnika) są uchylone. Podsufitkę i bagażnik da się wyłączyć (ręcznie, ale wolałbym żeby gasły same po jakimś czasie mimo otwartych drzwi) ale lusterek nie.
-
Qrcze..., a ja się zastanawiam czy wykupić przedłużenie gwarancji, a Tobie zaraz po jej skończeniu takie kwiatki wychodzą :shock:
Jakie "kwiatki" ? :)
Zużyty akumulator to normalna eksploatacyjna sprawa (taka jak np. klocki hamulcowe).
A kolega sam go dobił (jazda na krótkich odcinkach , nadużywanie ogrzewania foteli i świecące przez noc lampki).
Jak ktoś jeździ w takich "warunkach" (nie wszyscy przecież jeżdżą w długie trasy) to jak jest taka możliwość , to przed zimą warto podłączyć taki kilkuletni akumulator na 10-12 h i ładować małym amperażem (albo nowoczesnym prostownikiem procesorowym)
PS
Miałem kiedyś Opla Astrę I - tam fabryczny akumulator wytrzymał mi 7 lub 8 lat (nie pamiętam dokładnie bo to dawno było).
-
A co ja mam powiedzieć, gdzie mi non-stop (owszem, znikomy pobór, ale jednak) działają czujniki antyzderzeniowe - to mi padnie za pół roku? :thumbdown: Trochę to szybko jak na TOYOTĘ - nawet w Fordzie trochę dłużej trzymał... :shock:
-
Przecież ani Toyota ani Ford nie produkują tych akumulatorów :)
-
Nieważne kto produkuje - ważne kto, jakie i do jakiego samochodu montuje, bo to decyduje o wszystkim.
-
Tu sie zgodze. Ja mam Yarka wyprodukowanego pod koniec 2003 i siedzi w nim oryginalny Delphi. Co prawda zima u mnie nie taka sroga.
W Vectrze oryginal wytrzymal 8 lat.
-
a ja mam jarka wyprodukowanego na początku 99 :cheesy:
Fukurkawa - od 99 do 2011 czy 2012 (nie pamiętam, pamiętam że listopad) co daje 11, 12 lat
wszystkie zimy w PL :cheesy:
-
Mam pytanie :) Akumulator MUTLU w moim samochodzie, po 6-ciu latach powoli chyba dokonuje żywota. Ostatnio zdechł mi dokumentnie, gdzieś chyba została włączona żarówka na noc. Po ładowaniu przez całą noc podłączyłem go w serwisie do specjalnego urządzenia badąjecego sprawność. Pokazał ok 60%, a więc wynik raczej słaby.
Wkrótce będę chciał go wymienić, ale na co? Może możecie coś polecić? Fabryczny MUTLU ma parametry 60Ah 480A. W necie znalazłem dedykowany do silników 1.6 VVTi austracki Braven, ale opinii na jego tema niewiele...
-
Ja bym brał Vartę :)
-
zależy od szczęścia , wszystko pada - mi Panasonic 4 lata temu kupiony ma gdzieś zwarcie na celach
dziś wziąłem sobie niebieskiego Boscha (to samo co Varta)
-
No właśnie z Vartą mam bardzo niemiłe doświadczenia przy motocyklu... Bardzo dobrą opinią wśród motocyklistów cieszą się japońskie YUSY, ale nie wiem, jaką opinię mają wśród posiadaczy 4-ech kołek?
-
taką, że potrafili ładować do Polski odpady z fabryki z GB
naprawdę nie ma reguły
unikałbym jedynie najtańszego szajsu i zakupów w miejscach gdzie się nie dba o akumulatory i jest szansa na leżaki
-
Witam, w tym tygodniu mój akumulator poddał się, minęło mu równe 6 lat, ładowałem go przed zimą , jako tako kręcił ale dobrze że nie było dużych mrozów. Po przejechaniu w poniedziałek 700 km, z Polski do Pragi nie doładował się nic, przy zapałaniu żółte kontrolki świeciły tj.vsc i żólty trójkąt mrugał ,słychać było że ledwie kręci. Akumulator był oryginalny Mutlu, w sklepie kupiłem niejaki MAYLE - chwalili, na razie wszystko ok,
-
Co można powiedzieć po tygodniowym użytkowaniu akumulatora nowego akumulatora?
Odezwił sie za 2-3 lata, może 5 i wtedy daj znać.
-
Z akumulatorami teraz jest ten problem że są "bezobsługowe".
Co za tym idzie zatyczki od cel są zaspawane, ale woda z elektrolitu tak samo odparowuje.
Generalnie po dwóch latach wypada uzupełnić i dalej się cieszyć z rana przy starcie przez kolejny okres do uzupełnienia.
Jednak producenci zadbali żeby około trzy lata być zadowolonym a później zakupić nowy akumulator, no chyba że się wywierci otwory, albo odetka fabryczne i uzupełni poziom w celach.
Inny temat to akumulator żelowy jak raz zakupisz zapomnisz o tym temacie ale to już większy wydatek.
W S klasie były montowane to przy dieslach 3 litrowych wystarczały na około 10 lat pracy w naszych warunkach no i w aucie przechowywanym pod chmurką.
Ja po sześciu latach kupiłem Vartę 85 Ah 800A z tego co wyczytałem to samo co BOSCH różni się naklejką na końcowej taśmie w fabryce. Na pewno w przyszłym roku będę zadowolony a co dalej - wiadomo.
-
W moim oryginalnym można było dolać, z tym że otwory były zaklejony naklejkami, nie było ich widać na pierwszy rzut oka.