Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Auris => Wątek zaczęty przez: Spider1919 w 25 Czerwca 2014, 10:34:38
-
KoralK, ja przed kupnem Aurisa zastanawiałem się nad zakupem nowego Hyundaia i30 (46900 z felami oraz ubezpieczeniem AC i OC, super oferta) i większość ludzi na forach polecała mi zakup koreańczyka zamiast Aurisa, bo nowsza technologia, bo Car of the Year wg Carbuyera itd.
Teraz tak. Moja siostra kupiła rok temu fabrycznie nowego Hyundaia i10. W ciągu roku do naciągnięcia był pasek rozrządu bo wydawał cholerne dźwięki, do uzupełnienia była klimatyzacja (podobno w fabryce nie wlali czynnika :wallbash: ) oraz do wymiany uszczelka prawych drzwi pasażera, bo... przeciekały. Przy czym jak przyjechałem za nią na wymianę, bo siostra akurat miała szkołę, okazało się, że w Hyundaiu zamówili uszczelkę do... prawych drzwi tylnych, zamiast przednich. Jeszcze słyszałem jak koleś opieprza przez drzwi praktykanta za złe zamówienie, a potem wychodzi do mnie i mówi "no wie pan, jest taka sytuacja, nie wiem jak to się stało, dobrze zamówiliśmy a przyjechało co innego...". Oczywiście żadnej rekompensaty za konieczność dojazdu 25 km w jedną stronę do Zabrza ani straconego czasu nie otrzymałem, nawet głupiego zapachu do samochodu. Toyota z indywidualnym podejściem do klienta, samochodami, które jeździły u nas po 5-6 lat bez ani jednej awarii, serwisem którego pracę można obserwować przez wielką szybę z poczekalni przy stoliku, świeżej prasie i gorącej kawie zdecydowanie nas rozpieściła. A serwis w Hyundaiu? Schodzi się do jakiegoś podziemia (serio), pokój 20m^2, z lewej strony jakaś niemiła, zmęczona życiem pani przy biurku, mały telewizor, na którym lecą reklamy Hyundaia i jedna sofa do siedzenia, do tego upierd... kafelki, które ostatni raz były sprzątane na oko 19 lat temu. Może w droższych Hujdajkach nie ma takich jaj jak w najtańszym i10, ale i tak za całą otoczkę nie kupiłbym tego samochodu, choć pewnie zależy to też od salonu.
-
Moja siostra kupiła rok temu fabrycznie nowego Hyundaia i10. W ciągu roku do naciągnięcia był pasek rozrządu bo wydawał cholerne dźwięki, do uzupełnienia była klimatyzacja (podobno w fabryce nie wlali czynnika )
Eeeeeeeeeeeeee :o
W układzie rozrządu jest chyba jakiś napinacz ?
Tak sądzę, więc co tam musieli naciągać :o ?
Gdyby nie "napuścili" czynnika do klimy w fabryce (mało prawdopodobne) to odpowiednie czujniki nie pozwoliłyby uruchomić sprężarki z powodu zbyt niskiego ciśnienia ! (możliwość zatarcia).
Rozumiem wobec tego, że przez ten rok (do momentu kiedy "odkryto", że fabryka nie wpuściła czynnika) twoja siostra nie używała klimatyzacji :| ?
A tak już na marginesie :-)
Chcieliśmy kiedyś kupić Kia Ceed (bliźniak i30)
Już nawet jechaliśmy z jakąś tam zaliczką do salonu KIA , ale po drodze przejeżdzaliśmy obok salonu Toyoty (inne marki odpadly)
I postanowiliśmy z żoną tak "z ciekawości" zatrzymać się i wstąpić do środka.
Jak wsiedliśmy do Aurisa po FL , to była miłość od pierwszego wejrzenia :-) :good:
Do tej pory jest nasz :-) :-).
To był strzał w dziesiątkę :good:
(pomimo tego, że wystąpiły usterki które w nowej Toyocie nie powinny mieć miejsca. Na szczęście gwarancja i porządne ASO "dały radę")
w śród użytkowników zajrzałem także w opinie o nowym Aurisie i ku mojemu zdziwienie okazało się że lepiej był oceniany poprzedni model niż ten nowy.
Wcale się nie dziwię (w mojej subiektywnej ocenie !)
Powiem tak, :
Auris II wygląda fajnie (ale jak to się mówi "pupy nie urywa" inne marki wyglądają dość podobnie , jest nowoczesny, pachnie nowością i zapewne warto by go mieć jako pierwszy nowy pojazd.
Ale z mojego (subiektywnego) punktu widzenia nasz Auris 2010 czyli po FL , jest o niebo wygodniejszy (przyzwyczaiłem się do jego wysokości , wygodności wsiadania , itp. , itd.).
Pakiet wyposarzenia jest tak skonfigurowany, że posiada wszystko (oprócz skóry) co w Aurisie II musiałbym wziąć w najbogatszym pakiecie.
Mechanicznie mam to samo (oprócz wielowahacza z tyłu) , silnik mam ten sam , więc z naszego punktu widzenia nie opłacało nam się "przesiąść" na nowszy model.
Stąd myślę biorą się wyższe oceny poprzedniego modelu (Auris II nie jest na tyle "rewolucją" , żeby można go oceniać wyżej).
A im dłużej przyglądam się nowym AII i im dłużej przesiaduję w środku (skończył się leasing i może warto by jednak pomyśleć o czymś nowym) to dochodzę do wniosku, że nasz Auris FL nie jest wart wymiany na Auris II.
PS
Zaczyna nam się coraz bardziej podobać Mazda 3 :-) którą nota bene można mieć lepiej wyposażoną i w mniejszych pieniądzach od Aurisa II :roll:
-
Ale z mojego (subiektywnego) punktu widzenia nasz Auris 2010 czyli po FL , jest o niebo wygodniejszy (przyzwyczaiłem się do jego wysokości , wygodności wsiadania , itp. , itd.).
To i ja subiektywnie. W kwestii wygody wsiadania/wysiadania zgodzę się z Tobą. Po przesiadce z AI kilka razy uderzyłam się w głowę, zanim przywykłam, że teraz buda niższa. Zwłaszcza wsiadający do tyłu poczują dyskomfort, nie ma tam już aż tyle przestrzeni. AII jest jakieś 5 cm niższy i 5 cm dłuższy, szyba czołowa leży bardziej płasko. To wszystko przekłada się zmniejszenie wygody wpakowania się do auta. Ale... każdy kij ma dwa końce. Sylwetka AII jest dzięki temu znacznie bardziej aerodynamiczna. Dużo jeżdżę ze sporymi prędkościami po autostradzie i ma to dla mnie ogromne znaczenie. W AI rzucało mnie na wietrze jak szmatą. Chwilami bałam się, że odfrunę jak nagle dmuchnęło z boku. No masakra, każdy przejazd obok ciężarówki kończył się tańcem. Boczny wiatr po wyjeździe zza barier dźwiękochłonnych to samo... musiałam bardzo uważać. Nowy pruje powietrze, zamiast z nim walczyć. Nie boję się już wiatru. Nie nurkuje tez przy ostrym hamowaniu. Lepiej trzyma się w zakrętach. Część roboty odwalają co prawda gumy, bo teraz mam szersze, ale sama niższa bryła tez robi swoje. I hamulce ostre jak żyleta
Cos za coś. W AII czuję się dużo bezpieczniej. Poza tym jestem dość niska i nauczyłam się już wsiadać bez rąbania głową w ramę drzwi :) No i w zimie będę jeździć bez irokeza, bo dosięgnę szczotką zdjąć cały śnieg z dachu :cheesy: .
Mój AI był dieslem, golcem z 2007 roku więc wyposażeni,a czy silnika nie mam co porównywać.
Nie wiem jak w Twoim Tomery z ogólnymi wrażeniami z prowadzenia, ale w AII pedały, drążek zmiany biegów i kierownica chodzą niezwykle lekko. W AI był większy opór. Dłuższa jazda mnie teraz nie meczy. Wspomaganie kierownicy jest tak zaje.... że paluszkiem można kręcić. Wciskając jakikolwiek pedał opór jest tak niewielki, że noga własnym ciężarem prawie wszystko załatwia, używam bardzo niewiele siły. W AI po godzinie deptania po autostradzie już mi troszkę noga puchła a i w mieście na hamulcu na czerwonych światłach też. Ręce tez bywały zmęczone kręceniem kółka. Pasy...w AI były zbyt mocno naciągane i piły, ale może to było do wyregulowania. W AII chodzą również lekko, niewiele się napinając na ciele.
Jakiś czas temu porównywałam konfigurację Mazdy 3 z AII. Mazda w porównywalnej wersji wyposażenia do mojego Dynamic (dla mazdy to skyEnergy)za cenę 400 zł więcej daje dużo więcej bajerów: czujniki zmierzchu, deszczu, system ostrzegający o obiektach w martwym polu, czujnik ciśnienia opon, podświetlany schowek pasażera, dwustrefowa klima, lusterko elektrochromatyczne, elektrycznie składane lusterka boczne etc. Nie ma tylko asystenta parkowania i czujników parkowania z przodu.
Zapewne pod względem wyposażenia jest dużo bardziej kusząca. Nigdy nie jeździłam mazdą, więc nie mogę porównać wrażenia z prowadzenia, ale w tej cenie 400 zł więcej niż dynamic 1,6 Valvematic, Mazda ma silnik dwulitrowy, z większym momentem obrotowym, mniejszym spalaniem i lepszym przyspieszeniem do 100 (8,9 sek.)
-
PS Zaczyna nam się coraz bardziej podobać Mazda 3 :) którą nota bene można mieć lepiej wyposażoną i w mniejszych pieniądzach od Aurisa II :roll:
Śmigałem poprzednim wcieleniem nowej Mazdy 3 w wersji z silnikiem 2,2 i 1,6 w Dieslu i z czystym sumieniem mogę polecić - autko sprawowało się świetnie awarii zero a w wersji 2,2 jazda to była czysta przyjemność.
-
Po przesiadce z AI kilka razy uderzyłam się w głowę, zanim przywykłam, że teraz buda niższa. Zwłaszcza wsiadający do tyłu poczują dyskomfort, nie ma tam już aż tyle przestrzeni. AII jest jakieś 5 cm niższy i 5 cm dłuższy, szyba czołowa leży bardziej płasko. To wszystko przekłada się zmniejszenie wygody wpakowania się do auta. Ale... każdy kij ma dwa końce. Sylwetka AII jest dzięki temu znacznie bardziej aerodynamiczna. Dużo jeżdżę ze sporymi prędkościami po autostradzie i ma to dla mnie ogromne znaczenie. W AI rzucało mnie na wietrze jak szmatą. Chwilami bałam się, że odfrunę jak nagle dmuchnęło z boku. No masakra, każdy przejazd obok ciężarówki kończył się tańcem. Boczny wiatr po wyjeździe zza barier dźwiękochłonnych to samo... musiałam bardzo uważać. Nowy pruje powietrze, zamiast z nim walczyć. Nie boję się już wiatru. Nie nurkuje tez przy ostrym hamowaniu. Lepiej trzyma się w zakrętach. Część roboty odwalają co prawda gumy, bo teraz mam szersze, ale sama niższa bryła tez robi swoje. I hamulce ostre jak żyleta
Nika , AI przed i po FL to dwa światy !
Ten przed FL był wręcz słynny ze swej "flakowatej" miękkości (myślę, że z twoim ciężkim dieslem z przodu szczególnie).
Wersja po FL (pomijając kosmetykę w wyglądzie) to głównie zmiany w zawieszeniu.
Utwardzone , usztywnione - jedzie jak po szynach (owszem , jest wysoki więc czasem bujnie , ale i tak prowadzi jak po szynach).
Może i faktycznie przez to, że jest wyższy pali ciut więcej , ale trudno, coś za coś.
A teraz ta pozorna różnica 5 cm w długości pomiędzy AI FL i AII : - rozstaw między osiami pozostał ten sam (2600 mm) , a ponieważ AII jest niższy, to w środku jest ciaśniej (to nie tylko moje wrażenia).
Różnica w długości zewnętrznej wynika z pewnie bardziej wydłużonych zderzaków.
Nie wiem jak było w twoim AI diesel , ale w moim lekkość działania pedałów uważam za niezłą.
Układ kierowniczy też działa wystarczająco lekko.
Pasy nie cisną , więc jest gitara :good: :cheesy:
I dlatego uważam, że nie opłaca nam się zmieniać naszego czteroletniego wszystkomającego "staruszka" AI FL na nowego AII.
PS
Mazda 3 ma rozstaw osi 2700 mm - 10cm więcej niż Auris !
Silnik 2,0 bez turbiny , który na dodatek mniej pali i ma większy moment - bajeczka !
I ten wygląd !!!
Autko naprawdę uważam godne uwagi.
-
Też twierdze, że ta mazda jest godna uwagi :cheesy:
choć mnie jest w moim aII wygodnie, to chętnie spróbowałabym mazdy. Gdybym tylko mogła do niej wziąć te sportowe fotele, chyba, że madzia tez takie ma no i IPA, bez którego nie mogę już zyć. Przed chwilka wcisnął mnie w ciasna dziurke na parkingu a tak musiałabym gdzies dalej pojechać bo z zachlapanymi szybami i lusterkami bym sama nie wjechała.
-
BTW. czytujecie może jakieś portale gdzie użytkownicy sami oceniają swoje auta?
Ja ostatnio poszukiwałem informacji w temacie Hujdaia IX35 - mój Tata zapragnął zakupić to auto i poszukując info na jego temat w śród użytkowników zajrzałem także w opinie o nowym Aurisie i ku mojemu zdziwienie okazało się że lepiej był oceniany poprzedni model niż ten nowy.
Oczywiście mam na myśli opinie w momencie aktualności danych modeli.
Ogólnie o Hyundai/Kia:
- Ceed 1.6CRDi 90KM - auto nie do zajechania, z 2008r. ochrona ma nimi już nakręcone ponad 400k km i nic się nie dzieje, brak DFP/koła dwumasowego, silnik jest wyłączany kiedy trzeba wymienić olej
- Ceed 1.6CRDi 116KM - wersja "Policyjna", awaryjna (turbo), pali 1,5/2l więcej niż ten wyżej
- Hyundai Santa Fe 2.2CRDi (ten starszy) - użytkowany skrajnie źle (ojej co 2 lata ~ 50 k km), użytek firmowy, nic się nie dzieje
- Hyundai ix35 - ochrona kupiła do jazdy po szutrówkach, osłony podwozia pozrywane w 3 mieniące (drogi gdzie Auris I przejdzie bez problemu), 1.7CRDI (chyba?) po 40k km padło turbo
Ogólnie mają modele bardziej i mniej udane, jak chyba każda marka. Kilka opinii można poczytać tutaj: http://www.autocentrum.pl/oceny/hyundai/ (http://www.autocentrum.pl/oceny/hyundai/)
-
Prześledziłem już opinię na temat Hujdaja i decyzja zapadła a rodzice czekają na nowe autko i nie będzie to IX35 - Golfik także znalazł już właściciela teraz tylko muszą wytrzymać dwa tygodnie bez samochodu.
-
Z tematu trochę zeszło... :|
ale jeszcze dospamuję.
Jadę sobie dziś auriskiem do pracy i w którymś momencie na lewy pas wyjechało i zablokowało mnie aygo. Nie chciał zjechać na środkowy, mimo, że miewał dość spore spacje wyprzedzając. Zdziwiłam się, bo 160 popiertalał cały czas przez ileś kilometrów. Postanowiłam się nie irytować, z uwagi na łączący nas znaczek na masce i nie mogłam się nadziwić, że mały taki szybki :shock:
No ale w końcu ładnie poprosiłam, podjeżdżając mu bliżej pod zadek, żeby mi ustąpił, bo mimo wszystko mnie się bardziej spieszyło no i ustąpił :good:
Teraz mi proszę powiedzieć, co mówi autostradowa etykieta? jak ktoś podsuwa się za blisko to cham, czy tylko określa swoje potrzeby, żeby ktoś z przodu wiedział, czy może sobie jechać spokojnie, czy jednak temu z tyłu się bardziej spieszy i wypada go puścić?
Ja bardzo rzadko kogoś tak popycham, tylko wtedy, jeśli widzę, że ktoś ma miejsce na środkowym, żeby sobie spokojnie bez nerwów i hamowania wjechać i zupełnie bezzasadnie blokuje pas, bo nikogo nie wyprzedza.
Tak czy siak nadziwić się nie mogę, no Aygo zasuwa jak mały samochodzik :cheesy:
-
To ja też nie na temat wątku. Tak sobie myślałem że dzięki niskiej bryle auta i mniejszym współcz. oporu powietrza, przy dużych prędkościach Auris II będzie palił mnniej. Na przykładzie Niki i jej spalania ponad 9 litrów/100 jestem zawiedziony. Też byłem zawiedziony ilością miejsca w środku AII. Mimo dłużeszej bryły auta w środku jest wyczuwalnie mniej miejsca, nie tylko w górę auta, ale i wzdłuż. Ja też mam AI po lifcie i na jakieś opory wspomagania i pedałów nie mogę narzekać, opory biegów potwierdzam. Auto jedzie jak po torach. W zakręty mogę wchodzić "2 razy szybciej" niż w byłym moim np Volvo V40. Potwierdzam opinię Tomerego, że nie kupiłbym tego samego Aurisa II. Bo po co ? Mysiałby mieć wszystko krok lepiej do przodu, a nie ma. Hybrydka to co innego. Nad tym mógłbym się zastanowić. Tak sobie też myślę, że najsłabszym ogniwem Aurisa 1.6 jest jego silnik. Fakt bezawaryjny, ale do TSi mu daleko pod każdym względem. Tak jak napisałem wcześniej gdzieś. Następne auto jeśli to będzie benzyna, a Toyota nie zaturbi swoich motorów to będzie auto innej marki. Fajnie że się jeżdzi bezawaryjnie, ale czasem trzeba poczuć że się żyje, a nie że jest się dziadkiem :)
pozdrawiam.
Acha co do mojego spalania, ostatnio popylałem na autostradzie odcinek 150 km. Jechałem chwilę wolno bo 120 km/h, potem trzymałem się gdzieś 140 km i trochę więcej. Przez około 10/15 minut jechałem 200km/h (przynajmniej na liczniku). Średnie spalanie wyszło mi na kompie 8,9 L/100 czyli znając mój komputer gdzieś około 9,2 - 9,5 Litra/100. Więc gdzie tu oszczędności z mniejszego oporu powietrza w Auris II ? Nie tak miało być :)
-
Zwrócę uwagę na jeszcze jedną rzecz nie wiem czy się zgodzicie i czy też to zauważyliście ale mam wrażenie, że z jakiegoś powodu pewnie związanego z aerodynamiką o wiele bardziej brudzi się w nowym Aurisie przód i szyba czołowa (myślę o owadach).
Jadąc w trasie z kumplem który ma Hondę Civic czy z żoną która lata A-klasą zawsze mam o wiele więcej owadów na szybie, zderzaku, masce i lusterkach niż oni.
Oczywiście nie czepiam się tu a jedynie zauważam fakt nie przypominam sobie nie licząc jazdy na motocyklu bym w jakimś innym pojeździe miał aż taką liczbę trupów zwykle dojeżdżam od tankowania do tankowania (jeżdżę głównie trasy) bez szorowania szyby odkąd mamy ciepło i owadów masę muszę często kilka razy zjechać na stację na mycie szyby.
-
Mam spalanie 9 litrów, bo tak jeżdżę. Zmieniam biegi dopiero na wyższych obrotach, startuję żwawo ze skrzyzowania. Codziennie przez większość 30 km odcinka autostrady (i z powrotem) 160-180 i więcej czasem. Reszta po mieście. Kiedy jadę gdzies w spokojniejsza trase spalanie natychmiast spada. Od dawna kusiło mnie wyzerowac licznik i sprawdzic jak się bedzie miało spalanie do obecnego, jesli nie będe przekraczać 140. Ale nie umiem nie przekraczać :wallbash:
Ilość trupów na masce taka sama jak w AI :cheesy:
Nadwozie jest dłuższe o 5 cm ale to sa centymetry puste, chyba tylko zderzak jest bardziej odsuniety w przód i oddalony od chłodnicy. Śrrodek znacznie zmniejsza pochył szyby czołowej. I kokpit chyba jest też przez to troche bardziej wydłuzony, żeby kierowca nie walił głową w szybę :)
Tak, w środku miejsca jest mniej, w AI było duzo bardziej przestronnie. Ale dla takiego niziołka, jak ja wystarczy. Rzadko wożę pasażerów.
Ja kochałam poprzedniego auriska całym sercem, ale nie chciałabym juz sie zamienic, nawet, gdyby miał takie samo wyposażenie. W tym jest mi dobrze i bezpiecznie. Jednak dla kogoś, kto nie boi sie wiatru i ma kogo wozić AI bedzie zdecydowanie lepszy, wygodniejszy.
-
Od dawna kusiło mnie wyzerowac licznik i sprawdzic jak się bedzie miało spalanie do obecnego
polecam konto na motostat.pl
-
Nika. A gdzie Ty się tak śpieszysz dzień w dzień? Jeśli codziennie jeździsz tak jak piszesz. Nic innego jak jestes po prostu piratem drogowym. Dopuszczalna na autostradzie u nas wiesz ile jest, prawda ? Codziennie jeżdżąc tak jak szaleniec 160-180 a nawet więcej jesteś w grupie ryzyka. Wystarczy coś z oponą i nie będzie z Ciebie czego zbierać.
-
Nooo, dla własnego dobra też proponuję nieco zwolnić :cheesy:
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
Nika. A gdzie Ty się tak śpieszysz dzień w dzień? Jeśli codziennie jeździsz tak jak piszesz. Nic innego jak jestes po prostu piratem drogowym. Dopuszczalna na autostradzie u nas wiesz ile jest, prawda ? Codziennie jeżdżąc tak jak szaleniec 160-180 a nawet więcej jesteś w grupie ryzyka. Wystarczy coś z oponą i nie będzie z Ciebie czego zbierać.
tak czytam często wywody Niki i za każdym razem myślę - oby nie trafić na taką / takiego ... (wstawić co kto potrzebuje - nie będę obrażał nikogo na forum) na swojej drodze w sytuacji awaryjnej..
Mam sporo doświadczenia w prowadzeniu samochodów itd. - odbyte parę kursów bezpiecznej jazdy, jazdy szybkiej (Szkoła Jazdy Subaru na torze Kielce w Miedzianej Górze) - 2 stopnie, sporo innych kursów praktycznych. Przez to mam też sporo pokory - wiem czego nie umiem, czego nie potrafi mój samochód, w jakich sytuacjach jestem w stanie sobie poradzić, a w jakich nie.. Wiem też ilu jest takich ludzi, którzy myślą że coś umieją - a na torze okazuje się, że sporo się przeliczyli.
Przy takich prędkościach, o jakich pisze Nika - mało kto potrafi wyjść cało z prostych manewrów - np. łuk - wystarczy niedoszacować prędkości, nie zobaczyć w porę kamienia lub innej - nawet małej przeszkody na drodze (na którą można śmiało i bez konsekwencji wjechać z prędkością nawet 100 km/h) i jest tragedia - najgorsze co może być, to zabić kogoś, a samemu wyjść z tego bez większych strat.
Nie wspominam o trudniejszych manewrach - jak awaryjne hamowanie - nawet na suchym, potrafi czasem samochodem rzucić, a co dopiero jak pokropi deszcz, czy jest gołoledź - założę się, że 90% - wraz z Niką kończy w najlepszym wypadku bokiem do kierunku jazdy, bez kontroli nad autem..
Nie chce mi się pisać całych elaboratów na ten temat, bo człowieka nie zmienię, tym bardziej na forum - ale tak jak wspomniałem na początku - nie chcę takich ludzi spotkać w podobnych sytuacjach na drodze... potencjalni mordercy - inaczej tego ładnie nazwać nie mogę.
-
Przy 140 tez nie bedzie czego zbierac...
Ciśnie sie na usta, że dla warszawskiego pirata z bialego BMW koledzy nie byli tak wyrozumiali.
-
Macie rację. Wiem, że za szybko. Nie wiem, dlaczego tak robię. Nie czuję prędkości. Wydaje mi sie, że jadę normalnie, a jak raz na czas zerknę na licznik to mam za dużo. Nie chcę nikogo zabić. Będę częściej zerkac na prędkościomierz i zwalniać. Nie jade bezmyslnie, nie pale papierosa, nie grzebie przy radiu, trzymam obie ręce na kierownicy, stale monitoruję co sie dzieje i przede mna i za mną. Przewiduję, że ktoś mi wskoczy na lewy i zwalniam juz wczesniej. Zwalniam przed kazdym łukiem. Zwalniam wyprzedzając ciężarówke bo wiem, że dmuchnie. Może 2-3 razy dotąd zdarzyło się, że podjechałam bliżej poprzednika, żeby mnie puścił bo ktos inny mi siedział na ogonie, nie chciałam jechac w kleszczach. Staram sie miec pusto przed sobą i za sobą. Jak jest pełno przede mną, to trzymam spory dystans. Jak mi opona strzeli przy 130 to i tak nie bedzie co zbierać. Wiem, że to i tak nie tłumaczy prędkości. Dzieki za szklanke wody.
-
No! I przyjęcie czegoś z pokorą mi się podoooba :good:
-
Swoją drogą, jak się czyta te wszystkie żale - serce rośnie, że każdy równiusieńko gęsiego 50ką w mieście, 90 w niezabudowanym i maksymalnie 140 autostradą! ;) :roll:
-
Swoją drogą, jak się czyta te wszystkie żale - serce rośnie, że każdy równiusieńko gęsiego 50ką w mieście, 90 w niezabudowanym i maksymalnie 140 autostradą! ;) :roll:
Nikt tak nie pisał - na pewno nie ja.. Staram się jeździć przepisowo, nie zawsze mi to wychodzi, lub sytuacja nie pozwala... Na pewno nie przeginam. Myślę że i tak jezdze bezpieczniej niż większość kierowców
-
A ja włożę kij w mrowisko to co napisał BiKej uważam za GRUBĄ PRZESADĘ.
Niestety temat z jakim mamy do czynienia jest o tyle niewdzięczny, że brak w nim środka w zasadzie za każdym razem znajdzie się ktoś dla kogo dana wypowiedz będzie już skrajnością - osobiście uważam moje stanowisko za bardzo wyważone i trafiające w punkt na skali który jest oznaczony symbolem 0 a więc środek.
Jednak samo to co napisałem na początku o grubej przesadzie stawia mnie na przeciwnym biegunie a więc już mamy do czynienia ze skrajnością.
Jeżeli jednak przyjmiemy, że poruszanie się z prędkościami o jakich pisze Nika to faktycznie potencjalne morderstwo to łatwo można dojść do wniosku, że trzy czwarte dorosłej populacji Niemiec, która zasiada za kierownicą to aktualni bądź przyszli mordercy.
A jednak statystyki pokazują coś zupełnie innego - nie wiem dla czego od kilku lat wmawia się nam, że prędkość zabija. otóż nie prędkość zabija a jej nagła utrata i trzeba z tego wyciągnąć daleko idące wnioski.
Mamy coraz lepsze w tym tez bezpieczniejsze auta mam także coraz lepsze w tym bezpieczniejsze drogi, rośnie także świadomość kierowców ludzie zaczynają się szkolić bywać na torze w ośrodkach doskonalenie techniki jazdy itd. Wciąż oczywiście jest jeszcze zbyt mało tych ludzi jednak widać postęp - wiem bo jako instruktor sportów motorowych prowadzę szkolenia od kilku lat i osobiście nie mam nic przeciwko by ktoś kto zna swoje możliwości, potrafi ocenić realnie warunki na drodze ma zadbane czytaj bezpieczne auto przy odpowiednich warunkach pogodowych np. na autostradzie jechał 160 czy 180 km/h - nie widzę w tym natychmiastowej katastrofy drogowej i potencjalnej śmierci wielu niewinnych osób.
Oczywiście jest w tym wszystkim niebezpieczeństwo nie tyle wynikające z wielkiej prędkości a z wielkiej różnicy w prędkościach między kimś kto podróżuje 80 km/h a kimś kto w tym samym czasie na tej samej drodze jedzie 180km/h bo wbrew temu co się mówi to jest największe zagrożenie. Odwołam się w tym miejscu do badania słynnego ADAC, które dowodzą, że zwykle ktoś kto porusza się szybciej jest znacznie bardziej skupiony ( a więc można by przyjąć bezpieczniejszy jako kierowca) na tym co robi niż ten który porusza się znacznie wolniej w tych samych warunkach drogowych. Pamiętajmy też, że dzielą zwykle te osoby pasy i do póki na drogę jakiś debil nie zrzuci stołu z wiaduktu, nie pęknie w ciężarówce jadącej kilometr przed nimi opona czy nie spadnie samolot prywatny po zderzeniu z myśliwcem euro-fighter prawdopodobieństwo, że coś się wydarzy tylko dla tego, że ktoś jedzie 180km/h czy nawet 250km/h jest podobna jak zderzenie tych dwóch samolotów.
Jednak to wszystko są teorie i dywagacje dlatego też proponuję wszystkim umiar i nie popadanie ze skrajności w skrajność ogólnie na drodze może być niebezpiecznie i przy 50km/h i w miarę wzrostu prędkości zagrożenie może być coraz większe jednak kluczowym słowem tu jest " MOŻE BYĆ" i nie oznacza to MUSI BYĆ.
-
ok, a ja napiszę: Trzymajmy się tematu, od tego typu rozmów są Dyskusje przy barze
-
Swoop. Założyłeś nam nowy wątek. Wywiązała się tu mała dyskusja, którą pewnie większość czyta z zaciekawieniem. Musisz to psuć ? Tylko mnie nie banuj za słowa krytyki.
-
To prawda, dyskusja jest soczysta :)
Kilka dni temu miałem przyjemność kolejny raz wybrać się na południe Polski w odwiedziny do rodzinnego miasta.
Skorzystałem oczywiście z A1 i w zasadzie u mnie licznik zatrzymuje się również w przedziale 150-160 km.
Moim głównym wyznacznikiem jednak jest godzina wyjazdu a mianowicie 4:00 rano. Wtedy ruch jest naprawdę znikomy.
Dzięki temu jazda z Bydgoszczy za Częstochowę zajmuje mi 3.5 h a nie tak jak to kiedyś bywało 6.5 h.
Osobiście stanę po jednej ze stron i uważam, że można połączyć szybkość i rozsądek.
-
Po coś produkują samochody, które rozwijają takie prędkości? Przecież mogą zrobić ograniczenia i każdy będzie jeździł stówką. Albo niech wszyscy traktorami jeżdżą. Nie będzie wypadków.
Skoro jest autostrada, wolny pas,samochód potrafi tyle jechać i jest sprawny to gdzie problem? Wszystkie samochody wpuszczane są po to żeby po niemieckich autostradach jeździć? :p Zawsze można zwolnić.
Inaczej gdy jedziesz w środku miasta slalomem.
-
Dokładnie. Jeśli ktoś jedzie trzeźwy i trzeźwo myślący prawdopodobieństwo wypadku przy prędkościach ~160km/h znacznie spada a na pewno nie jest większe od przepisowej jazdy np 140 po autostradzie. Jak pokazują statystyki w Polsce zmorą są pijani kierowcy i porącenia pieszych.
-
1. nikogo nie najechać
2. nie dać się najechać
3. jechać tak by nikomu nie przeszkadzać.
prędkość nie ma znaczenia :-P
-
łatwo można dojść do wniosku, że trzy czwarte dorosłej populacji Niemiec, która zasiada za kierownicą to aktualni bądź przyszli mordercy.
Warto by było dodać, że w Niemczech główne autostrady mają z reguły trzy lub więcej pasów ruchu. W naszych warunkach można sobie tylko wyobrazić jaki to ma wpływ na bezpieczeństwo ruchu. Na autostradach o dwóch pasach generalnie obowiązują ograniczenia. W sumie to nie wiem czemu wszyscy za przykład stawiają Niemcy, które są wyjątkiem na skalę światową. Przecież w wielu krajach przepisy są bardziej restrykcyjna niż u nas. Np w UK czy tez Belgii tudzież Francji.
Nie zapominajmy też, że niemiecka flota jest w znacznie lepszej kondycji technicznej. Chociażby z uwagi na przeciętny wiek pojazdu.
Poza powyższym, kultura jazdy w Polsce (a szczególnie w regionie z którego pochodzę) znacznie odbiega od zachodnioeuropejskiej. Jesteśmy niepokorni oraz agresywni za kierownica i niestety trzeba nam nakładać ograniczenia.
Na koniec dodam, że każdy kierowca mówi o sobie jako niezwykle ostrożnym, przewidującym itp itd. To że każdy jedzie jak chce czyni sytuacje na drodze nieprzewidywalnymi.
-
Wracając do sedn sprawy a więc do naszych opinii i początku tego tematu a więc ogólnie opinii użytkowników wrzucam linki do stronki z opiniami ciekawe jest to, że w wielu opiniach pojawia się to samo a więc: Bardzo głośna praca w tym szumy z zewnątrz i kiepska jakość materiałów i wykończenia wnętrza w porównaniu z konkurencją.
Tu opinie dotyczące Aurisa TS:
http://www.autocentrum.pl/oceny/toyota/auris/ii/touring-sports/ (http://www.autocentrum.pl/oceny/toyota/auris/ii/touring-sports/)
A tu Hatchback:
http://www.autocentrum.pl/oceny/toyota/auris/ii/hatchback-5d/ (http://www.autocentrum.pl/oceny/toyota/auris/ii/hatchback-5d/)
Widzę, że bardzo mocno opinie o Aurisie poprawiają właściciele Aurisa HSD w zasadzie w przypadku Hybrydy nie ma negatywnej opinii.
-
To prawda, opinie o hatchbacku nie są zbyt przychylne, a już myślami siedziałem w Aurisie II :oops:
-
Zawsze dziwię się nieprzychylnym opiniom użytkowników samochodu. :wallbash: Wystarczy pożyczyć samochód na dwa dni i wszystko wiadomo a nie kupować kota w worku
i wylewać krokodyle łzy na wszystkich forach.
-
Zawsze dziwię się nieprzychylnym opiniom użytkowników samochodu. :wallbash: Wystarczy pożyczyć samochód na dwa dni i wszystko wiadomo a nie kupować kota w worku
i wylewać krokodyle łzy na wszystkich forach.
Przychylam się w 100%
Wysłane z mojego iPad przez Tapatalk (http://tapatalk.com/m?id=1)
-
Jazda utwierdziła nas przy wyborze Aurisa jednak samo auto punktuje na plus w dłuższym okresie czasu. Wiadomo że silnik mógł by być mocniejszy ale i tak daje radę. Jeździliśmy Mazda 3 z silnikiem 2.0 jakoś 155km i nie przekonała nas na wydanie więcej pieniedzy.
-
Damian91. Ty Na pół godzinnej jeździe próbnej, wyłapujesz wszystkie wady samochodu ? Dobry jesteś.
-
Na 30 minutowej nie ale przez 2 dni jestem w stanie sobie nakreślić jakiś obraz auta i wypunktować zalety i wady. :roll:
-
Serio się niektórym dziwię, wydaje mi się, że niektórzy szybciej podejmują decyzję o zakupie auta, niż ja decyzję o tym jaki chleb w piekarni dziś kupię :cheesy: Zanim kupiłam Aurisa, miałam go chyba 3 czy 4 razy na kilka dni, to był świadomy wybór, a nie zachcianka i każdemu to polecam :)
-
Można? Można. :)
-
mi też trochę czasu zajmuje podjęcie decyzji, ale analizując ostatnie moje zakupy to nie myślałem o wadach czy zaletach konkretnego modelu a o tym czy mi się wizualnie podoba i jaki ma silnik...
-
Wszystko się zgadza i faktycznie byłoby świetnie gdyby można było wcześniej pojeździć autem, które chcemy kupić.
Jednak uzyskanie auta na jazdę próbna w salonie na czas dłuższy niż przejechanie kilkudziesięciu kilometrów dla przeciętnego Kowalskiego nie jest takie proste a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że wręcz niemożliwe.
Korzystanie ze znajomych także jest dość wątpliwe bo musieliby mieć takie auto jakie chcemy kupić a i nie koniecznie chcieliby pozbyć się autka na dłuższy czas.
Kolejną sprawa to czas który jest potrzebny na przekonanie się znalezienie tych za i przeciw czasem to trwa i nie zawsze wystarczy na to dzień czy nawet dwa.
Zwykle pierwszym i podstawowym kryterium jest wygląd i wizualna strona a kwestie zaawansowane a więc sprawy związane ogólnie mówiąc z mechaniką ocenia się w dłuższym czasie.
No i na koniec większość z was zapewne przyzna, że po dłuższym czasie użytkowania akceptujemy wady i niedociągnięcia bo nie mamy już w zasadzie innego wyjścia - zwykle auto jest kupione w kredycie lub leasingu i nie jest łatwo się go pozbyć a nawet gdyby było kupione w formie gotówkowej to i tak patrząc na utratę wartości akceptujemy jego wady a każde auto je posiada jest tylko kwestia równania między wadami a zaletami.
Więc, lejąc krokodyle łzy lub przyzwyczajając się do wad jeździmy bo nie ma już odwrotu. Myśląc, że zwrócimy uwagę innym na pewne wady mając za sobą doświadczenie przejechanych wielu dni, tygodni czy miesięcy danym modelem auta staramy się na tym czy innym forum zwrócić uwagę na coś czego my nie dostrzegliśmy wcześniej, zasięgnąć języka czy to norma w przypadku danego modelu czy tylko kwestia egzemplarza czy może tylko nasze odczucia które dla innych nie mają znaczenia.
Od tego właśnie jest forum nie tylko by dowiedzieć się na forum prawiącym o marce X - że jest wspaniała, bezawaryjna itd, itp.
Na koniec każdy i tak wybiera sam i sam odpowiada za swój wybór.
-
http://www.autocentrum.pl/testy/honda-civic-tourer-vs-toyota-auris-touring-sports/ (http://www.autocentrum.pl/testy/honda-civic-tourer-vs-toyota-auris-touring-sports/)
-
Bez chwili namysłu wybrałbym Hondę - miałem okazję przejechać tym autem trochę kilometrów. Jednak przede wszystkim wybrałbym ją za jakość wykonania w środku nie ma nic wspólnego z dziadostwem jakie oferuje Auris.
-
ja wybrał bym Aurisa, bo ... bardziej mi się podoba no i wiadomo ... Toyota :grin:
-
I to jest właśnie fajne, każdy może sobie wybrać to co mu odpowiada :grin:
-
. Jednak przede wszystkim wybrałbym ją za jakość wykonania w środku nie ma nic wspólnego z dziadostwem jakie oferuje Auris.
W wersji Active.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
. Jednak przede wszystkim wybrałbym ją za jakość wykonania w środku nie ma nic wspólnego z dziadostwem jakie oferuje Auris.
W wersji Active. Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
Nie mówię tylko o wersji Active różnica między wersją Active a lepiej wyposażoną owszem jest ale jest ona kosmetyczna a jakość materiałów identyczna i nie na tyle duża by mówić, że to zdecydowanie inny poziom.
Natomiast środek Hondy jakość materiałów, złożenia to jest zdecydowanie inny poziom - nie dotykam tu designu bo zdaję sobie sprawę, że to kwestia gustu jednemu będzie podobać się prostota deski Toyoty a innemu przypadnie do gustu futurystyczna deska Hondy.
-
Auris I po lifcie jakość plastików deski rozdzielczej żenada, spasowanie niektórych elementów "polonez", materiały tapicerki szału nie ma, awaryjność (1.4 d4d 85 tyś. km) rewelacja, dynamika i spalanie do przyjęcia, honda ma zdecydowanie lepszą jakość materiałów w wewnątrz, motory dobre, troszkę mniej miejsca w środku.
Prawda jest taka, na dzień dzisiejszy nie ma idealnego modelu samochodu, każdy ma wady, jeśli robisz około 12 tys. rocznie kup benzyniaka, zdecydowanie mniej awaryjny oraz tańszy w zakupie, jeśli używany nie zwracaj uwagi na bajery ale na udokumentowany przebieg. :)
-
Może ja czegoś nie widzę albo Ty masz inne wymagania ze względu na klasę swoich prywatnych aut. Wymień proszę KoralK kilka rzeczy, które są takiej dziadowskiej jakości w Aurisie w wersji Premium czy Dynamic.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
Wymień proszę KoralK kilka rzeczy, które są takiej dziadowskiej jakości w Aurisie w wersji Premium czy Dynamic
To tak na wstępie:
Po pierwsze Toyota :grin:
Po drugie Auris :grin:
Po trzecie... tu już pole do popisu dla zapytanego :song:
-
Patkrz
Powiedz mi czy w Twojej wypasionej wersji masz więcej materiału obiciowego na drzwiach, tzn więcej niż 5cm jak to jest w podstawowej wersji ? Bo co jak co ale ten materiał naprawdę śmiesznie wygląda, równie dobrze mogli dać tam plastik tyle tego jest :)
-
Auris II - jakość materiałów jest ok ale w Auris I - to jest dopiero masakra. teraz na tych temperaturach jak wsiadam do auta i lekko kolanem dotknę tunelu skrzyni to jest tak jakbym porcelanę roztrzaskał - WSTYD. Słonecznik przed moją głową to praktycznie się już roztopił - konstrukcja wystaje z obszyć.
Jak kupowałem to na takie rzeczy nie zwracałem uwagi - jakbym na to zwrócił uwagę to nigdy bym tego badziewia nie kupił.
No ale cóż wszystko oprócz wykończenia jest ok także nie narzekam.
Szwagier ma Alfe Romejo i wykończenie ma spoko, spasowane mięciutkie itp, nic nie skrzypim nie piszczy no ale co się dzieje pod maską i pod autem to dopiero jest masakra :song:
-
Patkrz
Powiedz mi czy w Twojej wypasionej wersji masz więcej materiału obiciowego na drzwiach, tzn więcej niż 5cm jak to jest w podstawowej wersji ? Bo co jak co ale ten materiał naprawdę śmiesznie wygląda, równie dobrze mogli dać tam plastik tyle tego jest :)
Tak, jest dużo więcej materiału. Deska/podszybie z "mięsistego" materialu, a nie z plastiku. Nigdy jeszcze nic mi nie zaskrzypiało. Tak jak już kiedyś wspominałam auto było świadomym wyborem i kilkakrotnie miałam je na weekendowych "testach". Nie mam mu nic do zarzucenia w kwestii wnętrza.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
Auris II - jakość materiałów jest ok ale w Auris I - to jest dopiero masakra. teraz na tych temperaturach jak wsiadam do auta i lekko kolanem dotknę tunelu skrzyni to jest tak jakbym porcelanę roztrzaskał - WSTYD. Słonecznik przed moją głową to praktycznie się już roztopił - konstrukcja wystaje z obszyć
Dziwne, nic takiego nie zauważyłem. Auto z 2007r.
-
Auris II - jakość materiałów jest ok ale w Auris I - to jest dopiero masakra. teraz na tych temperaturach jak wsiadam do auta i lekko kolanem dotknę tunelu skrzyni to jest tak jakbym porcelanę roztrzaskał - WSTYD. Słonecznik przed moją głową to praktycznie się już roztopił - konstrukcja wystaje z obszyć
Dziwne, nic takiego nie zauważyłem. Auto z 2007r.
Może to nie wina materiałów a raczej użytkownika. Jak się chce (lub nie chce szanować) to wszystko można zepsuć, zniszczyć.
Ps. Coś mi się popiep..ło przy modyfikacji. Przepraszam.
-
Z Aurisem 1 trochę racji macie z tym dziadostwem wewnątrz. Ja osobiście podałem sobie z nim rękę i mnie nie drażni. Osobiście dla mnie nie jest źle. Pociesza mnie fakt że od 3,5 roku tylko leję paliwo i jeżdżę, a awaria to dla mnie nieznane słowo.
-
A czym poza innymi zegarami, kilkoma centymetrami materiału na drzwiach i kilkoma przyciskami więcej i może fotelami w wersji Dynamic różnią się wersje Active i Premimu
- Posiada inne wnętrze? Lepszej jakości tworzywa? Lepszej jakości materiały, jest lepiej wszystko spasowane i wykończone?
Myślisz, że składali je w innej fabryce dla tych którzy dopłacą parę tyś więcej. Sprowadzali specjalną brygadę? . Niestety jakość materiałów jest taka sama, jakość złożenia identyczna.
Dodam, że deska jest identyczna wszędzie nawet i na wspomnianym podszybiu.
Jakość przycisków która przypomina przyciski od sterowania dmuchawą w polonezie czy klapa jak od śmietnika zamykająca gniazdo zapalniczki - zresztą cały ten doklejony plastik z przyciskami sterującymi podgrzewanymi fotelami wygląda jak z bardzo dawnych lat nawet dołączyli do tego zegarek z epoki i można by tak wymienić jeszcze długo.
Wsiądź do auta konkurencji w odpowiednim wyposażeniu a zobaczysz i zrozumiesz o czym piszę . Nie porównuję Aurisa do Mercedesa czy BMW porównuję go do aut jakimi jeździłem wcześniej w firmie a więc Mazdy 3, Golfa, Octavii czy Astry i pod względem wykończenia środka i jakości materiałów wypada słabiutko.
Zresztą pod względem jednostek napędowych i prowadzenia jeszcze gorzej ale za to jest podobno mniej awaryjna - na razie nie mogę tego potwierdzić bo nie przejechałem Aurisem tylu kilometrów co wcześniejszymi autami.
Zresztą jak widać po stronach z opiniami innych użytkowników kiepską a wręcz fatalną jakość materiałów i wykończenia potwierdza wielu co może oznaczać, że albo jest to standard albo jest to słaba jakość pracy w fabryce.
Moje doświadczenie to kilkanaście samochodów w czasie ostatnich kilkunastu lat z klasy kompakt i w mojej opinii Auris to najsłabsze a zdecydowanie najgorzej wykonane auto pod każdym względem jakie użytkowałem.
-
Trudno mi dyskutować bo masz dość mocno wbitą w glowę swoją opinię i zapewne będziesz jej bronił jak niepodległości. Cóż, u mnie nic nie trzeszczy, nie zauważyłam elementów analogicznych do elementow Poloneza, na głowę mi nie kapie i nie odpada przy jeździe po wertepach. Słabe opinie o wnętrzu, z tego co widzę dotyczą Aurisa I - fakt można się tam do czegoś przyczepić, ale ja byłam z niego bardzo zadowolona. W innym wypadku nie miałabym trzeciej Toyoty. A Mazde 3 z pakietem sport ma siostra, lubię nim jeździć, ale na 101% bym się nie zamieniła ;)
Fajnie, że są osoby zadowolone ze swoich wyborów - np. Swoop, to oznacza, że niektorzy analizują auto przed zakupem pod względem swoich potrzeb i oczekiwań. No i nie martw się Koral, niedługo oddasz to swoje Dziadostwo (o którym przeciętny Kowalski pewnie marzy) :))
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
Trudno mi dyskutować bo masz dość mocno wbitą w glowę swoją opinię i zapewne będziesz jej bronił jak niepodległości. Cóż, u mnie nic nie trzeszczy, nie zauważyłam elementów analogicznych do elementow Poloneza, na głowę mi nie kapie i nie odpada przy jeździe po wertepach. Słabe opinie o wnętrzu, z tego co widzę dotyczą Aurisa I - fakt można się tam do czegoś przyczepić, ale ja byłam z niego bardzo zadowolona. W innym wypadku nie miałabym trzeciej Toyoty. A Mazde 3 z pakietem sport ma siostra, lubię nim jeździć, ale na 101% bym się nie zamieniła ;) Fajnie, że są osoby zadowolone ze swoich wyborów - np. Swoop, to oznacza, że niektorzy analizują auto przed zakupem pod względem swoich potrzeb i oczekiwań. No i nie martw się Koral, niedługo oddasz to swoje Dziadostwo (o którym przeciętny Kowalski pewnie marzy) :) ) Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
Opinii nie mam wbitej w głowę ani nie zamierzam bronić swojego zdania jak niepodległości nie musiałem sam zapłacić za to auto i nie kupiłem go z własnego wyboru.
Nie muszę ani sobie ani wam udowadniać, że zrobiłem dobrze lub źle. Podchodzę do tego samochodu jak do kolejnego auta firmowego jakie mam – kompletnie na zimno i oceniam to co widzę i to czym jadę odnosząc się do tego co widziałem i czym jechałem wcześniej.
Auris to kolejny samochód ze swoimi wadami i zaletami w którym spędzam zwykle bardzo dużo czasu. Nie ma samochodów idealnych każdy ma jakieś wady i każdy posiada zalety. Jednak Auris zaskoczyła mnie in minus i to bardzo ale to zapewne kwestia oczekiwań jakie miałem w stosunku do tego auta dałem się ponieść opowieściom o doskonałym Japońskim samochodzie świetnie wykonanym i bez awaryjnym.
Rzeczywistość jednak okazała się inna zwykłe przeciętne (zbyt przeciętne jak za te pieniądze) auto w klasie kompakt i tyle.
Na pewno nie warte zapłacenia za nie moich własnych pieniędzy ale nad waszymi środkami ja się nie zastanawiam i nie neguję wyboru wasza kasa wydajecie jak chcecie i na co chcecie.
-
Nie no pewnie, najważniejsze aby każdy był na swój sposób zadowolony. Ludzie mają różne oczekiwania, sposób postrzegania auta etc. Nie ukrywam, że bardzo istotne jest dla mnie także to, że w zasadzie poza standardowymi wymianami nigdy nie miałam nieplanowanej wizyty w serwisie.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
Nie no pewnie, najważniejsze aby każdy był na swój sposób zadowolony. Ludzie mają różne oczekiwania, sposób postrzegania auta etc. Nie ukrywam, że bardzo istotne jest dla mnie także to, że w zasadzie poza standardowymi wymianami nigdy nie miałam nieplanowanej wizyty w serwisie.
Wysłane z mojego iPhone przez Tapatalk
-
"Może to nie wina materiałów a raczej użytkownika. Jak się chce (lub nie chce szanować) to wszystko można zepsuć, zniszczyć."
Idz ze , idz ze......
-
To i ja wtrącę swoje "trzy grosze" do dyskusji :).
Coś mi się wydaje, że KoralK ma jednak sporo racji !
Jeździł wieloma samochodami , ma niezłe porównanie z innymi markami, jest stosunkowo obiektywny (bo nie wydał swoich "ostatnich" ciężko zarobionych pieniędzy :-) i nie musiał wziąć na Aurisa kredytu na 30 lat :laugh: )
A więc tak:
- Toyota w "lepszych opcjach" z pewnością nie oferuje lepszych materiałów tylko dodaje do pewnej jednakowej dla wszystkich bazy wyposażenia kolejne elementy wyposażenia typu elektryczne szyby w tylnych drzwiach zamiast korbek (a inne marki w każdej wyższej wersji wyposażenia używają mimo wszystko coraz lepszych materiałów)
- jak w 2011 szukaliśmy samochodu to byliśmy m.in, w Hondzie. Na wyprzedaży stał Civic sedan 1.8 NoPb z wyprzedaży rocznika 2010. Wygląd wnętrza to kwestia gustu , ale z tego co pamiętam to materiały (szczególnie ten welurek na siedzeniach) to była bajeczka. Nie wiem jak te materiały spisywalyby się do dzisiaj , ale w porównaniu z Aurisem , Honda moim zdaniem stała "półkę' wyżej.
Mimo wszystko zdecydowaliśmy się na Aurisa (pomimo wykonania wnętrza w porównaniu do Hondy jakby było z plastików po recyclingu butelek PET) bo ze względu na wiek jestem konserwatystą.
Honda była zbyt "udziwniona" i awangardowa w środku , bałem się spalania silnika 1,8 (jak się okazuje niepotrzebnie bo pewnie Civic 1.8 paliłby mniej niż Auris 1.6) no i była sedanem , a chcieliśmy po kilku sedanach zmainy na hatchbacka.
Myślę, że gdybyśmy kupili Hondę bylibyśmy z niej tak samo zadowoleni , jak zadowoleni jesteśmy nadal z Auriska.
PS
Honda, przez swoją "miękkkość" i przytulność w środku wydała nam się mniejsza w środku , ale to pewno złudzenie.
Ale ogólne wrażenie lepszej jakości materiałów wykazywała wtedy Honda.
-
Ja mam Aurisa I po lifcie i na jakość materiałów nie narzekam, tzn tylko ten łuk przy hamulcu ręcznym trzeszczy jak się go kolanem mocniej popchnie. Natomiast nie zgodzę się z Koralem, że Auris jest gorszy od konkurencji. Pewnie że są kompakty z lepszym wyposażeniem, mocniejszym silnikiem, mniejszym spalaniem i lepiej wykonane. Po pierwsze każdy ma swoje priorytety w kupowaniu samochodu i np dla mnie najważniejsza jest bezawaryjność i właśnie dlatego kosztem wcześniej wymienionych rzeczy kupiłem Aurisa. Powiem więcej, jestem z tego zakupu mocno zadowolony!! Miałem już kilka samochodów przed aurisem (Peugeot, Astra i Corolla) i powiem Ci drogi Koraliku że gdybyś miał za swoją kasę wykonywać wszystkie naprawy w tych Astrach, Octaviach (tsi) i innych "furach" to może Twoja lista priorytetów wyglądałaby tak jak moja, czyli po pierwsze BEZAWARYJNOŚĆ. Bo niestety, ja ze swoich pieniędzy, a nie firmowych musiałem płacić za te wszystkie usterki innych "heblów", nie raz były one błahe (nie raz nie) ale zawsze kosztowne. ywiście nie jestem wyrocznią, ale wiemy że Toyota od zawsze się chwali niezawodnością i z tej cechy wywiązuje się znakomicie (póki co). Oczywiście nie jest to najlepszy kompakt na świecie, ale według mnie najmniej awaryjny (jeszcze Civic i Lancer), a mi właśnie o tą cechę samochodu chodzi, bo poświęcę trzeszczenie plastiku dla unikania lawet i serwisów. A Aurisa będę chwalił i POLECAŁ.
-
Idz ze , idz ze......
Wskaż przynajmniej kierunek :laugh:
-
Bez chwili namysłu wybrałbym Hondę - miałem okazję przejechać tym autem trochę kilometrów. Jednak przede wszystkim wybrałbym ją za jakość wykonania w środku nie ma nic wspólnego z dziadostwem jakie oferuje Auris.
Przed zakupem Auriusa II mocna przymierzałem się do nowego Civica. Jednak mimo max opuszczonego fotela ciągle siedziałem za wysoko ( jak dla mnie) względem zegarów i linii bocznego okna. W toyocie mogę opuścić fotel tak nisko jak lubię i jak miałem w golfie VI. W sumie nie to zadecydowało o zakupie Auriusa, ale był to punkt in minus dla Hondy.
-
Pieee###dolicie ... 3 po 3 przy niedzieli.. :cheesy: