Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Auris => Wątek zaczęty przez: RobRoberto w 27 Lutego 2018, 14:24:02
-
Witam,
Dzisiaj rano miałem problem z uruchomieniem mojego Aurisa 1,6 benzyna.
Auto stało w garażu podziemnym (temperatura 14-16 stopni na plusie) przez 8 dni bez odpalania.
Dzisiaj chce jechać, a tu niespodzianka.
Auto kręciło i kręciło i nic. Dopiero kolejna próba i kręcenie pomogło 15sekune sprawiło ze coś zaczęło łapać i w końcu odpalił. Troszkę poszło spalin z rury. Obroty poszalały falowały przez 10sekund i wszystko wróciło do normy. Zgasiłem auto i po chwilo zapaliło jak zawsze czyli idealnie jak na dotyk.
Czy to objaw jakiejś usterki czy po prostu efekt nieużywania auta ?
-
Trudno powiedzieć. Obserwuj jak się będzie zachowywać auto. Przy takich temperaturach jakich piszesz nie powinno być problemów z odpaleniem nawet po tak długim postoju. Choć różnie to bywa. Być może w takim garażu jest wysoka wilgotność powietrza, która może sprawiać kłopoty szczególnie na elektronicznych elementach.
-
Można założyć, że go zalało bo iskry nie było na czas. Posprawdzaj przewody/ zapłon itp to nic nie kosztuje. A i tak jak napisał Sefeld wilgotność ma znaczenie
-
Nie znam się na tym kompletnie.
Skoro pali i jest Ok to czy jest sens jechać do mechanika?
-
Nie. W/g mnie taki przypadek, nieodpalenia można pominąć ale zapamiętaj go, jakby (odpukać) przydarzył się w innych okolicznościach "przyrody" np. po długich deszczach itp.
-
Dziękuje
-
Może wypadało by sprawdzić, czy nie zapisało komunikatów błędów. Może coś się pojawi, co zaprowadzi...
-
W/g mnie taki przypadek
Tez mi się tak wydaje. Ten podziemny garaż na pewno ma wysoką wilgotność. Postój przez 8 dni umożliwiło wodzie dostać się "wszędzie " stąd od razu nie odpalił i zapewne się zalał
-
Witam,
Dzisiaj rano miałem problem z uruchomieniem mojego Aurisa 1,6 benzyna.
Auto stało w garażu podziemnym (temperatura 14-16 stopni na plusie) przez 8 dni bez odpalania.
Dzisiaj chce jechać, a tu niespodzianka.
Auto kręciło i kręciło i nic. Dopiero kolejna próba i kręcenie pomogło 15sekune sprawiło ze coś zaczęło łapać i w końcu odpalił. Troszkę poszło spalin z rury. Obroty poszalały falowały przez 10sekund i wszystko wróciło do normy. Zgasiłem auto i po chwilo zapaliło jak zawsze czyli idealnie jak na dotyk.
Czy to objaw jakiejś usterki czy po prostu efekt nieużywania auta ?
Kiedyś podobne objawy miałem przy brudnej przepustnicy i przepływomierzu. Kręcił długo a jak już odpalił to przez jakiś moment strasznie falowały obr. silnika tak jakby miał zaraz zgasnąć. Ponowne uruchomienie już na dotyk.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Auto kręciło i kręciło i nic. Dopiero kolejna próba i kręcenie pomogło 15sekune sprawiło ze coś zaczęło łapać i w końcu odpalił. Troszkę poszło spalin z rury.
Ja miałem kiedyś tak, że musiałem szybko przestawić samochód na parkingu.
Wsiadłem , na szybko byle jak zakręciłem rozrusznikiem (bez czekania na kontrolki) , przejechałem z 2-3 metry i na szybko byle jak zgasiłem (bez czekania aż obroty się ustabilizują , itp. itd.).
Na drugi dzień (albo za dwa dni , nie pamiętam) też nie załapał "od strzała" jak zwykle i musiałem pokręcić a z rury poleciał zapach niespalonego paliwa.
-
Obstawiam popuszczajace wtryskiwacze.
-
Obstawiam popuszczajace wtryskiwacze.
Uważam, że mało prawdopodobne
-
Ja stawiam na paliwo, kiedyś tak samo walczyłem. Po przepaleniu złego paliwa wszystko ok.
-
A ja stawiam dychę na wyłączenie z zalaniem (np na ssaniu itp.) tak jak napisał tomery.
RobRoberto jakie było wyłączenie i jazda przed? Pamiętasz?
-
A ja stawiam dychę na wyłączenie z zalaniem (np na ssaniu itp.)
Przez 8 dni postoju w podziemnym garażu nic dziwnego że od razu nie odpalił. nie załapał "od strzała" jak zwykle i musiałem pokręcić a z rury poleciał zapach niespalonego paliwa.
Klasyczne zalanie silnika. Dokładam drugą dychę do zakladu