Toyota Klub
.: GARAŻ :. => C-HR => Wątek zaczęty przez: Mit w 10 Grudnia 2018, 18:03:12
-
Witam wszystkich
W piątek odbieram nowy samochód. Ponieważ zawsze przy tym są emocje czy mógłby mi ktoś z forumowiczów zaproponować check listę , co sprawdzić ?
Czy ktoś może wypowiedzieć się na temat elektrycznie otwieranego bagażnika. Warto ?
-
W piątek odbieram nowy samochód
czy mógłby mi ktoś z forumowiczów zaproponować check listę , co sprawdzić ?
1) czy marka i model są zgodne z zamówieniem
2) czy samochód jest rzeczywiście nowy
-
Przejechać wszystkie blachy czujnikiem grubości lakieru.
Poprosić o kopię CMR, na którym ten samochód przyjechał do dealera (sprawdzić wpisy o uszkodzeniach w transporcie).
-
Witam wszystkich
W piątek odbieram nowy samochód. Ponieważ zawsze przy tym są emocje czy mógłby mi ktoś z forumowiczów zaproponować check listę , co sprawdzić ?
Czy ktoś może wypowiedzieć się na temat elektrycznie otwieranego bagażnika. Warto ?
Warto sprawdzić czy alarm dobrze działa, jeśli masz kartę proxy Vodafone oraz poprosić o wyciąg z homologacji (najlepiej wcześniej).
Pewnie fajnie też wcześniej poprosić aby nalepka na słupku miała wszystkie dopuszczone do użytku rozmiary opon.
-
to ze nowy nie znaczy ze idealny i pozbawiony wad takze zycze Ci jak najmniej powrotow do ASO
-
Przejechać wszystkie blachy czujnikiem grubości lakieru.
Poprosić o kopię CMR, na którym ten samochód przyjechał do dealera (sprawdzić wpisy o uszkodzeniach w transporcie).
Z calym szacunkiem ale jakbym zaczal jezdzic pod salonem z czujnikiem grubosci lakieru po aucie to wyszedlbym na mega janusza bo po 1. nikt by nie szpachlowal tak trudnych do wyprowadzenia elementow a po 2. jak juz ktos faktycznie chce spac spokojnie niech to zrobi za brama salonu,gdybym latal z czujnikiem pod salonem Ci ludzie nie traktowaliby mnie w przyszlosci powaznie a wierzcie mi dobre stosunki z salonem i kultura procentuja,ja u siebie w ASO wymieniam 18calowe opony z Tmps za 70zl,janusze placa wiecej
-
Jak odbierałem Aurisa w ASO w Bydgoszczy, to osoba przekazująca obleciała samochód z elektronicznym miernikiem grubości lakieru i wyniki nanosiła na jakiś arkusz. Myślałem, że to standardowa procedura.
Ta osoba nie cieszyła się, że jej zaglądam przez ramię.
-
Przejechać wszystkie blachy czujnikiem grubości lakieru.
Na tym się nie znam i nie mam dostępu do czujnika.
-
to ze nowy nie znaczy ze idealny i pozbawiony wad takze zycze Ci jak najmniej powrotow do ASO
Dziękuję, mam nadzieję że będzie się sprawować jak Avensis którego kiedyś miałem.
-
Miałem na myśli bardziej porady typu gdzie szukać usterek. Dokumenty sprawdzone, homologację widziałem i mam kopię. Sprawdzę czy nie porysowany lakier i na co jeszcze zwrócić uwagę ? Jakie są najczęstsze wady fabryczne ?
-
Ja poprosiłem i pan w salonie w mojej obecności zrobił pomiary. Jedyne co się dowiedziałem to to że warstwa lakieru jest coraz cieńsza :( na naszych samochodach i że wszystko jest OK.
-
po 1. nikt by nie szpachlowal tak trudnych do wyprowadzenia elementow
Kiedyś prowadziłem magazyn Mercedesów Vito. 90%, które zjechało z lawet wymagało (i miało robione na koszt ubezpieczyciela firmy transportowej) poprawek lakierniczych po transporcie (jechały z Niemiec).
Dlatego obecnie na nowych samochodach stosuje się folie na czas transportu. Czy na Toyotach też?
Z calym szacunkiem
Nie lubię tego zwrotu. Dla mnie oznacza, że szacunek właśnie się skończył gdy to usłyszałem/ przeczytałem. Wolę zwrot "Proszę wybaczyć, ale ..."
-
Z calym szacunkiem ale jakbym zaczal jezdzic pod salonem z czujnikiem grubosci lakieru po aucie to wyszedlbym na mega janusza bo
No zobacz, a mnie zrobił to (fakt na moją prośbę) pracownik salonu ich sprzętem - dla mnie nie było to nic wielkiego (dla nich chyba też nie). Zresztą jak zostawiasz samochód w rozliczeniu to sprawdzają wszystko jak leci - Janusze? To nie Januszowanie, a po prostu dbanie o swój dobrostan, coby nie być głupim Jasiem, co łyka wszystko jak pelikan na karpniku.
Echhh...
-
ciekawy watek....
faktem jest, ze zostawiajac auto w rozliczeniu jest ono gruntownie sprawdzane przez dealera....
czy taka sama kontrola przy odbiorze fabrycznie nowego samochodu moze kogos obrazic....raczej nie powinna...no chyba, ze faktycznie mamy pojazd po jakiejs naprawie w wyniku uszkodzen..np transportowych (malowanie)..
czy mamy mozliwosc negocjacji ceny jesli przy takim tescie okaze sie, ze jakis element nadwozia byl naprawiany i malowany....czy mozemy odstapic od transakcji ze zwrotem zaplaconej zaliczki....jak to jest ?
mamy jakies prawa czy nie za bardzo...?
-
Oprócz latania z miernikiem naokoło auta polecam jeszcze wziąć ze sobą trzech wąsatych mechaników,niech rzetelnie się przyjrzą... :grin:
-
Oprócz latania z miernikiem naokoło auta polecam jeszcze wziąć ze sobą trzech wąsatych mechaników,niech rzetelnie się przyjrzą... :grin:
jaja sobie kolega robi.... :grin: :-) :-)
a tu powazne tematy.... :-), w sumie jak cos kupujemy...to sprawdzamy czy jest OK....czemu auta mialyby byc wyjatkiem....? tym bardziej, ze do tanich nie naleza.. :-)
no to mamy jakies mozliwosci jak by sie okazalo, ze auto cos ma nie tak przy odbiorze...czy tez nie..? :o
-
no to mamy jakies mozliwosci jak by sie okazalo, ze auto cos ma nie tak przy odbiorze...czy tez nie..?
Kuzynka z mężem odbierali ave od dilera i ich niedoszły zięć zwrócił uwagę, że z maską coś nie tak - miał chyba miernik w oku. Po pomiarze okazało się, że maska była powtórnie malowana. Poza wpisem w papiery tego faktu nic nie wynegocjowali. Diler tłumaczył, że takie rzeczy robią w fabryce, gdy system kontroli skieruje auto do ponownego lakierowania (elementu lub całej karoserii). Nie pamiętam już jak duży dym robili, ale wyjechali z niczym, tzn. ave z polakierowaną powtórnie maską
-
Kuzynka z mężem odbierali ave od dilera i ich niedoszły zięć zwrócił uwagę, że z maską coś nie tak - miał chyba miernik w oku. Po pomiarze okazało się, że maska była powtórnie malowana. Poza wpisem w papiery tego faktu nic nie wynegocjowali. Diler tłumaczył, że takie rzeczy robią w fabryce, gdy system kontroli skieruje auto do ponownego lakierowania (elementu lub całej karoserii). Nie pamiętam już jak duży dym robili, ale wyjechali z niczym, tzn. ave z polakierowaną powtórnie maską
to to d..pa.... :embarassed:
jak czlowiek oddaje w rozliczeniu auto to pomalowanie blotnika ze wzgledu na odpryski lakieru po kamieniach panowie z Salonu skrupulatnie wycenia i obniza proponowana cene odkupu....
a z drugiej strony producent/dealer moze sobie oswiadczyc ze cos tam sie zdarzylo, pomalowali i auto ma 100% wartosc....no rownouprawnienia to tutaj nie ma.... :-)
moze ktos mial pozytywne doswiadczenia w takim temacie...??
-
Oprócz latania z miernikiem naokoło auta polecam jeszcze wziąć ze sobą trzech wąsatych mechaników,niech rzetelnie się przyjrzą...
Wezmę z sobą Teściową, podobno zna się na wszystkim :)
-
Wezmę z sobą Teściową, podobno zna się na wszystkim
Nie tylko zna sie ...... wszystko zalatwi.....ha - mamy sposob na kanty Toyoty czy Dealera.. :grin: :-) <taniec>
-
Samochód odebrany, wszystko poszło gładko. Polecam Toyota Chwaszczyno. Jedyna moja uwaga odnosi się do ilości paliwa. Trafiłem na mega korek i modliłem się całą drogę do stacji aby dojechać. Przy tankowaniu okazało się że zostało w zbiorniku pół litra paliwa :). Dobrze że to hybryda bo benzyną bym nie dojechał :).
-
Samochód odebrany, wszystko poszło gładko. Polecam Toyota Chwaszczyno. Jedyna moja uwaga odnosi się do ilości paliwa. Trafiłem na mega korek i modliłem się całą drogę do stacji aby dojechać. Przy tankowaniu okazało się że zostało w zbiorniku pół litra paliwa :). Dobrze że to hybryda bo benzyną bym nie dojechał :).
Gratulacje! I miliona bezpiecznych, bezawaryjnych i przyjemnych kilometrów! :good:
-
Wyjeżdżając z salonu zawsze jest tylko kilka kropel w baku- trzeba pędzić do najbliższej stacji benzynowej
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Oficjalnie jest 5 litrów paliwa, ale wieść gminna głosi, że toyota w naszym pięknym kraju wlewa mniej, dużo mniej ;-)
-
U mnie po przejechaniu 300m, do zbiornika weszły 44 litry, czyli ok. 6 l już było. Miałem stan licznika 000006 km.
-
Kuzynka z mężem odbierali ave od dilera i ich niedoszły zięć zwrócił uwagę, że z maską coś nie tak - miał chyba miernik w oku. Po pomiarze okazało się, że maska była powtórnie malowana. Poza wpisem w papiery tego faktu nic nie wynegocjowali. Diler tłumaczył, że takie rzeczy robią w fabryce, gdy system kontroli skieruje auto do ponownego lakierowania (elementu lub całej karoserii). Nie pamiętam już jak duży dym robili, ale wyjechali z niczym, tzn. ave z polakierowaną powtórnie maską
Jakby nie patrzeć to przecież nie mają na co narzekać - mają podwójną warstwę lakieru. A dealer im nie skłamał z tym systemem kontroli. Ale biorąc pod uwagę takie sytuacje, sprawdzanie grubości lakieru i odnotowywanie tego w papierach powinno być standardem. Czytałam historię gościa, który po roku sprzedał auto, które miał od nowości, a kupujący po jakimś czasie zadzwonił z pretensjami i groźbami, bo okazało się, że miernik zdradził grubszą warstwę lakieru na jakimś elemencie.
-
akby nie patrzeć to przecież nie mają na co narzekać - mają podwójną warstwę lakieru. A dealer im nie skłamał z tym systemem kontroli. Ale biorąc pod uwagę takie sytuacje, sprawdzanie grubości lakieru i odnotowywanie tego w papierach powinno być standardem. Czytałam historię gościa, który po roku sprzedał auto, które miał od nowości, a kupujący po jakimś czasie zadzwonił z pretensjami i groźbami, bo okazało się, że miernik zdradził grubszą warstwę lakieru na jakimś elemencie.
taki raport powinien wreczac przy odbiorze Dealer....
-
Jakby nie patrzeć to przecież nie mają na co narzekać - mają podwójną warstwę lakieru. A dealer im nie skłamał z tym systemem kontroli. Ale biorąc pod uwagę takie sytuacje, sprawdzanie grubości lakieru i odnotowywanie tego w papierach powinno być standardem
Ja nie mam z tym problemu. Też uważam, że w takich sytuacjach to powinien być standard, że diler sam powinien takie informacje przekazywać, a nie dopiero jak klient wyczai. Niestety, większość kupując używany samochód oczekuje cudów w aucie dziesięcioletnim, bez ryski, zaprawek powtórnych lakierowań. To nic, ze dotychczas jeździli samochodem skrzyżowanym z przystankiem autobusowym z kilogramami szpachli i rudej - przyłażą potem do ciebie jako sprzedającego i marudzą oraz wydziwiają
-
WOW, to ja wychodzą na JANUSZA bo do ani jeden z wymienionych na forum metod nie sprawdziłem :D jestem Januszem kupowania nowego auta :P
Do dziś nie znam grubości lakieru... czy były uszkodzenia w transporcie etc... Jeździ, spala tyle co pisze producent, wszystko wygląda dobrze, niema dziur w tapicerce :) ahh...
Ale teraz tak myślę czy opony nie powinny mieć tych kolorowych pasków ?? Ja ich na 100% nie miałem... chyba mi dali jakieś używane opony, pewnie z któregoś z aut testowych :P
Nie żartujcie... Czek listę ? Proponuje upewnić się że masz wszystkie dokumenty, że jeśli na kredycie będzie żona to ona też musi być obecna (sprawdź czy jedzie z Tobą, i swoim dowodem... czasem okazuje się że w torebce prędzej znajdzie klucz francuski niż dowód osobisty) :cool: Hmm i tyle :)
-
Zawsze podziwiam taką wiarę w ludzi. "Przecież pracownik banku mnie nie oszuka..." Niestety życie w którymś momencie weryfikuje. Odbierałem w swoim życiu kilka nowych samochodów ( większość służbowych ) i wiem do czego zdolni są dilerzy. Poszukaj sobie odcinki motowizjera w których przedstawione są historie jakie ludzie przechodzili, ponieważ nie sprawdzili samochodu przy odbiorze. <zalamka>
Chyba że mieszkasz za granicą, tam jest inna kultura i prawo chroni konsumenta.
-
Masz rację, zdarzają się różne sytuacje, widziałem kilka w TVN turbo... ale wydaje mi się że prędzej mnie piorun trzasnie niż będę miał takiego pecha...
Oczywiście jeśli wyszło by w jakiś sposób że mam nowe, powypadkowe, to idę do sondu... Uważam że w Polsce też dużo się zmieniło (na plus). Dilerom nie opłaca się zatajac wad np powstałych w transporcie. Polska to taki kraj ze znajdą się w nim chętni na zakup takiego auta :) diler mówi "szuka Pan Tipo, mamy jedengo z rabatem 20tys zl ale jest po wypadku w transporcie" i nowak jak slyszy Rabat 20tys to kupi, przeciez sąsiadowi nie powie że ma powypadku... auta w transporcie sa ubezpieczone i to bardzo dobrze... takie auta po naprawie (jeśli sie to oplaca stają się autami testowymi) a potem sprzedawane z dużym rabatem jako auto po testowe ktore przecież ma prawo nosić ślady użytkowania więc wszelkie roszczenia sa juz nie możliwe, przy zakupie tego typu auta lepiej dokladnie sprawdzić, nikt się nie obrazi gdy zobaczy czujnik lakieru...
Mówimy o autach za ponad 100tys zł... wyobrażacie sobie kupno BMW za 250tys ? Albo porsche 911 za 500tys...z "czek listą" :) o ferrari, labborghini itd nie wspomnę...
Każdy robi jak uważa ;) i to jest jego problem jego sprawa