Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Auris => Wątek zaczęty przez: jamax w 25 Kwietnia 2021, 16:50:33
-
Przyszedł czas na zmiany. Próbuję sprzedać auris kombi hybrid kombi z XI 2016. Potencjalny klient przyjechał, pomierzył powłokę i szok: wszędzie miedzy 60 a 90 tylko za tylnymi lewymi drzwiami od 120 do 160 mi, cieniowane od błotnika w górę. Zastanawiam się czy poprawiała fabryka czy ASO i czy ktoś się przyzna. Słyszeliście o podobnych doświadczeniach?
-
Przytoczę słowa lakiernika z ASO, bo miałem Celica z USA i wiedziałem, że wpadła do rowu na Florydzie.
" O kur.a! To już się nawet tego baranka nauczyli podrabiać?!"
-
W swojej naiwności chciałbym wierzyć, że dostanę ładny upust na corolle 2.0, ale realnie nie ma prawnej podstawy do uznania przez powtórne malowanie wartości rezydualnej auta.
-
Jeśli przy odbiorze nie sprawdziłeś tylko w ciemno podpisałeś że zapoznałeś się ze stanem faktycznym pojazdu to nie masz prawa mieć teraz pretensji. Może zrobiłeś to na własną rękę a terasz szukasz winnego. Może polerki robiłeś i już. Była kiedyś afera z gościem który kupił w salonie bmw serii 5 i okazało się że jest złożony z dwóch. Po 5 latach zapomnij o czymkolwiek.
-
Podjechał bym z tym do dealera i zażądał wyjaśnień, a jeżeli nie widzą problemu to niech na piśmie potwierdzą że gwarancja na perforację jest ważna. Jeśli coś poprawili po uszkodzeniu w transporcie to powinni wystawić certyfikat.
-
Dzięki serdeczne, cenna wskazówka, tak zrobię. Swoją drogą zawsze wydawało mi się, że kupując nowy samochód nie jestem narażony na takie niespodzianki. Człowiek się uczy całe życie.
-
To byś się zdziwił jakie kwiatki różne poważne firmy sprzedawały, wystarczy poszukać.
-
Znam przypadek dealera (nie Toyoty), który rozbił samochód przeznaczony dla klienta, wyklepał i sprzedał klientowi, po pewnym czasie klient sam zaliczył nim stłuczkę i całe oszukaństwo wyszło na jaw. Skończyło się na sprawie sądowej, a w dłuższej perspektywie odebraniu znaczka.
-
Znam podobny przykład z grupy renault, ale auto skasowane jeszcze na lawecie
-
Obcierki czy polerowania bądź malowanie jeszcze raz to częsta praktyka. Samochody zanim przyjadą to Jiz coś mają więc żeby ukryć kombinuja. Czy to przy rozładunku czy na parkingu.
-
Podjechał bym z tym do dealera i zażądał wyjaśnień, a jeżeli nie widzą problemu to niech na piśmie potwierdzą że gwarancja na perforację jest ważna.
Po 5 latach? Przecież to nierealne. Jak udowodnić, że klient sam nie uszkodził auta? :o Ja na miejscu dealera nie uwzględniłbym żadnej reklamacji po takim czasie. Po prostu za późno :thumbdown:
-
Podjechał bym z tym do dealera i zażądał wyjaśnień, a jeżeli nie widzą problemu to niech na piśmie potwierdzą że gwarancja na perforację jest ważna.
Po 5 latach? Przecież to nierealne. Jak udowodnić, że klient sam nie uszkodził auta? :o Ja na miejscu dealera nie uwzględniłbym żadnej reklamacji po takim czasie. Po prostu za późno :thumbdown:
A po jakim czasie byś uwzględnił?
To nie jest reklamacja tylko pytanie czy auto było naprawiane przed sprzedażą.
-
Gdy się przyznają to musza się liczyć z późniejszymi konsekwencjami i chodź by doskonale wiedzieli to i tak nikt nie potwierdzi że Cię zrobili w balona i po dziś dzień się śmieją. Przez 5 lat można cuda zrobić z samochodem bez wiedzy ASO A później iść do nich że popsuli.
-
Jest wiele opcji jak to rzeczywiście było. Jako że od 19 lat jestem klientem tego samego ASO najchętniej chciałbym wierzyć, że malowali w fabryce (perfekcyjna robota - bez miernika jest to absolutnie niewidoczne) i że w ASO nie wiedzieli. Ale różnie to mogło być. Z pewnością szpachla się nie zmieściła. Szkoda, że nie ma jakichś norm co do tolerancji grubości lakieru kładzionego w fabryce, wtedy dyskusja z Kupującym byłaby bardziej merytoryczna.
-
Gdy się przyznają to musza się liczyć z późniejszymi konsekwencjami
Ale z jakimi? Jeżeli naprawa była dokonana przez ASO zgodnie z technologią producenta to auto nadal miało status fabrycznie nowego w chwili sprzedaży.
-
Chodzi mi o to, że dajmy na to taka norma dopuszcza malowanie jednokrotne w fabryce (na linii produkcyjnej - nie poprawki) w tolerancji 50 do 180 mi
-
Chodzi mi o to, że dajmy na to taka norma dopuszcza malowanie jednokrotne w fabryce (na linii produkcyjnej - nie poprawki) w tolerancji 50 do 180 mi
Nie ma czegoś takiego a już na pewno nie w górę. Czepiać by się było czego jakby obcierkę spolerowali i lakieru w naprawianym miejscu było mniej.
Jak kupującemu się nie podoba niech idzie do kogo innego. Ilu nabywców mierzy grubość lakieru? 1 na 10?
-
Oj mierzą, mierzą, coraz częściej też osoby prywatne. Na szczęście mnie się nie spieszy. Ludzie liczą na koniec pandemii, optymizm wraz ze zbliżającym się latem będzie wzrastał, ceny aut używanych też rosną - cierpliwość popłaca.
-
W każdym razie podjechał bym do salonu i wyjaśnił sprawę. Jakby się migali, można pismo z zapytaniem do TMP wysłać. Chyba że Ci się nie chce, ale ja z samej ciekawości bym spróbował.
-
Zastanawiam się czy poprawiała fabryka czy ASO i czy ktoś się przyzna. Słyszeliście o podobnych doświadczeniach?
Tak.
Dziadek wyjechał do sanatorium, jak wrócił to cały bok był pomalowany, więc może warto też spytać najbliższą rodzinę ;)
-
Chodzi mi o to, że dajmy na to taka norma dopuszcza malowanie jednokrotne w fabryce (na linii produkcyjnej - nie poprawki) w tolerancji 50 do 180 mi
Nie ma takich norm. Te normy wymyślają nasi rodacy i jest to element doktoryzacji nauk zakupowych samochodów.
Może być 90 może być 140 a może być 220.
Ilu nabywców mierzy grubość lakieru? 1 na 10?
Wszyscy mierzą, inna sprawa że tylko nieliczni potrafią to robić i interpretować te pomiary.
Na szczęście mnie się nie spieszy. Ludzie liczą na koniec pandemii, optymizm wraz ze zbliżającym się latem będzie wzrastał, ceny aut używanych też rosną - cierpliwość popłaca
Zrób dokładnie tak jak piszesz, jak ktoś Ci coś zarzuci to poproś o flaszkę że ma to w cenie auta zrobione :laugh:
Optymizm Ci będzie potrzebny bo mogą się pojawić tacy co powiedzą że prawdziwy lakier masz tylko na jednym elemencie tym malowanym :-)
-
Bardziej chodzi mi o rozrzut grubości lakieru na danym samochodzie. Wg mnie nawet jeśli 50 i 220 mi jet ok, to jednak takie różnice na jednym aucie są cośkolwiek dziwne.
-
Bardziej chodzi mi o rozrzut grubości lakieru na danym samochodzie. Wg mnie nawet jeśli 50 i 220 mi jet ok, to jednak takie różnice na jednym aucie są cośkolwiek dziwne.
Mnie to niespecjalnie dziwi bo nie ma procesów 100% bezbłędnych za pierwszym razem. Jak wyjdzie na kontroli jakości jakaś wada to ją poprawią a nie wyrzucą.
-
Temat dla mnie o tyle do zamknięcia, że dziś samochód sprzedany (kupiec się nie dopatrzył).
Wniosek na przyszłość - miernik grubości lakieru to podstawa przy odbiorze nawet z salonu.
Dzięki za Wasze cenne uwagi.
-
Też miałem dylemat czy przemierzyć auto w salonie przy odbiorze, zwłaszcza że mam miernik ... teraz po tej historii chyba zrobię pomiary :)
Jeśli to nie tajemnica to za ile sprzedałeś swojego Aurisa? Zastanawiam się nad sprzedażą swojego, ale nie wiem jak go wycenić by nie przesadzić, mam 2017 Prestige (+executive,+skyview) z przebiegiem obecnie 73tyś km.
-
A na co zmieniacie Aurisy II ?
-
A na co zmieniacie Aurisy II ?
Pytanie czy jest na co? Pomijam sytuację kiedy, mamy przypływ gotówki i zwyczajnie nas stać na kupno czegoś szybszego większego, lepiej wykończonego, itp.
-
A na co zmieniacie Aurisy II ?
Pytanie czy jest na co? Pomijam sytuację kiedy, mamy przypływ gotówki i zwyczajnie nas stać na kupno czegoś szybszego większego, lepiej wykończonego, itp.
Ja jak bym miał nagły przypływ gotówki a Toyota mi się znudzi to rozważył bym Merc i BMW ale najbardziej skłaniał bym się do Audi A3 tudzież Q2 coś mocniejszego od Aurisa i koniecznie benzyna z automatem. Ale podejrzewam że za 5 lat skończy się na Corolli HB FL 2.0 HSD. Większego nie potrzebuję.
-
hmm gdybym miał kupować następne auto to chyba wolałbym już coś większego, a gdyby gotówka nie grała roli to rozważyłbym nową Camry albo 508'mkę, mega mi się podoba i wgl jeszcze teraz dostanie miękką hybrydę