Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Auris => Wątek zaczęty przez: Rekultywator w 07 Kwietnia 2022, 10:58:27
-
Jak często trzeba wymieniać czynnik w klimatyzacji? Jeśli działa normalnie to chyba nie trzeba co?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Jak często trzeba wymieniać czynnik w klimatyzacji?
tak samo często jak wymieniasz w swojej lodówce.
-
W lodowce nie wymieniam. Ty wymieniasz?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Znowu te lodówkowe argumenty, które nijak mają się do urządzenia w aucie, które narażone jest na ciągłe wstząsy, warunki atmosferyczne, szybsze starzenie gumy, połączeń itp.
Powiem tak, jeśli klima jest sprawna i nie ma nieszczelności, powinna spokojnie działać przez 5 lat (+ coroczne czyszczenie układu). Potem można pomyśleć o uzupełnieniu.
-
Czyli dezynfekcja i dopóki działa to na spokojnie.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
No, tak. Dezynfekcja i dopóki działa normalnie i nie czujesz spadku chłodzenia, to na spokojnie. ojciecmajster dobrze to wszystko wyjaśnił ;)
-
Ubytek czynnika to ok. 10% rocznie. Po 5-6 latach zrobiłbym przegląd
-
Ubytek czynnika to ok. 10% rocznie.
A czy przypadkiem w hybrydach, gdzie jest pompa napędzana silnikiem elektrycznym, jest mniej możliwości powstania nieszczelności?
Podejrzewam, że pompa jest hermetycznie zamknięta razem z silnikiem, właśnie jak w lodówce. Jeśli tak to nie trzeba uszczelniać wału pompy, a to jest newralgiczne miejsce chyba.
Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę...
-
Tak jest. Klima działa na elektryczności. Niewiele wpływa na zużycie paliwa, chyba że przy zimnym starcie. W zasadzie to w hybrydach jak lodówka. Czyszczenie, wgląd w instalację co pół dekady.
-
Nic się nie wymienia. Mam Aurisa z 2014 - nic oprócz filtra kabinowego nie ruszałem.
W Chevrolecie Nubira z 2006 roku - nic, nigdy przy czynniku nie robiłem, chłodzi - bez problemu.
I prawdziwy hit: Polonez z 2001 roku - z klimatyzacją. Działała do 2018 roku, do czasu gdy na autostradzie spadła z auta przede mną deska surfingowa, najechałem na nią, uszkadzając chłodnice klimy. Konieczna była wymiana, klima znowu działa.
Ubytki w stylu 10% rocznie to bzdura, jak ktoś musi uzupełniać czynnik, to po prostu ma wyciek. I trzeba go zlokalizować i usunąć.
Proste.
Jednakże patrząc na te cieniutkie rurki od klimy w Aurisie, mam świadomość, że nie wytrzymają tyle, co te w Polonezie czy Chevrolecie, w których przewody są dużo grubsze.
A z przewodami klimy w Aurisie z 2008 problemy miał już po kilku latach mój ojciec, zaczęły się wycieki właśnie.
Wysłane z mojego SM-G781B przy użyciu Tapatalka
-
Mamy 17 letnią micrę, czynnik wymieniony po 10 latach (wyciek na przewodzie) i tyle.
Wysłane z mojego SM-A528B przy użyciu Tapatalka
-
Ja tam w tym nic nie ruszam, puki nie ma problemu. Akurat tu coroczne przesady są zbędne, czyste wywalanie kasy. Jeden sposób jest dobry, aby zapobiegać narastaniu czegoś tam w układzie, co może powodować smrodek. Przed zgaszeniem auta, jakiś czas, nie wiem 5 min, zależy od warunków, wyłączyć wcześniej AC, a zostawić sam nawiew. Wtedy wszystko tam się osuszy, a nie zostanie mokre. Bez obaw, jeszcze spory czas leci chłodne powietrze. Ja tak robię i jak na razie w Auris, klima nie tykana, smrodka brak.
Tak realnie, pewnie jakieś spadki sprawności są cyklicznie, ale to by trzeba dobrze posprawdzać by wyłapać. Odczuć się nie odczuje, bo to proces powolny, a my się przyzwyczajamy/adoptujemy nieświadomie.
-
A ja w ogóle nie wyłączam klimy i smrodu nie ma. Kiedy 5 lat temu wyłączyłem na okres zimowy po włączeniu wiosną przez tydzień był smród. Od tej pory nie dotykam przycisku A/C i smrodu nie ma nawet przez chwilę.
-
Bo jak na całą zimę wyłączyłeś to ci zagrzybilo kanały.
-
Żeby nie pogarszać warunków aku, nie włączam od razu klimy. Tak jest przy wylocie z garażu, auto wychłodzone. Oczywiście sporo szybciej włączam jak już auto nagrzane. Ale zawsze tak przy odpalaniu, jak i gaszeniu aku ma swój czas lepszy. Tak osobiście, też w zimie sam nawiew wystarczy. Ale nie da się zupełnie nie korzystać z AC, bo często są warunki dużej wilgotności na zewnątrz, lub po prostu w środku paruje. Prawda jest też jedna, w mokrym szybciej grzybek rośnie. Każdy ma swoje sposoby i tyle, ale coroczne ceregiele z klimą to przesada.
-
Ubytek czynnika to ok. 10% rocznie.
serio ??
to zagadka arytmetyczna dla ciebie:
Ile ubyło czynnika z klimatyzacji w 18-to letnim aucie, w którym nic z klimą nie było robione a klima nadal działa dobrze ?
Bo jak na całą zimę wyłączyłeś to ci zagrzybilo kanały.
nie ma znaczenia czy masz włączoną klimę w zimie, ona i tak sie wyłącza sama, jak temp. spadnie poniżej +4 st.C
j.w. w 18-to letnim aucie nie ma grzyba, jedyny zabieg, który robiłem to użycie 2x w roku pianki AIRCO CLEANER firmy CRC z wymianą filtra kabinowego.
Obecnie w Aurisie nie zauważyłem po zimie żeby coś śmierdziało, na jesieni wykonałem zabieg j.w. i dodatkowo, pierwszy raz, dałem się namówić zięciowi na ozonowanie agregatem,
spróbujcie, po tym to dopiero śmierdzi przez parę dni.
-
Klima się wyłączy, ale też się włączy po nagrzaniu silnika, więc ma to znaczenie :)
Wysłane z mojego SM-A528B przy użyciu Tapatalka
-
Nie napisałem, że mówię hybrydzie. Tu klima działa nieco inaczej niż w klasycznym napędzie bo sprężarka załącza się nawet przy ujemnych temperaturach. Pierwszej zimy z hybrydą klimę wyłączyłem bo myślałem, że jak w klasycznym napędzie poniżej +4st.C i tak nie będzie działać, następnej zimy przypadkiem odkryłem, że jednak jest inaczej.
-
Obiektywnie uważam, że różnice w konstrukcji układu, czy nawet kanałów, umiejscowienia wszystkiego, może warunkować problematyczny smrodek, jego usilny fakt lub nie. W VW miałem kanały mocno rozbudowane, nawet pod przednimi fotelami na tył, to też chyba ma na smrodek wpływ. W tym aucie cudowałem z bombami i ozonowaniem, po było ok, ale za jakiś czas smrodek powracał ze zdwojoną siłą. Wtedy jeszcze nie robiłem jak teraz, z "osuszaniem" przed zgaszeniem silnika. No i w Auris nie czuję jakiegokolwiek smrodu, może w upały po starcie lekki, krótkotrwały zaduch. Czyli takie pierwsze, pozostałe, ogrzane powietrze w kanałach. Nie zamierzam nic stosować, "osuszać" jak dotąd, a płyn czy czynnik, olej to tylko w przypadku awarii, naprawy.
-
Gdzieś przeczytałem, że nawet przy znacznym ubytku czynnika klimatyzacja będzie chłodzić poprawnie, ale smarowanie sprężarki będzie niepełne. Dlatego między innymi zaleca się okresową diagnostykę układu klimatyzacji.
-
Jednakże patrząc na te cieniutkie rurki od klimy w Aurisie, mam świadomość, że nie wytrzymają tyle, co te w Polonezie czy Chevrolecie, w których przewody są dużo grubsze.
Wytrzymają, raczej wytrzymają. W Polonezie miałeś przewody starej daty, z gorszych materiałów, te dzisiejsze są lepsze, dlatego cieńsze, zgrabniejsze.
-
No dobra, a w zaleceniach ASO, czy książki co ile jest kontrola klimy ? Obawiam się, że nic nie ma, no może na liście ptaszkowej jest spr. temp. z wylotów, reszta to jak awaria i wsio chyba.
Jest wiele przykładów na to, że to co dawne było z prawdziwego metalu, a nie guwnolitu jak teraz. Np. zabierak pompy olejowej w VW, czy kiedyś szpilki kół a teraz. Same blachy dawniej, czy zabezpieczenia to już nie to samo. Więc raczej to co nowe nie jest lepsze, bo bardziej skalkulowane i odchudzone na minimum. Miejsce wykonania też nie jest bez znaczenia. Kiedyś producenci na miejscu wiele robili i myśleli o wszystkim, jak i o sprawności. A od wielu lat produkcję wysyłają aby dalej, aby taniej, ryzykując wtopy jak akcje serwisowe. Widać mimo to i tak się opłaca, a że ucierpi jakoś opinia marki, to ich mało obchodzi, bo wszyscy tak robią.
-
Wytrzymają, raczej wytrzymają. W Polonezie miałeś przewody starej daty, z gorszych materiałów, te dzisiejsze są lepsze, dlatego cieńsze, zgrabniejsze.
No co Ty. Zgrabniejsze? Co mi ze zgrabności, jak dziury się w nich robią? Gdzie tu lepsze materiały?
Przypominam: Polonez rocznik 2001, Chevrolet 2006. Niezgrabne przewody starej daty wciąż szczelne.
Toyota mojego ojca rocznik 2008, zgrabne cieniutkie przewody. Po ośmiu latach w przewodach pojawiają się nieszczelności. Gdzie tu postęp?
-
No jak, postęp jest w racjonalizacji kosztów na + dla producenta, a furki wyglądają jak cud techniki. :laugh:
-
Ile ubyło czynnika z klimatyzacji w 18-to letnim aucie, w którym nic z klimą nie było robione a klima nadal działa dobrze ?
tutaj możesz przyjąć założenie, że te 10% ubytku liczysz zawsze od tego co zostało ;-)
a to wychodzi, że po 18 latach zostało tobie 15% czynnika ;-)
rok stan_na_poczatek_roku stan_na_koniec_roku
1 100,00 90,00
2 90,00 81,00
3 81,00 72,90
4 72,90 65,61
5 65,61 59,05
6 59,05 53,14
7 53,14 47,83
8 47,83 43,05
9 43,05 38,74
10 38,74 34,87
11 34,87 31,38
12 31,38 28,24
13 28,24 25,42
14 25,42 22,88
15 22,88 20,59
16 20,59 18,53
17 18,53 16,68
18 16,68 15,01
-
wychodzi, że po 18 latach zostało tobie 15% czynnika
Smigacz - :grin: też tak to liczyłem ale dobrze że klima o tym nie wiedziała.
następnej zimy przypadkiem odkryłem, że jednak jest inaczej.
co odkryłeś ?
sam widziałem, na własne oczy skraplacz a właściwie bryłę lodu, kiedy klima była włączona w zimie na "auto" w trasie W-wa/BiałkaT.
-
To ciekawe co piszesz bo kiedy sprężarka działa skraplacz jest gorący, skąd więc na nim bryła lodu?
-
skraplacz jest gorący
zgadza się, pomyliłem nazwy, chodzi o to co w kabinie, parownik.
-
Nie czepiam się, wyprostujmy tu jednak sytuację, bo misz masz się robi. Skraplacz = parownik ?
Z tego co wiem, parownik w mega większości jest zawsze gdzieś wtryniony pod deską rozdzielczą i nie widać go bezpośrednio po otwarciu schowka. Czy w trakcie jazdy jest możliwe widzieć go bezpośrednio ? Podczas pracy i ogólnie kanały powinny być szczelne. Tym bardziej w miejscu parownika, przez który przelatuje wszystko powietrze.
-
Ubytek rzędu 10%pojemności całego układu na rok to jest w granicach dopuszczalnej normy i nie ma bata. Przykład wchodzi 430ml całego czynnika. Ubycie 40ml około na rok mieści się w normie. Ja po 4 latach mialem Ubytek na poziomie 45ml co gość powiedział że jest to bardzo dobry wynik. Porównywanie do lodówki ma się nijak. Auto to nie lodówka !!!
-
Parownik jest przy nagrzewnicy, skraplacz to inaczej chłodnica klimatyzacji i znajduje się przed chłodnicą płynu chłodzącego. Jest jeszcze osuszacz w kształcie puszki.
-
No dobra, czyli tak.
Kabina- parownik, czyli to z czego chłodek leci w kanały i to na czym rośnie to, co powoduje smrodek.
Skraplacz- chłodnica przed silnikiem i przed chłodnicą płynu chłodzącego.
Osuszacz- ?.
W jaki sposób można na parowniku zobaczyć bryłę lodu, skoro to jest zawsze mocno schowane pod deską. Nie rzadko wymiana filtra to ekwilibrystyka. Nie zawsze obok filtr jest też parownik, np. u nas nie widać. Filtr jest wkładany już dalej nad dmuchawę/wiatrak. Chyba że po rozebraniu, ale czy da się zdążyć zanim lód zniknie.
Sam kiedyś u kogoś widziałem wylatujący szron z kanałów, ale lodu nie widziałem. Może gdzieś na rurkach był ten lód.
-
Nie rzadko wymiana filtra to ekwilibrystyka.
nie wszyscy jeżdżą Toyotami,
są auta gdzie wymiana filtra kabinowego jest dziecinnie prosta a dostęp do parownika uzyskuje się odkręcając dwa wkręty demontując dekiel z rezystorem i wentylator.
-
Teraz już jaśniej. Nie pisałeś jakie auto, z automatu uznałem Toyota i Auris. No i zachodziłem w głowę jak to jest wykonalne, skoro przy nawet wymianie filtra parownika nie widać.
-
nie wszyscy jeżdżą Toyotami,
są auta gdzie wymiana filtra kabinowego jest dziecinnie prosta
W Aurisie też jest dziecinnie prosta, wystarczy tylko odpiąć i zdjąć drzwiczki schowka i już masz wszystko, jak na dłoni. W Corolli jeszcze nie wymieniałem, ale pewnie jest podobnie.