Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Camry => INFO O CAMRY => Wątek zaczęty przez: warmaschine w 08 Lipca 2025, 10:53:22
-
Witam wszystkich,
To mój pierwszy post na forum ale liczę, że zostanę z Wami na dużej.
W pierwszej kolejności pozwólcie, że się przedstawię - mam na imię Damian i jeśli chodzi o motoryzację byłem związany w zasadzie od początku z koncernem FIAT (Fiat Stilo, Alfa Romeo 159, Alfa Romeo Giulia). Prawde mówiąc dalej jestem związany - żona do tej pory posiada Giulię i choć to wdzięczne auto, to jednak auto żony. Ja po sprzedaży dziadka - AF 159 jestem zmuszony zmienić pierwszy raz "barwy", choćby z powodu braku alternatyw w koncernie FIAT (Tfu Stelantis...Widzieliście nową alfę junior? Jeszcze do tego suv). Padło na Toyotę Camry. Piękne auto, fajne motory, możliwość ściągnięcia z USA.
A no właśnie - z USA. Auto występuję tam z gamą silników znacznie bardziej rozbudowaną niż w Europie. Ale w celu uzyskania jak największej dostępności części chętnie wybrał bym silnik, który również jest dostępny w Europie. Stąd wybór 2,5 Hybrid jest z mojej perspektywy naturalnym wyborem. Tylko parę wątpliwości mi się nasuwa:
1) Camry z silnikiem 2,5 Hybrid jest na prawdę dużo na portalach typu iaai oraz copart (rzeczywiście w większości bardzo rozbitych - znacznie więcej praktycznie niereperowalnych niż w przypadku Giulii, którą ściągnałem z USA w 2024 roku. Natomiast to jest subiektywna opinia). Na olx/otomoto widziałem może z 3-4 auta sprowadzone ze stanów. Czy dla naszych dzielnych firm importujących auta za wielkiej wody taka camry nie jest towarem chodliwym?
2) Poszukiwałem informacji o serwisie aut ze stanów w PL , feedbacku ludzi, którzy taki proces przeprowadzili. Informacje dotyczące konwersji, kompatybilności częśći, takiego how-to dot. Camry z USA, użytkowanej w Polsce - praktycznie takich informacji nie ma. Nawet zatrudniłem chatgpt, by mi wyszukał takie informacje i oczywiście coś tam znalazł, ale informacje bardziej ogólne, niż użyteczne raporty.
3) No i pozosotaje kompatybilność poszczególnych wersji wyposażenia/nadwozia aut z USA do aut dostępnych w Europie . W stanach mamy wersje - LE, SE, XLE i XSE. Wersje SE i XSE dostępne są z dodatkowym pakietem stylistycznym, niejako "usportowiając wizualnie" auto. Z racji, że chciałbym by Camry aż tak nie krzyczała o swoim amerykańskim rodowodzie, wolałbym wersję SE (trochę zbyt uboga) lub XSE (z mojej perspektywy docelowa). Czy ktoś posiada informacje jak wygląda kompatybilnośc tej wersji nadwozia/wyposażenia z europejskim rynkiem?
Podsumowując ten długi wywód - czy ktoś posiada praktyczne informacje (własne, od kolegi, wójka itd) na temat użytkowania amerykańskich Camry na polskim rynku? Informacje są na prawdę szczątkowe, zwykle dostarczne przez firmy zajmujące się ściąganiem aut ze stanów, których akurat późniejsze użytkowanie auta w polskich realiach kompletnie nie interesuje i liczy się tylko złapanie klienta, a nie jego późniejsze problemy z serwisem auta w kraju.
Liczę na wsparcie w tym temacie i rozpoczęcie nowego wątku na forum.
-
Import z USA ma sens jeżeli ściągasz coś czego nie ma w EU. Inaczej nie bardzo ma to sens. MSZ.
Jeżeli w miarę nowe to nie ma gwarancji.
Jeżeli starsze, to w dobrym stanie nie będzie tańsze niż odpowiednik z EU. Jak rozbite to już całkiem loteria.
-
Na wstępie chciałem Cię ostrzec że na tym forum jest garstka muszkieterów dla których osoby ściągające auta z usa to złomiarze, Mirasy handlarze itp. niestety masz już za sobą import więc nie zdziw się tak jak ja że w ramach śledztw rozkminiali przez ponad rok vin do mojego auta (notabene nie mojego), śledzili mnie na innych forach zakładając tam konta a na końcu wyszukiwali wszystkie informację dotyczące mnie, mojej firmy, miejsca zamieszkania i oczywiście auta. Sprawa nie została zgłoszona w odpowiednie miejsce tylko dlatego że nie miałem czasu na to ale było grubo.
iękne auto, fajne motory, możliwość ściągnięcia z USA.
A no właśnie - z USA. Auto występuję tam z gamą silników znacznie bardziej rozbudowaną niż w Europie. Ale w celu uzyskania jak największej dostępności części chętnie wybrał bym silnik, który również jest dostępny w Europie. Stąd wybór 2,5 Hybrid jest z mojej perspektywy naturalnym wyborem
Nie tędy droga ponieważ jak szukasz Camry to bierz pod uwagę tylko i wyłącznie opcje nie sprzedawane w PL. Kupując 2,5h nic nie zaoszczędzisz kasy bo auto jest powszechnie dostępne w PL z rynków EU + była jego spora sprzedaż w PL.
Dostępnością części nie masz się co martwić bo nie jest to Alfa :-) więc nawet jak sporadycznie coś się wykrzaczy a aso będzie to miało w chorej cenie spokojnie ogarniesz z usa.
Do tego większość części będzie ta sama co przy aucie z EU. Pewnie wyjdą różnice w elektromechanice typu konkretne moduły/wiązki lapm itd.ale są na tyle stabilne że nie ma czego się obawiać.
Zamiast camry możesz przemyśleć lexa np. gs-a mk4 gdzie masz 450h który jest ciekawą opcją już raczej na wyginięciu. A może ESa...
3) No i pozosotaje kompatybilność poszczególnych wersji wyposażenia/nadwozia aut z USA do aut dostępnych w Europie . W stanach mamy wersje - LE, SE, XLE i XSE. Wersje SE i XSE dostępne są z dodatkowym pakietem stylistycznym, niejako "usportowiając wizualnie" auto. Z racji, że chciałbym by Camry aż tak nie krzyczała o swoim amerykańskim rodowodzie, wolałbym wersję SE (trochę zbyt uboga) lub XSE (z mojej perspektywy docelowa). Czy ktoś posiada informacje jak wygląda kompatybilnośc tej wersji nadwozia/wyposażenia z europejskim rynkiem?
Nie zdobędziesz takich informacji bo często brak kompatybilności może Cie zaskoczyć w byle głupocie. Tak naprawdę tym bym się nie przejmował jedynie co to zatroszczyć się o różnice wymagane do rejestracji auta w PL.
Podsumowując ten długi wywód - czy ktoś posiada praktyczne informacje (własne, od kolegi, wójka itd) na temat użytkowania amerykańskich Camry na polskim rynku?
Mogę Ci coś napisać o Lexach bo trochę ich mam za sobą a teraz wygrałem koloejnego :-)
Ogólnie odpuść 2,5h nie opłaca się, ceny hybryd są mocno podbijane, do tego małe przebiegi potrafią dodać 30% ceny.
1) Camry z silnikiem 2,5 Hybrid jest na prawdę dużo na portalach typu iaai oraz copart (rzeczywiście w większości bardzo rozbitych - znacznie więcej praktycznie niereperowalnych niż w przypadku Giulii, którą ściągnałem z USA w 2024 roku. Natomiast to jest subiektywna opinia). Na olx/otomoto widziałem może z 3-4 auta sprowadzone ze stanów. Czy dla naszych dzielnych firm importujących auta za wielkiej wody taka camry nie jest towarem chodliwym?
Spokojnie jak się przyczaisz to coś znajdziesz do jazdy a co do tego że nie ma tych aut w ogłoszeniach polskich to kwestia mocnego podbijania podczas licytacji w usa.
Masz linka do auta które ostatnio przegrałem, chociaż kolega się strasznie napalił. Zwróć uwagę za ile poszedł i to jest cena bez żadnych opłat i prowizji :
https://bidfax.info/lexus/gs/31028182-lexus-gs-450h-2017-red-35l-vin-jthbs1bl3ha002300.html
-
Dlaczego te auta trafiają na aukcję? Po przyznanej szkodzie całkowitej?
Wysłane z mojego SM-S901B przy użyciu Tapatalka
-
Szkoda całkowita oznacza także nieopłacalność naprawy. No i „salvage” oznacza różne rzeczy w zależności od stanu. Nadto tylko „scrap” albo „junk” w USA definitywnie wyklucza powtórną rejestrację.
-
Dlaczego te auta trafiają na aukcję? Po przyznanej szkodzie całkowitej?
Wysłane z mojego SM-S901B przy użyciu Tapatalka
Temat jest obszerny i może oznaczać spalenie auta jak również zwykłe zarysowanie.
Są do tego dopiski o których napisał wcześniej @topoll..
Zresztą już kiedyś to fajnie opisałem.
-
Szkoda całkowita oznacza także nieopłacalność naprawy. No i „salvage” oznacza różne rzeczy w zależności od stanu. Nadto tylko „scrap” albo „junk” w USA definitywnie wyklucza powtórną rejestrację.
Tak, wiem czym się kierują ubezpieczalnie przy ogłaszaniu (wypłacaniu) "szkody całkowitej".
Co do aut z USA ta opłacalność naprawy jest dla mnie watpliwa.
Wyglądające niepozornie uszkodzenie przodu w nowoczesnym aucie może być bardzo kosztowne.
Wysłane z mojego SM-S901B przy użyciu Tapatalka
-
Szkoda całkowita oznacza także nieopłacalność naprawy. No i „salvage” oznacza różne rzeczy w zależności od stanu. Nadto tylko „scrap” albo „junk” w USA definitywnie wyklucza powtórną rejestrację.
Tak, wiem czym się kierują ubezpieczalnie przy ogłaszaniu (wypłacaniu) "szkody całkowitej".
Co do aut z USA ta opłacalność naprawy jest dla mnie watpliwa.
Wyglądające niepozornie uszkodzenie przodu w nowoczesnym aucie może być bardzo kosztowne.
Wysłane z mojego SM-S901B przy użyciu Tapatalka
Tak samo w drugą stronę, auto wyglądające na skasowane może jedynie wymagać wymiany kawałka poszycia oraz przykręcanych elementów karoserii. Każdy przypadek trzeba indywidualnie oceniać.
-
Co do aut z USA ta opłacalność naprawy jest dla mnie watpliwa.
Temat jest złożony i opiera się na skrajnej niewiedzy osób które nigdy nic tam nie kupiły a wszystko okraszone internetem.
Prawda jest taka że trzymając się pewnych zasad, mając wiedzę albo osobę która ją posiada jesteś w stanie kupować super auta których w Europie nie uświadczysz a przy okazji przy odrobinie szczęścia powtarzając taki manewr co kilka lat możesz być do przodu finansowo. Nie musisz ale możesz wszystko zależy od założeń i wartości auta.
I tu nie chodzi tylko o zabawki w stylu Corvetty ale są też auta do ciągania ciężkich przyczep w komfortowych warunkach, są przyczepy i to takie które w Eu są nie sprzedawane, mogą być łodzie, skutery wodne, motocykle itd..
-
I nie zapominajmy o kwestii odsprzedaży za kilka lat. Dla większości to będzie rozbity szmelc a przy dużej podaży krajowych analogów będzie to obniżało jego cenę. Niezależnie od jego realnej wartości.
Dlatego także uważam, że generalnie sens jest ściągać wersję niedostępne w EU a nie analogi.
-
Dlatego także uważam, że generalnie sens jest ściągać wersję niedostępne w EU a nie analogi.
Jest to dla mnie podstawa podstaw. Jak Camry to koniecznie 3,5 albo Avalon.
Ostatnio sprowadziliśmy RAV4 11r 3,5 z ciepłego stanu. Tak wyglądała podłoga. Oczywiście wosk transparentny.
Auto typowo tylko pod chęć posiadania, ma zastąpić cherlawe i paliwożerne RAV4 2,0 z automatem 4b. Finansowo wyjdzie drożej ale taki stan korozyjny i wersja rekompensuje tą kwestię.
(https://i.ibb.co/3ySHrPvQ/IMG20250618192848.jpg)
(https://i.ibb.co/Vpthb3Vf/IMG20250618192944.jpg)
(https://i.ibb.co/PvMNcHTL/IMG20250618192920.jpg)
-
Import z USA ma sens jeżeli ściągasz coś czego nie ma w EU. Inaczej nie bardzo ma to sens. MSZ.
Jeżeli w miarę nowe to nie ma gwarancji.
Jeżeli starsze, to w dobrym stanie nie będzie tańsze niż odpowiednik z EU. Jak rozbite to już całkiem loteria.
Dzięki za odpowiedź. Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę. Tak na dobrą sprawę motywacja do ściągnięcia jest kwestią indywidualną i jest to kwestia dosyć szeroką ( nie tylko nietypowe dla europejskiego można ściągać). Na gwarancję nigdy nie zwracałem uwagi - sam zawsze serwisowałem swoje auta. Nie zgodzę się również w kwestii, że auto ze Stanów nie będzie tańsze niż z EU ( Alfa zamknęła mi się na 55k, gdzie w PL podobne auta chodziły 80-85k). Co do stopnia zniszczeń to już kwestia indywidualna - drobne blacharskie naprawy bez konieczności ingerencji w zawieszenie lub kwestie silnikowe, są dla mnie do zakceptowania i takiego auta bym szukał. Co do kwestii loteryjności - oczywiście, przy tak masowym handlu to kupno auta w stanach dalej sprowadza się do otwierania kinder niespodzianki ( w środku nigdy nie wiesz jaka Cię "zabawka" czeka). Pomocne bywają raporty z serwisowania aut, ale to dalej nie zastąpi oględzin na zywo. Oczywiście, co jest lepsze? auto ze stanów czy auto krajowe - ile osób tyle opinii, ale nie taki był temat tego topicu :).
-
Nie zgodzę się również w kwestii, że auto ze Stanów nie będzie tańsze niż z EU ( Alfa zamknęła mi się na 55k, gdzie w PL podobne auta chodziły 80-85k).
Porównujesz do Alfy która na rynkach wschodnich mogłaby nie istnieć. Lex/Toyota jest wymiatania przez braci ze wschodu co utrudnia zakup w normalnych kwotach.
Obserwuje ten rynek od lat ( Toyoty i lexy ) i osobiście bym nie sprowadził Camry 2,5h bo szkoda zachodu tym bardziej że rozglądając się na powoli można coś wyrwać chociażby ze Szwajcarii i również trochę taniej.
Natomiast masz rację każdy kieruje się swoją "statystyką" więc zrobisz jak uważasz :-)
-
Na wstępie chciałem Cię ostrzec że na tym forum jest garstka muszkieterów dla których osoby ściągające auta z usa to złomiarze, Mirasy handlarze itp. niestety masz już za sobą import więc nie zdziw się tak jak ja że w ramach śledztw rozkminiali przez ponad rok vin do mojego auta (notabene nie mojego), śledzili mnie na innych forach zakładając tam konta a na końcu wyszukiwali wszystkie informację dotyczące mnie, mojej firmy, miejsca zamieszkania i oczywiście auta. Sprawa nie została zgłoszona w odpowiednie miejsce tylko dlatego że nie miałem czasu na to ale było grubo.
Dzięki za info :). Nie sądziłem, że ktoś może mieć coś przeciwko sprowadzaniu. Raczej w moim przypadku sprowadzam auta, przede wszystkim dla Siebie (nie handluje nimi) oraz auta, które bez większych problemów jestem w stanie naprawić sam - takie "prawie igły z PL", tylko bez konieczności sklejania 2 aut w jedno.
Nie tędy droga ponieważ jak szukasz Camry to bierz pod uwagę tylko i wyłącznie opcje nie sprzedawane w PL. Kupując 2,5h nic nie zaoszczędzisz kasy bo auto jest powszechnie dostępne w PL z rynków EU + była jego spora sprzedaż w PL.
Nie rozumiem tego argumentu, wybacz :). Sama dostępność auta na rynku EU nie koreluje mi w żaden sposób z ceną sprowadzenia. Chyba, że czegoś do końca nie rozumiem...
Do tego większość części będzie ta sama co przy aucie z EU. Pewnie wyjdą różnice w elektromechanice typu konkretne moduły/wiązki lapm itd.ale są na tyle stabilne że nie ma czego się obawiać.
Dzięki za info - to już jest wartościowa informacja :).
Zamiast camry możesz przemyśleć lexa np. gs-a mk4 gdzie masz 450h który jest ciekawą opcją już raczej na wyginięciu. A może ESa...
Lexus to nie moja bajka i raczej nie mój budżet. Może kiedyś, na pewno nie teraz. Wolę coś bardziej przyziemnego - możliwe, że ograniczenie siedzi w głowie, ale nic już na to nie poradzę ;)
Mogę Ci coś napisać o Lexach bo trochę ich mam za sobą a teraz wygrałem koloejnego :-)
Ogólnie odpuść 2,5h nie opłaca się, ceny hybryd są mocno podbijane, do tego małe przebiegi potrafią dodać 30% ceny.
Dzięki za informację. Rozpoczynam dopiero reasearch iaai/copart by zobaczyć jak się układają ceny - możliwe, że masz rację i wybiorę benzynową wersję 2.5 ( nie dostępną w EU).
Spokojnie jak się przyczaisz to coś znajdziesz do jazdy a co do tego że nie ma tych aut w ogłoszeniach polskich to kwestia mocnego podbijania podczas licytacji w usa.
To brzmi już bardzo racjonalnie - zbyt drogo, to i mało popytne to dla handlarzy.
Ledziu, sporo mi objaśniłeś - dziękuję.
-
Nie zgodzę się również w kwestii, że auto ze Stanów nie będzie tańsze niż z EU ( Alfa zamknęła mi się na 55k, gdzie w PL podobne auta chodziły 80-85k).
Porównujesz do Alfy która na rynkach wschodnich mogłaby nie istnieć. Lex/Toyota jest wymiatania przez braci ze wschodu co utrudnia zakup w normalnych kwotach.
Obserwuje ten rynek od lat ( Toyoty i lexy ) i osobiście bym nie sprowadził Camry 2,5h bo szkoda zachodu tym bardziej że rozglądając się na powoli można coś wyrwać chociażby ze Szwajcarii i również trochę taniej.
Natomiast masz rację każdy kieruje się swoją "statystyką" więc zrobisz jak uważasz :-)
Dzięki za rady. Oczywiście, wszystko co napisałeś biorę pod uwagę, choćby z tego faktu, że mam znacznie mniejsze doświadczenie w ściąganiu aut od Ciebie. Muszę te informacje przegryść na spokojnie. Jesli chodzi o ściąganie aut ze Szwajcarii - masz jakieś szersze info na ten temat? Jakie portale, gdzie szukać itd.
-
Tak, każdy ma swoje priorytety.
Ja napisałem z pozycji przeciętnego nabywcy.
-
Dzięki za info :). Nie sądziłem, że ktoś może mieć coś przeciwko sprowadzaniu. Raczej w moim przypadku sprowadzam auta, przede wszystkim dla Siebie (nie handluje nimi) oraz auta, które bez większych problemów jestem w stanie naprawić sam - takie "prawie igły z PL", tylko bez konieczności sklejania 2 aut w jedno.
Dokładnie jest tak samo u mnie, bawię się autami, zaraziłem takim podejściem większość moich bliskich znajomych/rodzinę ale niestety nie spodziewałem się spotkać wśród rzekomych "miłośników" aut udzielających się ochoczo w różnych miejscach internetu z uśmieszkami na twarzy takiego hejtu kogoś kto nie idzie do salonu i nie kupuje nowego auta.
Nie rozumiem tego argumentu, wybacz
Wybaczam Ci :-) jednocześnie nadmieniam iż gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o $$$ :-)
Sama dostępność auta na rynku EU nie koreluje mi w żaden sposób z ceną sprowadzenia. Chyba, że czegoś do końca nie rozumiem...
Problem jest w tym że nie ma jak tanio kupić żeby mieć margines i gdyby tych aut nie było sprzedawanych w PL/EU to kupujący nie miałby zbyt dużego wyboru.
Lexus to nie moja bajka i raczej nie mój budżet. Może kiedyś, na pewno nie teraz. Wolę coś bardziej przyziemnego - możliwe, że ograniczenie siedzi w głowie, ale nic już na to nie poradzę
Słuszna sugestia, ograniczenie siedzi w Twojej głowie, przenieś je hmmm tam niżej z tyłu :-)
Mam porównanie np. land cruisera którym sporo jeździłem (różnymi wersjami a tak właściwie wszystkimi z tych w EU) a do Lexusa GX/LX dlatego płynie już GX mega różnica na +++ :grin:
Dzięki za informację. Rozpoczynam dopiero reasearch iaai/copart by zobaczyć jak się układają ceny - możliwe, że masz rację i wybiorę benzynową wersję 2.5 ( nie dostępną w EU).
Co ty tak nieśmiało podchodzisz do tematu, bierz 3,5 :grin:
Sprawdź sobie na bidfax info.ru
Jesli chodzi o ściąganie aut ze Szwajcarii - masz jakieś szersze info na ten temat? Jakie portale, gdzie szukać itd.
Temat jest bardzo ciekawy ale i obszerny. W kilku słowach to: są stronki od licytowania nie wiem jak trzeba w tym uczestniczyć bo ja mam do nich dostęp bez żadnych ograniczeń albo wpłat zaliczek itp. Np. https://swiss-auto.pl/auctions/?q=toyota&filters=
+ portale ogłoszeniowe.
Samo kupowanie schemat sprowadzenia auta podobny jak z usa tylko taniej i szybciej.
Sam rynek jest bardzo ciekawy, Szwajcarzy potrafią mnie zadziwić, ceny usług u nich są kosmiczne więc często auta porysowane mają przybitą szkodę całkowitą, dziwne przepisy tak właściwie wchodząc w ich niuanse można kupić w atrakcyjnej cenie ciekawe auto (camry akurat nie można :grin:).
-
Dokładnie jest tak samo u mnie, bawię się autami, zaraziłem takim podejściem większość moich bliskich znajomych/rodzinę ale niestety nie spodziewałem się spotkać wśród rzekomych "miłośników" aut udzielających się ochoczo w różnych miejscach internetu z uśmieszkami na twarzy takiego hejtu kogoś kto nie idzie do salonu i nie kupuje nowego auta.
Jest to częsty mechanizm obronny - w głowie pojawia się myśl "nie znam, nie wiem jak, boje się " , a reakcją na to jest krytyka, zwalczanie, klapki na oczach. Warto podyskutować, jeśli rozmowa ma formę kulturalnej dyskusji a nie jednostronnej krytyki lub jakiegoś stalkingu.
Problem jest w tym że nie ma jak tanio kupić żeby mieć margines i gdyby tych aut nie było sprzedawanych w PL/EU to kupujący nie miałby zbyt dużego wyboru.
Oczywiście, nie sztuką jest sprowadzić auto, które po wszystkich opłatach kosztuje tyle samo co w EU/PL. I tak trzeba lawirować ofertami aukcyjnymi by na koniec kalkulacji wszystko się zgadzało. Wydaje mi się, że jeśli auto jest dostępne w EU/PL to większość kupujących wybierze łatwiejsze rozwiązanie - czyli zakup w Polsce, co zmniejszy popyt na auta z rynku amerykańskiego. Normalna zasada popytu i podaży. Celuje w ok. max 10k $ za camry z rocznika 2018-2022 w stanie minor/low damage, salvage lub clean tittle. Finalnie po sprowadzeniu powinny dać cenę 60-65k pln. Co i tak da oszczędność 15-20k pln.
Słuszna sugestia, ograniczenie siedzi w Twojej głowie, przenieś je hmmm tam niżej z tyłu :-)
Mam porównanie np. land cruisera którym sporo jeździłem (różnymi wersjami a tak właściwie wszystkimi z tych w EU) a do Lexusa GX/LX dlatego płynie już GX mega różnica na +++ :grin:
Tu już kwestia potrzeb - potrzebuje auta daily, oszczędnego w eksploatacji ze stosunkowo tanim serwisem. Lexus z nietypowymi silnikami niedostępnymi w PL jest daleki od tej wizji :). Już mam jedną giulię z amerykańskim silnikiem - wystarczy wrażeń :).
Samo kupowanie schemat sprowadzenia auta podobny jak z usa tylko taniej i szybciej.
Sam rynek jest bardzo ciekawy, Szwajcarzy potrafią mnie zadziwić, ceny usług u nich są kosmiczne więc często auta porysowane mają przybitą szkodę całkowitą, dziwne przepisy tak właściwie wchodząc w ich niuanse można kupić w atrakcyjnej cenie ciekawe auto (camry akurat nie można :grin:).
Lipa. W takim razie rynek szwajcarski nie jest dla mnie i pozostają Stany..
-
Jest to częsty mechanizm obronny - w głowie pojawia się myśl "nie znam, nie wiem jak, boje się " ,� a reakcją na to jest krytyka, zwalczanie, klapki na oczach. Warto podyskutować, jeśli rozmowa ma formę kulturalnej dyskusji a nie jednostronnej krytyki lub jakiegoś stalkingu.
Temat jest bardziej złożony, składa się na to wiele czynników od naszej polskiej mentalności przez internet i wiedzę płynącą z niego po to co Ty napisałeś. A do tego na naszym forum przyjęło to patologiczną formę co było dosyć wyjątkowe ogólnie jak na standardy tego typu miejsc.
Tu już kwestia potrzeb - potrzebuje auta daily, oszczędnego w eksploatacji ze stosunkowo tanim serwisem. Lexus z nietypowymi silnikami niedostępnymi w PL jest daleki od tej wizji . Już mam jedną giulię z amerykańskim silnikiem - wystarczy wrażeń .
Wszystko wrzucasz do jednego worka. Silnik 3,5 V6 jest to podstawowa jednostka koncernu nie ma z nią żadnego problemu serwisowego. Zastosowanie jej w aucie nie oznacza że są super różnice techniczne a pozycja rynkowa takiego auta jest o niebo lepsza.
Podałem Ci przykład Lexusa vs Toyota jako przykład iż nie ma czego się bać.
Popatrzyłem na ceny opcji Camry 2,5 to faktycznie do 10k$ spokojnie coś się ustrzeli. Nie wiem jak to wyjdzie finalnie przy próbie sprzedaży bo w pl lubimy LPG a tam nie podejdzie więc dla kupujące na pierwszy strzał pójdzie 2,5h.
Już mam jedną giulię z amerykańskim silnikiem - wystarczy wrażeń
Tak jak Ci pisałem inna bajka serwisowa mówię Ci jako posiadacz Alfy :-) oraz wiele, wielu innych aut :-)
Lipa. W takim razie rynek szwajcarski nie jest dla mnie i pozostają Stany.
Jest ich b.mało.
Tak czy siak jestem ciekawy czy Ci wyjdzie. Fajnie jak byś opisał na forum zakup Camry z aukcji w USA :-)
Edit.
W sumie jak popatrzyłem na ceny 2,5 pb to głupio by nie wyszło gdybyś wyrobił się w tym co planujesz.
Przekonałeś mnie :-)
-
Silnik 3,5 V6 jest to podstawowa jednostka koncernu nie ma z nią żadnego problemu serwisowego. Zastosowanie jej w aucie nie oznacza że są super różnice techniczne a pozycja rynkowa takiego auta jest o niebo lepsza.
Podałem Ci przykład Lexusa vs Toyota jako przykład iż nie ma czego się bać.
Wszystko wrzucasz do jednego worka. Silnik 3,5 V6 jest to podstawowa jednostka koncernu nie ma z nią żadnego problemu serwisowego. Zastosowanie jej w aucie nie oznacza że są super różnice techniczne a pozycja rynkowa takiego auta jest o niebo lepsza.
Koszty eksploatacji dużych silników są zawsze większe od tych podstawowych i to jest fakt. Silnik oraz marka została już wybrana a reszta to już akademickie dywagacje :) Nie rozumiem też pojęcia o pozycji rynkowej - w Polsce odsprzedanie auta, które jest nietypowe lub ma nietypową jednostkę ,niespotykaną na polskim rynku będzie o niebo cięższe niż silnikiem, który występował u europejskich dealerów.
Popatrzyłem na ceny opcji Camry 2,5 to faktycznie do 10k$ spokojnie coś się ustrzeli. Nie wiem jak to wyjdzie finalnie przy próbie sprzedaży bo w pl lubimy LPG a tam nie podejdzie więc dla kupujące na pierwszy strzał pójdzie 2,5h.
Co do LPG ten silnik jak najbardziej chodzi w LPG i często jest gazowany przez choćby taxiarzy. Oczywiście, jest tam bezpośredni wtrysk co się wiąże z droższą instalacją, ale nie skreśla to całkowicie tego rozwiązania.
Jest ich b.mało.
Ogólnie Camry z 2.5h jest dosyć dużo na aukcjach w US. Myślę , że spokojnie coś się znajdzie. ?Oczywiście innych marek nie skreślam - zerknąłem na Lexus ES 300h. Czy to jest ten sam silnik co w Camry (2.5h) ? Auto wygląda o niebo lepiej od Camry.
Tak czy siak jestem ciekawy czy Ci wyjdzie. Fajnie jak byś opisał na forum zakup Camry z aukcji w USA :-)
Oczywiście, że opiszę :) trzeba wychodzić ze strefy komfortu i udzielać feedbacku - szczególnie, że takiego info brakuje obecnie w necie.
W sumie jak popatrzyłem na ceny 2,5 pb to głupio by nie wyszło gdybyś wyrobił się w tym co planujesz.
Przekonałeś mnie :-)
Dzięki, spróbuję nie zawieść :)
-
Nie rozumiem też pojęcia o pozycji rynkowej - w Polsce odsprzedanie auta, które jest nietypowe lub ma nietypową jednostkę ,niespotykaną na polskim rynku będzie o niebo cięższe niż silnikiem, który występował u europejskich dealerów.
Dokładnie na odwrót. Też tak myślałam jakieś 15 lat temu jak zaczynałem się bawić motoryzacją i mi tłumaczono że Lexus to egzotyk :-). Od tamtej pory miałem większość modeli Lexusa + Toyoty i ostrzeżenia okazały się mitem powielanym przez osoby patrzące się na te auta przez pryzmat marek premium z Europy.
Musi być to jedynie dobry silnik a że koncern toyota posiada max dobre silniki gdzie duży procent z nich można nazwać perełkami to zainteresowanie jest. Co do LPG ten silnik jak najbardziej chodzi w LPG i często jest gazowany przez choćby taxiarzy. Oczywiście, jest tam bezpośredni wtrysk co się wiąże z droższą instalacją, ale nie skreśla to całkowicie tego rozwiązania.
Jeżeli tam jest D4s to różowo nie będzie, zresztą przy D4 też są instalki dedykowane. Temat omawiałem z dobrym instalatorem z forum LPG.
zerknąłem na Lexus ES 300h. Czy to jest ten sam silnik co w Camry (2.5h) ? Auto wygląda o niebo lepiej od Camry
Tak :-)