Ja nie wyciąłem żeby dostać mocy, a raczej żeby ją odzyskać. Moja toyotka miała tak zapchany katalizator, że po wyjęciu i sprawdzeniu pod słońce było widać tylko czerń. Po podłączeniu do sprężarki i dmuchnięciu ok 4 atm nie udało się z drugiej strony zgasić zapalniczki.
Dlatego wywaliłem kata, a że nie było pod ręką nowego to zamontowałem co było czyli strumienicę, licząc, że będzie ciszej niż przy samej rurze, będzie lepiej dla środkowego i ostateniego tłumika jak się trochę ochłodzą spaliny. Nie w celach tuningowych. No i zadziałało między 700-3000 obrotów silink stał się (na czucie) elastyczniejszy, automat zaczął delikatniej przerzucać biegi i w górę i w dół. Nie to auto, ale ja się nie ścigam, nie uprawiam lansu po mieście, nie piszczę oponami (nawet na zakrętach), prędkość max 125 km/h na autostradach. Pewnie z oryginalnym katem i silinikiem z przebiegiem 23kkm (a nie 230kkm) było by szybciej i lepiej ale po co? Teraz jest ok a stary katalizator męczył samochód.