Witam serdecznie wszystkich zainteresowanych tematem oleju.
Od 3 m-cy stałem się posiadaczem Avensis 1.8 VVTi z 2001r. Kupowałem ten model z wyboru i przekonania o legendarnej niezawodności Toyoty, w dodatku w Niemczech. Auto ma przebieg 205tkm, serwisowane było nawet do ostatniego przeglądu w Toyocie w Niemczech, co mam w oryginalnej książce serwisowej. Niestety już po tygodniu zaniepokoił mnie znaczny ubytek oleju. Znałem poprzednio zalany olej, ale z braku na naszym rynku dolałem oleju tej samej klasy. Po przejechaniu 200km sprawdziłem, no i znowu trzeba było dolać ok. 0,5litra. To mnie przeraziło, zwłaszcza, że kupiłem auto wszędzie w czasopismach uznawane za niemal ideał. Moja Ave nie traci na mocy, nie dymi na niebiesko, nie ma wycieków. Na tym właśnie forum otworzyliście mi oczy. Co więcej mam wszystkie typowe wady dla ave w tym okresie produkcji, jak np. hacząca zmiana biegów, zwłaszcza przy wrzucaniu 3-ki, problemy z przednimi tarczami hamulcowymi. wcześniej tu wyczytałem, żeby spróbować wymiany oleju na lepszy. Dotychczas był to olej Liqui Molly 10W30. Zalałem polecany na forum Petro Canada (Duron XL 10W40 fullsynteric). Jest trochę lepiej, sam olej Petro Canada jest bardzo chwalony, ale mało znany u nas, przez to niepopularny. Według znawców bije o klasę znane i popularne marki, do tego droższe. Ale do rzeczy. Z moich obserwacji wynika, że niestety moja ave może brać i 1 litr na 1000km (ponoć to norma dla tego modelu. Jestem w głębokim szoku, że Toyota wypuściła taki bubel. Nie zdarzało się to wcześniej w innych moich autach, mniej poważanych producentów (Opel Astra, Ford Mondeo, Ford Focus). Sugerowany powód, to zapieczone pierścienie zgarniające olej oraz nieszczelność uszczelniaczy popychaczy zaworów.
Kto mi powie: ile kosztuje wymiana w/w elementów w tym modelu, jeśli zużycie będzie dalej uciążliwe? Z czego też wynikają te problemy, przecież 200tkm dla Toyoty to przecież pestka, zwłaszcza że była eksploatowana i serwisowana w Niemczech, na dobrych olejach i paliwie. Ja popytałem mechaników z dużym doświadczeniem (ale nie w Toyocie) i wnioski były takie. Koszt remontu może oscylować ok 3000zł. Powiem szczerze, raczej się pozbędę problemu, niż wydam jeszcze takie pieniądze. Inny mechanik stwierdził, że zapieczony pierścień prawdopodobnie przywarł do tłoka i nie odbił. Jeśli przyczyną jest wada materiału użytego do produkcji pierścienia, to tylko wchodzi w grę wymiana. Jeśli jednak spowodował to nagar np. ze złego oleju używanego, to dawniej po zlaniu oleju i przed zalaniem nowym, ustawiało się w odpowiedniej pozycji tłoki i nad nie wlewano nafty, która penetrowała wszystko i rozpuszczała powstały nagar, co powodowało powrót pierścieni do normalnej pozycji. Potem trzeba było zalać nowym olejem i było dobrze.
Czy ktoś z was ma jakąś wiedzę na ten temat, może sam sprawdzał na swoim aucie? Czy zastosowanie tej metody jest możliwe w tym silniku? Czy możliwa jest wymiana uszczelniaczy zaworowych bez gruntownego rozebrania tego modelu silnika?
Osobiście nie sprawdzałem, dlatego też wnoszę problem do rozważenia, nie biorę jednak odpowiedzialności za stosowanie tej metody w tym konkretnie silniku. To była sugestia bardzo doświadczonego mechanika, ale nie specjalisty od Toyoty.
Poddaję problem pod dyskusję i będę bardzo wdzięczny za jakieś konkretne informacje.
Pozdrawiam